Rozdzielczość w druku wielkoformatowym

redakcja   | 15.07.2002, przeczytano 34620 razy
Nasz niedawny artykuł poświęcony RIPom wzbudził sporo kontrowersji. Niektórzy koledzy żądali jego usunięcia zarzucając nam, że agitujemy za zawyżaniem rozdzielczości prac przygotowywanych do druku na ploterze. Spróbujemy uporządkować pojęcia związane z rozdzielczością w druku wielkoformatowym ink-jet i wyjaśnić narosłe wokół tego tematu nieporozumienia.
Rozdzielczość pracy a rozdzielczość druku
Choć różnica między tymi parametrami jest oczywista, w praktyce są one często mylone. Czy powinny być identyczne? Jaki sens ma drukowanie zdjęcia o gęstości pikseli 150 dpi z rozdzielczością 360 dpi?
Im większa będzie gęstość plamek druku w porównaniu z gęstością pikseli składających się na nasze zdjęcie, tym piksele te oddamy precyzyjniej, minimalizując jednocześnie psujący estetykę efekt ziarnistości rastra. Zwiększając rozdzielczość druku osiągniemy w pewnym momencie optymalny stosunek obu parametrów, kiedy to wydruk będzie zawierał wystarczającą ilość szczegółów oryginału. Po przekroczeniu tej granicy nie uzyskamy już większej precyzji obrazu, będziemy natomiast coraz mocniej akcentować "pikselową" strukturę zdjęcia, co oczywiście pogorszy końcowy efekt.
Porównajmy sytuację z drukiem offsetowym. W wypadku stosowanych tu rastrów o zmiennej wielkości plamki, opartych na regularnym wzorze, o ostatecznej precyzji druku decyduje gęstość (liniatura) rastra. Również tutaj staramy się dopasować parametr decydujący o jakości (liniatura) do rozdzielczości zawartej w pracy mapy bitowej. Przy rozdzielczości pracy rzędu 250 dpi zastosowanie rastra o liniaturze 150 lpi pozwoli uzyskać optymalną ilość szczegółów oryginału, "gubiąc" jednocześnie między plamkami rastrowymi pikselową strukturę zdjęcia. Wyższa liniatura natychmiast jednak ją ujawni, nie zwiększając przy tym ilości szczegółów.
A u nas? W atramentowym druku ploterowym używamy rastrów modulowanych częstotliwościowo, takich jak rastry stochastyczne. Mamy tu stałą wielkość plamki - najmniejszą możliwą do uzyskania przy danej rozdzielczości druku. Im wyższa rozdzielczość tym mniejsze i tym gęściej położone plamki. Nie istnieje tu pojęcie liniatury, zaś jedynym czynnikiem decydującym o precyzji druku jest bezpośrednio rozdzielczość. A zatem postępujemy z rozdzielczością dokładnie tak, jak z liniaturą w wypadku offsetu - staramy się nie przekraczać optymalnej wartości tego parametru, wynikającej z rozdzielczości pracy.

Oczywiście w wypadku offsetu coraz częściej winduje się liniatury dla uzyskania większej precyzji obrazu. Choć wymaga to również zwiększania rozdzielczości prac, ich objętość przy typowych dla offsetu formatach pozostaje jednak do przyjęcia. W wypadku dużych formatów byłoby to najczęściej skrajnie niewygodne, zaś biorąc pod uwagę, że prace wielkoformatowe oglądane są zazwyczaj z dużej odległości - po prostu niepotrzebne. Z tego powodu walka o rozdzielczość, jaka rozgorzała w innych dziedzinach poligrafii, w świecie wielkiego formatu ma znacznie łagodniejszy przebieg. W gruncie rzeczy jest to walka producentów sprzętu, którzy próbują tym parametrem przelicytować konkurencję. Użytkowników niespecjalnie ona interesuje, bowiem z najwyższych rozdzielczości korzysta się niezmiernie rzadko.


Wskazania, działania uboczne i dawkowanie
Jeżeli pomimo tych wyjaśnień są nadal chętni do przedawkowania rozdzielczości, to wskażmy kilka dalszych problemów. Otóż druk jest po pierwsze droższy - dwukrotnie większa rozdzielczość może wymagać nawet 100% więcej atramentu, a druk trwa znacznie dłużej, o czym wie każdy użytkownik drukarki atramentowej. Nie dziwmy się jeśli wykonawca zażąda istotnej dopłaty za wyższą rozdzielczość - jeśli kalkuluje on ceny rzetelnie, nie ma po prostu innego wyboru! Jest jednak ważniejszy powód. Produkcja mediów dla potrzeb ploterów to proces skomplikowany technologicznie i - powiedzmy szczerze - nie zawsze udaje się uzyskać produkt sprawdzający się równie dobrze we wszystkich okolicznościach. Przy zbyt wysokiej, niestosowanej w praktyce rozdzielczości, można spodziewać się często przypadkowych efektów kolorystycznych, problemów z nadmiarem atramentu itp.

Jak zatem dobierać rozdzielczość prac i druku? W naszym artykule o rastrach pokazaliśmy, dlaczego stosowane w druku ink-jet rastry modulowane częstotliwościowo są odporne na utratę płynności przejść tonalnych przy niskich rozdzielczościach. O poziomie szarości decyduje tu położenie, a nie płynna (co wymaga wysokiej rozdzielczości) zmiana wielkości plamki. Im jaśniej, tym rzadziej rozłożone są plamki. Dzięki temu nie musimy obawiać się nawet małych rozdzielczości druku, stosowanych w dużych realizacjach zewnętrznych. W takich wypadkach zlecenie realizuje się na wielkich maszynach solwentowych, a o ostatecznej rozdzielczości druku decyduje zazwyczaj ich obsługa. Choć wymagania co do rozdzielczości pracy mogą się w związku z tym wahać, można bezpiecznie przyjąć, że dla prac o powierzchni do 3 m2 wystarczająca będzie rozdzielczość 100 dpi, do 12 m2 - 72 dpi, a powyżej - 50 dpi (w skrajnych wypadkach nawet 25 dpi).

Więcej do powiedzenia w sprawie rozdzielczości druku będziemy mieli w wypadku mniejszych wydruków wysokiej jakości, stosowanych najczęściej we wnętrzach i wykonywanych na popularnych maszynach drukujących atramentem wodnym lub pigmentowym. Przy takich okazjach mamy zazwyczaj do wyboru 300 i 600 lub 360 i 720 dpi. I co dalej? Przede wszystkim zorientujmy się, czy druk będzie odbywał się czterema, czy też sześcioma kolorami. Nawet rozdzielczość 300 dpi sprawdzi się znakomicie w większości zastosowań. Jedynym widocznym "gołym okiem" efektem niższej rozdzielczości będzie raczej ziarnistość niż brak precyzji obrazu. Ziarnistość daje się we znaki najbardziej w jasnych partiach, gdzie punkty rastra stochastycznego stawiane są stosunkowo rzadko. Lekarstwem na to jest użycie dodatkowych kolorów - rozjaśnionego cyjanu i magenty, dzięki którym niemal idealną "gładkość" wydruku można uzyskać już przy rozdzielczości 300-360 dpi. Jeżeli ploter drukuje czterema kolorami, dla uzyskania podobnego efektu można podnieść rozdzielczość do 600 lub 720 dpi. Innym wskazaniem do podniesienia rozdzielczości do tego poziomu mogą być np. kłopoty z uzyskaniem właściwego nasycenia kolorów w wypadku niektórych mediów lub atramentów (choć lepiej wtedy poeksperymentować z kalibracją).
Przy druku z tymi parametrami bardzo dobrą jakość uzyskamy przygotowując pracę z rozdzielczością 120-150 dpi. Jeżeli zwiększenie rozdzielczości druku do 600 lub 720 dpi wynika z charakteru pracy i specjalnych wymagań co do precyzji drobnych elementów (linie, liternictwo itp.) rozdzielczość pracy można nieco podnieść, tutaj jednak warto sprawdzić, czy pracownia wielkoformatowa nie dysponuje RIPem postscriptowym. W takim wypadku pracę przygotowujemy w formie pliku EPS lub PDF. Mapy bitowe pozostawiamy w wygodnej rozdzielczości 120-150 dpi, natomiast drobne szczegóły wektorowe zostaną wydrukowane z maksymalną jakością równą rozdzielczości druku. Oto dlaczego polecaliśmy RIPa.


Podsumowując: nawet najbardziej wymagające rodzaje prac - plakaty, grafika na stoiska wystawiennicze, POS, wydruki prezentacyjne i inne wysokiej jakości realizacje do zastosowań wewnętrznych, które trafiają do druku atramentem wodnym lub pigmentowym, możemy z całym spokojem drukować przy rozdzielczościach 300 lub 360 dpi - zwłaszcza przy zastosowaniu 6 kolorów z rozjaśnionym cyjanem i magentą. Mapy bitowe przygotowujemy z rozdzielczością nie przekraczającą 150 dpi, a jeśli praca zawiera drobne elementy wektorowe - zorientujmy się w możliwości użycia formatów postscriptowych.
Przy dużych realizacjach zewnętrznych realizowanych na ploterach solwentowych dostosowujemy parametry do zaleceń drukarni, licząc się z koniecznością przygotowania pracy w rozdzielczości oscylującej wokół 50 dpi. Rozsądnie gospodarując objętością prac pomożemy zarówno sobie jak i drukarni, a korzystając z mechanizmów kompresji oferowanych przez format JPEG czy PDF uzyskamy pliki nadające się bez problemu do przesłania przez Internet.

R E K L A M A

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz

zibi - avatar użytkownika
zibi, 29.01.2003
Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem ten artykuł, i zagadzam się w większości, choć co do słów "dwukrotnie większa rozdzielczość może wymagać nawet 100% więcej atramentu" nie jestem przekonany, ale moge się mylić.

Dodam tylko, że jeśli ktoś planuje wydrukować usługowo wielki format, polecam bezpośredni kontakt z wykonawcą, gdyż każda maszyna ma inną specyfikę przygotowania plików.
I mam małą uwagę co do nomenklatury.
Otóż od kilku lat obserwuje "zlewanie się" pojęć w poligrafii. Obecnie graficy nie rozróżniają takich jednostek jak: SPI, PPI, DPI, LPI.
W tym artykule autor również uprościł zagadnienie do wszechobecnej jednostki DPI.
"...Jaki sens ma drukowanie zdjęcia o gęstości pikseli 150 dpi z rozdzielczością 360 dpi?"
Zachęcam wszystkich do lektury artykułów poświęconych temu problemowi.
http://www.dtp.pl/warsztat/index.asp?id=43&id_k=10
Gdzie autor bardzo dobrze wyjaśnia gdzie stosuje się jaka jednostkę.
Zbyszek Rosiek
redakcja - avatar użytkownika
redakcja, 16.10.2003
Witam
Jako autor artykułu przyznaję, że w sparwie jednostek dokonałem świadomego uproszczenia. Dlaczego? Wydaje mi się, że fakt, iż w powszechnym użyciu jest jednostka dpi, którą stosuje się właściwie we wszystkich okolicznościach - o czymś świadczy. Najwyraźniej jednostka ta wystarczająco celnie charakteryzuje wszystkie parametry, którymi się nią niezbyt fachowo określa, a ludzie nie mają potrzeby i nie zamierzają wnikać w zawiłości terminilogii, która została stworzona chyba trochę na wyrost. Nie wiem zresztą w czym problem - być może nazwy są zbyt podobne, a być może zbyt podobne są ukryte pod tymi jednostkami pojęcia. Fakt jest taki, że nie przyjęły się one w powszechnym użyciu i dpi można spotkać w tej chwili jako określenie na "wszystko" nawet w oficjalnych instrukcjach obsługi, helperach itp. Zastanawiałem się nawet nad napisaniem osobnego artykułu o jednostkach - ale jest to temat na osobny artykuł właśnie - bez specjalnych wyjaśnień używanie niestosowanej terminilogii wydaje się ryzykowne, a dla mnie jest ważne, aby artykuł został po prostu zrozumiany.
Osobiście wolałbym, aby dla oznaczenia rozdzielczości skanu lub pracy używano powszechnie innej jednostki niż w wypadku rozdzielczości druku - wtedy nie musielibyśmy roztrząsać różnic między tymi parametrami - ale rzeczywistość jest inna i trudno udawać, że się jej nie widzi :-)

pozdrowienia
Łukasz  


czwartek 23.10.2014, 137 gości [ lista ]