|
Mam w biurze wilgotność na poziomie 15%. Na kaloryferze wisi "nawilżacz", kilka godzin dziennie chodzi też nawilżacz elektryczny (z dmuchawą). Niestety, daje to wzrost jedynie do ok. 25%.
Macie jakieś sprawdzone sposoby na nawilżanie? Pomieszczenie ma ok. 30 m.kw. Raczej dziękuję za drogie, profesjonalne nawilżacze |
|
Przerabialiśmy to w zeszłym roku..
U nas w biurze zastosowaliśmy "ultradźwiękowy nawilżacz powietrza", który tworzy taką mgiełkę. Nawilża dobrze, bo już po kilku godzinach mamy + - 50%. Do kupienia za około 120 zł w Makro a na allegro 40% taniej. To rozwiązanie ma jednak wady, dlatego nie stosujemy go w pracowni gdzie stoją maszyny. Obojętnie czy zalejemy wodę z kranu, destylowaną czy mineralkę z Biedronki para ta po wyschnięciu osadza się na wszystkim tworząc taki biały nalot - najbardziej widać to na naszym logo (styr + plexi). W pracowni postawiliśmy znów oczyszczacz i nawilżacz firmy Venta (dostępne na allegro), aczkolwiek efekt na poziomie 30%. Za to oczyszcza ładnie ( w wodzie można znaleźć wiele ciekawych elementów ----------------- „Jakbym wiedział, że się przewrócę to bym się położył..” |
|
No własnie, u mnie też stoją cyfrówki i ploter więc za wszelkimi nalotami i osadami raczej nie tęksnią |
|
Być może trzeba się zastanowić dlaczego te mgiełki wytwarzają osad..
Poszukałem trochę i na zagranicznych forach trąbią o nawilżaczach parowych, które przegotowują wodę i wypuszczają czyste wodę w postaci pary. Minus - stosunkowy duży pobór mocy. ----------------- „Jakbym wiedział, że się przewrócę to bym się położył..” |
| Jak masz za dużo kasy to jest firma która zajmuje się systemami nawilżania hal ... |
|
Jerzyk jak masz naprawdę dużo kasy to zmień lokalizację na taką z lepszymi warunkami Ja mam pokój gdzie drukuje sublimację 25 metrów sześciennych kubatury, kaloryfer PRL 14 żeliwnych żeberek i 30-35 procent. W samym narożniku podłączony poprzez higrostat (regulator wilgotności) nawilżacz, który pozostał przed zdiagnozowaniem alergii na wilgoć synka. Włącza się poniżej 25 stopni i ma działać przez 15 minut. Dodatkowo czasem po prostu na ten swój kaloryferek kładę mokry ręcznik. ----------------- "Nadmiar wiedzy jest równie szkodliwy jak jej brak" Emil Zola |
|
No litości... Jakbym miał kasę to bym nawet nie pytał Pisałem, że na kaloryferze wisi "nawilżacz", oprócz niego chodzi Ravanson i dmucha (a ja mu tylko polewam). niestety efekty są mizerne, często nawet nie dobija do 20%... |
|
Przemysłowy nawilżacz. 400 ojro w górę. Przy tym rozwiązaniu problem jest z kubaturą. Urządzenia przemysłowe przeznaczone są na duże powierzchnie. Jeśli urządzenie zapoda zbyt dużo pary to ona się osadzi na wszystkim.
Jeśli non stop nawilżasz a mimo wszystko jest taki poziom to coś musi tutaj pochłaniać wilgoć. Może masz 10 paprotek ? Może jak radzi sepja faktycznie poszukać w okolicy kogoś kto liznał deczko mocniej termodynamiki niż przeciętny Kowalski. ----------------- "Nadmiar wiedzy jest równie szkodliwy jak jej brak" Emil Zola |
1. ręczniki na kaloryferach (było) 2. paprotki (też było) 3. akwarium tzw. otwarte 4. suszarka na bieliznę + co chwila świeże pranie na niej :] Ogólnie policz sobie sam: * jesli na zewnątrz jest "duży mróz" do można założyć że w powietrzu nie ma wogóle wilgoci * w temperaturze mniej więcej pokojowej powietrze powinno mieć mniej więcej 10-15 gramów wody na 1 m3 * masz pomieszczenie 30 m2 x 3 m wysokości = 90 m3, to ile musisz odparować wody żeby powietrze było przyjazne dla człowieka? * teraz najtrudniejsze: musisz oszacować ile tego Twojego powietrza ulega wymianie w ciągu doby (wentylacja), a to już zależy (teoretycznie) od rodzaju pomieszczenia (biuro? produkcja?) a najczęściej od sprawności samej wentylacji, teoretycznie wentylacja biura powinna zapewnić wymianę całej objętości powietrza co dwie godziny Tak więc, nawilżyć odpowiednio Twoją kubaturę to nie jest sprawa banalna, tu chodzi o konieczność odparowania kilku litrów wody dziennie, w każdy razie mi tak wyszło pzdr., PB (Wiadomość zmodyfikowana przez: neonserwis dnia 21.02.2012 19:58) |
|
Sprawa jest prosta:
- kupić trzeba filtr osmotyczny akwarystyczny. Wystarczy taki o wydajności 200l/dobę. To daje nam na wyjściu wodę zdemineralizowaną o twardości 0, co zapewnia brak białych osadów na czymkolwiek (bo biały osad bierze sie z minerałów rozpuszczonych w wodzie rozpylonej przez nawilżacz ultradźwiękowy). nie bierzemy wiec filtru osmotycznego do wody spożywczej, bo jest ona dodatkowo mineralizowana. Akwarystyczny daje czyste HaDwaO. Koszt ok. 300-400 zł. - kupić zwykły nawilżacz ultradźwiekowy np. z Castoramy. Koniecznie wybrać taki o pojemności minimum 5 l, by starczyolo na wiekszość dnia pracy. Koniecznie z automatycznym wyłączaniem przy braku wody (zostawia się wtedy na noc bez strachu). Wybrać model wydajny ale cichy i bez podświetlania, bo hałas męczy a podświetlanie drażni. Koszt np. 150 zł. - kupić higrometr wskazówkowy, nie elektroniczny. Skalibrowac go i dążyc do utrzymania wilgotności około 50-55%, przy temperaturze w pomieszczeniu 20-21 stopni. Elektroniczne higrometry pokazują wartości mniejsze o kilkanaście %. Koszt ok. 30 zł. - nawilżacz ustawiamy na max. Wylot rozpylonej wody ustawiamy na grzejący w pomieszczeniu kaloryfer. Dzięki temu mgiełka wodna jest szybko odparowywana i nie moczy nam podłogi. Mozna nawilżacz postawić na szafie. Dziennie w powietrze trzeba zimą wpompować około 5-10 litrów na dobę, czyli nawilżacz na max dzień i noc. - nawilżacz Venta działa również świetnie (tu jest inna zasada działania i wystarczy zwykła woda z kranu), ale do pomieszczenia 30m2 potrzebny jest najwiekszy model za 1600 zł. Mniejszy to można ustawić dzieciom w sypialni. Tak mam i działa. (Wiadomość zmodyfikowana przez: akwilon dnia 22.02.2012 09:16) |

Najnowsze artykuły: wybór redakcji