logo
WIEDZA

Alfabet Chochlika (11): K - jak kolory w poligrafii

   02.12.2017, przeczytano 2388 razy
ilustracjastrzałka

Jak wieść gminna nie­sie, wielu cho­chli­ko­wych czy­tel­ni­ków ma pro­blemy z odna­le­zie­niem na blogu tek­stów dopa­so­wa­nych do ich aktu­al­nych dyle­ma­tów poli­gra­ficz­nych. Główną przy­czynę tego stanu rze­czy upa­truję w luź­nym, wręcz luzac­kim cha­rak­te­rze tychże arty­ku­łów, a także w iry­tu­ją­cym spo­so­bie ich tytu­ło­wa­nia.  Fakt ten  jedni uwa­żają za cho­chli­kową zaletę, a inni  wręcz odwrot­nie, za prze­jaw star­czego zdzie­cin­nie­nia autora.  Aby w jakiejś mie­rze pogo­dzić zwa­śnione strony, posta­no­wi­łem prze­pro­wa­dzić świąteczno-wiosenne porządki na blogu.  W pierw­szym rzę­dzie zabra­łem się za kolory.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/k---jak-kolory-w-poligrafii,34691,artykul.html

Tro­chę teorii

W dru­karni off­se­to­wej druk odbywa się far­bami trans­pa­rent­nymi, czyli prze­źro­czy­stymi. Są cztery farby pod­sta­wowe: cyan, magenta, yel­low i black. Więk­szość kolo­rów powstaje wsku­tek wymie­sza­nia w odpo­wied­nich pro­por­cjach tych czte­rech farb (tryb CMYK). Jeżeli w ten spo­sób nie da się uzy­skać jakie­goś koloru, posił­ku­jemy się kolo­rami dodat­ko­wymi, zwa­nymi popu­lar­nie Pan­to­nami.

Pro­jek­tu­jąc pracę do druku, przy­go­to­wu­jemy ją oczy­wi­ście w peł­nym kolo­rze. Dopiero w pro­ce­sie ripo­wa­nia na sta­no­wi­sku CTP w dru­karni, nastę­puje roz­bar­wie­nie pracy na kolory pod­sta­wowe i z każ­dego z nich naświe­tlana jest osobna matryca dru­kar­ska. Matryce mon­to­wane są na poszcze­gólne agre­gaty maszyny dru­ku­ją­cej, a farba nano­szona jest jedna na drugą w trak­cie prze­cho­dze­nia arku­sza papieru przez kolejne sekcje.

Bywają jed­nak sytu­acje, w któ­rych chcemy zapo­biec zmie­sza­niu się kolo­rów dwóch ele­men­tów nacho­dzą­cych na sie­bie. Wtedy ele­ment z war­stwy gór­nej musi „wyczy­ścić” swoim kształ­tem tło pod sobą, czyli wyciąć w nim biały obszar. Za to czysz­cze­nie odpo­wie­dzialna jest over­print czyli nadruk. Over­print włą­czony – czysz­cze­nia nie ma, over­print wyłą­czony – czysz­cze­nie jest.


Ele­ment w kolo­rze żół­tym ma wyłą­czoną opcje nadruku. Koło czy­ści kształt pod sobą i kolor nie­bie­ski nie mie­sza się z kolo­rem żółtym.


Ele­ment w kolo­rze żół­tym ma włą­czoną opcję nadruku. Kolory mie­szają się ze sobą, w efek­cie czego część wspólna ma kolor zielony.

Zazwy­czaj pro­cesy wła­ści­wego mie­sza­nia się kolo­rów dzieją się auto­ma­tycz­nie i rolą gra­fika jest jedy­nie wybór odpo­wied­niego koloru z palety barw. Nie­stety, cza­sem efekt finalny odbiega od spodziewanego.

Dru­kar­skie cho­chliki w szcze­gólny spo­sób upodo­bały sobie tutaj kolor czarny i biały, stąd na tych dwóch spe­cy­ficz­nych bar­wach sku­pimy się w pierw­szym rzędzie.

Pod­gląd nadruku

W pro­fe­sjo­nal­nych pro­gra­mach gra­ficz­nych ist­nieje opcja zwana pod­glą­dem nadruku. Dzięki niej możemy w każ­dej chwili spraw­dzić, w jaki spo­sób pro­jek­to­wana praca, prze­zna­czona do druku off­se­to­wego, zosta­nie zin­ter­pre­to­wana przez RIP-a w dru­karni. Nie­stety znaczna część pro­jek­tan­tów nie używa tej opcji, a być może nawet nie wie o jej ist­nie­niu. Pro­blem mają szcze­gól­nie gra­ficy pro­jek­tu­jący na potrzeby inter­netu, gdzie zagad­nie­nie nadruku nie ma zastosowania.

Popu­larny (bo dar­mowy) Acro­bat Reader nie posiada opcji pod­glądu nadruku i nie poka­zuje całej prawdy o pliku pdf. Do pro­cesu pro­jek­to­wa­nia należy więc sto­so­wać wyłącz­nie pro­fe­sjo­nalne opro­gra­mo­wa­nie. Tu nie­kwe­stio­no­wa­nym lide­rem jest pakiet Adobe: InDe­sign, Pho­to­shop, Ilu­stra­tor i Acro­bat Pro.

Przy­go­to­wu­jąc pro­jekt do druku off­se­to­wego pra­cujmy zawsze z włą­czoną opcją nadruku. Funk­cjo­nal­ność ta pozwala zoba­czyć, jaki efekt w druku przy­nie­sie nam na przy­kład nada­wa­nie obiek­towi takich cech, jak over­print czy knoc­kout.

Tekst w kolo­rze czarnym

Kolor black ma z zasady włą­czony nadruk i nie wycina tła pod sobą. Jeżeli uży­wamy go do pod­sta­wo­wego tek­stu publi­ka­cji, opcja nadruku powinna zostać włą­czona bez względu na to, czy pod tek­stem jest białe czy też kolo­rowe tło. Nie ma obawy, że zmie­szaw­szy się z innymi bar­wami black ule­gnie osła­bie­niu. Dzieje się dokład­nie odwrot­nie – czarny się pogłębia.

Nato­miast bez włą­czo­nej opcji nadruku ist­nieje duże praw­do­po­do­bień­stwo powsta­wa­nia efektu „świe­ce­nia” czyli bliku na styku liter i tła. Likwi­du­jące zaś tę przy­pa­dłość zalew­ko­wa­nie mogłoby wpły­nąć nega­tyw­nie na ostrość rysunku czcionki i tym samym na kom­fort czy­ta­nia tek­stu. Zalew­ko­wa­nie czar­nego tek­stu nie­po­trzeb­nie też kom­pli­kuje i wydłuża pro­ces ripo­wa­nia.

Nie­jed­no­rodne tło

Sprawa wygląda ina­czej kiedy pod więk­szymi ele­men­tami zło­żo­nymi wyłącz­nie z 100% blacka znaj­duje się nie­jed­no­rodne kolo­ry­stycz­nie tło (np. zdję­cie) lub kiedy duży czarny ele­ment pro­jektu tra­fia czę­ściowo na tło kolo­rowe a czę­ściowo na białe. Ponie­waż domyśl­nie black ma zadaną opcję nadruku, ist­nieje duże praw­do­po­do­bień­stwo, iż spod tych obiek­tów prze­bi­jać będą nie­jed­no­rodne ele­menty tła. Przy małych tek­stach rzecz jest nie­zau­wa­żalna, ale na przy­kład przy dużych fon­tach pla­ka­to­wych róż­nica ta może być znacząca.

W takich sytu­acjach, należy więc zadbać, aby czarne ele­menty miały wyłą­czoną opcję nadruku. Jed­nak bez­piecz­niej jest ele­men­tom tym nadać kolor zło­żony ze 100% blacka oraz z kilku pro­cent innego koloru pod­sta­wo­wego. Wtedy zadziała z auto­matu opcja „czysz­cze­nia tła” pod tak zmie­szaną czer­nią. Dla dużych obiek­tów można sto­so­wać głę­boką czerń, o któ­rej piszemy niżej.

Jeżeli z jakiś przy­czyn chcemy mimo wszystko uży­wać tylko koloru 100% black z wyłą­czoną opcją nadruku, należy o tym powia­do­mić dru­kar­nię, aby na CTP nie wymu­szono auto­ma­tycz­nie nadruku, gdyż naświe­tlarki mają prze­waż­nie domyśl­nie usta­wioną opcję nadru­ko­wy­wa­nia ele­men­tów zło­żo­nych ze 100% blacka.

Głę­boka czerń

Pro­jek­tu­jąc publi­ka­cje sto­su­jemy zazwy­czaj dwa typy koloru czar­nego: zwy­kły, skła­da­jący się wyłącz­nie ze 100% blacka oraz tzw. głę­boki. Skła­dowe tego dru­giego uza­leż­nione są od papieru, na któ­rym publi­ka­cja ma być wydru­ko­wana oraz od trendu panu­ją­cego w danym dziale gra­ficz­nym. U nas przy­jął się taki prze­pis na głę­boką czerń:

papier nie­po­wle­kany: C-50%, M-40%, Y=40%, K-100%,
papier powle­kany: C-70%, M-60%, Y-60%, K-100%.


Róż­nicę w uży­ciu czerni zwy­kłej i czerni głę­bo­kiej naj­le­piej widać, kiedy zestawi się obok sie­bie dwa ele­menty, poko­lo­ro­wane obiema rodza­jami czerni.

W czar­nych tek­stach uży­wamy zawsze czerni zwy­kłej. Czę­sto, kon­wer­tu­jąc tekst RGB z Worda, uzy­sku­jemy czarny tekst skła­da­jący się ze wszyst­kich czte­rech skła­do­wych. To błąd, powo­du­jący, że w druku ostrość rysunku czcionki zosta­nie zabu­rzona i tekst może wyjść mniej lub bar­dziej „ruszony”. Sto­pień tego roz­ma­za­nia jest ści­śle powią­zany ze sta­nem ducha dru­ka­rza i sta­nem tech­nicz­nym maszyny dru­kar­skiej. Lepiej więc nie ryzy­ko­wać, bo dru­ka­rze to lud neurotyczny.

Głę­boką czerń sto­su­jemy na aplach, na dużych powierzch­niach oraz w tłach pod zdję­ciami, które same posia­dają już czarne tła, a także w więk­szych ele­men­tach tek­sto­wych. Pamię­tajmy przy tym, aby nie prze­kra­czać war­to­ści skła­do­wych ponad te, które zaleca dana dru­kar­nia. Jeśli myślimy, że dając cztery setki uzy­skamy bar­dzo, bar­dzo głę­boką czerń to ręczę, iż zamiast wypły­nąć na głę­bię, popły­niemy na dywa­nik szefa. Dobrym zwy­cza­jem jest nie prze­kra­czać 330% jako suma­rycz­nej war­to­ści wszyst­kich czte­rech składowych.

Biały cho­chlik

Mam nadzieję, że dla czy­tel­ni­ków jest oczy­wi­stą oczy­wi­sto­ścią, iż w druku off­se­to­wym nie uży­wamy kry­ją­cej farby bia­łej, a ele­menty, któ­rym w pro­gra­mie nada­jemy kolor biały czysz­czą po pro­stu swoim kształ­tem tło pod sobą (druk w kontrze). W miej­scach tych praca jest więc nie­za­dru­ko­wana i ma kolor pod­łoża, czyli uży­tego do druku papieru.

Z tego faktu wypływa jeden pod­sta­wowy wniosek:

ele­menty w kolo­rze bia­łym nie powinny mieć włą­czo­nej opcji over­print lecz opcję knoc­kout, co jest rów­no­znaczne z wyłą­cze­niem nadruku.


Knoc­kout na bia­łym kolo­rze jest z defi­ni­cji włą­czony i w pro­gra­mach nie ma nawet mecha­ni­zmu do jego wyłą­cza­nia, a jed­nak nie­któ­rym gra­fi­kom się to udaje. Bywa, że błąd wystąpi przy impor­cie eps-ów lub tek­stów pisa­nych w kontrze i „zasy­sa­nych” potem do pro­gramu DTP. Bywa, że przy zamia­nie innego koloru z włą­czo­nym nadru­kiem na kolor biały, opcja nadruku nie prze­łą­czy się sama na knoc­kout.

Wresz­cie bywa i tak, że biały cho­chlik dosta­nie się do pracy z przy­czyn tajem­nych, bo praca w poli­gra­fii to naprawdę zaję­cie dla mistyków.


Efekt dzia­ła­nia „bia­łego chochlika”

Kolory dodat­kowe

Aby gra­fik mógł doga­dać się z dru­ka­rzem, nie wystar­czy dobra wola i wysoki poziom empa­tii. Potrzeba także jasno zde­fi­nio­wa­nych pojęć, któ­rymi roz­mówcy będą się posłu­gi­wać, gdyż głów­nym tema­tem tych dys­ku­sji (oczy­wi­ście poza spor­tem, kobie­tami i szyb­kimi samo­cho­dami) są kolory. Ich nazw uczymy się od dziecka, ale w poli­gra­fii wie­dza ta na nie­wiele się przy­daje, gdyż obar­czona jest zbyt wyso­kim stop­niem subiektywizmu.

W wypadku kolo­rów CMYK-owych, więk­szego pola do dys­ku­sji być nie może. Kolor wyni­kowy powstaje wsku­tek zmie­sza­nia się barw pod­sta­wo­wych w pro­por­cjach dobra­nych już na eta­pie pro­jek­to­wa­nia. O opty­mal­nych spo­so­bach wery­fi­ka­cji tego typu kolo­ry­styki będzie mowa w dal­szej czę­ści artykułu.

Nato­miast kiedy w pracy sto­su­jemy kolory dodat­kowe, koniecz­no­ścią jest odwo­ły­wa­nie się na wszyst­kich eta­pach pro­cesu pro­jek­to­wa­nia i reali­za­cji wyrobu poli­gra­ficz­nego do tych samych stan­dar­dów kolo­ry­stycz­nych. Tutaj prym wie­dzie stan­dard Pan­tone.

ilustracjastrzałka
Nie­zbęd­nik gra­fika. Typowy zestaw wzor­ni­ków kolo­rów Pantonowych.

Nie wyobra­żam sobie dziś dru­karni, w któ­rej nie byłoby kom­pletu wzor­ni­ków kolo­rów Pan­to­no­wych, dostęp­nych na każ­dym sta­no­wi­sku dru­kar­skim. Nato­miast mam wra­że­nie, iż w wielu stu­diach gra­ficz­nych taki zakup cią­gle wydaje się nie­po­trzeb­nym zbytkiem.

Po co jed­nak gra­fi­kowi fizyczna (czy­taj: papie­rowa) paleta barw, skoro ma je wszyst­kie dostępne w każ­dym pro­fe­sjo­nal­nym pro­gra­mie gra­ficz­nym? Pro­blem w tym, że to, co gra­fik widzi na ekra­nie swo­jego moni­tora odbiega zarówno od tego, co dru­karz widzi w swoim kała­ma­rzu, kiedy mie­sza farbę o poda­nym przez gra­fika nume­rze, jak i od tego, co wycho­dzi w wydruku finalnym.

Zanim więc wyda­cie wiele tysięcy na super moni­tory i wypa­sione sys­temy kali­bra­cji, wyskrob­cie kil­ka­set zło­tych na kom­plet mar­ko­wych wzor­ni­ków kolorów.


Jeśli zarówno klient, pro­jek­tant, jak i dru­karz mają przed oczyma ten sam znor­ma­li­zo­wany wzor­nik kolo­rów Pan­to­no­wych, moż­li­wość nie­do­ga­da­nia się dra­stycz­nie maleje, choć i tak nie­zgod­ność kolo­ry­styczna pozo­sta­nie naj­częst­szym tema­tem zgła­sza­nych reklamacji.

Fał­szywki

Czę­stą prak­tyką przy pro­jek­to­wa­niu prac do druku jest mar­ko­wa­nie koloru dodat­ko­wego któ­rymś z „wol­nych” kolo­rów CMYK-owych, lub wsta­wia­nie w jego miej­sce dowol­nego koloru pan­to­no­wego. Jed­no­cze­śnie do zle­ce­nia klient dostar­cza wtedy fizyczną próbkę koloru, o który mu naprawdę cho­dzi. Zazwy­czaj jest to wcze­śniej zre­ali­zo­wany już wyrób poli­gra­ficzny. Prak­tyka dopusz­czalna, acz pach­nie lekko ama­torsz­czy­zną i nie­sie ze sobą pewne zagrożenia.

Przede wszyst­kim „oszu­kany” zostaje zarówno sys­tem „zalew­ko­wa­nia” na RIP-ie jak i dzia­ła­jący w coraz więk­szej ilo­ści firm, infor­ma­tyczny sys­tem zarzą­dza­nia pro­ce­sami typu MIS. Wpro­wa­dzane są do niego bowiem fał­szywe infor­ma­cje o kolo­rach, o czym musi być powia­do­miony dru­karz, aby nie wziął ich potem „na poważ­nie”. Jeżeli takie sytu­acje są na porządku dzien­nym, z cza­sem dru­karz prze­staje brać „na poważ­nie” wszel­kie zapisy ist­nie­jące w sys­te­mie i kie­ruje się wyłącz­nie wła­snym „czujem”.

W samej próbce koloru także kryje się pewien cho­chlik, a raczej dia­blik. Bywa bowiem, że jest to wyrób poli­gra­ficzny, który prze­szedł już pro­cesy uszla­chet­nia­nia takie, jak np. folio­wa­nie. W efek­cie jego kolor uległ zmia­nie, gdyż folia, nawet ta naj­lep­sza, zazwy­czaj przyciemnia.

Dru­karz namie­szaw­szy sobie farbę, „jedzie” pod tą próbkę i jak ma dobry dzień, to trafi w kolor wyśmie­ni­cie. Następ­nie wydru­ko­wane arku­sze są także folio­wane i final­nie kolor wycho­dzi zbyt ciemny. Koń­czy się to pro­to­ko­łem nie­zgod­no­ści i w naj­lep­szym wypadku obni­że­niem war­to­ści fak­tury.  A gra­fik klienta jest kryty: prze­cież uprze­dza­łem, że to fał­szywka.

Pro­file ICC

W celu zapew­nie­nia mak­sy­mal­nej zgod­no­ści kolo­ry­stycz­nej pomię­dzy tym, co widzi gra­fik na ekra­nie kom­pu­tera, a tym co fak­tycz­nie wyj­dzie w druku, pro­fe­sjo­nalne pro­gramy gra­ficzne ofe­rują moż­li­wość pod­pi­na­nia do widoku pracy odpo­wied­niego pro­filu kolo­ry­stycz­nego zwa­nego ICC. Typ tego pro­filu zależy od stan­dar­dów obo­wią­zu­ją­cych na danym tere­nie oraz od pod­łoża uży­tego do druku kon­kret­nej pracy.

W Print4all.pl, jak i w więk­szo­ści off­se­to­wych dru­karni euro­pej­skich, sto­suje się stan­dard Euro­scale FOGRA27 w wer­sji coated i uncoated.


Jeżeli druk odby­wać się będzie na papie­rze nie­ty­po­wym (innym niż kreda czy też off­set) należy pobrać od pro­du­centa odpo­wiedni pro­fil i pod­piąć go do pro­gramu na czas pro­jek­to­wa­nia pracy, tak aby mieć przy­naj­mniej przy­bli­żony obraz wpływu zasto­so­wa­nego pod­łoża na kolo­ry­stykę pracy.

Pro­file ICC, uży­teczne nie­zmier­nie na eta­pie pro­jek­to­wa­nia, nie są zazwy­czaj dru­karni już do niczego potrzebne, gdyż zarówno pro­ofer, naświe­tlarka, jak i maszyna dru­ku­jąca, są pod dany pro­fil usta­wione. Nie należy więc do pli­ków pro­duk­cyj­nych dołą­czać żad­nych pro­fili kolorystycznych.

Gene­ru­jąc pdf-a wyni­ko­wego usuń wszyst­kie pro­file ICC, a jeśli koniecz­nie chcesz je dołą­czyć do pracy, uzgod­nij to z dru­kar­nią, w któ­rej drukujesz.


Proof kolo­ry­styczny

Jedy­nym wia­ry­god­nym spo­so­bem wery­fi­ka­cji kolo­ry­stycz­nej pro­jektu jest wyko­na­nie cer­ty­fi­ko­wa­nego pro­ofa kolo­ry­stycz­nego. Sprawa na pozór oczy­wi­sta, budzi jed­nak cią­głe kon­tro­wer­sje i staje się powo­dem wielu nie­przy­jem­nych napięć i kon­flik­tów pomię­dzy klien­tem a dru­kar­nią. Warto więc może zacząć od definicji.

Proof to próba kolo­ry­styczna wyko­nana na wyso­kiej kla­sie urzą­dze­niu dru­ku­ją­cym, ska­li­bro­wa­nym pod zgod­ność z obo­wią­zu­jącą w danej dru­karni mię­dzy­na­ro­dową normą kolo­ry­styczną. Dowo­dem na zgod­ność pro­ofa z normą jest cer­ty­fi­kat gene­ro­wany przez sys­tem pro­ofingu po pozy­tyw­nym wyniku pomiaru pasków kali­bra­cyj­nych dru­ko­wa­nych wraz z pro­jek­tem. Cer­ty­fi­kat ten powi­nien być na trwale przy­kle­jony do pro­ofa (np. na jego odwrot­nej, nie­za­dru­ko­wa­nej stronie).


Pomię­dzy pro­ofem a wydru­kiem z maszyny dru­kar­skiej powinna ist­nieć zgod­ność kolo­ry­styczna się­ga­jąca pra­wie 100%. Pozo­staje zagadką, co ozna­cza to enig­ma­tyczne stwier­dze­nie „pra­wie 100%”.

Zda­nia uczo­nych są w tym wzglę­dzie mocno podzie­lone, a zda­nia uczo­nych dru­ka­rzy bywają wręcz ze sobą sprzeczne. Według mnie, słówko „pra­wie” jest swo­istym wen­ty­lem bez­pie­czeń­stwa dla dru­ka­rza. Jakby na sprawę nie spoj­rzeć, druk off­se­towy odbywa się prze­cież na innym niż proof pod­łożu i w innych warun­kach atmos­fe­rycz­nych, psy­cho­lo­gicz­nych i mentalnych.

ilustracjastrzałka
Pro­fe­sjo­nalny pro­ofer kolo­ry­styczny dru­kuje z ośmiu kolo­rów tuszów jednocześnie.

Nato­miast (pozo­sta­jąc w zgo­dzie z przed­sta­wioną wyżej defi­ni­cją) pro­ofem nie jest wydruk z dru­karki atra­men­to­wej, lase­ro­wej i jakiej­kol­wiek innej zabawki biur­ko­wej bez względu na to, jak piękne i soczy­ste kolory z niej wycho­dzą. Pro­ofem nie jest także wydruk z maszyn do druku cyfro­wego. Pro­ofami nie są wresz­cie wydruki ofe­ro­wane przez wszel­kiego typu „fotolandy”.

Z czego robić proofa?

Przy dru­kach pro­stych typu ulotka, zapro­sze­nie, wizy­tówka można zle­cić pro­ofa z cało­ści. Przy publi­ka­cjach obszer­niej­szych, takich jak kata­logi, bro­szury, albumy czy książki, rzadko stać nas na taką roz­rzut­ność, acz­kol­wiek znam firmy, które zle­cają wydruk kolo­ry­styczny z kil­ku­set­stro­ni­co­wej książki.

Zazwy­czaj gra­fik wybiera repre­zen­ta­tywne frag­menty publi­ka­cji, na przy­kład okładkę i kilka stron środka, które dadzą wyobra­że­nie o kolo­ry­stycz­nym sta­nie cało­ści. Ważne jest, aby wybrane do pro­ofa strony nie były ska­lo­wane. Czę­sto więc kadruje się publi­ka­cję i wybrane frag­menty układa na opty­mal­nym for­ma­cie, tak aby mak­sy­mal­nie ogra­ni­czyć koszt proofów.

ilustracjastrzałka
Pro­ces cer­ty­fi­ka­cji pro­ofa. Pomiar pasków kalibracyjnych.

Jeżeli w pracy wystę­pują kolory pan­to­nowe, w typo­wych pro­ofe­rach są one zamie­niane na CMYK-a i tylko nie­liczne firmy spe­cja­li­styczne ofe­rują wyko­na­nie cer­ty­fi­ko­wa­nych pro­ofów z kolo­rów pantonowych.

Należy także pamię­tać, że dla wła­ści­wego odwzo­ro­wa­nia kolo­rów na pro­ofie, ważna jest infor­ma­cja, czy druk odbywa się na papie­rze powle­ka­nym (kreda) czy nie­po­wle­ka­nym (offset).

Korzy­ści z proofa

Mimo, że wyko­na­nie pro­ofa łączy się z dodat­ko­wym kosz­tem, uwa­żam, że to wła­śnie w inte­re­sie klienta leży doko­na­nie odpo­wied­nio wcze­śnie wery­fi­ka­cji kolo­ry­stycz­nej publi­ka­cji, którą prze­ka­zuje się dru­karni do druku. Naj­le­piej jest więc zle­cić wyko­na­nie pro­ofa dru­karni, w któ­rej druk będzie reali­zo­wany i na ten cel zabez­pie­czyć odpo­wied­nie środki pieniężne.

Jeżeli dru­kar­nia nie posiada moż­li­wo­ści wyko­na­nia pro­ofa kolo­ry­stycz­nego, to warto się zasta­no­wić czy bez­piecz­nie jest tam zle­cać druk. Dru­kar­nia, przyj­mu­jąc zle­ce­nie na druk wraz z cer­ty­fi­ko­wa­nymi pro­ofami, zobo­wią­zuje się tym samym do wyko­na­nia druku zgod­nie z nimi. W tej sytu­acji wszel­kie rekla­ma­cje i nie­zgod­no­ści obcią­żają dru­kar­nię, a nie grafika.


Z cho­chli­ko­wym pozdro­wie­niem
Andrzej Gołąb

marzec, 2015
Pro­jekt logo: Bro­ni­sław Józefiok

REKLAMA

avatar użytkownika
+ + + + + + + + + + +

Tekst opublikował użytkownik: print4all

(Andrzej Gołąb)

print4all o sobie:

Razem z gronem współpracowników służymy radą i doświadczeniem w zagadnieniach związanych z głównymi procesami realizowanymi w naszej drukarni:
- DTP i przygotowanie plików do druku
- Kontroling plików produkcyjnych
- Impozycja i naświetlanie CTP
- Pełnoformatowy druk offsetowy
- Introligatorka
- Gospodarka papierem
- System Zarządzania Jakością ISO 9001

Zapraszam także na moją stronę
http://chochlikdrukarski.com.pl

Więcej informacji o użytkowniku

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz

Najnowsze w tym dziale:

Reklama wideo – rynek i trendy w Europie Wschodniej
Reklama wideo zrewolucjonizowała światowe rynki digital marketingu. W Polsce cały czas pnie się w górę i nic nie wskazuje na to, aby jej rozwój miał się zatrzymać. Jak plasuje się ten format, biorąc pod uwagę wszystkie regiony Wschodniej Europy? Najnowsze dane analizuje Andrzej Goleta, Digital Marketing Manager sieci reklamowej Adexon.
Końcowy montaż elementów

Tworzywa sztuczne w grafice przestrzennej (33): Końcowy montaż elementów

Stało się... Dziś kończymy publikację naszego cyklu. Ostatni odcinek zawiera podstawowe informacje dotyczące montażu elementów na elewacji i wykonania instalacji elektrycznej. Po 32 odcinkach cyklu nadszedł czas, aby wreszcie „odpalić” naszą reklamę i podziwiać perfekcyjne wykonanie, równe rozświetlenie elementów, nienaganny montaż... Mamy w każdym razie nadzieję, że...
RODO, czyli dlaczego ochrona danych jest ważna
Na temat RODO napisano i powiedziano już wiele, a część komentatorów w związku z nowym rozporządzeniem roztaczała niemal apokaliptyczne wizje. Okazało się jednak, że świat nie skończył się 25 maja, a z internetu nie zniknęły interesujące treści, przetrwały też media społecznościowe. Zdaniem specjalistów z firmy Fortinet warto więc zastanowić się, dlaczego...
Napisz SMS do Millenialsa
WhatsApp, Messenger, Skype  to najbardziej popularne aplikacje do codziennego kontaktu używane przez millenialsów. Jak się jednak okazuje, nawet w czasie mody na komunikatory, dla młodych wciąż istotny jest kontakt – zarówno w aspekcie prywatnym, jak i biznesowym – za pomocą krótkich wiadomości tekstowych.
Wirtualna rzeczywistość wielkimi krokami wkracza do biznesu
Po skrótem  VR czyli po polsku wirtualna rzeczywistość ukrywa się zbiór technologii – obrazu i dźwięku -  które tworzą przestrzeń stworzoną przez programistów.  Natomiast technologia AR – rzeczywistość rozszerzona - poprzez specjalne okulary tzw. smartglassy łączy świat cyfrowy  z tym, w którym  przebywamy...
 
Signs.pl - Portal polskiej reklamy wizualnej
© 1997-2018 ICOS
. Wszystkie prawa zastrzeżone