WIADOMOŚCI

Analiza: Wyszechradzkie media coraz bardziej rządowe

redakcja  PR - bezpłatny materiał PR | 13.09.2017, przeczytano 270 razy
ilustracja
Analiza: Wyszechradzkie media coraz bardziej rządowe fot. Newseria

Kraje wyszehradzkie tracą niezależne media. Powodem jest rosnący apetyt polityków na kontrolowanie przekazu i uzależnienie mediów od władzy. Unia Europejska nie ma gotowych rozwiązań, jak chronić dziennikarzy. Większość parlamentarzystów nie zajmuje jasnego stanowiska w sprawie wolności słowa w swoich krajach.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/analiza:-wyszechradzkie-media-coraz-bardziej-rzadowe,33715,artykul.html

W zestawieniu Reporterów bez granic (https://rsf.org/en/ranking) od lat najniższą pozycję w grupie zajmują Węgry. Z powodu wprowadzanych przez Viktora Orbana zmian spadły z 26 miejsca w 2009 r. na 71 w 2017 r. Niewiele wyżej od Węgier znajduje się Polska, w 2017 r. zajęła 54 miejsce. Pozycja Polski gwałtownie obniżyła się w 2016 r.: z 18 na 47 miejsce. Czechy i Słowacja zajęły 23. i 17. miejsce, ale w stosunku do 2015 r. zaliczyły znaczny spadek: odpowiednio z 21. i z 12. miejsca.

W Unii Europejskiej sytuację mediów od 2013 r. sprawdza Monitor Pluralizmu Mediów (MPM), prowadzony przez Centrum Pluralizmu i Wolności Mediów (instytucja jest częścią Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego oraz Centrum Studiów Zaawansowanych Roberta Schumana). MPM raz w roku wydaje raport o sytuacji mediów w krajach członkowskich.

Według MPM (http://cmpf.eui.eu/media-pluralism-monitor/) największym zagrożeniem dla wolności prasy we wszystkich krajach V4 jest uzależnienie mediów od wpływów politycznych i finansowych oraz koncentracja własności. Dodatkowo, w Polsce i na Węgrzech problemem jest także nieprzestrzeganie wolności słowa. W przypadku Polski ryzyko, że swoboda wypowiedzi będzie łamana, wzrosło z 40 do 58 proc.

Politycy V4 chcą kontrolować media

W Polsce i na Węgrzech media publiczne są kontrolowane przez rządy. Viktor Orban wprowadził tzw. pakiet medialny już w 2010 r., krótko po pierwszych zwycięskich dla Fideszu wyborach. Uzależnienie od decyzji politycznych urzędu ds. mediów sprawującego kontrolę nad udzielaniem koncesji i rady mediów, było jednym z głównych zarzutów Komisji Europejskiej i Parlamentu do węgierskiej ustawy (http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//TEXT+TA+P7-TA-2013-0315+0+DOC+XML+V0//PL). Parlament przyjął rezolucję, w której wezwał Węgry do przestrzegania praw i wolności zapisanych w artykule drugim traktatu lizbońskiego. Nie wynikły z tego żadne dalsze konsekwencje.

W Polsce jedną z pierwszych decyzji utworzonego w 2015 r. rządu Prawa i Sprawiedliwości było przekazanie wyboru i nadzoru nad władzami mediów publicznych ministrowi skarbu państwa. W czerwcu 2016 r. podporządkowano je nowo utworzonej Radzie Mediów Narodowych, podobnie jak Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wybieranej przez Sejm i prezydenta.

Na Słowacji w 2014 r. marszałek Pavol Paška z partii rządzącej SMER ograniczył dostęp dziennikarzy do budynku parlamentu. Premier Robert Fico niedawno nazwał dziennikarzy „brudnymi, anty-słowackimi prostytutkami” (https://www.webnoviny.sk/fico-slobodu-tlace-neobmedzim-ale-na-kroky-poukazujem/). Nacisk na media wywiera również wytaczając dziennikarzom procesy za zniesławienie rządu i szkody wizerunkowe. Zdaniem Fico, „media powinny podkreślać sukcesy rządu, a nie tylko krytykować”. Mimo to zapewnił, że media, które „atakują rząd” i „błędnie korzystają z wolności” nie mają się czego obawiać.

Najważniejsze ogólnokrajowe węgierskie media należą do spółki Mediaworks. W październiku 2016 r. zamknęła największy w kraju dziennik Népszabadság, który był krytyczny wobec węgierskiego rządu. Wówczas właścicielem firmy był zwolennik Orbana Austriak Henrich Pecina, obecnie należy ona do Lőrinca Mészárosa, również blisko związanego z Orbanem.

Jedna z dwóch największych węgierskich prywatnych telewizji, TV2, została przejęta przez byłego współpracownika rządu, Andy Vajnę. Na zakup Vajna otrzymał pożyczkę z państwowego banku handlu międzynarodowego, choć transakcja nie miała znaczenia międzynarodowego.

Polityczni stronnicy Orbana kupują także lokalne media. Z 18 regionalnych dzienników wszystkie obecnie należą do oligarchów.

W Czechach w 2016 r. parlament uchwalił prawo, które miało zapobiec upolitycznieniu mediów (https://www.sbirka.cz/POSL4TYD/NOVE/17-014.htm). Ograniczenie miało dotknąć m.in. wicepremiera Andreja Babiša, lidera partii ANO, do którego spółki należały dwa największe czeskie dzienniki. Zanim jednak przekazał spółkę innym osobom, wiosną 2017 r. wyciekły nagrania rozmów, w których Babiš wywierał nacisk na redaktorów. Sugerował, by linia czasopism była szkodliwa dla jego koalicjanta. Afera doprowadziła do zdymisjonowania Babiša.

Na jesień 2017 r. polski rząd pod hasłem repolonizacji zapowiada reformę dekoncentrującą kapitał w mediach. Rządząca PiS chce ograniczyć koncesje dla spółek medialnych – jedna firma nie będzie mogła prowadzić jednocześnie kanału telewizyjnego, radiowego, gazety i portalu internetowego. Ustawa ma ograniczyć także koncentrację własności w spółkach medialnych. Zmiany dotkną przede wszystkim wielkie spółki medialne, takie jak Agora czy Polska Press (należąca do kapitału niemieckiego spółka wydająca dzienniki regionalne).

V4 chce załatwiać sprawy mediów u siebie

Parlament Europejski co jakiś czas zajmuje się przestrzeganiem swobód demokratycznych w krajach V4. W tej kadencji aż trzykrotnie omawiał poczynania rządu na Węgrzech (dwa razy debatował na ten sam temat), dwa razy zajmował się Polską i raz Czechami. W przypadku Czech (czerwiec 2017 - http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//TEXT+CRE+20170601+ITEM-003+DOC+XML+V0//PL&language=PL) i Polski (styczeń 2016 - http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//TEXT+CRE+20160119+ITEM-010+DOC+XML+V0//PL&language=PL) bezpośrednim powodem debaty była właśnie sytuacja mediów.

Podczas posiedzeń dotyczących sytuacji w Czechach i w Polsce większość europarlamentarzystów V4 podkreślała, że sprawy mediów powinny być załatwiane przez te państwa wewnętrznie, a nie na forum unijnym. W sumie głos zabrało 35 ze 106 parlamentarzystów z tych krajów.

W czasie dyskusji o sytuacji w Czechach posłowie zarzucili Komisji Europejskiej i Parlamentowi wybiórcze podejście do sytuacji w różnych krajach członkowskich. Ich zdaniem, afera Babiša nie była wystarczającym powodem do zorganizowania debaty. Zdzisław Krasnodębski (PiS, ECR) stwierdził, że podobne sytuacje miały miejsce również we Francji. Wybiórcze podejście do naruszania praw i wolności zarzucił Unii również Marek Jurek (Prawica Rzeczypospolitej, ECR).

Czech Pavel Telička (ANO, ALDE) zaznaczył, że „Parlament Europejski powinien zająć się problemami systemowymi w tych krajach członkowskich, które nie szanują podstawowych praw demokratycznych i gdzie niezależne dziennikarstwo jest hamowane przez instytucjonalne przeszkody”. Zasadność debaty zakwestionował również Paweł Poc (ČSSD, S&D). Podkreślił, że Babiš jest jedynym problemem czeskich mediów, którym poza tym nie można zarzucić stronniczości.

Poparcie dla podejmowania tego tematu na forum unijnym wyrazili Bogusław Liberadzki (SLD, S&D) i Jarosław Wałęsa (PO, EPP). Ich zdaniem społeczność międzynarodowa powinna reagować na przypadki łamania standardów demokratycznych, do jakich należą wolne, rzetelne media.

W styczniowej debacie o polskich mediach udział wzięła premier Beata Szydło. Jak większość  polityków V4 z konserwatywnych i eurosceptycznych frakcji, nie przyjmuje unijnej krytyki. - Rozpoczęte przez nas zmiany są próbą przywrócenia mediom publicznym w Polsce autentycznego charakteru apolityczności i bezstronności - powiedziała Szydło.

Zdaniem Ryszarda Legutki (PiS, ECR) UE jest stronnicza i nie traktuje równo partii krajowych. Jan Olbrycht (PO, EPP) zwracając się do premier Szydło podkreślił, że intencją jego partii nie było doprowadzenie do tej debaty, ponieważ stawia ona Polskę w złym świetle na arenie międzynarodowej. Był to jedyny głos polskich posłów PO w trakcie tej debaty. W sumie w debacie wzięło udział jedynie pięciu z 51 polskich posłów.

Robert Iwaszkiewicz i Michał Marusik ze skrajnie prawicowego EFDD (Europa Wolności i Demokracji Bezpośredniej) sprzeciwili się poruszaniu tego problemu na forum PE. Janusz Korwin-Mikke (KORWiN, niezrzeszony) wykorzystał okazję, aby skrytykować zarówno Unię jak i sam system demokratyczny.

Czech Petr Mach (Svobodni, EFDD) wyraził swój sprzeciw wobec unijnej krytyki polskiego rządu: - Panie i panowie, to skandal. JFK powiedział: “Jestem Berlińczykiem” Teraz jako wolny obywatel mówię: “Jestem Polakiem”.

Węgrzy podzieleni

Dziewięcioro węgierskich europosłów należących do EPP i węgierskiej koalicji rządowej w oświadczeniu pisemnym do debaty wyraziło solidarność z rządem polskim. Ich zdaniem UE powinna zająć się poważnymi problemami, takimi jak brak stabilności na Bliskim Wschodzie, a nie polskimi reformami. Posłowie rządowego Fideszu i populistycznego Jobbiku nie chcą także, aby UE wtrącała się w sprawy Węgier.

Inną postawę wobec unijnych debat nad stanem demokracji w Polsce i na Węgrzech zajęli Węgrzy z partii opozycyjnych wobec Fideszu, m.in. Tibor Szanyi (S&D, MSZP), Péter Niedmüller (MSZP, S&D) oraz Benedek Javor (LMP, Greens/EFA). Ich zdaniem UE zbyt łagodnie potraktowała Viktora Orbana, czego skutkiem jest dalsze ograniczenie przez niego swobód obywatelskich.

Stanowisko posłów węgierskiej opozycji demokratycznej w maju 2017 r. przy okazji głosowania nad rezolucją (http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?type=TA&reference=P8-TA-2017-0216&language=PL&ring=B8-2017-0295) na temat przestrzegania praw na Węgrzech poparła także posłanka Monika Smolkova z rządzącego na Słowacji ugrupowania SMER-SD (należącego do grupy S&D) - http://www.europarl.europa.eu/meps/sk/96655/seeall.html?type=WEXPL. Wskazała, że KE powinna wzmocnić swoje działania  wobec Orbana. Nie podała jednak, jakie rozwiązania miała na myśli.
UE nie ma narzędzi, aby chronić dziennikarzy

Słowaczka Monika Flašíková-Beňová z rządowej SMER-SD (S&D) podkreśliła potrzebę stworzenia unijnego prawa, które chroniłoby niezależność mediów w UE przed nadmierną koncentracją kapitału.

Podczas debaty dotyczącej sytuacji mediów w Czechach komisarz Cecilia Malmström podkreśliła, że UE będzie dążyć do stworzenia nowego prawa, które będzie chronić wolność mediów i dziennikarzy w krajach członkowskich. PE również coraz bliżej przygląda się problemowi mediów w UE. W czerwcu 2017 r. komisja praw i wolności obywatelskich (LIBE) omawiała zlecony przez siebie raport, dotyczący sytuacji mediów w państwach członkowskich. Szczególne miejsce w tym raporcie zostało poświęcone Polsce i Węgrom z powodu ostatnich reform ich rządów.

Unia nie ma środków pozwalających regulować prawo medialne w krajach członkowskich.
Zapisem, do którego może odwołać się Komisja Europejska w sytuacji naruszenia wolności mediów, jest art. 11. Europejskiej Karty Praw Podstawowych (http://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=CELEX:12012P/TXT), mówiący o gwarancji wolności wypowiedzi i informacji. Nie ma on jednak mocy sprawczej w momencie, w którym nie zostało naruszone żadne europejskie prawo.

Reformy medialne to tylko jedne z posunięć rządów Węgier i Polski, które zwracają uwagę Parlamentu i Komisji Europejskiej. Zmiany w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym w Polsce oraz ograniczenia działania organizacji pozarządowych na Węgrzech spotykają się z krytyką instytucji unijnych.

Mimo ostrzeżeń o wszczęciu wobec nich procedury na podstawie artykułu 7 traktatu lizbońskiego, której konsekwencją może być odebranie prawa głosu w Radzie UE, rządy Polski i Węgier nie zmieniają kierunku swoich reform. Dopóki są swoimi sojusznikami w tej sprawie, taka sankcja im nie grozi - do odebrania głosu jednemu z członków, potrzebna jest jednomyślność pozostałych krajów. Czechy i Słowacja nie wyrażają poparcia dla zmian w Polsce i Węgrzech, ale póki co unikają zajęcia zdecydowanego stanowiska w tej sprawie.

Magdalena Wnuk

Źródło: Stowarzyszenie 61

MamPrawoWiedziec.pl

Dodatkowe informacje:

Tekst powstał w ramach wspólnego projektu czterech organizacji: czeskiego Kohovolit.eu, słowackiego Demagog.sk, węgierskiego Atlatszo.hu oraz MamPrawoWiedziec.pl. Projekt „Bliżej polityki V4” jest finansowany z funduszu wyszehradzkiego. Współpraca przy zbieraniu i opracowywaniu danych: Jaroslav Bilek, Barbora Belovicka, Lenka Galetova, Emese Keyha.

Stowarzyszenie 61 jest niezależną, apartyjną organizacją pozarządową, która stawia sobie za cel dostarczanie obywatelom informacji o osobach pełniących wybieralne funkcje publiczne. Od 2006 roku w serwisie MamPrawoWiedziec.pl prezentujemy dane o doświadczeniu zawodowym i społecznym, poglądach, aktywności i stanie majątku posłów, senatorów, posłów do Parlamentu Europejskiego, prezydentów miasta oraz kandydatów na te funkcje.



Tekst na licencji Creative Commons – Uznanie autorstwa 4.0. Redakcja Signs.pl dokonała korekty tytułu, dodała wytłuszczenia w tekście oraz ilustrację nie podlegającą w/w licencji.

PR - Tekst opublikowany bezpłatnie na podstawie promocyjnych materiałów prasowych. Redakcja nie odpowiada za jego treść.

R E K L A M A

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
 
poniedziałek 25.09.2017, 74 gości [ lista ]
Signs.pl - Portal polskiej reklamy wizualnej © 1997-2017 ICOS. Wszystkie prawa zastrzeżone