logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Atramenty CMYK+

Przemysław Kida   14.05.2009, przeczytano 31646 razy
ilustracjastrzałka
fot. Iker

W ostatnim czasie podczas rozmów z właścicielami i pracownikami drukarń wielkoformatowych często słyszę takie stwierdzenie: „Kupiliśmy maszynę drukującą 6-cio kolorową (np. CMYKcm czyli z kolorami "light"), gdyż bardzo zależy nam na dużych możliwościach kolorystycznych maszyny” (???). Podobnie, sprzedający takie urządzenia handlowcy reklamują je jako te, które dadzą nam specjalny, szerszy gammut barwny. Nic bardziej mylnego. Więc jak to jest naprawdę z tymi „specjalnymi” zestawami kolorów w maszynach wielkoformatowych?


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/atramenty-cmyk%2B,8904,artykul.html

Zacznijmy od początku. Skąd się wziął pomysł, by instalować w maszynach więcej niż cztery kolory? Powody były dwa:

- historycznie pierwszy to rzeczywiście dbałość o możliwości kolorystyczne maszyny; drugi - to problemy z jakością druku.

Patrząc pod kątem możliwości kolorystycznych producentom urządzeń zależy na dwóch rzeczach: intensywności barw i możliwości dopasowania się do ogólnie obowiązujących w poligrafii standardów (głównie offsetowych), jak np norma ISO-12647. I tu powstaje problem. Z powodów technologicznych producenci atramentów nie mogą używać tych samych pigmentów (substancji barwiących) do barwienia atramentów cyfrowych, co dostawcy farb offsetowych - to po pierwsze. Zazwyczaj też im więcej farba zawiera pigmentu, tym gorzej wysycha i utrwala się na podłożu. Producenci atramentu mają więc ciągły dylemat: czy zrobić farbę o bardzo intensywnej kolorystyce i mieć potem problemy z technologią druku, czy też zrobić farbę mniej intensywną kolorystycznie, ale za to w druku łatwiejszą? Druga rzecz to dopasowanie do standardów.

Wiadomo, że dostawcy farb cyfrowych używają innych barwników, niż do farb offsetowych. Wobec tego więc nawet jeśli uda się zrobić farbę dającą bardzo szerokie spektrum barw, to zazwyczaj przestrzeń barwna maszyny cyfrowej jest przesunięta w stosunku do gammutu maszyny offsetowej.

Jeżeli ktoś z Państwa zajmuje się drukiem cyfrowym od co najmniej kilku lat, to z pewnością pamięta czasy, gdy "typowy" atrament dawał wydruki z intensywnie zielonymi szarościami, a wydrukowanie nim kolorów takich jak pomarańcz, ciepły brąz czy błękit, graniczyło z niemożliwością. Dlatego też narodził się pomysł poszerzenia przestrzeni barwnej maszyny: w kierunku kolorów ciepłych poprzez dodanie do standardowego CMYKa np koloru pomarańczowego lub "specjalnej czerwieni", a w kierunku kolorów zimnych - przez dodanie jasnej zieleni (seledynu) lub granatu czy fioletu.

Na rynku pojawiło się całkiem sporo takich maszyn. I tak szybko jak się pojawiły, tak w segmencie maszyn solwentowych szybko zniknęły. Dlaczego? Ponieważ druk solwentowy ma jedną nieprzyjazną dla takiego rozwiązania cechę: można poprawnie utrwalić jedynie określoną, łączną grubość warstwy farby. Jeżeli drukujemy klasycznym CMYKiem - grubość tą dzielimy na cztery, mniej więcej równe części. Jeżeli w maszynie pojawiał się zestaw 6-cio kolorowy, tę samą ilość farby musieliśmy dzielić na 6 części. Tym samym wszystkich kolorów (w tym CMYKa) na podłożu było mniej. Bardzo często okazywało się, że osiągnięty efekt był przeciwny do zamierzonego. Zakres barw odtwarzanych przez maszynę nie tylko nie rósł, ale wręcz malał.

W chwili obecnej, poza nielicznymi wyjątkami, zestawów 6-cio i więcej kolorowych z dodatkowymi kolorami (nie light'ami) używa się tylko w druku fotograficznym atramentami wodnymi i w technologii suchej sublimacji przy druku na tekstyliach i nietypowych podłożach.

W przeciwieństwie do typowych kolorów dodatkowych cały czas powszechnie używane są kolory jaśniejsze, niż podstawowe kolory CMYK, tzw. kolory light.
Jeżeli nie poszerzają one możliwości kolorystycznych maszyny, to po co ich używać?

Technologia druku ink-jet ma (a w zasadzie miała) jedno poważne ograniczenie, a mianowicie stałą wielkość punktu rastrowego. Większość głowic drukujących tworzy obraz w taki sposób, że "wypluwa" na podłoże kropelkę farby o określonej objętości. Kropelka taka padając na zadrukowywany materiał tworzy kropkę o określonej średnicy. Jeżeli chcemy wydrukować kolor ciemny (intensywny), kropelek musi spaść na materiał więcej, jeżeli jasny - automatycznie mniej.

W miejscach, gdzie kolor powinien być bardzo jasny, kropki rastra rozmieszczone są bardzo rzadko. Daje to wrażenie dużej ziarnistości, a wizualnie jakość wydruku jest wyraźnie gorsza.

Aby walczyć z tym problemem firma ONYX (producent RIPa Postershop) wymyśliła i opatentowała rozwiązanie, w którym jasne miejsca na wydruku drukowane są atramentem jaśniejszym, niż miejsca ciemne. Takiego "jasnego" atramentu do wydrukowania określonego koloru potrzeba ok. 2 razy więcej, niż atramentu podstawowego (kropki rastra rozmieszczone dwa razy gęściej). Dodatkowo jaśniejsze punkty rastrowe są mniej widoczne i dają mniejsze wrażenie ziarnistości.

W chwili obecnej pomimo faktu, że na rynku mamy maszyny z innymi rozwiązaniami ograniczającymi ziarnistość wydruku, jak np. głowice drukujące kroplą o zmiennej wielkości (variable dot), to druk przy użyciu kolorów "light" ma się nieźle i nic nie wskazuje na to, by producenci urządzeń z niego rezygnowali.

Przemysław KidaPROFIKOLOR.COM


+ +

Tekst opublikował użytkownik: Przemysław Kida

Więcej informacji o użytkowniku

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz

Najnowsze w tym dziale

Czym właściwie jest banner blidness?
Niektórzy twierdzą, że termin ślepoty banerowej, tzw. banner blidness jest przestarzały. Jednak internauci coraz częściej pomijają informacje, które postrzegają wyłącznie jako reklamę. I chociaż wzorce reklam przeszły prawdziwą ewolucję, ślepota banerowa jest wciąż powszechna. Jak skutecznie walczyć z występowaniem tego zjawiska?
Podróżnicy odkrywają na nowo, co potrafi SMS
Rodzice dostają powiadomienia prosto od opiekuna szkolnej wycieczki do Wietnamu. Autostopowicze przyjeżdżają na metę wyścigu z planem dodatkowych atrakcji w telefonie. Uczestnicy gry terenowej ruszają rozwiązywać zagadki w kilka sekund po ich wysłaniu. Co łączy te wyjazdy? Wszystkie udają się dzięki wiadomościom SMS.
Czy memy podlegają prawu autorskiemu?
Autorem pojęcia „mem” jest najprawdopodobniej Richard Dawkins – brytyjski teoretyk ewolucji biologicznej, związany z Uniwersytetem Oxfordzkim. W morzu definicji, najbardziej intrygująca jest ta, mówiąca że „mem” to „podstawowa jednostka informacji kulturowej, która, podobnie do genów, powiela się, mutuje i podlega działaniu doboru naturalnego”1. Kto by...
Content marketing w social mediach – o czym warto pamiętać?
Jednym z największych mitów na temat content marketingu jest przekonanie, że metoda ta ogranicza się jedynie do tworzenia artykułów blogowych. Tymczasem, popularnym miejscem rozpowszechniania wartościowych treści są m.in. social media. Od dłuższego czasu cieszą się one niesłabnącą popularnością ze strony marketerów, którzy włączają je do systemu...
Gen Z - być offline w świecie, w którym króluje online
O pokoleniu Z mówi się, że telefon w dłoni trzymają nieustająco. Ale czy nie jest tak, że opinię wyrabiamy sobie na podstawie jednostkowych zaobserwowanych przypadków? Z badań przeprowadzonych przez Dentsu Aegis Network Polska oraz infuture hatalska foresight institute na potrzebę raportu Gen Z. Jak zrozumieć dziś pokolenie jutra wynika, że większość ankietowanych...
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2019 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764