logo
KURIER
Polska reklama i poligrafiaKURIER

Bloger wywalczył w Strasburgu prawo do wolności słowa. Po 10 latach

   11.06.2020, przeczytano 428 razy
ilustracja
fot. Kristina Flour/Unsplash

Dziesięć lat temu Sąd Okręgowy w Tarnowie uznał za bezprawne prowadzenie bloga, na którym czytelnicy mogli zamieszczać swoje komentarze bez wcześniejszej rejestracji. Zdaniem sądu umożliwiło to publikację zniesławiającego komentarza przez anonimowego internautę. Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził właśnie w wyroku Jezior p. Polsce, że doszło w tej sprawie do naruszenia wolności słowa w sieci. Jednocześnie Strasburg dołożył kolejną cegiełkę do bardzo aktualnej dzisiaj dyskusji o reformie zasad odpowiedzialności administratorów portali za treści publikowane przez ich użytkowników.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/bloger-wywalczyl-w-strasburgu-prawo-do-wolnosci-slowa.-po-10-latach,387386,artykul.html

Fakty

Andrzej Jezior pisze na blogu o lokalnych problemach gminy Ryglice, czasem krytycznie o działaniach władz samorządowych. Przed wyborami samorządowymi w 2010 r. na jego blogu, pod jednym z artykułów dotyczących wyborów, pojawił się komentarz, którego autor zarzucał ówczesnemu burmistrzowi Ryglic (i jednocześnie kandydatowi na to stanowisko w zbliżających się wyborach) popełnienie szeregu przestępstw oraz przynależność do „bandyckiej rodziny”. Zarzuty te nie miały żadnego pokrycia w rzeczywistości. Bloger tego samego dnia usunął zniesławiający komentarz. Tak samo postąpił z kolejnymi komentarzami, w których anonimowy autor powtarzał swoje zarzuty. Bloger wprowadził też tymczasowo wymóg zalogowania się przed dodaniem komentarza. Zrezygnował z niego jednak, kiedy zauważył, że czytelnicy przestali zostawiać swoje komentarza.

Pomimo szybkiej reakcji blogera burmistrz wytoczył Andrzejowi Jeziorowi proces w trybie wyborczym. Polskie sądy uznały, że jako administrator bloga Jezior ponosi odpowiedzialność za opublikowany na nim komentarz. Zdaniem sądów przez to, że nie wymagał od komentujących rejestrowania się ani nie stosował żadnych innych mechanizmów kontroli prewencyjnej w stosunku do ich wpisów (takich jak np. automatyczne filtrowanie treści czy uprzednia autoryzacja zamieszczanych komentarzy), nie dopełnił swoich obowiązków, tj. nie zapobiegł publikacji zniesławiającej informacji. Sąd nakazał blogerowi przeprosić burmistrza na swoim blogu, zapłacić kwotę 5 tys. zł na cel społeczny i obciążył go kosztami postępowania.

ilustracjastrzałka

Zbliżają się wybory. Czy muszę zamknąć bloga?

Sprawa trafiła do Trybunału w Strasburgu, który inaczej niż polski sąd ocenił zakres obowiązków i odpowiedzialności administratora bloga za komentarze dodawane przez czytelników. Uznał, że obciążenie blogera odpowiedzialnością stanowiło w tym przypadku nieproporcjonalną ingerencję w swobodę wypowiedzi i mogło wywołać „efekt mrożący” dla obiegu informacji w sieci. Trybunał wziął pod uwagę następujące okoliczności:

  • charakter prowadzonego bloga: autor działał non profit, jego blog traktował o sprawach ważnych dla społeczności lokalnej, a z uwagi na taką grupę docelową – w praktyce miał stosunkowo ograniczony zasięg;
  • fakt, że zniesławiający komentarz nie był bezpośrednią reakcją na wpis blogera: nie można uznać, że w jakikolwiek sposób zachęcał on czy prowokował do jego zamieszczenia;
  • szybka reakcja blogera na bezprawny komentarz, w szczególności niezwłoczne usuwanie go ze strony za każdym razem, gdy się pojawiał;
  • kontekst wypowiedzi atakującej burmistrza: komentarz był „tylko” zniesławieniem, a nie bardziej skrajnym nadużyciem, za które co do zasady Trybunał uznaje np. mowę nienawiści czy nawoływanie do przemocy (taką konkluzję można wyciągnąć, patrząc również na wcześniejsze orzecznictwo Trybunału dotyczące odpowiedzialności pośredników);
  • kwestia możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności autora spornego komentarza: w tym przypadku nie wykazano, aby burmistrz podjął starania, aby tę osobę w ogóle zidentyfikować i rozpocząć przeciwko niej działania prawne. Zamiast tego od razu uderzył w blogera. Nie można więc stwierdzić, że nie było możliwe ukaranie autora komentarza, który w pierwszej kolejności powinien ponosić odpowiedzialność za własne słowa.

Wyrok Trybunału oznacza, że każda osoba prowadząca bloga, który spełnia powyższe kryteria w świetle standardów strasburskich, może czuć się bezpieczna. Polskie sądy, przynajmniej teoretycznie, powinny bowiem właśnie według tych standardów interpretować ustawę o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która na gruncie krajowym reguluje kwestie odpowiedzialności tzw. pośredników (administratorów portali) za treści dodawane przez osoby trzecie. Wymóg wprowadzenia identyfikacji osób dodających komentarze czy innych środków sugerowanych przez polskie sądy w sprawie A. Jeziora, które miałyby na celu niedopuszczenie do publikacji bezprawnych treści przez czytelników, Trybunał uznał za „nadmierny” i wręcz „nierealistyczny”.

Zmiana regulacji dotyczących moderacji treści

Warto spojrzeć jednocześnie na szersze implikacje, które może mieć omawiany wyrok. Obecnie na poziomie Unii Europejskiej toczą się pracę nad tzw. kodeksem usług cyfrowych (Digital Service Act). Jedną z dyskutowanych kwestii jest reforma reguł rządzących moderacją treści przez administratorów stron internetowych, które dziś na poziomie UE reguluje dyrektywa o handlu elektronicznym. W ostatnich dniach tematyka ta stała się głośna także za oceanem za sprawą rozporządzenia wykonawczego wydanego przez Donalda Trumpa po „starciu” z Twitterem. Czy wyrok ws. Jezior p. Polsce wskazuje jakikolwiek kierunek, w którym powinny podążać nowe reguły odpowiedzialności portali za treści publikowane przez ich użytkowników?

Uzasadnienie wyroku nie jest zbyt rozbudowane, ale biorąc pod uwagę także wcześniejsze orzecznictwo ETPCz dotyczące odpowiedzialności pośredników (Delfi p. Estonii, Magyar Tartalomszolgáltatók Egyesülete and Index.hu Zrt p. Węgrom czy Pihl p. Szwecji), można pokusić się o próbę wyznaczenia takiego kursu. Po pierwsze, Trybunał zwraca uwagę, że zakres obowiązków administratorów stron, po spełnieniu których nie będą ponosić odpowiedzialności, powinien być uzależniony od ich charakteru i wielkości. Dzisiejsza europejska regulacja tego nie różnicuje. Tymczasem zgodnie z orzecznictwem strasburskim inaczej należy traktować małego bloga non profit, inaczej platformę społecznościową o globalnym zasięgu działającą dla zysku, a jeszcze inaczej stronę gazety internetowej. Po drugie, znaczenie ma charakter bezprawnych treści. Dziś z punktu widzenia odpowiedzialności pośredników obowiązują te same zasady dla obraźliwych komentarzy, mowy nienawiści czy treści pedofilskich. Tymczasem zdaniem ETPCz skrajnie szkodliwe wypowiedzi, takie jak np. mowa nienawiści, obligują administratorów do dalej idących działań niż np. zniesławienie.

Po trzecie, Trybunał potwierdził, że nie ma uzasadnienia dla wprowadzania prewencyjnych mechanizmów kontroli treści przez administratorów stron, np. automatycznych filtrów skanujących wszelkie wypowiedzi w sieci przed publikacją (wystarczą skuteczne działania następcze). Choć tu trzeba zauważyć, że Trybunał decydował tak dotychczas w kontekście stron organizacji pozarządowych, bloga non profit czy portalu informacyjnego. Trudno przesądzać, czy w ten sam sposób potraktowałby duże platformy społecznościowe, na których obieg i zasięg informacji są znacznie bardziej dynamiczne. Tymczasem to właśnie z uregulowaniem tego obszaru wiążą się dziś największe wyzwania z zakresu moderacji treści w sieci.

Ostatni ważny wniosek z wyroku ws. Jezior p. Polsce dotyczy kwestii anonimowości w sieci. Sądy krajowe uznały, że zniesławiający komentarz nie pojawiłby się w sieci, gdyby bloger wprowadził dla czytelników obowiązek logowania za pomocą e-maila przed dodaniem komentarza. Zakładana przez sądy skuteczność tego rozwiązania budzi jednak duże wątpliwości, podobnie jak idea, że szkodliwe treści znikną z sieci wraz z wyeliminowaniem z niej anonimowości (w czasach, gdy gros ludzi hejtuje pod nazwiskiem w mediach społecznościowych). Tymczasem okazuje się, że anonimowość w sieci nie jest istotna tylko dla dysydentów żyjących w reżimach autorytarnych, ale także w dużo bardziej prozaicznym kontekście. Blogi opisujące lokalne sprawy, zwłaszcza w miejscach, w których nie funkcjonuje profesjonalna prasa lokalna, to często ważne i jedyne swobodne forum debaty dla małych społeczności. W tak hermetycznym, pełnym zależności środowisku anonimowość osób zamieszczających komentarze np. na temat działalności władz lokalnych staje się kluczowym warunkiem zabrania głosu w jakiejkolwiek publicznej dyskusji.

Więcej o sprawie Jezior p. Polsce można przeczytać na stronie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która reprezentowała skarżącego przed Trybunałem w Strasburgu.

Dorota Głowacka

PS Co ciekawe, sprawa A. Jeziora toczyła się nie tylko w trybie wyborczym. Burmistrz wytoczył blogerowi także proces cywilny o ochronę dóbr osobistych w związku z tym samym stanem faktycznym. Bloger przegrał go w pierwszej instancji, ale szczęśliwie sąd apelacyjny zmienił ten wyrok na jego korzyść (w tę sprawę była również zaangażowana HFPC). Był to prawdopodobnie jeden z pierwszych wyroków w Polsce kompleksowo odnoszących się do odpowiedzialności pośredników za treści dodawane przez osoby trzecie i akcentujący wpływ tego zagadnienia na wolność słowa w sieci. Wyrok strasburski dotyczący trybu wyborczego, po niemal dekadzie, ostatecznie zamyka sprawę i oddaje pełną sprawiedliwość A. Jeziorowi.

Źródło: Fundacja Panoptykon

www.panoptykon.org

Dodatkowe informacje:

autorka była zaangażowana w prowadzenie sprawy Jezior p. Polsce przed ETPCz w ramach pracy w HFPC

Tekst na licencji CC Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 - zawiera drobne zmiany w stosunku do oryginału

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
,

IMHO nie wywalczył prawa do wolności słowa, ale wywalczył prawo do nieobciążania odpowiedzialnością za CUDZE słowa.

avatar użytkownika
,

Pojęcie "wolność słowa" nie ogranicza się do swobody osobistego wypowiadania poglądów, ale obejmuje także media i kolportowanie takich indywidualnych poglądów w przestrzeni publicznej. "Wolność słowa" rozumiana wyłącznie jako prawo do wypowiadania się w czterech ścianach własnego domu nie jest żadną wolnością.  

,

Wolność słowa to wolność wyrażania myśli.
Bloger nie był pozwany za to co napisał więc nie ma mowy o naruszaniu prawa do wolności słowa. Bloger został skazany, za CUDZE słowa.
Trybunał orzekł, że nie można jednej osoby winić za to, co powiedziała/napisała druga osoba.
Słusznie orzekł, ale mieszanie do tego wolności słowa jest nieporozumieniem.
  

avatar użytkownika
,

Wyrażanie myśli do ściany we własnym domu to nie jest wolność słowa - to tego aby istniała wolność słowa konieczne jest istnienie nieskrępowanej komunikacji w sferze publicznej. Do tego służą wolne media - ich obecność to warunek wolności słowa. Bez mediów można co najwyżej pisać sprayem po murach albo stać z transparentem pod urzędem gminy.   

,

Tak się parszywie składa, że blogerzy NIE SĄ wolnymi mediami. Można nawet rzec, że w przerażającej większości, są najbardziej cenzorskimi mediami na świecie.
  

avatar użytkownika
,

Określenie "wolne" media nie oznacza że puszczają one wszystko co ktoś chciałby przez nie przepuścić - takie "medium" nie byłoby wolne dokładnie tak samo jak to, przez które czegoś przepuścić się nie da z uwagi na zbyt daleko idące ograniczenia zewnętrzne. Wolne media to takie, które same decydują co i jak mają mówić - bloger cenzurujący własne treści nie ogranicza w żaden sposób własnej wolności. Realizowana w ten sposób "wolność słowa" czy "wolność mediów" przekłada się na naszą społeczną i indywidualną wolność w ten sposób, że Ty - mając krytyczny stosunek do działających w danej chwili blogerów - masz możliwość dzięki gwarancjom wolności słowa założyć własny blog i kolportować treści zgodnie z własnym uznaniem. Na wolność słowa składa się zatem cały ten ekosystem medialny, dający Ci możliwość zabrania publicznie głosu. Bez niego możesz sobie mówić do ściany albo do cioci na imieninach - to nie jest wolność słowa.  

,

Blogerzy nie cenzurują siebie, cenzurują swoich odwiedzających.  

avatar użytkownika
,

Nadal to oni, a nie odwiedzający są "medium" rozporządzającym własną polityką informacyjną. Dopóki mogą nią swobodnie rozporządzać, dopóty są medium wolnym, a przywilej ten zapewnia wolność słowa także odwiedzającym. Ci ostatni mogą dzięki niemu odwiedzić odpowiadającego im blogera albo nawet sami rozpocząć tego typu działalność, jeśli propagowanie ich poglądów leży im bardzo na sercu. Możliwość mówienia na ten temat do ściany jaką zapewniają np. reżimy totalitarne nie jest wolnością słowa.  

,

I dlatego właśnie NIE BYŁA to sprawa o wolność słowa jak mylnie piszą polskie media.  

avatar użytkownika
,

Właśnie dlaczego?  

,

Dlatego, że pomówienie/oszczerstwo nie mieści się w ramach tej wolności.  

avatar użytkownika
,

Bloger dopuścił się oszczerstwa? Chyba zupełnie nie zrozumiałeś roli w jakiej wystąpił w tej sprawie.  

,

Drukowanymi, dla ludzi myślących wolniej niż inni.
Bloger nie był autorem komentarzy, nie mógł więc popełnić oszczerstwa/pomówienia.
A skoro nie mógł ich popełnić, to przez polski sąd został uznany za stronę w sprawie chyba tylko wyłącznie z powodu niewydolności intelektualnej przedstawicieli polskiego wymiaru sprawiedliwości, którzy maczali palce w tej sprawie.
A skoro nie uczynił żadnego z powyższych, to nie mogła być sprawa o wolność słowa.
  

avatar użytkownika
,

Sęk w tym że to, co dla Ciebie jest oczywiste, nie jest wcale oczywiste ani dla wymiaru sprawiedliwości ani tym bardziej dla prawodawcy. Przykładem była batalia o ACTA, w której chodziło właśnie o uratowanie wolności słowa przed kneblem jakim byłoby obarczanie wydawcy odpowiedzialnością za działania użytkowników. Cenzura prewencyjna stosowana przez wydawcę zagrożonego karą za to co zrobił jego użytkownik odbierałaby w praktyce prawo głosu temu użytkownikowi - na tym właśnie polega zagrożenie dla wolności słowa - słowa użytkownika.  

,

Tu nie ma mowy o cenzurze prewencyjnej, bo polski sąd powiesił cygana choć zawinił kowal.
  

avatar użytkownika
,

Właśnie tego mogą obawiać się wydawcy - a ta obawa może prowadzić do cenzury prewencyjnej ograniczającej wolność słowa.  

Najnowsze w tym dziale

Rekordowe półrocze w historii Allegro
Przypadek Allegro pokazuje to, że „pandemiczne trendy” mają dużą szansę zostać z nami na stałe. Pomimo tego, że zdecydowana większość obostrzeń została już zdjęta, platforma notuje rekordowe wyniki, przebijając kolejne granice i bijąc kolejne rekordy. Jeżeli więc zastanawiacie się Państwo, czy zmiany zaobserwowane w Państwa biznesie znikną, czy też nie,...
Poprawia się kondycja finansowa małych i średnich przedsiębiorstw
Pakiety pomocowe dla firm i odmrożenie gospodarki sprawiły, że stopniowo poprawia się sytuacja mikro-, małych i średnich firm. Podobnie jak ich nastroje. Wskaźnik Barometru EFL po raz pierwszy od III kwartału 2019 roku przekroczył 50 pkt, co wskazuje na korzystną ocenę warunków do rozwoju sektora MŚP. Mimo to przedsiębiorcy mniej optymistycznie niż w maju patrzą na...
Covid-19 stworzył prawdziwą bombę zegarową dotyczącą niewypłacalności – Euler Hermes spodziewa się, że większość przypadków niewypłacalności ma dopiero nadejść, głównie między końcem 2020 r. a pierwszą połową 2021 r. W związku z tym Globalny wskaźnik niewypłacalności prawdopodobnie osiągnie rekordowy poziom, rosnąc o + 35% do 2021 r. 2/3...
W lipcu dalsza poprawa klimatu konsumenckiego
Początek sezonu urlopowego, dalsze otwieranie gospodarki i kolejnych obszarów społecznej aktywności spowodowały, iż w lipcu nastroje konsumenckie kontynuowały odbicie. O kolejne punkty procentowe zmniejszył się w lipcu poziom konsumenckiego pesymizmu, zarówno w odniesieniu do ocen teraźniejszości, jak i przyszłości. Kolejny miesiąc z rzędu poprawiały się deklarowane oceny...
BGK dopłaci do oprocentowania kredytów
Wsparcie z Funduszu Dopłat do Oprocentowania, uruchomionego przez Bank Gospodarstwa Krajowego, jest już dostępne dla firm. Przedsiębiorcy, których dotknęły skutki pandemii koronawirusa, mogą liczyć na rządową pomoc w spłacaniu kredytów zaciąganych w bankach komercyjnych.
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2020 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764