logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Controlling: Bilans musi wyjść na zero?

   15.09.2005, przeczytano 5885 razy

Menedżerowie agencji reklamowych i PR nie mogą zbytnio brać sobie do serca piosenki Jana Kaczmarka. Stoją oni wobec konieczności ciągłego podejmowania bieżących i perspektywicznych decyzji, których głównym celem jest, żeby jednak wyjść na swoje.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/controlling%3A-bilans-musi-wyjsc-na-zero,3050,artykul.html

Kierownicy centrów odpowiedzialności branży reklamowo-medialnej mają do czynienia z bardzo delikatną materią. Ten atrakcyjny biznes łączy w sobie sztuki piękne i literaturę, psychologię społeczną i statystykę matematyczną, dysputy o gustach i finansową ocenę skuteczności. Kadry zarządzające mają na głowie trudne zadanie, które nie wiadomo, czy jest rozwiązywalne. Muszą, mianowicie, nie tracąc z oczu artystycznej wizji, pogodzić ją z biznesowym celem klienta, a przede wszystkim, z jego budżetem.

Ten problem udaje się częściowo rozwiązać przy pomocy systemów informacyjnych, które obsługują krótkoterminowy rachunek kosztów i wyników, czyli controlling.

Ujmując rzecz niezbyt dokładnie, systemy te zdają sprawę nie tylko z daty i wysokości, ale również miejsca powstawania kosztów. W ten sposób przyporządkowują one czas pracy tudzież koszty zmienne i stałe, pośrednie i bezpośrednie do konkretnego projektu realizowanego dla klienta. Program wspomagający controlling klasyfikuje te dane i ukazuje je w tzw. "płaszczyznach ewidencyjnych", tzn. wyniki finansowe są pogrupowane ze względu na klienta, ze względu na przepracowany czas, udział nakładów w zysku, stosunek kosztorysu planowanego do rzeczywistego i wiele innych parametrów. Można obejrzeć raporty, które mówią, kto (i co) generuje jakie wyniki. Można wyraźniej zobaczyć relacje między pracą a budżetem. Tak przetworzone informacje będą rzetelną podstawą do podejmowania ważnych decyzji. Z jednej strony mają one pogodzić ze sobą wygenerowane przychody ze sprzedaży produktów i usług, które oferowane są reklamodawcom i odbiorcom wewnątrz firmy z zakładanym budżetem klienta. Z drugiej strony, decyzje powinny jakoś powiązać uzyskane efekty z systemem motywacyjnym, dyscyplinowaniem wydatków, przewidywaniem potknięć i sytuacji, gdy bilans agencji straci równowagę i znajdzie się "pod kreską".


Wdrożenie controllingu w branży reklamowej nabiera waloru aktualności, co spowodowane jest zapewne wyzwaniami, jakie niesie ze sobą przystąpienie Polski do UE i globalizacją. Na korzyść firm z krajów "starej Unii" pracuje ogromne doświadczenie, zaplecze finansowe i marka, co wcale nie musi oznaczać, że polskie agencje są na straconej pozycji. Przeciwnie, po kryzysie związanym z zamachem na WTC w Nowym Jorku, ta branża odzyskała swoją charakterystyczną dynamikę i odnotowuje wzrost. Prawdziwym kapitałem są utalentowani ludzie, a tych w Polsce nie brakuje. Co nie znaczy wcale, że w konfrontacji z zagranicznymi podmiotami damy sobie radę, bo jesteśmy lepsi. Z jednej strony szefowie firm z branży zdają sobie sprawę, że ok 30% kosztów przecieka między palcami, a z drugiej jednak nie kwapią się z wdrożeniem systemu, który steruje opłacalnością zleceń. Taka inwestycja zamortyzowałaby się na 3 lub 4 zleceniach. Powodem odwlekania może być lęk przed czymś nowym i kilkoma dniami mętliku w firmie, związanym z wdrożeniem. Jest też obawa przed niechęcią pracowników, którzy mogą nie lubić pomiarów kreatywności. Księgowi też wolą sprawozdawczość w cyklu miesięcznym niż codziennie i twierdzą, że controlling to dwa razy ta sama praca. Dają w ten sposób dowód niezrozumienia roli tych procedur, ponieważ programy takie są przeznaczone dla kierowników zespołów zadaniowych, menedżerów i szefów, a nie dla księgowości.

Jestem pewny, że zapanowanie nad kosztami stanie się jednym z wyzwań, które przed polską reklamą postawi międzynarodowy rynek.

Poeci na etatach copywriterów, malarze sprawdzający się teraz jako graficy i roje pięknych modelek to za mało, żeby konkurować z zagranicznymi inwestorami. Oni mają nad nami fatalną przewagę - umieją lepiej liczyć, potrafią badać rynek, a co ważniejsze, wyciągać praktyczne wnioski z suchych danych statystyk liczbowych. Jeżeli branżę reklamową spotka taki sam los, jak otoczenie rolnictwa i sprzedaż detaliczną artykułów konsumpcyjnych, to ktoś inny zorganizuje nam rynek i kanały dystrybucji. I jeszcze powie, ile to u niego kosztuje...

Ale to nie tylko konkurencja zdopinguje polską reklamę do wdrożenia systemów obsługujących zarządzanie zleceniami.

Agencje żyją z prowizji i w tym systemie wynagradzania niezbyt dokładnie wiadomo, jakie usługi agencji mieszczą się w ramach budżetu projektu. Zresztą, sam system prowizyjny jest kwestionowany ze względu na to, że daje asumpt do podejrzeń o zawyżanie kosztów przez zleceniobiorcę. Wielcy reklamodawcy coraz częściej realizują projekty we własnym zakresie i nie zlecają na zewnątrz. Ale najbardziej złowieszczą perspektywą jest telewizja interaktywna. Ta technologia, która dzisiaj wydaje się wynalazkiem z gatunku science fiction, umożliwi tzw. "targeting behawioralny", tzn. identyfikację gustów każdego indywidualnego konsumenta I kierowanie do niego celnej oferty bez pomocy profesjonalnej reklamy. A wtedy ta branża będzie musiała przemyśleć swoją filozofię zarabiania pieniędzy od nowa. Jakkolwiek jest, BTL, ATL a szczególnie TTL będą chciały poznać koszty całego cyklu produkcyjnego.

Na razie polski rynek reklamy korzysta z dobrej passy i wzrostu całej gospodarki. Ale nie zawsze tak będzie i prędzej czy później firmy będą musiały szukać rezerw w kosztach.

Aby to było możliwe, trzeba te koszty najpierw poznać, a potem umieć je przypisać do podstawowego produktu agencji, jakim jest zlecenie. Dalsze stosowanie metody "na oko" będzie oznaczało brak precyzyjnego rozeznania, jaki jest margines zysku, a co za tym idzie, brak elastyczności w ustalaniu cen. I małe szanse w dostępie do dużych budżetów. To właśnie parametr rentowności pojedyńczych zleceń oblicza procedura controllingowa. W jej kontekście nazywa się to "marża pokrycia kosztów". Nieznajomość tej marży może doprowadzić do sytuacji, gdy szefowie zaplanują sukces, a utracą kontrolę nad kosztami.


Autor: Mirosław Mańka
Pcnet
miroslaw.manka@poczta.sylaba.pl


avatar użytkownika
+

Tekst opublikował użytkownik: Pcnet

Więcej informacji o użytkowniku

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
avatar użytkownika
,

Witam,
Zgadzam się z tym artykułem. Mam pytanie do autora czy zna jakiś dobry system, który zarządza zleceniami? I jak tak to o jakich kosztach trzeba myśleć?

Dzięki.

Najnowsze w tym dziale

Dbanie o cyfrowe doświadczenia klientów w czasie rzeczywistym
Konsumenci coraz świadomiej łączą życie w realu z aktywnościami w sieci. W wyniku przeniesienia znacznej większości działań do świata wirtualnego podczas pandemii ponad połowa interakcji z klientami przebiegała online, wynika z raportu opracowanego przez McKinsey. Wyniki badań tej samej firmy obrazują, że aż 75% konsumentów przynajmniej raz skorzystało z cyfrowych...
Ekspert Canon wyjaśnia, jak zmieniają się zasady bezpiecznej pracy
Mobilny tryb pracy oraz coraz większe wykorzystanie przestrzeni coworkingowych – to dwa czynniki, które wpływają na stosowane dotychczas zasady cyberbezpieczeństwa. Wraz ze zmianą trybu naszej pracy powinniśmy być przygotowani na modyfikację naszego podejścia do obecności w sieci. Z okazji Europejskiego Miesiąca Cyberbezpieczeństwa Canon Polska wyjaśnia, na co należy...
Tysiąc krów Johna Bow, czyli prawdziwa historia o brandingu
Co wspólnego mają cowboy’e z brandingiem? Jak krowy mogą zbudować markę? Dowiesz się tego z filmu przygotowanego przez agencję BRAND SO ON, dawniej BRAVE BRAIN, która właśnie przy okazji swojego rebrandingu przygotowała krótki film o istocie brandu – Opowieść o Johnie Bow.
Zawody triathlonowe IRONMAN co roku przyciągają tysiące zawodników i kibiców z całego świata. Choć starty odbywają się w niedzielę, to już od piątku wszyscy zainteresowani gromadzą się w strefie EXPO, czyli przestrzeni wystawowej, gdzie mają możliwość do rozmów i poznania nowości ze świata zdrowia i sportu. To wyjątkowa okazja dla marek do...
Nie ma nic prostszego niż obniżyć cenę? Nic bardziej mylnego. Oferowanie obniżek to żmudny proces, który powinien być oparty o wcześniejsze zrozumienie potrzeb konsumentów. Są bowiem tacy klienci, którzy na słowo „promocja” odwracają głowę. Sklepy muszą też pamiętać o tym, że jak już przyznają rabat, to muszą ten proces maksymalnie...
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2022 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764