logo
KURIER
Polska reklama i poligrafiaKURIER

Czy polski rząd pójdzie na wojnę z Facebookiem?

   02.11.2016, przeczytano 1286 razy
ilustracja

Nie milkną echa usunięcia przez administratorów Facebooka stron organizacji prawicowych. Czystka dotknęła m.in. profile Marszu Niepodległości, Młodzieży Wszechpolskiej, Obozu Narodowo-Radykalnego i Ruchu Narodowego. Głos w sprawie zabrała minister cyfryzacji Anna Streżyńska oraz wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/czy-polski-rzad-pojdzie-na-wojne-z-facebookiem,30432,artykul.html

Usuwanie stron i blokowanie profili niektórych działaczy "narodowych" trwało na Facebooku od kilku miesięcy. W akcję zgłaszania administratorom serwisu stron łamiących zakaz stosowania mowy nienawiści oraz atakowania innych z powodu ich rasy, narodowości albo orientacji seksualnej zaangażowało się kilkadziesiąt organizacji lewicowych i wolnościowych, w tym Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Nie pomagały protesty i rozpaczliwe wpisy na Twitterze, gdzie pozbawieni kontaktu z fanami działacze prawicowi podsumowywali straty: „Skasowali profile z setkami tysięcy obserwujących i wielomilionowymi zasięgami. Stowarzyszenie Marsz Niepodległości – 250 tys. fanów. Ruch Narodowy – 170 tys. Młodzież Wszechpolska – 80 tys.” – wyliczał i Robert Winnicki - poseł i prezes Ruchu Narodowego.

Narodowcy zapowiedzieli na 5 listopada protesty pod siedzibą polskiego oddziału Facebooka, którego pracowników obarczają winą za cenzurowanie treści. Szczególnie zaciekły atak przypuszczono na Sylwię de Weydenthal. Uznana przez środowiska prawicowe za szefową polskiego oddziału, a będąca według wyjaśnień Facebooka jednym z pracowników Weydenthal, została w petycji skierowanej do Marka Zuckerberga oskarżona o "patronowanie procesowi odlajkowywania i usuwania profili konserwatywnych i narodowych z FB w Polsce". Autorzy petycji domagają się jej zwolnienia zwracając uwagę, że "Dyrektor aktywnie uczestniczyła w manifestacjach antyrządowych na terenie Polski. Jej profil na FB (teraz usunięty) przedstawiał zdjęcia antyrządowych sloganów".

Działaczom politycznym wtórują prawicowi publicyści i dziennikarze. Zdjęcie Weydenthal z protestu KOD znalazł Cezary Gmyz. Rafał Ziemkiewicz napisał na swoim profilu na Facebooku: "Chodzi o to, czy państwo polskie będzie pozwalać jakimś anonimowym, zagranicznym gremiom bezprawnie, podle swojego widzimisię, dozować Polakom wolność". Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny Super Expressu usunął swoje konto na facebooku po tym, jak zostało czasowo zablokowane za udostępnienie plakatu reklamującego Marsz Niepodległości.

Do akcji ruszyła Reduta Dobrego Imienia. Według działaczy organizacji "cenzura stosowana przez Facebook" jest naruszeniem m.in. art. 54. Konstytucji mówiącego, że "każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, a cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane". Skierowali oni do prokuratury dwa zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa obrazy uczuć religijnych. "Facebook, pomimo wielokrotnych wezwań od wielu osób, nie usuwa profili znieważających św. Jana Pawła II, czym narusza art. 196 KK" - wyjaśnia Reduta Dobrego Imienia.

Głos w sprawie zabrali też przedstawiciele polskiego rządu, do których "narodowcy" zaapelowali o pomoc, podkreślając, że „to problem, który mocno koliduje z Konstytucją i ma wpływ na bezpieczeństwo państwa”. „Wiem, ale Facebook jest poza jurysdykcją. Prosiłam o rozmowy na odpowiednim szczeblu w ich strukturze” – odpisała im minister Anna Streżyńska, wyjaśniając (na Twitterze): "W sprawie fb działam tak jak uważam za stosowne i uzasadnione, w granicach prawa i moich kompet., żeby rozwiązać problem a nie rozpalać go."

Oburzenie wyraził wiceszef resortu sprawiedliwości Patryk Jaki: "Będziemy analizować pod kątem prawnym, co możemy zrobić, bo rzeczywiście to, co się dzieje na Facebooku, ale również na Twitterze, to woła o pomstę do nieba. (...) Mogą być tam (na Facebooku) strony, które obrażają Kościół katolicki, wulgarne, nawiązujące do ideologii komunistycznej, natomiast nie może być polskich haseł patriotycznych? Coś tutaj jest nie w porządku i na to absolutnie nie można się zgodzić" - ocenił Jaki w "Sygnałach Dnia" w pr. I PR, przyłączając się do oskarżeń pod adresem polskiego oddziału Facebooka. "Ewidentnie polskie strony patriotyczne są często szykanowane" zauważył minister, według którego wymierzone w "narodowców" szykany "to jest kwestia tych osób, które odpowiadają za te portale w Polsce".

We środę po południu ukazał się list otwarty Richarda Allana, odpowiadającego w Facebooku za region EMEA. Allan informuje w nim o przywróceniu strony Marszu Niepodległości wyjaśniając powody interwencji administracyjnych. Wskazuje tu m.in. na posługiwanie się symbolem Falangi, który jest na Facebooku zakazany ze względu na konotacje historyczne. Jak się jednak okazuje, Facebook zdecydował się zrobić dla organizatorów Marszu Niepodległości wyjątek.

"Decyzja o usunięciu takich treści jest trudna, ale w przypadku plakatów promujących Marsz Niepodległości stało się tak ze względu na umieszczony na nich symbol Falangi, który jest zakazany na naszej platformie z powodu historycznych odniesień do mowy nienawiści. Ponieważ  jednak Marsz Niepodległości jest legalnym, zarejestrowanym wydarzeniem, zdecydowaliśmy się zezwolić na udostępnianie plakatów mimo tego, że zawierały symbol Falangi." - wyjaśnił Allan odnosząc się także do nagonki na pracowników polskiego oddziału firmy. "Nasi pracownicy w warszawskim biurze nie są odpowiedzialni za weryfikację czy usuwanie treści. Jesteśmy rozczarowani oskarżeniami i zniewagami kierowanymi pod adresem jednej z pracownic naszego polskiego biura. Nie jest ona szefem warszawskiego biura, nie jest też odpowiedzialna za naszą działalność biznesową w Polsce. Nie jest także odpowiedzialna za naszą politykę dotyczącą treści czy sposób, w jaki jest egzekwowana."

Wątpliwe czy przywrócenie strony Marszu Niepodległości zadowoli działaczy prawicowych. Być może jednak niektórym z nich cała sprawa uświadomi, że korzystając z narzędzi takich jak Facebook czy Twitter oddają część "medialnej niepodległości" w obce ręce, tracąc możliwość narzucania własnych standardów. Wybrnąć z tego dylematu będzie niezwykle trudno - ilustruje on bardzo wyraźnie co się dzieje gdy zderzyć rozumiane tradycyjnie pojęcie niepodległości z realiami globalizacji.

Rząd zdaje się być tego dylematu świadom. Wyprowadzenie materiałów filmowych telewizji publicznej z zagranicznego Youtuba na własną platformę wideo, którego dokonano zaraz po przejęciu władzy przez obecną ekipę, nie było zapewne przypadkowe. Na to czy obecne spięcie zostanie wykorzystane jako pretekst do wypowiedzenia wojny zagranicznym potentatom medialnym, pojednawczy gest Facebooka nie będzie miał zapewne wpływu. Może jednak zostać użyty jako argument w sytuacji, gdyby rząd zdecydował się odwołać atak, mając jak się zdaje świadomość, że w takim starciu może zabraknąć skutecznej amunicji.

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
avatar użytkownika
,

przecierz fejs to prywatny folwark żyda zukerberga... co ci idioci mysla ze on bedzie pomagal im sie wypromowac ?? co za bezsens, z samego zalozenia to przeczy logice...fb powinni im wprost odpowiedziec - czytales regulamin ? to wypad

avatar użytkownika
,

Sprawa nie jest taka oczywista, a dotyczy nie tylko Facebooka ale szerzej - zagranicznych serwisów dostępnych w danym kraju, ale pozostających poza jego jurysdykcją. Z jednej strony jest to prywatny folwark podlegający regulacjom amerykańskim. Z drugiej strony, zwłaszcza w wypadku serwisów mających tak gigantyczną skalę i większy lub mniejszy monopol, postulat podporządkowania ich działań zasadom obowiązującym w danym kraju ma za sobą kilka poważnych argumentów. Takie próby są z resztą od dawna podejmowane chociażby przez Komisję Europejską w stosunku do Google.

Pytanie nie brzmi zatem czy Facebook powinien honorować obowiązujące w danym kraju zasady - to wydaje się przesądzone. Do rozstrzygnięcia jest natomiast w jakim stopniu, które zasady itd. No i pytanie najważniejsze w tym wypadku jest takie: czy regulamin Facebooka jest rzeczywiście sprzeczny z polskim prawem w zakresie dotyczącym problemów podnoszonych przez "narodowców"? Jeśli nie jest - to czy Facebook sprzeniewierza się własnym zasadom regulaminowym? Czy prawdą jest, że stosuje podwójne standardy w zależności od sympatii politycznych administratorów?

Zanim zacznie się dyskusja o podporządkowywaniu Facebooka polskiemu prawu warto odpowiedzieć sobie na te ostatnie pytania, bo być może dyskusja taka okaże się w tej konkretnej sprawie zupełnie zbędna.
  

avatar użytkownika
,

ok ale czy nie ma pierwszenstwo zasada znajomosci regulaminu ? jesli zakladajacy konto go zna i swiadomie lamie to nie ma sie oco w zasadzie sprzeczac. trzeba byc skonczonym idiota aby zakladac konto onr czy mw na fb...tacy narodowcy mieli sobie zakladac swoje serwisy na narodowych portalach a nie u jakiegos zyda ...celowo pisze w ten sposob...sprawa jest nadmuchana jak wiele pokrewnych ostatnio i osobiscie jestem badzo ciekaw jak by bylo gdyby wladze fb pokazaly narodowcom wala...bo co moga im zrobic ?   

avatar użytkownika
,

Są kraje, w których władze po prostu blokują dostęp do takich serwisów. Jeśli komuś wydaje się że "u nas to przecież niemożliwe" to niech sobie przypomni co na temat "możliwego" i "niemożliwego" sądził jeszcze rok temu - i jak to się ma do dzisiejszej rzeczywistości.  

avatar użytkownika
,

fejs jest za duzy a oslowie z wiejskiej za krotcy na taki manewr . jestem przekonany ze nie odwazylibysie   

avatar użytkownika
,

"Trzeba czynić wszystko, by Polska była tym, czym jest dziś Turcja. O niej mówi się, że to poważne państwo." - wiesz kto to powiedział? A słyszałeś aby Erdoganowi spadło poparcie albo cokolwiek innego z powodu blokowania Twittera, Youtuba czy Facebooka?  

avatar użytkownika
,

polska to nie turcja , u nas to nie przejdzie - wierze ze nie - poza tym - pijesz do blokowania czy puczu ?  

avatar użytkownika
,

Erdogan blokował jeszcze przed puczem. I jakoś nie ostudziło to zapału ludzi, którzy wylegli na ulice aby manifestować dla niego poparcie podczas puczu. Co do wiary to trwają dyskusje czy nie jest aby przejawem naiwności ;-)  

,

Bezwzględna kolejność
Prawo kraju w którym znajduje się siedziba usługodawcy.
Regulamin usługi.
Długo nic.
Prawo kraju w którym znajduje się konsument, raczej jako punkt odniesienia aniżeli norma do bezwzględnego przestrzegania.

Dlaczego tak?
Jako usługodawca, nie chciałbym, by z powodu jednego, dajmy na to, Chińczyka, moja firma musiała się dostosowywać do prawa chińskiego... i dalej uzbeckiego mongolskiego czy peruwiańskiego.

avatar użytkownika
,

Jednak na to że Chińczyk czy Uzbek może być Twoim klientem wpływ ma także wkład kraju, w którym ów delikwent mieszka - a który zapewnia mu warunki do tego aby być Twoim konsumentem.

To tak samo jak z naszą ulubioną dyskusją o ustawie krajobrazowej. Prywatny właściciel może zarabiać na reklamach pokazywanych przechodniom, ponieważ państwo lub miasto zapewniają ku temu warunki - na przykład budują ulicę. Stąd mają prawo wtrącać się między wódkę a zakąskę.
  

,

Że nie blokuje dostępu do internetu?
Że 'pozwala' prowadzić firmę biorąc za to kilkadziesiąt procent z zysku w podatkach?
  

avatar użytkownika
,

To że ktoś może prowadzić firmę zamiast ukrywać się w schronie przeciwlotniczym albo to że ma dostęp do internetu, a nie tylko do krzemienia i skór zwierzęcych wynika nie tylko z jego osobistych zasług, ale także z wysiłku organizacyjnego społeczności w której żyje. Jeżeli ta społeczność decyduje się dać Tobie lub Facebookowi dostęp do owoców tej pracy, to jest oczywiste że powinna mieć również prawo współdecydować o warunkach na jakich się to odbywa.

Na przykład fakt, że w Europie jest wielu potencjalnych klientów na żywność modyfikowaną genetycznie pochodzenia kanadyjskiego nie oznacza, że Kanadyjczycy mogą rościć sobie prawo aby sprzedawać tu swoje GMO bez pytania Europejczyków o zdanie i zgodę. Chyba że sądzisz inaczej? Może powinniśmy zrezygnować z ceł importowych, przepisów sanitarnych i pozostałych regulujących kwestie importu - tylko dlatego że jakiś przedsiębiorca w Kanadzie nie chciałby dostosowywać się do tych rygorów?
  

,

Nikt nic nie daje.
Płacisz za infrastrukturę, płacisz za to, że ktoś daje Ci koncesję, udziela pozwolenia, wydaje decyzję. Utrzymujesz stado urzędników, których jedynym zadaniem jest sprawić, byś mógł zapłacić podatkami za możliwość prowadzenia firmy i zarabiania.


Kanada, gmo? Może poszukaj jakiegoś forum rolniczego i tam zapytaj?
  

avatar użytkownika
,

Uważasz, że ludzie zawdzięczają możliwość korzystania z Facebooka wyłącznie własnemu, indywidualnemu wysiłkowi? Gdyby tak było, korzystaliby dziś nadal z krzesiwa i narzędzi kamiennych, a nie z netu i Facebooka...

Jeśli poszli dalej to tylko dzięki temu, że umieli pewne aktywności realizować wspólnymi siłami. Ta wspólnota aby funkcjonować musi również regulować - umówić się co do zasad gry. Prawo do współdecydowania przez wspólnotę o pewnych kwestiach nie wynika z handelku typu ktoś coś daje to trzeba płacić - ale z pragmatyzmu. Bez możliwości uzgadniania zasad gry działanie wspólnoty jest nieskuteczne. Gdybyście z Facebookiem i Googlem mieli torpedować zasady przyjęte przez społeczność jako gwarant skutecznego realizowania celów, na które członkowie społeczności się umówili, to społeczność rękami swych przedstawicieli miałaby pełne prawo odesłać Facebooka, Googla i Ciebie na Berdyczów.
  

,

Napiszę jeszcze raz, prościej - wszyscy zrzucamy się na to, żeby było lepiej, wygodniej, nowocześniej, żeby można było swobodnie twittować i lajkować.
Nie ma w tym ani krztyny zasługi Państwa.
  

avatar użytkownika
,

Nie rozumiesz, więc spróbujmy jeszcze raz: przekazujesz państwu nie tylko kasę ale i kompetencje. Nie dlatego że coś kupujesz i możesz wybrzydzać jak panna niezadowolona z koloru szminki - ale dlatego że inwestujesz, angażujesz się we ***własny*** biznes. Sam nazwij kogoś, kto torpedowałby własny biznes po to aby ułatwić robienie interesu komuś obcemu.  

,

Przekazuję Państwu kompetencje w zakresie realizowania zadań, które mają mi ułatwić życie, nie utrudniać.
Za utrudnianie politycy kończą kadencje i odchodzą w niebyt.
  

avatar użytkownika
,

Jeżeli jednym z zadań jest na przykład ochrona prywatności, a zagraniczny monopolista robiłby sobie z takiego zadania kpiny ignorując ochronę, którą państwo stara się zapewnić obywatelom w tym zakresie, to powinien zostać odesłany na Berdyczów. Na tym właśnie polega ułatwianie przez państwo zadań, na których realizację umówili się obywatele. W pojedynkę nie mógłbyś odesłać takiego monopolisty nigdzie, a już na pewno nie na Berdyczów. Państwo, łącząc siły Twoje z naszymi i z siłami pozostałych obywateli może w ich imieniu sprzedać takiemu monopoliście kopa. Od tego właśnie jest, za to bierze podatki.  

,

Ochrona prywatności wynika z regulaminu. Z regulaminu, który jako użytkownik zaakceptowałem.
Państwo nie powinno mieć prawa do działania na moją szkodę, objawiającego się w podważaniu ważności decyzji podjętej przeze mnie, jeśli ta decyzja nie narusza prawa jako takiego.

Oczywiście nie widzę problemu, że ktoś inny indywidualnie ceduje na państwo takie prawa, ale to nie może dziać się z automatu poprzez usiłowanie narzucenia prawodawstwa polskiego w usłudze świadczonej za granicą.
  

avatar użytkownika
,

Jeżeli jest ona "świadczona za granicą" i nie potrzebuje do bycia świadczoną państwowej infrastruktury, to chyba nic się tej usłudze nie stanie jeśli państwo odmówi do swojej infrastruktury dostępu, prawda?   

,

Państwowa infrastruktura umożliwiająca świadczenie usługi? WOW!

Nie ma czegoś takiego. Państwo buduje Z NASZYCH pieniędzy i NIE JEST właścicielem czegokolwiek. Jest jedynie dysponentem, w naszym imieniu. Za pensję płaconą tym, co mają o to dbać.

Więc nie. Państwo niczego nie umożliwia. Ja, ty, Kowalski i Nowak sami sobie umożliwiamy robiąc zrzutę na zbudowanie tego czy owego.
  

avatar użytkownika
,

Masz rację. Państwo umożliwia Ci korzystanie z wypracowanej za Twoje pieniądze, dzięki możliwościom organizacyjnym państwa - infrastruktury i pozostałych benefitów bycia jego obywatelem. Jako inwestor masz wpływ na to na jakich zasadach się to odbywa - uczestniczysz w wyborze reprezentantów, którzy w Twoim imieniu mają czuwać nad przestrzeganiem tych zasad. To się nazywa umowa społeczna. Zadaniem państwa jest sprzedać kopa każdemu, kto usiłuje wykorzystać ten wspólny dorobek i infrastrukturę do celów niezgodnych z umową społeczną - nawet jeśli Ty czy ktoś inny prywatnie jest z tego niezadowolony. Czy Ci się to podoba czy nie - za to właśnie państwu płacisz. Jak Ci się ta umowa nie podoba, to ją spróbuj zmienić - skrzyknij ludzi, zajmij się polityką albo skutecznie naciskaj na polityków.   

,

W tym konkretnym przypadku, państwo działa na naszą szkodę, zajmując stanowisko w sporze o charakterze politycznym.

Reasumując więc. Nie. Nie wynajęliśmy państwa do tego zadania, to zadanie jest realizowane wbrew umowie społecznej.
  

avatar użytkownika
,

A to czy w tym wypadku państwo robi co do niego należy czy też działa na naszą szkodę to zupełnie inny temat.

Niezależnie jak sobie na to pytanie odpowiemy, nie będzie to miało żadnego wpływu na dyskusję którą tu toczymy, a która dotyczy umocowania państwa do regulowania takich usług. Mogą być one świadczone dzięki wspólnemu wysiłkowi obywateli tego państwa, stąd reprezentanci tej wspólnoty powinni móc w jej imieniu wpływać zasady gdy - nawet prowadzonej z zewnątrz.
  

,

To jest właśnie SEDNO tematu.

Czy państwo ktoś upoważnił do tych działań?
Co będzie, jeśli jutro państwo wymyśli sobie kolejne działania, których nie powinno realizować?
Jakie będą długoterminowe konsekwencje dla nas?
  

avatar użytkownika
,

Jeśli państwo demokratyczne nadużyje swoich kompetencji i mandatu, sprawa jest prosta - społeczeństwo obywatelskie powinno reagować protestując i rozliczając winnych nadużyć przy okazji kolejnych wyborów.  

,

Dlatego napisałem o długoterminowych konsekwencjach. Bo do kolejnego 'sprawdzam', pani ministra może zrobić pośmiewisko z siebie, i naszego państwa, wielokrotnie.  

avatar użytkownika
,

Taki urok demokracji. Ale w państwie prawa, gdzie istnieją sprawne instytucje kontrolujące władzę wykonawczą, takie nadużycia można powstrzymać i rozliczyć nie czekając na wybory.  

,

W państwie prawa...?  

avatar użytkownika
,

Twoje wątpliwości byłoby trywialne w wypadku innego.  

,

Mówisz o państwie, w którym pani premier sędziów SN nazywa grupą kolesi?  

avatar użytkownika
,

Mówiliśmy o demokratycznym państwie prawa. Takie państwo ma pełen mandat do tego aby współdecydować o zasadach świadczenia usług wykorzystujących jego zasoby. Dlaczego? Ano dlatego, że działa ono zgodnie z umową społeczną, to ona jest źródłem mandatu.

W państwach mających problemy z demokracją i praworządnością władze nie mają mandatu legitymizującego ich działania - wszelkie działania, nie tylko te wobec zagranicznych usługodawców - ponieważ nie działają w oparciu o umowy społeczne. W takich krajach albo nie ma warunków aby takie umowy zawierać, albo ich sens jest przez władze bezkarnie wypaczany. Dlatego teza o braku legitymacji takiego państwa do ingerowania w usługi Facebooka jest masłem maślanym - to oczywista oczywistość.
  

,

Wybacz, że wrócimy do meritum, ale...
Facebook na przestrzeni lat skasował setki, jeśli nie tysiące, profili i stron. W żadnym z wcześniejszych przypadków nie było zapowiedzi interwencji urzędnika w randze ministra.
Teraz nagle taka potrzeba się objawiła? Dlatego, że FB skasował jeden, konkretny profil?

To nie jest prawidłowe działanie państwa. To jest czysto polityczna zagrywka i tak powinna być rozpatrywana - pani ministra działa na zlecenie polityczne, nie ma tu interesu publicznego opartego o umowę społeczną.
  

avatar użytkownika
,

No to wróćmy do meritum i przypomnijmy, że nie dyskutujemy tu o tym konkretnym przypadku. Nie bronimy reakcji "narodowców" i ministrów w tej konkretnej sprawie.

Zajęliśmy stanowisko wobec Twojej tezy, że usługi świadczone z zagranicy powinny całkowicie być wyjęte spod miejscowej jurysdykcji. To zupełnie inna dyskusja niż ocena tego konkretnego zdarzenia. Jak słusznie zauważasz, FB ma na koncie tony kontrowersyjnych, arbitralnych decyzji, podobnie jak inni giganci - np. Google. Sytuacja w której podmioty te mają tak silny monopol i w tak olbrzymim stopniu wpływają na sytuację w danym kraju, nie podlegając w żaden sposób obowiązującym w nim zasadom i nie ponosząc żadnych konsekwencji za swe decyzje jest w oczywisty sposób patologiczna - w ten sposób nie działa żaden zdrowy system gospodarczy. Nigdzie - przede wszystkim nie w samej Ameryce.

Dzisiaj arbitralna i niezaskarżalna decyzja administratora Google czy Facebooka może od jednego strzału wyeliminować z rynku podmiot gospodarczy albo skutecznie wyeliminować z życia publicznego podmiot polityczny. Na prawdę zgadzasz się aby takie rzeczy odbywały się bez oglądania się na zasady gry, które obowiązują Ciebie i na które się wspólnie zgodziliśmy?
  

,

Zwyczajnie wykluczam taką możliwość, tak podpowiada logika, zatem nie przeszkadza mi arbitralne usuwanie profili.

Niemniej podziwiam ludzi, którzy wierzą w tego typu teorie. Podziwiam tak, jak się podziwia działaczy PiS, plotących publicznie, z uśmiechem na ustach, niewysłowione brednie.
  

avatar użytkownika
,

Cały wysiłek demokratycznego państwa prawa idzie w tym kierunku aby regulować takie sprawy jak np. konkurencja rynkowa według przejrzystych zasad zrównujących szanse uczestników gry rynkowej. Tymczasem okazuje się, że już całkiem pokaźny kawał gospodarki jest dzięki dwóm czy trzem amerykańskim firmom wyjęty spod tych chronionych przez państwo zasad.

To jest zamach na fundamenty państwa prawa i żaden poważny kraj nie może pozwolić sobie na robienie na własnym terenie Dzikiego Zachodu, Z tego powodu KE wojuje od dawna z tymi firmami - i słusznie. Oczywiście należy to robić tak aby nie rozlać przy okazji całego mleka - ale pilnowanie mleka to jedno, a naiwne i krótkowzroczne otwieranie drzwi przed rewolwerowcami i łowcami skalpów z Dzikiego Zachodu "bo chciałbym coś u nich kupić" to drugie. Chcesz kupić u nich grzebień, a okaże się za chwilę, że zostawią Ci łysy czerep.
  

,

Ty jesteś zwolennikiem biurokratyzacji przestrzeni publicznej. Całej, bez wyjątku.
Ja uważam, że państwa powinno być jak najmniej a jego ingerencje powinny być ostatecznością i tylko w sprawach fundamentalnych.
  

avatar użytkownika
,

Mówimy właśnie o sprawach fundamentalnych, w wypadku których państwo ma nie tylko prawo ale i obowiązek bronić zasad gry. Jeśli istnienie Twojego biznesu przestaje zależeć od kryteriów. na które się wspólnie umówiliśmy i które wkalkulowałeś sobie podejmując takie a nie inne życiowe i biznesowe decyzje, to jest to sprawa o znaczeniu życiowym, podstawowym. Tam gdzie sprawy są mniejszej wagi nikt nie pali się do otwierania pola konfliktu z Facebookami i Googlami, bo ryzykuje rozlanie mleka, którego polityczne koszty są zwyczajnie zbyt wysokie. Mowa oczywiście o demokratycznych państwach prawa.  

,

Nieprawda.
Choćbyś nie wiem jak się napinał, nie da się zrobić z usunięcia profilu na jakimś portalu społecznościowym, sprawy fundamentalnej.
  

avatar użytkownika
,

Jeśli admin w Googlu nakłada bana na domenę firmy opierającą działalność na internecie, albo wyklucza z systemu Adsense serwis opierający się na zarabianiu na takich reklamach, to decyzja taka jest po pierwsze absolutnie fundamentalna dla takich firm, a po drugie powinna podlegać tym samym procedurom oceny, odwołania, nałożenia odpowiedzialności za skutki - jak wszystkie inne, obowiązujące reguły gry rynkowej. Jeśli jeśli część reguł wpływających na rynek jest spod tych procedur wyłączona, to nie mamy rynku, ale Dziki Zachód i skalpowanie. Rozumieją to państwa domagające się od Google czy Facebooka poszanowania istotnych reguł obowiązujących na ich rynkach - a Ty nie rozumiesz. I tyle.  

,

Aha.
Czyli jeśli hurtownia nie chce sprzedać mi towaru w moich cenach, to mogę ją skarżyć do Strasburga?
  

avatar użytkownika
,

Nie rozumiesz. Mówimy tu o sytuacji gdy hurtownia łamie przepisy dotyczące uczciwej konkurencji, dyktuje Ci ceny 10-cio krotnie wyższe niż innym kontrahentom. Ty płacisz, a na koniec nie dostajesz towaru i jest to OK, bo okazuje się, że hurtownia ma siedzibę za granicą, w kraju, w którym zobowiązania umowne traktowane są inaczej niż u nas. To wszystko jest możliwe jeśli przyjąć Twój pogląd na sprawę.  

,

Jak hurtownia ma ceny, które mi nie pasują, to idę do kogoś innego.
Nie rzucam się w mediach, nie bzdurzę o zamachu na moją wolność, po prostu szukam innego dostawcy.
  

avatar użytkownika
,

A nie przyszło wam do głowy że można traktować fb g lub Internet jako całość,jako państwo właśnie? Z respektowaniem wewnętrznych praw tegoż nadrzednie nad prawami państw gdzie działa ? Nie żebym bronił fb ,ba , nawet go nie używam ale przede wszystkim uważam że skoro łamie wew regulamin danego portalu,czyli jakieś prawo. To ponosze tego konsekwencje.  

avatar użytkownika
,

W dzisiejszych realiach nie masz szans dochodzić swego nawet jeśli nie złamałeś wewnętrznego regulaminu portalu, a dostałeś po siedzeniu za niewinność - ot tak, bo tak się przywidziało komuś po tamtej stronie.

Po naszej stronie to wygląda tak: jeśli my prowadzimy tutaj serwis, to odpowiadamy za każdą decyzję. Skasujemy komuś wpis - możemy ponieść konsekwencje prawne. Nie skasujemy - to samo. Tymczasem serwis operujący z zagranicy, świadczący na naszym terenie identyczną, konkurencyjną usługę, nie ponosi takiego ryzyka i kosztów.

Jednym z fundamentów polskiej konstytucji jest zasada równości podmiotów wobec prawa. Taka sytuacja jest zatem zamachem na sam fundament całego systemu prawnego wywiedzionego z zasad konstytucji. Ich celem jest zapewnienie koledze badnadno możliwości wybrania innej hurtowni, jeśli oferta lub cena mu nie pasują. Niestety kolega bandando broni zasad rujnujących te gwarancje, prowadzących w prostej linii do umacniania niekontrolowanych monopoli i likwidacji konkurencyjnych hurtowni, do których mógłby sobie pójść.

Jest pewne, że w momencie, kiedy kolega bandando zorientuje się do czego go to doprowadziło, będzie usiłował bardzo głośno "burzyć się w mediach" - tyle że wówczas jakiś zagraniczny admin wytnie mu konto wraz z całym tym burzeniem. I nie nie będzie się musiał przed nikim tłumaczyć...
  

,

A niech wycina.
Zawsze, ale to zawsze znajdzie się miejsce, gdzie można opisać takie praktyki i zniechęcić innych do korzystania.
A jak nie będzie korzystających to zdechnie, tak jak setki przed nim.
  

avatar użytkownika
,

Ament.  

,

A jakże.
Pamiętam jak przed laty czytałem o myspace. Że będzie hegemonem na dziesiątki lat.
Potem pisali o flikrze, że to nowa jakość w dziedzinie serwisów dla fotografów, potem o kolejnych... ochano, achano, cmokano z zachwytem.

Cykl życia produktu jest nieubłagany i niezmienny. Zuckerberg może się napinać, kupować kolejne serwisy i aplikacje, ale na to nie ma wpływu.
  

avatar użytkownika
,

Ale co to ma do rzeczy? Przez jakiś czas Facebook czy Google rozdają karty - nie jest istotne jak długo, bo - jak słusznie zauważasz - na ich miejsce pojawi się nowy monopolista. Przyjęcie Twojej optyki prowadzi do tego, że po naszej stronie mamy permanentną nierówność wobec zagranicznych podmiotów. Kogo obchodzi czy i jak często biorą się one między sobą za łby?  

,

A niech rozdają.
Jeśli ktoś jest na tyle GŁUPI, żeby w oparciu o CUDZĄ, prywatną infrastrukturę techniczną opierać cały swój biznes, to sam jest sobie winien.
  

avatar użytkownika
,

Ludzie bywają głupi i naiwni. Są nawet tacy co sądzą, że zawsze będą mieli możliwość poszumieć w mediach i ukarać niedobrych usługodawców, strasząc ich odpływem klientów. Rolą państwa jest chronić takich naiwniaków przed nadużyciami wykorzystującymi ich słabości w sposób nieuczciwy. Zasady, które proponujesz, wytrącają państwu wszelkie narzędzia w tym zakresie.

Niestety powiedzenie w związku z tym, że sam sobie będziesz winien, nikogo nie satysfakcjonuje, ponieważ prezentowane przez Ciebie myślenie uderza nie tylko w Ciebie i podobnych Tobie naiwnych klientów, ale także w cały polski rynek usług internetowych - w dostawców, wydawców, branżę reklamową i media - i pośrednio w całą polską gospodarkę. Dodaj do tego fakt, że takie zagraniczne firmy zaczynają współdecydować o kwestiach politycznych i światopoglądowych nie podlegając regułom porządkującym zasady wywierania wpływu w tym zakresie - a będziesz miał pełny obraz kompletnie patologicznej sytuacji - zwyrodnienia świadczącego o niemocy i naszego państwa i instytucji europejskich wobec siły amerykańskich potentatów.

Klaszcz dalej...
  

,

Dzisiaj czytałem artykuł o tym, że na Clinton głosowało więcej ludzi. Prawie dwa miliony więcej. Opublikował ten artykuł jakiś instytut, który ZNA amerykański system głosowania i WIE, że liczba głosów jest nieistotna.
Ale napisał, bo ciemny lud wszystko kupi.

Podobnie jest z głupotami typu google rządzi światem, fb rządzi światem.
Eksperci napiszą, durny lud kupi.


A cykl życia produktu jest nieubłagany i nie czyta ekspertów.
  

avatar użytkownika
,

Może gdybyś miał okazję skorzystać z usług jednego lub drugiego usługodawcy zrozumiałbyś, że sposób w jaki są świadczone ich usługi powinien być w jakiś sposób kontrolowany przez Twoich przedstawicieli? Tych mających za zadanie wywierać wpływ w tych miejscach, w których Ty osobiście nie masz szansy nacisnąć - mimo szumu, który chcesz zrobić w mediach...?

Przedstawiona przez Ciebie alternatywa jest fałszywa, nie uwzględnia bowiem monopolu jakim cieszą się serwisy, o których mówimy. Opieranie biznesu o cudzą infrastrukturę i usługi może wydawać się błędem - ale tylko do momentu gdy okazuje się, że wszyscy tak robią, a jeśli zechcesz się z tego wyłamać, to Cię po prostu na rynku nie ma... Spróbuj prowadzić biznes internetowy nie będąc z indeksie Google - a potem wróć do tej dyskusji i uracz nas swoimi odkryciami i wnioskami...
  

,

Fakt, że ileśtam osób żyje bez korzystania z wymienianych, w zasadzie nokautuje Twoje tezy i kończy dyskusję.

Choć przyznam, że zabawną.
  

avatar użytkownika
,

Przemnóż tych ileśtam przez milion, a nie powiększysz znaczenia swojego argumentu ani o promil - bo mnożenie przez zero daje zero. Nieważne ile biznesów obywa się bez Facebooka. Ważne, że są dziedziny i zakamarki rynku, które bez niego obejść się nie mogą, albo nawet istnieją głównie bądź wyłącznie dzięki Facebookowi. Ludzie prowadzący tu działalność, widząc, że polskie państwo dopuszcza Facebooka do udziału w rynku, mają prawo spodziewać się, że państwo to będzie zapewniało honorowanie zasad prowadzenia biznesu, na które ci ludzie zgodzili się rozpoczynając działalność. Jeśli tak nie jest - mamy do czynienia z bandytyzmem, niezależnie od tego jak bardzo zechcesz stanąć na głowie.  

,

A kto im kazał opierać swoje biznesplany na narzędziach podmiotu z którym NIE MAJĄ umów czy choćby prymitywnej gwarancji niezmienności środowiska narzędziowego?

Kto ich zmuszał? KTO?
  

avatar użytkownika
,

Spróbuj prowadzić biznes internetowy nie zgadzając się na indeksowanie serwisu przez Google. No kto Cię zmusi? Kto?  

,

Napisałem wcześniej.
Jeśli ktoś jest na tyle GŁUPI, żeby w oparciu o CUDZĄ, prywatną infrastrukturę techniczną opierać cały swój biznes, to sam jest sobie winien.
  

avatar użytkownika
,

Oprzyj biznes internetowy o własną infrastrukturę, albo chociaż o infrastrukturę kontrolowana należycie przez polskie państwo - a zwrócimy Ci honor i przyznamy, że faktycznie masz wybór hurtowni.  

,

Nie rozumiem.
Po co miałbym do swojej pracy ponad miarę mieszać państwo?
  

avatar użytkownika
,

Zatem oprzyj biznes internetowy o własną infrastrukturę trzymaną w piwnicy i daj znać jak Ci poszło.  

,

Znaczy się mam przestać płacić za internet i poprosić o darmowy od państwa?
Mam przestać robić zakupy w prywatnych hurtowniach a po surowce, darmowe oczywiście, udać się do urzędników państwowych?

Tak widzisz rolę państwa w biznesie?
  

avatar użytkownika
,

Skoro korzystanie z komercyjnej infrastruktury zewnętrznych firm uważasz za głupotę, to pozostają chyba tylko dwie opcje - skorzystać z infrastruktury niekomercyjnej, czyli państwowej, albo dorobić się własnej. Możesz wybrać opcję numer 2. Chyba że masz jeszcze coś w zanadrzu?  

,

Możesz udostępnić egzemplarz umowy, którą zawarłeś z FB? Tak, mam na myśli tę, na mocy której prowadzisz tam fanpejdż.
Nie masz? Ale jako to?
To może umowa z Google na prowadzenie konta pocztowego?
Ojej, też nie masz.

Rozumiesz teraz infantylizm swojego argumentowania?
  

avatar użytkownika
,

Rząd na pewno każe Ci podpisać stertę umów, a jak zdecydujesz się skorzystać z własnej infrastruktury, będziesz mógł sobie wydrukować i podpisać nawet dwie sterty. To co - którą wersję wybierasz? (rządowa jest bardziej eko)  

,

Ja to widzę tak - umowa, to dokument który OBU stronom daje prawa i obowiązki.
Tymczasem to co oferuje FB czy Google to lista obowiązków do wypełniania w zamian za... nic.

A potem jest płacz, że skasowali.
Ano skasowali, bo wg regulaminu MOGLI, w dodatku bezkarnie.
  

avatar użytkownika
,

I to "mogli" i "w dodatku bezkarnie" popierasz jak widać w całej rozciągłości, protestując przed stosowaniem sankcji, które miałyby tę sytuację ukrócić. Zdecyduj - narzekasz na ten stan rzeczy czy go bronisz, bo zaczynasz plątać się we własny drybling.  

,

TAK. Popieram.
Bo to 'mogli' i 'bezkarnie', wynika z DURNOTY ludzi, którzy nabierają się na gadkę, że dostają coś za darmo.
FB nie miałby szans osiągnąć czegokolwiek, gdyby ludzie szanowali swoją i cudzą prywatność czy rozumieli granicę między życiem realnym a wirtualnym. O trudniejszych zagadnieniach przez litość nie wspominam.

Dla takich ciołków, to jak traktuje ich FB czy Google, to najniższy możliwy wymiar kary.
KONIECZNY.
  

avatar użytkownika
,

Nie istnieje żaden sprawnie funkcjonujący kraj, w którym konflikt interesów między ogólnoświatowym gigantem a indywidualnym klientem czy lokalnym, drobnym partnerem biznesowym, usiłowano by zwalić na barki tych ostatnich. Może w Somalii obowiązuje podobny poziom bandytyzmu i podobna mentalność jeśli chodzi o pojmowanie roli państwa. Ale oni maja przynajmniej piratów. Jesteś piratem? Bandonado?  

,

Nie ma w regulaminach FB czy Google bandytyzmu, który usprawiedliwiałby konieczność ingerencji na poziomie ministerialnym czy ustawodawczym.

Jest nieskrępowane przekonanie, że ludzie dobrowolnie GODZĄ się oddać wszystko w zamian za nic.
  

avatar użytkownika
,

Ludzie są skłonni DOBROWOLNIE zgodzić się na wiele szkodliwych dla siebie propozycji. Dlatego na przykład państwo ściga handel narkotykami, zabrania hazardu, nie pozwala znachorom na świadczenie usług medycznych - a chętnych do uprawiania tego typu procederów wsadza do więzień. Tymczasem w stosunku do zorganizowanych na najwyższym, korporacyjnym poziomie działań miałoby abdykować? Czy to byłoby sprawiedliwe w stosunku do znachorów?  

,

Myślę, że koniecznością będzie poruszenie tego tematu, jak tylko dostęp do FB zostanie zdelegalizowany a posiadanie tam konta będzie przestępstwem.

Tymczasem jednak wróć do rzeczywistości, bo popłynąłeś.
  

avatar użytkownika
,

Zabrakło Ci argumentów więc zaczynasz stosować nieuczciwe chwyty usiłując doprowadzać do absurdu tezę, która nigdy nie padła z naszej strony. Nie było w tym wątku mowy o delegalizowaniu dostępu do usług albo penalizowaniu go. Mówiliśmy egzekwowaniu przestrzegania chroniących użytkowników i nas wszystkich zasad od *usługodawców*. Jeżeli chcesz zabawiać się sztuczkami erystycznymi to dziękujemy za udział w dyskusji - może znajdą się na taką zabawę inni chętni.  

,

"redakcja, 22.11.2016
Ludzie są skłonni DOBROWOLNIE zgodzić się na wiele szkodliwych dla siebie propozycji. Dlatego na przykład państwo ściga handel narkotykami"


Nie wiem co ma wspólnego posiadanie profilu w serwisie społecznościowym z handlem narkotykami.

POPŁYNĄŁEŚ chłopie i palisz głupa.
  

avatar użytkownika
,

Wplatanie takich kolokwializmów potwierdza że trapi Cię poczucie braku argumentów - usiłujesz puszczać do publiczności oko i uzyskać poparcie dzięki "swojskiej" formie, a nie treści wypowiedzi. Szkoda czasu na bicie piany.  

,

A co z tymi narkotykami?
Wyjaśnisz czy UCIEKNIESZ?
  

Najnowsze w tym dziale

Ekstraklasa uruchamia platformę streamingową rozgrywek
Ekstraklasa S.A. rusza ze swoim największym projektem technologicznym - własną platformą OTT (ang. Over The Top). Wobec zyskujących na popularności serwisów umożliwiających oglądanie seriali, filmów i programów telewizyjnych online, w piłce nożnej to innowacja, a platforma Ekstraklasy jest jednym z pierwszych projektów tego typu. Nowy serwis streamingowy...
Empik Bilety i Going. zbudowały platformę biletową 360
W rok po włączeniu Going. do Grupy Empik zakończył się pierwszy etap budowy największej pod względem zasięgu multikanałowej platformy biletowej w Polsce. Wyjątkowy charakter projektu opiera się na innowacyjnych rozwiązaniach Going. oraz doświadczeniu i sile marki Empik, które wspólnie tworzą miks kompetencji w zakresie dystrybucji biletów, całościowej...
Wygoda w stylu glamour - jakich mebli szukają Polacy w wyszukiwarce Google
Nowych mebli szukamy najczęściej… w fotelu. Badania Google wskazują, że polski konsument na tropie wyposażenia wnętrz inspiracji szuka głównie w internecie – surfując w sieci za pomocą telefonu lub w domu z rodziną i przyjaciółmi. Interesują nas styl glamour, eleganckie toaletki, ale również wygodne fotele.
Jak wynika z danych Gartnera, do 2020 r. ponad 50% średnich i dużych przedsiębiorstw wdroży chatboty produktowe. Oznacza to, że użytkownicy Internetu będą coraz częściej wchodzić w interakcje z komputerem, a nie pracownikiem biura obsługi klienta, aby rozwiązać dany problem lub zadać pytanie. Ponadto analitycy przewidują, że w biznesie do 2022 r. 70% tzw. białych...
Ponad połowa firm chce strony www przystosowanej do smartfonów
Firmy coraz częściej zlecają specjalistom kompleksowe wykonanie dedykowanej strony internetowej. Powinna ona pozwalać właścicielowi na edytowanie treści i posiadać formularz kontaktowy. Widoczna jest też świadomość wzrostu ruchu mobilnego w internecie – 57% poszukujących wykonawcy strony www interesuje się wersją na urządzenia mobilne  – wynika z analizy...
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2019 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764