logo
KURIER
Polska reklama i poligrafiaKURIER

Czy umowy o dzieło przeniosły się do szarej strefy?

  PR 08.02.2021, przeczytano 493 razy

Obowiązująca od stycznia tego roku konieczność zgłaszania i rejestrowania umów o dzieło w ZUS-ie doprowadziła do tego, że w pierwszym tygodniu b.r. zgłoszono zaledwie 15% takich umów, w porównaniu z analogicznym okresem w 2020 r. W całym styczniu 2021 r. spadek był na poziomie blisko 30%. Czy w praktyce umowy o dzieło zastępowane są tzw. rozliczaniem się “pod stołem”?


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/czy-umowy-o-dzielo-przeniosly-sie-do-szarej-strefy,390135,artykul.html

Od 1 stycznia tego roku weszły w życie nowe przepisy obligujące Zakład Ubezpieczeń Społecznych do prowadzenia ewidencji umów o dzieło. Jednocześnie powyższe regulacje nakładają na firmy i osoby fizyczne nowe rygorystyczne obowiązki. W ciągu zaledwie siedmiu dni od zawarcia umowy o dzieło, należy ją zgłosić na specjalnym formularzu RUD do ZUS-u. W przypadku braku zgłoszenia lub spóźnienia, można spodziewać się kary sięgającej kwoty 5 000,00 złotych.

Utrudnienia dla małych i średnich firm

Obowiązek rejestrowania wszystkich umów o dzieło, poza trzema sporadycznie występującymi wyjątkami, mają zarówno pracodawcy, jak i sami wykonawcy. Także w przypadku, jeżeli jest się osobą fizyczną i nie jest się zarejestrowanym w ZUS-ie jako płatnik składek, należy zarejestrować umowę o dzieło. Dodatkowo, sporo problemów dla firm generuje brak jasnej i w sposób klarowny wyjaśnionej różnicy pomiędzy umową o dzieło i oskładkowaną umową zlecenia. Przepisy, w tej materii, są tak mało precyzyjne, że w niektórych wypadkach definiuje je dopiero istniejące orzecznictwo sądowe. Powszechnie znane są też przypadki kwestionowania umów o dzieło i naliczenia wstecz składek ZUS z tego tytułu. To wszystko powoduje zarówno dodatkowe koszty, wprowadza niepotrzebne elementy ryzyka biznesowego, jak i konsumuje czas przedsiębiorców.

W efekcie, właściciele małych i średnich firm, którzy najczęściej korzystają z umów o dzieło, znaleźli się w kłopocie. Z jednej strony, nie zawsze bowiem stać ich na stworzenie dodatkowe miejsca pracy – etatu, zwłaszcza w dobie pandemii i lockdowndów. Z drugiej, nie zawsze mają aż tyle zadań dla freelancerów. Jednorazowa pomoc marketingowa, techniczna czy copywriterska rozliczane na umowę o dzieło to dla nich szansa na uzyskanie potrzebnych narzędzi – takich jak strona www, reklamy, treści dla odbiorców – bez dodatkowych kosztów.

- Rejestracja umów o dzieło w ZUS-ie, zgodnie z nowymi przepisami, ani nie należy do łatwych, ani szybkich procesów. Na dowód powyższej tezy, można przytoczyć liczby. - mówi Przemysław Głośny, prezes zarządu Useme.com. - W całym zeszłym roku było podpisanych i zrealizowanych w Polsce ponad 0,5 miliona umów o dzieło. Zatem średnia tygodniowa to blisko 10 tysięcy. W pierwszych ośmiu dniach 2021 r., kiedy już obowiązywały nowe przepisy, do ewidencji ZUS-u zostało zgłoszonych zaledwie 1,6 tysiąca, tj. 15% umów, w porównaniu do takiego samego okresu roku 2020. Nieco lepiej wypadł cały styczeń b.r., gdyż w ZUS-ie zarejestrowano 30 tysięcy umów, jednak w dalszym ciągu jest to tylko 71% umów zgłoszonych w 2020 r.– podsumowuje.   

Szara strefa czy alternatywa?

Choć nowe przepisy nie zmieniają niczego w samych umowach o dzieło, to wymóg zgłaszania każdej takiej umowy do ZUS-u spowodował drastyczny spadek zarejestrowanych umów. Czy to oznacza, że przedsiębiorcy zrezygnowali ze stosowania takiej formy rozliczania czy może przeszli do szarej strefy?

Nie można wykluczyć żadnej z powyższych odpowiedzi. Jednak od początku roku, odnotowano duży wzrost zainteresowania alternatywną formą rozliczenia. Dotyczy to zarówno zleceniodawców, jak i wykonawców, szczególnie z sektora usług elektronicznych dla biznesu, takich jak, programowanie, projektowanie grafiki, tworzenie treści czy tłumaczenia.

Dla przedsiębiorców legalną możliwością rozliczenia umów o dzieło jest przejście na rozliczenie B2B w oparciu o rachunki lub faktury VAT. Jednak freelancerzy, tj. wykonawcy, nie zawsze chętnie zakładają własne firmy, bo dla nich tego typu prace stanowią najczęściej formę dorobienia po godzinach do etatu, a prowadzenie firmy jest po prostu zbyt drogie. Ponadto Polacy, obserwując kłopoty wielu firm w okresie pandemii, nie są skłonni tak chętnie jak kiedyś zakładać działalności gospodarcze.

– Kiedy w grę wchodzi realna obawa o błędne zaklasyfikowanie umowy i związane z tym konsekwencje, bezpieczniej jest rozliczać się na podstawie faktur. Również tych wystawianych przez profesjonalne portale pracy zdalnej w imieniu freelancerów, którzy nie mają własnej firmy, ale wykonują usługi dla biznesu – tłumaczy Przemysław Głośny, prezes Useme.com, największej w Europie Centralnej i Wschodniej platformy dla legalnego rozliczania prac zdalnych. – Dlatego właśnie w Useme stosujemy rozwiązania, które zabezpieczają obydwie strony. Zleceniodawca, przyjmując fakturę, nie ponosi odpowiedzialności przed ZUS. Serwis, z kolei ma określone wymagania, na podstawie których przyjmuje prace do legalnego rozliczenia umowy o dzieło. Pozwala to uniknąć pomyłki przy błędnym zaklasyfikowaniu umowy i związanych z tym konsekwencji. – dodaje Głośny z Useme.com.

Useme w pierwszym miesiącu 2021 roku odnotowało duży wzrost zainteresowania swoimi usługami, zarówno w obszarze zapytań, jak i zdecydowanie wyższej liczby rozliczonych umów w tym okresie. Z danych historycznych wynika, że zwyczajowo styczeń nie zaliczał się do miesięcy wzrostowych, tylko zdecydowanie spokojnych okresów. Powyższe dane ilustrują fakt, że umowy o dzieło są potrzebne, ale zleceniodawcy obawiając się komplikacji związanych z ich rejestrowaniem lub błędnym zakwalifikowaniem charakteru prac, szukają alternatywnego sposobu na bezpieczne i legalne rozliczenie. Bez konieczności ucieczki do szarej strefy.

Źródło: Useme.com

www.useme.eu

PR - Tekst opublikowany bezpłatnie na podstawie promocyjnych materiałów prasowych. Redakcja nie odpowiada za jego treść.

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
avatar użytkownika
,

Niemal oczywiste jest, że ten przepis stanowi preludium do dalszych zmian.
Efektem końcowym będzie pełne oskładkowanie czyli de facto wyrugowanie tego typu umowy z rynku i przepchnięcie całej masy ludzi do szarej strefy.

avatar użytkownika
,

Pod sąsiednim tekstem o nowym podatku od reklam, który również spowoduje wypchnięcie części ludzi do szarej strefy, twierdziłeś że nie ma się czym przejmować, a stanowisko IAB nazwałeś "krokodylimi łzami". Teraz kiedy rzecz dotyczy sprawy Ci bliższej, nagle zaszkliły Ci się oczy? A może czas je otworzyć?  

avatar użytkownika
,

Mnie absolutnie nie przeszkadza szara strefa.

Natomiast powszechnie wiadomo, że zwiększanie kosztów pracy czy nakładanie kolejnych obowiązków na pracodawców i pracowników/usługodawców po prostu niszczy rynek i powoduje, że polskie firmy są po prostu niekonkurencyjne, tak między sobą jak i na globalnie.
I gospodarka stoi w miejscu.
  

avatar użytkownika
,

Pod tekstem o podatku od reklam sugerowałeś że nic się nie stanie, bo konsumenci będą mogli wybrać... Więc jaki problem? Niech pracodawcy też wybiorą czy chcą ponosić dodatkowe koszty. A jak pracownicy jeszcze do nich dołączą i też zaczną wybierać, to problem zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki...  

avatar użytkownika
,

Napisałem, cytuję:
"Świadomy konsument wybierze czy chce dodatkowe ponosić koszty, które ktoś na niego bezczelnie przerzucił. Mniej świadomego IAB ma w du u u u pie."

Dostęp do serialu jest jednak mniej istotny niż reguły dotyczące rynku pracy.
Ale rozumiem, że możesz tego nie rozumieć.
  

avatar użytkownika
,

Świadomy konsument zdecyduje czy chce ponosić koszty przerzucenia na niego wyższych kosztów reklamy, manewrując swoim dostępem do serialu...? Po prostu nie obejrzy serialu i dostanie tańsze parówki albo kabanosy? Faktycznie mało zrozumiałe, ale może pracodawcy i pracownicy również mogliby odstąpić od oglądnięcia paru odcinków serialu - i uchronią się przed wylądowaniem w szarej strefie, nie?  

avatar użytkownika
,

Napiszę jak do małego dziecka, które nigdy nie pracowało, więc nie rozumie,
nadmierna fiskalizacja rynku pracy niszczy go.
Jak dorośniesz, to zrozumiesz.
  

avatar użytkownika
,

A co z kabanosami? Da się kupić taniej bo tak kcem?  

avatar użytkownika
,

Tylko nie kupuj Tarczyńskiego, oszukują na zawartości mięsa na tyle ordynarnie, że Czesi zakazali importu.  

avatar użytkownika
,

Nawet jak nie kcem żeby oszukali? Jak to?!  

avatar użytkownika
,

Może są przekonani, że to dla dobra klienta - żeby mniej mięsa żarł a więcej papieru.  

avatar użytkownika
,

No ale jak klient kce to tupnie nogom i tak się stanie jak kce, nie? Jak nie będzie chciał ponosić kosztów podatku od reklamy - to nie będzie. Jak nie będzie chciał być oszukiwany na zawartości mięsa - to nie będzie. Nie tak to działa?  

avatar użytkownika
,

Znaczy się media publikują obszerne objaśnienia skąd się bierze cena ich usługi, a producenci kabanosów z niedoborem mięsa dają zestawy do zbadania jego zawartości?  

avatar użytkownika
,

Pewnie wyobrażasz sobie że tak, skoro wierzysz że konsument ma wybór. Przy czym producent kabanosów powinien jeszcze dołączyć na opakowaniu podsumowanie wpływu kosztów reklamy na cenę produktu - i wówczas konsument mógłby wybrać producenta który daje więcej mięsa, ale się nie reklamuje. Prawda?  

avatar użytkownika
,

Na pewno nie każdy, ale tak.

Wystarczy, że producent Tarczyński da do kabanosów tyle mięsa, ile zadeklarował.

  

avatar użytkownika
,

A nie daje?  

avatar użytkownika
,

"Przeprowadzona przez Czechów analiza laboratoryjna miała wykazać, że kabanosy wieprzowe klasyczne zrobiono ze 122 gramów mięsa na 100 gramów gotowego produktu, podczas gdy powinny być to min. 142 gramy. "W kabanosach ekskluzywnych zamiast 185 gramów mięsa, było go 164,5 grama. Podobnie było z kabanosami z dodatkiem sera – tu zamiast 180 gramów mięsa było go tylko 146 gramów."

portalspozywczy.pl
  

avatar użytkownika
,

To znaczy nie dał, czy nie daje?  

avatar użytkownika
,

Pamiętasz Constar?

Kilka lat minęło. Kupujesz ich wędliny?
Może już są dobre...
  

avatar użytkownika
,

Czyli nie jesteś pewien czy daje czy nie daje, ale mówisz tak jakbyś był pewien? Czy to nie jest oszustwo w stosunku do naszych użytkowników, którzy czytają Twoje komentarze?  

avatar użytkownika
,

Pamiętasz Constar?

Kilka lat minęło.
Kupujesz ich wędliny?
Może już są dobre...
Może można je zajadać ze smakiem mimo, że w pamięci widzisz je nieco inaczej?
  

avatar użytkownika
,

Czym innym są prywatne opinie, a czym innym publiczne stawianie zarzutów. Różnicę tę ilustruje odmienny sposób w jaki prawo traktuje obie sytuacje. Masz prawo mieć obawy co do wiarygodności firmy przyłapanej już na nieuczciwości czy nierzetelności, ale nie jest to wystarczająca podstawa aby publicznie poddawać w wątpliwość uczciwość i rzetelność bieżących działań firmy. Jeżeli ktoś raz skłamał, traktujemy go z rezerwą - to normalne. Ale publiczne wystąpienie wobec niego z zarzutem że pewnie nadal kłamie może skończyć się wyrokiem skazującym w sprawie karnej - i słusznie, bo stawianie takich zarzutów jest co najmniej tak samo nieuczciwe jak zawyżanie ilości mięsa na etykiecie.   

avatar użytkownika
,

Przypominanie FAKTÓW w kontekście informacji o charakterze reklamowym publikowanych przez dział PR firmy czy marki, może być odbierane na sto różnych sposobów, ale nadal jest przypominaniem FAKTÓW. Czyli czegoś co się wydarzyło i ma realny wpływ na firmę/markę niezależnie od jej chciejstwa.  

avatar użytkownika
,

Racja. Ale ty nie przypominałeś faktów, ale insynuowałeś.  

avatar użytkownika
,

Przypomniałem fakty.
Dawali mniej mięsa do kabanosów niż powinni.
Mogli tego nie robić.
  

avatar użytkownika
,

Ale nic nie wskazuje że robią, tymczasem Ty sugerujesz że mogą robić.  

avatar użytkownika
,

Konsument znający ich mroczną przeszłość może, a nawet powinien, mieć podejrzenia.  

avatar użytkownika
,

Owszem, ale nie ma prawa zamieniać ich w publiczne insynuacje.  

avatar użytkownika
,

Ależ owszem, może nawet przekuwać wcześniejsze doświadczenia w publicznie stawiane pytania o teraźniejszość i przyszłość.
  

avatar użytkownika
,

Pytania tak. Stwierdzenia w tonie pytającym - nie.  

avatar użytkownika
,

Już nawet minister Zerro stwierdził, a Trybunał Kulinarny potwierdził orzeczeniem, że pytania zadawać można. nawet jeśli brzmią w swoim brzmieniu.
  

avatar użytkownika
,

Ale czy prezydent to podpisał?  

avatar użytkownika
,

Dwa razy.
Raz przed pierwszym zjazdem punktowanym, drugi raz po obiedzie.
  

avatar użytkownika
,

Podobno wówczas podpisywał narty...?  

avatar użytkownika
,

I mu zapewne podsunęli.
Ktoś na TT złośliwie napisał, że podpisywanie jeszcze mu wychodzi.
  

avatar użytkownika
,

I nie usunęli. A Trumpowi podobno non-stop usuwają.  

avatar użytkownika
,

Amerykanie tak mają.  

avatar użytkownika
,

Ale u nich za ta to prezydent nie umie podpisywać nart...  

avatar użytkownika
,

Ale inni piastują funkcje z poszanowaniem prawa.
A to zdecydowanie lepsze.
  

avatar użytkownika
,

Nudzą się, nie podpisują nart - i dlatego takie fanaberie im w głowie. To z nudów.  

avatar użytkownika
,

Ja jednak obstawiałbym zwyczajną ludzką głupotę.  

Najnowsze w tym dziale

Przemysł papierniczy to ważny, choć czasem trochę niedoceniany obszar polskiej gospodarki. Jak się okazuje, jest to jeden z najszybciej rosnących działów przetwórstwa przemysłowego w Polsce, którego udział w krajowym PKB należy do najwyższych w Europie. Najnowszy raport Banku Pekao „Papier – tradycyjny produkt, nowoczesna branża. Sytuacja polskiego...
W jakim miejscu jest biznes po roku koronawirusa?
Pandemia miała negatywny wpływ na gospodarkę. Większość branż ucierpiała, są jednak także takie, które radzą sobie dobrze, a niektóre w COVIDZIE nawet zyskały gospodarczo. Eksperci faktura.pl przeanalizowali liczbę faktur wystawianych w poszczególnych miesiącach przez małe i średnie przedsiębiorstwa. Jakie branże chorują na COVID? Które są...
Od lat liczba sklepów stacjonarnych w Polsce systematycznie spada, za to rośnie liczba sklepów online. W pierwszym kwartale 2021 r. przedsiębiorcy zarejestrowali 3,4 tys. sklepów internetowych i wykreślili 1,4 tys. Łącznie przybyło 2 tys. sklepów internetowych, a ich liczba osiągnęła w sumie 46,5 tys. W porównaniu do pierwszego kwartału ubiegłego...
Bankructwa Polaków - spełnia się czarny scenariusz?
Pierwszy kwartał tego roku przyniósł ponad 4700 upadłości konsumenckich. I z każdym miesiącem bankrutów przybywa. W całym 2020 roku było 13 000 upadłości, a więc czarny scenariusz dotyczący podwojenia tej liczby powoli się spełnia – przekonują eksperci serwisu Upadanie.pl.
Na progu trzeciego lockdownu widać rosnące dysproporcje między różnymi grupami społecznymi. W najgorszej sytuacji są najmłodsi i najmniej zamożni Polacy. To ich pandemia koronawirusa pozbawiła części i tak skromnych dochodów przy jednoczesnej obowiązkowej alienacji społecznej i braku perspektywy szybkiego poprawy tego stanu. Okazuje się, że 57% ankietowanych,...
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2021 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764