logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Dorota Goldpoint: Zupełnie nie rozumiem fenomenu Instagrama. Influencerki nie są nikim innym jak tylko ładnymi sprzedawczyniami

  PR 05.07.2021, przeczytano 729 razy
ilustracja

Projektantka ma duże wątpliwości co do tego, czy marki oraz konkretne produkty tak barwnie reklamowane przez instagramerki rzeczywiście są godne polecenia i wyróżniają się wysoką jakością. Jej zdaniem młode dziewczyny, które chcą zrobić błyskotliwą karierę, chętnie podpiszą się pod wszystkim, co wiąże się z zarobkiem. Użytkownicy mediów społecznościowych często nie są świadomi, że za najpopularniejszymi influencerkami stoją doświadczeni marketingowcy i ogromne budżety reklamowe.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/dorota-goldpoint%3A-zupelnie-nie-rozumiem-fenomenu-instagrama.-influencerki-nie-sa-nikim-innym-jak-tylko-ladnymi-sprzedawczyniami,392149,artykul.html

Influencerki, które wykorzystują możliwości Instagrama, wierzą, że będzie on dla nich trampoliną do sławy. Dorota Goldpoint zauważa jednak, że zwiedzione chęcią łatwego zarobku i zdobycia popularności, w swojej internetowej działalności często idą trochę za daleko. Sprzedając bowiem jakieś produkty bądź promując różne marki, sprzedają jednocześnie swoją prywatność.

– Dla mnie te młode osoby, które sprzedają określone produkty na Instagramie, są praktycznie nikim innym jak tylko ładnymi sprzedawcami. Kiedyś sprzedawało się w sklepie i ekspedientki musiały być ładne, bo zachęcały do sprzedaży. Teraz właściwie przeniosło się to do internetu i influencerki to są po prostu zwykłe sprzedawczynie, które tylko robią ładne zdjęcia i tymi zdjęciami zachęcają do zakupów. Mnie Instagram w ogóle nie przekonuje. To jest taki trochę sztuczny, napuszony świat. Te dziewczyny, które chcą być influencerkami, bo one oczywiście zarabiają ogromne pieniądze na tej sprzedaży, upodabniają się do siebie, wyglądają tak samo, jak swoje klony – mówi agencji Newseria Lifestyle Dorota Goldpoint.

Projektantka nie ma też przekonania do takich zakupów. Jej zdaniem podczas promowania produktów dochodzi do fałszowania rzeczywistości i odbiorcy bardzo często wprowadzani są w błąd. Influencerkom bowiem bardziej zależy na tym, żeby sprzedać konkretny kosmetyk czy jakieś ubranie niż na rzeczywistym potwierdzeniu jego jakości. Być może nawet ich nie testują, ale internetowy biznes rządzi się swoimi prawami.

– Większość rzeczy, które widzimy na Instagramie, wygląda w rzeczywistości zupełnie inaczej, mają zupełnie inne funkcje i zupełnie inaczej zaspokajają potrzeby niż to, w jaki sposób są reklamowane. Ja wiem, że świat idzie w tę stronę, ale mam nadzieję, że jako kontrargument jednak stworzy się jakiś drugi nurt, zresztą już go zauważamy, który będzie się jednak sprzeciwiał temu – mówi Dorota Goldpoint.

Projektantka uważa, że szczególnie młode dziewczyny, które marzą o szybkiej karierze na miarę swoich internetowych idolek, są podatne na wpływy i manipulacje. Ich naiwność i niewiedzę można łatwo wykorzystać.

– To nie jest prawda, że każda dziewczyna, która tylko zapragnie być influencerką, będzie zarabiała takie pieniądze, jakie zarabia kilka znanych nazwisk na scenie show biznesu w Polsce, bo to są wyjątki. I tak naprawdę za tymi dziewczynami stoją duże budżety reklamowe, które muszą być wdrożone, żeby w ogóle można było taki sukces osiągnąć. Więc to nie do końca jest prawda, że każdy, kto ładnie wygląda, może coś sprzedawać. Za tym jednak zawsze coś stoi – podkreśla.

Dorota Goldpoint nie ukrywa, że nie jest zwolenniczką Instagrama. Nie podoba jej się także to, że liczba obserwatorów jest wyznacznikiem popularności branym pod uwagę przy zawieraniu ważnych umów.

– Ja mam dość niepopularne zdanie na temat Instagrama, mówiąc szczerze, nie rozumiem w ogóle tego fenomenu, ponieważ gdziekolwiek wysyłamy swoją aplikację czy ofertę współpracy, to właściwie wszystkie młode osoby, które pracują w działach marketingu, sprawdzają liczbę followersów na Instagramie. Dobrze wiemy, że tych followersów można sobie kupić i milionowe statystyki nie zawsze świadczą o tym, że dana firma ma aż tylu followersów, bo jest to kwestia po prostu budżetu, jaki mamy na promocję na Instagramie – mówi projektantka.

Źródło: Newseria, Dorota Goldpoint

PR - Tekst opublikowany bezpłatnie na podstawie promocyjnych materiałów prasowych. Redakcja nie odpowiada za jego treść.

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz

Najnowsze w tym dziale

Robert Gonera: Trzeba opanować chaos reklamowy
Zdaniem ambasadora akcji „Krajobraz Mojego Miasta” to do nas należy decyzja, w jakim otoczeniu chcemy żyć i w jaki sposób powinniśmy zadbać o dziedzictwo kulturowe zostawione nam przez poprzednie pokolenia. Nieprzemyślane inwestycje, pochopne usuwanie zieleni z ulic i placów, tandetne wykonawstwo, szpecące banery reklamowe, brak poszanowania dla wartości krajobrazowych,...
SMSAPI, marka zajmująca się masowymi wysyłkami wiadomości tekstowych odnotowała w tym tygodniu rekordowe zainteresowanie swoim narzędziem. W Czarny Piątek najchętniej korzystają z niego sklepy stacjonarne i internetowe, widząc w SMS-ach skuteczny sposób przypominanie klientom o specjalnych rabatach. Rosnące zainteresowanie sprzedawców działaniami promocyjnymi, sugeruje, że...
E-commerce rośnie w siłę w zawrotnym tempie
Lockdown wywołany przez pandemię wiosną ubiegłego roku zasadniczo wzmocnił branżę e-commerce, która i tak do tego czasu notowała dynamiczne wzrosty. Społeczna izolacja stworzyła jednak nowe możliwości w zakresie realizacji zakupów drogą online, a także otworzyła e-handel na nowe grupy odbiorców, które do tej pory w głównej mierze wybierały...
Influencerzy w kryzysie. Muszą zmienić strategię
Najprostsze lokowanie produktów nie jest już wystarczającą formą promocji, a często bywa bardzo kłopotliwe dla samego reklamodawcy. Influencerzy nie zawsze bowiem mają wystarczająca wiedzę dotyczącą technik sprzedażowych. Często nie muszą się w tym kierunku rozwijać — przecież dostali już swoją zapłatę i nie odpowiadają za ostateczny rezultat kampanii....
Późny efekt pandemii. Sklepy stacjonarne zmieniają się w magazyny
Sklep miejscem inspiracji i nawiązania kontaktów towarzyskich? Nie tylko tak może być, ale wręcz powinno, jeśli przedsiębiorcy chcą zatrzymać klientów w sklepach stacjonarnych. Ich powierzchnia też się zmniejszy, bo część zostanie przeznaczona na magazyny, żeby towar zamówiony online szybciej trafił do rąk konsumentów.
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2021 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764