logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Dyrektywa o prawie autorskim nie musi oznaczać cenzury internetu

  PR 10.06.2019, przeczytano 1543 razy
ilustracja

Przyjęta przez Parlament Europejski dyrektywa o prawie autorskim nie musi mieć tak dużego wpływu na polski internet jak przewidywano w czarnych scenariuszach. Każde państwo może dostosować do dyrektywy swoje przepisy tak, by tylko został zrealizowany jej cel. Sprawa nie jest przegrana. Jak zaadaptujemy przepisy, zależy od nas i takie będziemy stosować – podkreśla Krzysztof Szubert z University of Oxford. Krytycy zapisów  przekonują, że nowe unijne dodatkowe prawo autorskie sprzyja tylko dużym wydawnictwom i redakcjom, a nie mniejszym i bardziej krytycznym. Dla internautów nowe przepisy to w dużej mierze koniec memów.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/dyrektywa-o-prawie-autorskim-nie-musi-oznaczac-cenzury-internetu,382833,artykul.html

– Dwa główne obszary dyrektywy, tzw. podatek od linków, czyli jak powinniśmy wynagradzać twórców. I drugi obszar – odpowiedzialność dużych platform internetowych za publikowane treści. Czy powinny za to odpowiadać, czy nie, było oczywiście zastrzeżenie, że to prowadzi w stronę pewnego cenzurowania internetu. Być może dla bezpieczeństwa jakieś treści będą zbyt szybko usuwane – ocenia w rozmowie z agencją Newseria Innowacje Krzysztof Szubert z University of Oxford.

Przyjęta w marcu 2019 roku przez Parlament Europejski dyrektywa w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym, budzi olbrzymie kontrowersje. Dotyczy to zwłaszcza dwóch przepisów: art. 15 i art. 17. Pierwszy dotyczy ochrony wydawców prasowych oraz ich wynagrodzenia za publikowanie w internecie utworów ich autorstwa. Freidhelm Greis z Golem.de obliczył, że nowe unijne dodatkowe prawo autorskie sprzyja tylko dużym wydawnictwom i redakcjom, a stracą mniejsze i bardziej krytyczne. Według jego wyliczeń, jeden z potentatów na rynku otrzymywałby prawie 64 proc. dochodów właśnie za publikowanie w internecie jego treści. Tymczasem za przyjęciem dyrektywy opowiadali się głównie najwięksi wydawcy prasowi.

Drugi artykuł dotyczy odpowiedzialności portali za naruszanie przez użytkowników praw autorskich innych podmiotów. Nowe prawo zobowiązuje dostawców internetu do korzystania z tzw. filtrów przesyłania, a oprogramowanie samo zdecyduje, co użytkownicy mogą przesyłać, a co nie.  Tym samym każde działanie będzie cenzurowane –  każde przesłane zdjęcie, wideo, każdy tekst zostanie sprawdzony.

– Ważne, że jest to dyrektywa, czyli dopiero na poziomie państw będziemy zajmować się implementacją. I jeśli dopracujemy sobie przepisy w kraju, aby pasowały do naszego myślenia, to będziemy mieli je zaadaptowane do naszych potrzeb. To nie jest jeszcze sprawa tak absolutnie przegrana – przekonuje Krzysztof Szubert.

Eksperci przekonują, że przepisy zostały skonstruowane w sposób, który umożliwia ich pełną interpretację, czyli – teoretycznie – w zależności od sytuacji czy podmiotu, którego prawa zostały naruszone – decyzje mogłyby być zupełnie inne.  Krytycy jasno oceniają, że jeśli przepisy weszłyby w takiej formie, jak w samej dyrektywie, oznacza to de facto pełną cenzurę, koniec wolności. Rację bytu straciłyby niewielkie portale, które np. demaskują manipulacje największych mediów, lub przemilczają niewygodne fakty.

Szansę można jednak upatrywać w tym, że każde państwo dostosuje te przepisy na własny sposób. Przedstawiciele polskiego rządu deklarowali już, że będą starali się w taki sposób skonstruować prawo, aby nie ograniczyło ono korzystania z internetu i w ten sposób będą chcieli dostosować rozwiązania przyjęte przez Parlament Europejski.

– Jestem  zwolennikiem wolności w internecie. W  grupie zarządzania internetem przy ONZ, tzw. Internet Governance Forum, do której należę, myślenie jest takie, że internet musi być otwarty. Jesteśmy zdecydowanie przeciwni budowaniu internetu różnych prędkości, różnych jakości, bo to jest jedna z dobroci postępu technologicznego, do której musimy mieć wszyscy dostęp, szczególnie myśląc o wyrównywaniu szans, dostępu do wiedzy, czyli wszystkich tych elementów, które m.in. gwarantuje nam konstytucja – podkreśla ekspert.

Źródło: Newseria Innowacje, University of Oxford

PR - Tekst opublikowany bezpłatnie na podstawie promocyjnych materiałów prasowych. Redakcja nie odpowiada za jego treść.

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz

Najnowsze w tym dziale

Greenman Poland: Centra convenience coraz aktywniejsze marketingowo
Nowe Czyżyny, Nowe Bielawy i Nowa Górna zorganizowały w rok 35 różnych wydarzeń i akcji. To dziś jedne z najaktywniejszych marketingowo centrów w segmencie convenience. O roli marketingu w rozwoju centrów opowiada Anna Brzozowska, Senior Shopping Center Marketing Manager w Greenman Poland.
Koniec z jarmarkiem bodźców. O deficycie uwagi i roli brand experience
Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak rozwiniętych narzędzi targetowania, docierania i personalizowania komunikacji marketingowej jak dziś. I nigdy wcześniej konsumenci nie mieli tego aż tak bardzo gdzieś. Każdy marketer próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie: jak zmieścić cały przekaz w kilku sekundach? I czy ktoś w ogóle spojrzy na reklamę, skoro w tym samym czasie ma w zasięgu...
Amsterdam zakazuje reklamy mięsa i paliw kopalnych. Komentarz
Świat szybko się zmienia, ale jedno pozostaje pewne – jeśli chcemy zapewnić sobie bezpieczeństwo, nie możemy zaniechać działań na rzecz ochrony klimatu. O ich skuteczności decydują decyzje polityczne i działania biznesu, lecz część odpowiedzialności spoczywa także na nas - konsumentkach i konsumentach. Dlatego wspieranie prawidłowych decyzji konsumenckich ma dziś...
Walentynki w czasach nowych mediów: między emocją, algorytmem a rynkiem
Jeszcze kilkanaście lat temu miłość zaczynała się od spojrzenia, rozmowy lub przypadkowego spotkania. Dziś bardzo często zaczyna się od ekranu. Jednego kliknięcia, jednego przesunięcia palcem, jednej wiadomości wysłanej późno w nocy. Walentynki w czasach nowych mediów są inne niż kiedykolwiek wcześniej i bardziej technologiczne, ale wciąż oparte na tej samej,...
(Nie)legalna reklama leku i dozwolona twórczość artystyczna, czyli krótki komentarz do sprawy wokół utworu „Zakochałem się pod apteką”
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2026 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764