WIADOMOŚCI

Fake newsy mają coraz większy wpływ na rzeczywistość

Mateusz Zawiślak  PR - bezpłatny materiał PR | 06.10.2017, przeczytano 535 razy
ilustracjastrzałka
Fake newsy mają coraz większy wpływ na rzeczywistość

Żyjemy w erze fałszywych informacji i postprawdy – przekonują eksperci. W dużej mierze to efekt dynamicznie rosnącej roli mediów społecznościowych. W Polsce ponad połowa społeczeństwa uważa je za główne źródło informacji. To o tyle istotne, że tylko na Twitterze nawet 49 mln kont jest zautomatyzowanych. Fake newsy stają się coraz groźniejsze, bo mają efekt kuli śnieżnej. Jedna informacja w ciągu kilku minut może być na ustach całego świata.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/fake-newsy-maja-coraz-wiekszy-wplyw-na-rzeczywistosc,34007,artykul.html

– Skala zjawiska fake newsów jest naprawdę ogromna. Każdego dnia media na całym świecie podają tysiące tego rodzaju informacji. Winny jest rozwój technologiczny, coraz większa liczba użytkowników internetu i jego popularność. Media tradycyjne takie jak prasa, radio czy telewizja wchodzą do internetu i poprzez swoje konta internetowe udostępniają serwisy informacyjne i wiadomości. Myślę, że za rozwój tego zjawiska odpowiedzialne są także sieci społecznościowe traktowane jako źródło takich informacji, których autorem może być dosłownie każdy i które mogą mieć bardzo różne konsekwencje – podkreśla Artur Woliński, prezes zarządu agencji informacyjnej Newseria.

Raport „Fake news, czyli jak kłamstwo rządzi światem” przygotowany przez agencję informacyjną Newseria oraz firmę doradczą Szapiro Business Advisory wskazuje, że niemal każdy może decydować o tym, co jest prawdą. Dzięki rosnącej popularności mediów społecznościowych coraz łatwiej tworzyć alternatywne wersje rzeczywistości, które trudno zweryfikować. Raport podaje, że tylko w Stanach Zjednoczonych w latach 2013–2016 odsetek osób traktujących social media jako źródło informacji wzrósł dwukrotnie, do 46 proc. W Polsce wynosi on 58 proc., a w Grecji rekordowe 74 proc.

– O tym, jak duża jest skala zjawiska fake newsów może świadczyć chociażby fakt opublikowania nieprawdziwej informacji o serii wybuchów w Białym Domu, która w 2013 roku doprowadziła do obniżenia indeksów nowojorskiej giełdy o 136 miliardów dolarów. Każdy zna także historię z chińskich mediów, które podały, że administracja Donalda Trumpa zawija telefony komórkowe w folię aluminiową, aby uchronić się przed podsłuchami – wymienia Artur Woliński.

O roli fake newsów zrobiło się głośno podczas ostatnich wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, kiedy fałszywe artykuły na temat wyborów zebrały ponad 8,7 milionów wyświetleń, polubień i komentarzy przy 7,3 mln, które zebrały prawdziwe wiadomości. Jednak już wcześniej fałszywe treści doprowadziły m.in. do zachwiania kursu akcji, miały wpływać na wyniki wyborów czy nastroje społeczne.

– Powodów tworzenia fake newsów jest bardzo dużo. To próba wpływania na wyniki wyborów, na kursy giełdowe, oszukiwanie inwestorów. Czasem można też na nie wpłynąć w niezamierzony sposób, poprzez błędy czy złe przygotowanie do konferencji prasowej – wymienia Karol Schwann, dyrektor operacyjny Szapiro Business Advisory.

Manipulacje danymi pełnią coraz częściej rolę polityczną (np. podanie przez rosyjskie media informacji o tysiącach amerykańskich czołgów przy granicy), mogą dyskredytować polityków (np. w 2015 roku dziennikarz Tomasz Lis powołał się na informację z fałszywego konta Kingi Dudy, córki ówczesnego kandydata na prezydenta Polski), a także wpływać na ważne zdarzenia polityczne. Przykładem może być pomyłka rzecznika monopartii NRD, a następnie podanie błędnej informacji przez zachodnioniemiecką stację ARD, co doprowadziło do otwarcia granic między dwoma niemieckimi państwami.

Innym – współczesnym przykładem – może być narracja Rosji w kwestii konfliktu z Ukrainą. Opracowanie NATO Strategic Communications Centre of Excellence, na które powołuje się raport Newserii i Szapiro Business Advisory, wskazuje, że rosyjskie działania informacyjne związane z konfliktem na Ukrainie wykonuje wiele mediów. Początek zazwyczaj jest jednak taki sam: na portalu społecznościowym pojawia się relacja naocznego świadka rzekomego zdarzenia, którą natychmiast podchwytują prorosyjskie media.

– Za pomocą fake newsów można oczernić przeciwnika, pokazać, że nasza strona ma rację w przypadku konfliktu zbrojnego czy w przypadku szerszej dyskusji międzynarodowej. Działania Rosji zmierzają nie tylko do tego, by oczernić Ukraińców, lecz także do tego, by pokazać cały Zachód w złym świetle. Kampania rosyjska może mieć bardzo szeroki zasięg zwłaszcza na Twitterze. Istnieją duże sieci powiązanych kont, często są to konta zarządzane zdalnie, właściwie boty, a liczba tych kont idzie w dziesiątki tysięcy – zauważa Schwann.

Odsetek zautomatyzowanych kont na Twitterze ocenia się na 29–49 mln kont (9–15 proc.). Christopher Lawrence odkrył w tym serwisie sieć 17 tys. powiązanych ze sobą kont. Przed wyborami prezydenckimi w USA 18 proc. wszystkich postów dotyczących kampanii wyborczej wygenerowały boty. A to właśnie Twitter często jest dla dziennikarzy źródłem newsów.

– Największym problemem w walce z fake newsami jest brak możliwości ustalenia źródła takiej informacji. Osoby, które umieszczają ją w sieci, posługują się tysiącami fałszywych kont. W raporcie opisujemy zjawisko tzw. rojów informacyjnych, w skład których wchodzi kilkanaście tysięcy fałszywych kont i witryn internetowych, zatem mówimy już nie o jednej czy dwóch osobach, które chcą zrobić dowcip, ale o całym systemie wpływania na rzeczywistość, o erze fake newsów – podkreśla prezes Newserii.

Fałszywe informacje odbiorcy coraz częściej przyjmują bezkrytycznie i przekazują dalej bez weryfikacji ich zgodności z prawdą. Badanie Instytutu ARC Rynek i Opinia na zlecenie agencji Public Dialog wskazuje zaś, że w Polsce 42 proc. dziennikarzy spotyka się z fake newsami przynajmniej kilka razy w tygodniu. 43 proc. przyznało zaś, że w ciągu miesiąca uwierzyło w przynajmniej jedną taką informację.

– Jedna informacja podana w Stanach Zjednoczonych może w ciągu kilku chwil być na ustach prezenterki w Chinach czy w Polsce. Zanim ktoś zorientuje się, że ta informacja jest nieprawdziwa, już jest za późno, ponieważ weszła ona do świadomości odbiorców. Jej usunięcie może być trudne, jeśli nie niemożliwe. Problem z fake newsami przypomina efekt kuli śnieżnej –  jeżeli zacznie się toczyć, to nikt jej nie zatrzyma – podkreśla Artur Woliński.

Badania Uniwersytetu Stanforda wskazują, że ponad 80 proc. amerykańskich uczniów nie rozróżnia informacji sponsorowanej od tekstu informacyjnego. Z kolei Instytut Badań Edukacyjnych podaje, że 60 proc. polskich gimnazjalistów nie potrafi odróżnić faktu od opinii.

– W przyszłości może być to bardzo duży problem. Jeśli tacy gimnazjaliści nie będą mieli podstawowego nawyku sprawdzania wiarygodności informacji, to nie będą w stanie tych newsów w przyszłości odróżniać. Jest to też duży problem dla firm – zauważa Karol Shwann.

Raport Newserii i Szapiro Business Advisory wskazuje, że choć nie można się całkowicie obronić przed fake newsami, to można z nimi walczyć. Używany język i argumenty, brak cytatów, odpowiedni dobór cytowanych osób, zdjęcia, także lead i tytuł mogą już sugerować, że dana wiadomość może nie być wiarygodna. Dobrze też sprawdzić domenę danej redakcji, a w przypadku mediów społecznościowych sprawdzić, czy konto nie jest fałszywe.

– W walce z fake newsami mogą nam pomóc także witryny, które posługują się treściami wideo. Tego rodzaju content jest bardzo trudno wyprodukować, jest on bardzo kosztowny, a przede wszystkim jeszcze trudniej jest go sfałszować –
ocenia Artur Woliński.

Źródło: Newseria Biznes, Szapiro Business Advisory

www.biznes.newseria.pl

PR - Tekst opublikowany bezpłatnie na podstawie promocyjnych materiałów prasowych. Redakcja nie odpowiada za jego treść.

R E K L A M A

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
avatar użytkownika
hellado, 08.10.2017

Walka z fake newsami nie powinna polegać na przenoszeniu odpowiedzialności na odbiorcę, wiadomo nie od dziś, że 80% populacji to intelektualne ameby.
Walka powinna polegać na dotkliwym karaniu tych, którzy fałszywe wiadomości tworzą, publikują i kolportują.

Dotkliwa kara, szybko nałożona i wyegzekwowana każdego postawi do pionu i sprawi, że następnym razem się zastanowi czy warto publikować/powielać.

avatar użytkownika
redakcja, 08.10.2017

Karać tych, którzy je publikują/powielają - czyli miliony ludzi korzystających z mediów społecznościowych? Czy może same media społecznościowe?  

avatar użytkownika
hellado, 08.10.2017

Każdy kto publikuje fałszywą informację, winien być ukarany niezależnie od statusu, zawodowego i materialnego.
Kara winna być tak dotkliwa, by nie było okazji do kolenej okazji.  

avatar użytkownika
redakcja, 08.10.2017

Hę??? Każdy - czyli nawet ten który nie ma świadomości, że publikuje fake newsa?  

avatar użytkownika
hellado, 09.10.2017

Tak się każdy może tłumaczyć.  

avatar użytkownika
redakcja, 09.10.2017

A kto zapłaci za tą akcję? Trzeba by wybudować zupełnie nowy system penitencjarny, zdolny zakumulować nagły napływ dziesiątków jeśli nie setek tysięcy więźniów...?  

avatar użytkownika
hellado, 09.10.2017

Więźniów? Po chu.. więzić tych ludzi.
Grzywny. Wysokie, adekwatnie do przychodów/zysków, ściągane niezwłocznie.

Wydawca p...a powiedział kiedyś w wywiadzie, że kwoty odszkodowań dla pomawianych osób są wliczone w koszty biznesu.
A gdyby nie dało się ich wrzucić w koszty?
A gdyby te kwoty były tak wysokie, że po jednym wyroku biznes przestałby istnieć?


Odważyłbyś się pisać nieprawdę, gdybyś wiedział, że po publikacji będziesz bankrutem?
Nie sądzę.  

avatar użytkownika
redakcja, 09.10.2017

Przypadek który masz na myśli to promil przypadków, które chcesz objąć penalizacją. Cała reszta to sytuacje gdy ludzie puszczają w obieg materiały nie wiedząc że to fake, albo gdy platformy takie jak media społecznościowe dają do tego narzędzia.

Ani jedni ani drudzy nie mają szansy ocenić prawdziwości takich rzeczy ani skutecznie przeciwdziałać ich rozpowszechnianiu. Wydawcy serwisów w których treści publikowane są przez użytkowników powinni mieć obowiązek reagować na zgłoszenia nadużyć, a nie prowadzić śledztwa nad każdym wpisem oceniając prawdziwość zawartych tam treści. Cenzurę prewencyjną usiłowano wydawcom narzucić przy okazji - ACTA, na szczęście to nie przeszło.  

avatar użytkownika
hellado, 09.10.2017

Jeśli nie możesz ocenić prawdziwości informacji, to na jakiej podstawie ją publikujesz, na jakiej podstawie udostępniasz dalej?

Nie chcesz ponosić konsekwencji publikowania nieprawdziwych informacji, nie publikuj ich.  

avatar użytkownika
redakcja, 09.10.2017

Mówisz to do kogo? Do użytkownika serwisu społecznościowego? On jest pewien, że umie to ocenić i że publikuje prawdę. Do właściciela serwisu - wydawcy? On niczego nie publikuje, umożliwia tylko publikację użytkownikowi - daje techniczne narzędzia.

Jedynym w całym tym łańcuszku, wobec którego należałoby i można by w praktyce zastosować postulowane przez Ciebie rygory jest źródłowy nadawca. Gdyby wykluczyć fake newsy na tym etapie, system byłby raczej szczelny. Niestety jest to niewykonalne, przynajmniej w pełnym wymiarze. A to już wystarczy - sposób rozpowszechniania się newsa w sieciach społecznościowych sprawia, że nawet niewielka nieszczelność czyni system kompletnie dziurawym.

Jedyna zatem rada aby sprostać Twoim wymaganiom - penalizować wszystko i wszystkich, niezależnie od stopnia winy, świadomości przewinienia i bez względu na to czy karany miał realne szanse zapobiec przeciekom. A ponieważ nie wszystkich użytkowników serwisów społecznościowych stać na płacenie kar - spora część tych miliardów ludzi biorących udział w obrocie fake newsami to obywatele krajów biednych - trzeba by jednak zacząć szukać pomysłów na zorganizowanie nowego systemu penitencjarnego na niespotykaną dotąd skalę.

No i oczywiście na koniec wyznaczyć komisarza ludowego, który będzie decydować co jest, a co nie jest fejkiem.  

avatar użytkownika
hellado, 09.10.2017

Jeśli kupisz na bazarze kradziony towar, to nikt nie pyta Cię o to czy wiedziałeś, towar przepada.

Czemu w zakresie obrotu informacją kolportowanie fejków miałoby być wolne od kary?  

avatar użytkownika
redakcja, 09.10.2017

A dlaczego te limity w obrocie informacją mają dotyczyć tylko mediów? Dlaczego nie powinno się iść siedzieć za kolportowanie fake newsów u cioci na imieninach, albo wśród kolegów przy robocie? To tak samo szkodliwe, a w pewnym sensie nawet szkodliwsze - wszak wzięty z realu anturaż dodaje tak rozpowszechnianemu newsowi dodatkowego waloru prawdziwości, tym bardziej zachęcając do kolportażu.  

avatar użytkownika
hellado, 10.10.2017

Jeśli postulujesz wsadzanie do więzienia, to nic nie stoi na przeszkodzie byś w postulatach zawarł katalog win za które do więzienia będziesz wsadzał.
Na pewno znajdziesz zwolenników takiego modelu karania.



Ja tymczasem pozostanę przy środkach przekazu, także masowego i grzywnach.  

avatar użytkownika
redakcja, 10.10.2017

To nie zależy od Ciebie - jeśli delikwent grzywny nie uiści, sięga się po inne środki, takie jak kara pozbawienia wolności.

Ale wytłumacz nam skąd pomysł aby winnych obrotu fake newsami karać, skoro przyznajesz, że szukasz analogii w obrocie kradzionym towarem? Jak sam stwierdzasz, towar taki po prostu się konfiskuje. Nie karze się tego, kto taki towar nabył w dobrej wierze. W wypadku fake newsów to one powinny podlegać zatem konfiskacie (usunięciu). Skąd wywodzisz rację pozwalająca na karanie obracających nimi w dobrej wierze osób i podmiotów?

Gdyby stosować Twoją logikę, ktoś kto kupił na bazarze kradzione kolczyki powinien pójść siedzieć razem ze złodziejem, który je ukradł. Ponówmy zatem pytanie - kto i jakim cudem miałby zorganizować system penitencjarny, zdolny wymierzać kary miliardom ludzi? Kto miałby o legalności medialnych fantów decydować? I komu taka histeria miałaby służyć? Jakie racje (moralne, ekonomiczne, religijne...) miałyby uzasadniać takie zwyrodnienie w zakresie wymierzania sprawiedliwości i organizowania życia społecznego? Czy Twoja nienawiść do mediów społecznościowych jest głównym (i wystarczającym) alibi dla tego obłędu?  

avatar użytkownika
hellado, 10.10.2017

Zależy ode mnie to, jakie rozwiązanie bym widział i poparł.

Nie ma kary? Na pewno?


W swoich pomysłach możesz stosować dowolną logikę, moja jest prosta - kary finansowe za tworzenie, publikację i kolportaż fake newsów. Bardzo wysokie i egzekwowane w trybie ekspresowym, publicznie, żeby kolejni chętni wiedzieli czym ryzykują.  

avatar użytkownika
redakcja, 10.10.2017

To już powiedziałeś, nie ma sensu się powtarzać. Spróbowaliśmy ocenić jakie byłyby konsekwencje Twoich pomysłów oraz czy proponowane przez Ciebie sankcje dadzą się czymkolwiek uzasadnić - choćby proponowanymi przez Ciebie analogiami. Czyli wszystko co potrzebne zostało powiedziane, teraz każdy czytający może te pomysły samodzielnie ocenić.  

avatar użytkownika
hellado, 10.10.2017

Uzasadnieniem sankcji jest dowodzona wszem i wobec szkodliwość fake newsów.
Czyż nie?


A może jednak trzeba powstrzymać nadopiekuńcze zapędy państw i po prostu zdać się na inteligencję ludzkości?
  

avatar użytkownika
redakcja, 10.10.2017

Szkodliwość ma być uzasadnieniem dla jeszcze szkodliwszych sankcji? W Twojej wersji sankcje oznaczają kompletne bezprawie i likwidację jakiejkolwiek komunikacji na poziomie społecznym, - to czysty obłęd, dla którego nie da się znaleźć żadnego racjonalnego uzasadnienia. W wypadku ACTA takie uzasadnienie istniało - był nim interes stojących za tymi regulacjami potentatów tradycyjnej branży wydawniczej, którzy chętnie pozbyliby się konkurencji ze strony nowych mediów, zwłaszcza mediów społecznościowych. Ty jednak nie kierujesz się nawet interesem - przemawia przez Ciebie wyłącznie fobia w stosunku do social media.  

avatar użytkownika
hellado, 10.10.2017

Sankcje oznaczają brak bezkarności za powielanie bredni, często szkodliwych, także społecznie.
Jeśli ktoś nie jest gotowy ponieść konsekwencji publikowania lub kolportowania głupot, niech ich nie publikuje i nie kolportuje.

Złodziej bierze na siebie ryzyko wpadki. Włamywacz także, podobnie pirat drogowy.
Czemu z dystrybutorem fake newsów miałoby być inaczej?  

avatar użytkownika
redakcja, 10.10.2017

Bo on nie jest odpowiednikiem złodzieja, tylko tego kto kupił na bazarze trefny towar.  

avatar użytkownika
hellado, 10.10.2017

A jaką karę ponosi ktoś złapany na zakupie kradzionego towaru?

To zadanie domowe.  

avatar użytkownika
redakcja, 11.10.2017

No i właśnie oberwałeś pałę za brak zadania. Jeśli nie wie że jest kradziony - żadną.  

avatar użytkownika
hellado, 11.10.2017

Kupiłeś nieświadomie kradziony towar. Wydałeś pieniądze.
Kilka dni po zakupie pojawia się policja i konfiskuje kradziony towar.
Nie masz ani pieniędzy ani towaru.

Nadal uważasz, że kupując kradzione niczym nie ryzykujesz?  

avatar użytkownika
redakcja, 11.10.2017

Nie kręć, odpowiedź na to pytanie już padła. Konfiskata tak - kara nie. W wypadku fake newsa odebranie trefnego towaru polega na jego usunięciu z mediów, a nie na nakładaniu kar. Znowu pała.  

avatar użytkownika
hellado, 11.10.2017

Aaaa czyli wg Ciebie strata pieniędzy i towaru to nie kara...

A może to nagroda jest?
  

avatar użytkownika
redakcja, 11.10.2017

Ani jedno ani drugie. Musiałbyś poczytać jakie cele ma kara w kodeksie karnym, zrozumiałbyś wówczas że przepadek mienia nie ma w tym wypadku żadnych cech kary - to konsekwencja nieuwagi taka sama jak złamanie nogi na oblodzonym chodniku. Choć nie jest to nagroda ani nie jest to przyjemne, nie sposób traktować tego jako celowo wymierzoną karę. Usunięcie publikacji może być dla autora równie dotkliwe jak utrata kupionego na bazarze smartfona pochodzącego z kradzieży. Żadne dodatkowe "kary" nie są ani w jednym ani w drugim wypadku potrzebne i uzasadnione.

Rozumiemy że pragniesz pomsty na ludziach, którzy mimo Twojej kampanii korzystają z mediów społecznościowych, ale zapędzasz się pod wpływem tych emocji w zupełnie groteskowe rejony.  

avatar użytkownika
hellado, 11.10.2017

No tak. Sądy zasądzają przepadek mienia pochodzącego z przestępstwa nie jako dodatkową sankcję karną ale dla rozrywki tłuszczy żądnej zemsty na złoczyńcy.
To w ogóle nie jest kara.


KK, rozdział V Środki karne. Art. 45.  

avatar użytkownika
redakcja, 11.10.2017

Opamiętaj się - te przepisy dotyczą złodzieja, a nie tego kto kupił od niego fanty w dobrej wierze.  

avatar użytkownika
hellado, 12.10.2017

Te przepisy obowiązują każdego, kto uczestniczył w przestępstwie.
Paserstwo, tak sprzedaż jak i zakup są przestępstwem.  

avatar użytkownika
redakcja, 12.10.2017

Paser to ktoś, kto świadomie uczestniczy w przestępstwie - i takiego kogoś dotyczą sankcje karne. Klient, który kupił w serwisie aukcyjnym suszarkę do włosów nie mając pojęcie że jest kradziona, nie jest paserem i sankcjom tym nie podlega. Tak wygląda straszna rzeczywistość. Pobudka!  

avatar użytkownika
hellado, 12.10.2017

Art. 44 KK

badum tsss.

  

avatar użytkownika
redakcja, 12.10.2017

I co ma z tego wynikać? Gdzie tu sankcja karna dla kupującego suszarkę?  

avatar użytkownika
hellado, 12.10.2017

Na tę chwilę z rozmowy wynika, żeś kiep.
  



 
niedziela 17.12.2017, 73 gości [ lista ]
Signs.pl - Portal polskiej reklamy wizualnej © 1997-2017 ICOS. Wszystkie prawa zastrzeżone