logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Jak Czesi zabronili stawiania reklam przy autostradach

   22.06.2013, przeczytano 3537 razy
ilustracja
fot. David Grant

Myli się ten, kto sądzi, że prezydencki projekt uchwały o ochronie krajobrazu gładko przejdzie przez sejm i senat. Środowiska antyreklamowe czeka teraz bój o jak najkorzystniejsze brzmienie ustawy. Dlatego zwróciliśmy się do Vojtěcha Razimy ze stowarzyszenia Kverulant z prośbą o podzielenie się czeskimi doświadczeniami z uchwalania zakazu stawiania reklam przy drogach najwyżej kategorii.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/jak-czesi-zabronili-stawiania-reklam-przy-autostradach,19072,artykul.html

(Artykuł dzięki uprzejmości partnera STGU, stowarzyszenia Miasto Moje A W Nim)

Piotr Manowiecki (MMAWN): Dlaczego stowarzyszenie Kverulant, którego jesteś prezesem, domagało się zakazu reklam przy drogach?

Vojtěch Razima: Naszym głównym argumentem było bezpieczeństwo ruchu drogowego. Co roku w Czechach w wyniku zderzenia z billboardem ginie około 10 osób. Oprócz tego mieliśmy już dosyć tego, że Czechy wyglądają jak kraj troglodytów, opanowany przez głupią reklamę.

P.M: Za pomocą jakich argumentów broniły się firmy outdoorowe?

V.R.: Na początku reklamiarzy broniło … ministerstwo transportu. Twierdziło, że przecież reklamy nie kierują samochodami, więc nie mogą spowodować wypadku. Zwróciliśmy uwagę na konkretny przypadek wypadku śmiertelnego, w którym kierowca został zepchnięty na billboard. Gdyby reklama nie stała przy drodze, to kierowca by przeżył, odnosząc co najwyżej lekkie obrażenia. To, że społeczeństwo przyznało nam rację, zmieniło całą sytuację. Ministerstwo transportu pod presją społeczną obiecało, że usunie najbardziej niebezpieczne reklamy, ale dla społeczeństwa było to już za mało – domagano się ustawowego zakazu reklam przy drogach.

P.M: Czyli poszło łatwo?

V.R.: Podczas prac nad ustawą branża reklamowa rozpoczęła kampanię przekonującą, że taki zakaz będzie niekonstytucyjny. Błędnie powoływała się na ochronę własności prywatnej. Nie wymagało wielkiego wysiłku, by przekonać opinię publiczną, że ochrona życia ludzkiego i zdrowia ma w każdym państwie prawa pierwszeństwo przed ochroną własności prywatnej. Kolejnym, bezczelnym argumentem było twierdzenie, że gospodarka straci miliardy koron w wyniku utraty miejsc pracy w przemyśle poligraficznym i reklamowym. Ale reklamiarze nie potrafili przedstawić żadnych statystyk potwierdzających ich twierdzenie. Według nas drukowanie i rozwieszanie nośników reklamowych to zatrudnienie dla bardzo ograniczonej grupy ludzi. Mimo że argument o stratach był zmyślony i absurdalny, reklamiarze i tak osiągnęli swój cel u ustawodawców i początkowy całkowity zakaz umieszczania reklam przy wszystkich rodzajach dróg został mocno okrojony.

P.M: Co zatem reguluje przyjęta ustawa?

V.R.: W ciągu pięciu lat od jej przyjęcia muszą zniknąć reklamy stawiane przy drogach krajowych, ekspresowych i autostradach. Pięcioletnie vacatio legis wynika z tego, że wcześniej udzielano zezwoleń na stawianie nośników reklamowych na maksymalny okres pięciu lat. Państwo w ten sposób uniknie konieczności wypłacania ewentualnych odszkodowań dla firm outdoorowych. Ustawę przyjęto w zeszłym roku.

P.M: Jak myślisz, dlaczego politycy zdecydowali się przyjąć tę ustawę?

V.R.: Odpowiedź jest prosta. Zmusiła ich do tego presja społeczna. Udało się nam osiągnąć to, co teraz wam zaczyna wychodzić w Polsce. Z reklam zrobiliśmy temat publiczny. Bez tego niczego byśmy nie osiągnęli. Choć trzeba pamiętać, że pewnie również w Polsce wybory nie mogą odbyć się bez kampanii billboardowej,

P.M: Jakie problemy pojawiły się podczas prac nad ustawą w parlamencie?

V.R.: Czechy mają parlament dwuizbowy. Najpierw ustawa trafia do izby poselskiej. Wydaje się, że tym razem reklamiarze po prostu zaspali. Prawdopodobnie sądzili, że ustawa nie ma szansy na uchwalenie, ponieważ dwie poprzednie próby nie powiodły się. Najprawdopodobniej dlatego przekupili tylko jednego posła, byłego policjanta z drogówki, aby wystąpił z pozornie techniczną poprawką, która w rzeczywistości oznaczałaby, że zakazane miałyby zostać wszystkie nośniki reklamowe z wyjątkiem tych, które już stoją. Czyli absolutnie nic by się nie zmieniło. Na posłów zaczęliśmy wywierać presję za pomocą aplikacji internetowej „Napisz do nich”. Prosiliśmy ludzi, by pisali do swoich posłów, co też wielu uczyniło. Zorganizowaliśmy także pod izbą poselską happening. Ludzie przebrani za aniołów przekonywali posłów, że w niebie nie chcą już kolejnych zabitych przez reklamy.

P.M: Czyli nic już nie stało na przeszkodzie?

V.R.: O, nie! Dalej ustawa powędrowała do izby wyższej – senatu. Tam już reklamiarze postarali się bardziej. Zwrócili się do każdego senatora, przekonując, że zakaz reklam będzie niekonstytucyjny i spowoduje znaczne straty w czeskiej gospodarce. Ta absurdalna i kłamliwa argumentacja odniosła skutek i senatorzy z ustawy wyłączyli niektóre drogi niższych kategorii. Mimo tego ustępstwa przyjęcie ustawy uważamy za wielki sukces. Jest to sukces nie tylko nasz, ale przede wszystkim społeczeństwa obywatelskiego. Podobnego sukcesu z całego serca życzę również wam! Uważam, że Polska na niego zasługuje. Jest to kraj pełen wspaniałych ludzi.

Źródło: STGU, Miasto Moje A W Nim

www.stgu.pl

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
avatar użytkownika
,

Nie wiem czy ten apel znajdzie tu poklask ale spróbuję...
Zacznijmy i my organizować się w sprawie zakazu stawiania reklam - nie tylko przy drogach. W Czechach wystarczył argument bezpieczeństwa ale przecież wychowujemy już całe pokolenie kalekie plastycznie, niewrażliwe na piękno, niezauważające totalnie zeszpeconego krajobrazu... Socjalizm był może i szary ale to, co jest obecnie urąga już wszelkim kanonom i nie ma żadnego związku tzw sztuką użytkową - jest ponurą wizytówką naszego prymitywizmu...

avatar użytkownika
,

Człowieku co kogo teraz obchodzi estetyka krajobrazu jak ludzie bidę klepią i każdy robi co może aby jakiś grosz zarobić.

W kraju gdzie ludzie jakoś żyją i zarabiają mogą sobie pozwolić na ten luksus, na estetykę itp., u nas jest w tym temacie jak w Rosji, na Ukrainie. Jest bogaty i jest biedny i jest w ch.. reklam.

Uważam, że ta ustawa nie ma sensu, bo raz, że Polak zaraz znajdzie na to patent, a dwa, że rynek reklamowy w Polsce jest tak duży, że znajdzie się niejeden który postara się aby w sejmie uszczęśliwić finansowo odpowiednie osoby.

Ten Czech jest śmieszny, 10 osób zginęło bo przywalił w billboard.... no jaja jakieś. A gdyby tam stał fotoradar ?

BTW wydaje mi się, że to właśnie o to chodzi. Nowa ustawa, bo skąd brać ?
  

avatar użytkownika
,

Generalnie tłumaczenie Czechów nie jest zbyt nazwijmy to "głębokie" - skoro reklama stała zbyt blisko drogi - ktoś na to pozwolił ... sama się nie postawiła tak samo sama się nie rzuciła na kierowcę by go zabić ... to jakiś nonsens wogóle ... co mają reklamy stojące gdzieś w polach do bezpieczeństwa na autostradzie???

Wpływ na bezpieczeństwo mają idioci którzy wyjeżdzają na ulicę by pooglądać reklamy zamiast jechać jak pan bóg przykazał ...

Co innego w przypadku telebimów - to mnie wkurza ... jest taki jeden w stoilicy na krakowskiej który wali po oczach jak nie powiem co ... i jeden taki na rondzie w Rzeszowie który również w nocy potrafi dokuczyć zwłaszcza jak kto zmęczony albo ma zapalenie spojówek - to powinno być ukrócone np. jasność emisji lub jej natarczywość (błyski i takie tam) a nie to czy reklama stoi 10 czy 25 m od drogi ... bo wtedy zagraża chyba tylko pijanemu rolnikowi jadącemu traktorem który zaśnie za kierownicą ... poza tym umówmy się - obecnie nakłady na outdoor są tak żałosne że nie ma o co się bić w temacie reklamy przy autostradach ... którą i tak zasłonią ekranami itd ...

na koniec dodam że chyba większymi kosiarzami są kiepscy mechanicy którzy w renomowanych serwisach nie potrafią dokręcić koła po wymianie niż reklamy ...
  

,

Składa Pan ciekawe postulaty w serwisie, który promuje bylejakość i chłam.
Nie wierzy Pan, proszę odwiedzić galerię.

  

avatar użytkownika
,

W należącej do użytkowników części galerii redakcja niczego nie promuje - użytkownicy promują się tutaj sami, na własną odpowiedzialność.  

,

Ja widzę te prace w domenie signs, co oznacza, że signs je promuje., niezależnie od pokrętnych tłumaczeń admina.
  

avatar użytkownika
,

Na to co uważasz nic już niestety nie poradzimy. Jeśli książka telefoniczna zamieszcza namiary do firm to nie bierze odpowiedzialności za jakość ich usług i oferty - chociaż ktoś mniej zorientowany, pochodzący np. z kraju gdzie nie ma telefonów i firm - mógłby odnieść wrażenie, że tak właśnie jest. Na to nie ma rady, pozostaje się z tym pogodzić,  

,

Ale signs nie jest książką telefoniczną, tylko portalem polskiej reklamy wizualnej.

To nie tylko ładne określenie, ale też wymóg, by pokazywać reklamę wizualną zamiast chłamu.
  

avatar użytkownika
,

Z Twojego toku myślenia wynika również, że odpowiadamy - podobnie jak książka - za jakość usług i ofertę firm umieszczonych w naszym katalogu www. Gdybyśmy uruchomili katalog teleadresowy - co byłoby już stricte analogią do książki telefonicznej i co jest całkiem normalne w serwisach branżowych - również mógłbyś obarczać nas odpowiedzialnością za ofertę i usługi umieszczonych tam firm.

Informacja z naszej strony jest taka, że nie bierzemy tego na klatę Jeśli ta informacje nie przyda się Tobie, to niech będzie komentarzem do Twoich uwag skierowanym do pozostałych czytelników tego wątku.
  

,

Oczywiście, że odpowiadacie za JAKOŚĆ treści, które pojawiają się na Waszych łamach.
Żadna zgrabna regułka tego nie zmieni.

A to, że nie potraficie selekcjonować i odrzucać śmieci w imię społecznościowego charakteru galerii, świadczy tylko i wyłącznie na Waszą niekorzyść.


  

avatar użytkownika
,

To zgódźmy się, że odpowiadamy w takim zakresie w jakim za treść odpowiada wydawca książki telefonicznej, a każdy już sobie dopowie wg własnego uznania jaki to zakres. Może tak być?  

avatar użytkownika
,

na reklamach 10 a na drzewach 500 osób sie zabiło to może drzewa wyciąć.
Albo zakaz chodzenia po ulicy w spódniczkach krótszych niż do kolan bo ja na przykład z tego po części miałem wypadek.
To jest porostu akcja dużych grup medialnych takich ja tvp, iti czy solarza gazet i radia którzy chcą aby reklamy były w tv radio czy gazeta bo oni wtedy więcej zarobią dlatego za każdym jednym słówkiem prezydenta RP będzie szła armia dziennikarzy która będzie to na polecenie prezesa rozgłaszać jakie to reklamy przy draga są złe.

avatar użytkownika
,

Wreszcie coś się zaczyna dziać... http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/942506,plastyk-miejski-w-poznaniu-bedzie,id,t.html?cookie=1
Wszyscy, którzy mają ambicje tworzenia solidnego reklamowego rzemiosła, nie tylko w warstwie wykonawczej ale i merytorycznej nie powinni się takich zmian obawiać. Nie ma już innego sposobu na ograniczenie wpływu zleceniodawców na kształt reklamy, a to, że trzeba to zrobić, to patrząc na wygląd miast nie powinno być już żadnych wątpliwości. Ja przynajmniej nie mam bo taki zleceniodawca mimo że na własny rachunek to działa jednak w sferze publicznej. Celowo nie wspominam o wpływie zleceniobiorców bo zbyt długo byłem w tym w fachu żeby nie wiedzieć, że ich wpływ jest prawie żaden...

brak ikonki
,

Też uważam, że reklam, bilbordów, wszelkiej maści obrzydliwych banerów jest za dużo.
Wiem też że wprowadzając zakaz 30% firm reklamowych (jak nie więcej) będzie musiało zakończyć żywot.

Odpowiedzmy na jedno pytanie - większość reklam do nikogo nie przemawia, nie zachęca, a jedynie są "śmietnikiem" i zarobkiem dla reklamiarzy.

Najnowsze w tym dziale

Czy memy podlegają prawu autorskiemu?
Autorem pojęcia „mem” jest najprawdopodobniej Richard Dawkins – brytyjski teoretyk ewolucji biologicznej, związany z Uniwersytetem Oxfordzkim. W morzu definicji, najbardziej intrygująca jest ta, mówiąca że „mem” to „podstawowa jednostka informacji kulturowej, która, podobnie do genów, powiela się, mutuje i podlega działaniu doboru naturalnego”1. Kto by...
Content marketing w social mediach – o czym warto pamiętać?
Jednym z największych mitów na temat content marketingu jest przekonanie, że metoda ta ogranicza się jedynie do tworzenia artykułów blogowych. Tymczasem, popularnym miejscem rozpowszechniania wartościowych treści są m.in. social media. Od dłuższego czasu cieszą się one niesłabnącą popularnością ze strony marketerów, którzy włączają je do systemu...
Gen Z - być offline w świecie, w którym króluje online
O pokoleniu Z mówi się, że telefon w dłoni trzymają nieustająco. Ale czy nie jest tak, że opinię wyrabiamy sobie na podstawie jednostkowych zaobserwowanych przypadków? Z badań przeprowadzonych przez Dentsu Aegis Network Polska oraz infuture hatalska foresight institute na potrzebę raportu Gen Z. Jak zrozumieć dziś pokolenie jutra wynika, że większość ankietowanych...
Aż 70% marketerów nie wie jak zmierzyć efektywność swoich kampanii content marketingowych. Czy oznacza to, że 70% budżetów jest zmarnowanych? Co gorsza, więcej niż połowa z nich przyznaje, że nie dostrzega tego, by ich działania miały wpływ na przychody firmy - wynika z raportu “Content Fitness Report” przygotowanego przez PAN Communications. Jednak nie wszystko stracone, z...
Ponad 3 razy więcej leadów przy 5-krotnie mniejszych wydatkach – taki wynik biznesowy osiągnęła kampania Facebook Ads prowadzona przez Bluerank dla Promedica24. Facebook właśnie opublikował studium przypadku tej kampanii jako ciekawy przykład sukcesu biznesowego.
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2019 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764