logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Jak pracuje agencja kreatywna w czasach pandemii?

  PR 17.04.2020, przeczytano 1210 razy

Ponad miesiąc temu większość agencji reklamowych przeszła w tryb pracy zdalnej. Biura zostały zastąpione domowymi czterema ścianami, a wszelkie procesy komunikacji, prac strategicznych, kreatywnych i projektowych zostały osadzone w zupełnie nowych warunkach i rzeczywistości. Jak to wpłynęło na pracę poszczególnych osób jak i agencji jako ogółu? Postanowiliśmy oddać głos pracownikom Lotnej, która jako jedna z pierwszych agencji w branży rozpoczęła pracę w trybie zdalnym, zamykając swoje biuro już 11 marca.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/jak-pracuje-agencja-kreatywna-w-czasach-pandemii,386622,artykul.html

Zmiany, które nadejdą

Przenosiny nie były spontanicznym ruchem, tylko przemyślaną decyzją, która zapadła na podstawie analizy szybko zmieniającej się sytuacji. Temat koronawirusa zaczął pojawiać się w agencji już w styczniu, gdy cały świat śledził walkę Chin. Zaczęto dyskutować na ten temat w kuchni pracowniczej, wątek wplatany był podczas statusów, briefingów czy burz kreatywnych. W lutym, gdy wiadomo już było, że wirus zaczął rozprzestrzeniać się w Europie, zaczęto śledzić uważnie każdą nową informację.

- Zdawaliśmy sobie sprawę z istniejącego ryzyka, że choroba nie zatrzyma się tylko we Włoszech, a skala problemu może być taka sama w innych państwach. Ważne jednak było zachowanie chłodnej głowy i nieuleganie panice – wspomina sytuację sprzed dwóch miesięcy Anita Kamila Sochacka, managing director Lotnej. – Monitorowaliśmy nową sytuację i w międzyczasie zaczęliśmy przygotowywać awaryjne scenariusze, które mogłyby być niedługo potrzebne. 4 marca, gdy pojawiła się informacja o pierwszym przypadku zakażenia w Polsce, zostało zwołane zebranie zarządu, na którym podjęto decyzję o przygotowaniach do przejścia agencji w tryb pracy zdalnej – dodaje.

A rzeczy, które trzeba było załatwić, było naprawdę sporo. Odpowiednia konfiguracja serwerów, które znajdowały się w biurze, oszacowanie wydajności pracowników w nowym trybie, kontakt z Klientami i poinformowanie o zmianach czy też komunikacja z kurierami i zmiany adresów przesyłek, które do tej pory przychodziły do siedziby.

- Konfigurowaliśmy narzędzia, z których mieliśmy korzystać w pracy z domu, przyznawaliśmy do nich dostępy, a także, już z tyłu głowy, opracowywaliśmy awaryjne strategie dla naszych Klientów, zwłaszcza tych, dla których prowadziliśmy projekty w mediach społecznościowych, które to wymagają szczególnej elastyczności i szybkiej reakcji i dopasowania do nowej rzeczywistości – mówi Piotr Mateńko, szef działu social media agencji.

Dzień przed wyznaczonym deadlinem część sprzętu została przetransportowana do mieszkań pracowników.

- Nie chcieliśmy wymagać od naszego zespołu, aby ten pracował na swoim prywatnym sprzęcie. Szczególnie art directorzy potrzebowali wydajnych komputerów agencyjnych, aby mogli sprawnie korzystać z programów graficznych wymagających dużej mocy obliczeniowej. Na prywatnych laptopach ta praca mogła nie pójść tak dobrze, jak na sprzęcie dostępnym w biurze. Niektórzy także zgłaszali zapotrzebowanie na przewiezienie foteli biurowych, których nie posiadali w domu. Wiadomo, komfort jest najważniejszy – śmieje się Piotr Flis, executive director. – Po tym wszystkim byliśmy gotowi na 11 marca, kiedy zaczęliśmy pracę w trybie zdalnym – podsumowuje pierwszy etap.

Okazje i wyzwania

Choć miesiąc zawsze trwa tyle samo, ten jednak był wyjątkowy. Każdy miał wrażenie, że na wskutek tego, co się dzieje wokół i ogromu informacji zalewających każdego odbiorcę,  minęło zdecydowanie więcej niż 30 dni.

- Pierwsze dwa tygodnie były okresem docierania się wszystkich i adaptacji do nowej sytuacji – chórem twierdzą przedstawiciele zespołu kreacji – Paulina Troszczyńska, Michał Wyszyński, Kasia Łoboda i Ola Luboch. Jednak co było największym pozytywem wyniesionym z tego czasu? - Organizacja i koncentracja – zgodnie odpowiadają. – Zaoszczędzony czas na dojazdach, mniej rozpraszaczy niż w biurze, a także większa odpowiedzialność za prowadzone projekty pozwoliły nam na jeszcze lepsze skupienie się na wykonywanej pracy. Łatwiej przychodzi nam planowanie, określanie ile czasu potrzebujemy na konkretne projekty, a także końcowa realizacja i wywiązywanie się z obowiązków – przekonują. – Wiadomo, że czasem brakuje możliwości skonsultowania się z kimś na żywo i np. stanięcie w grupie przed ekranem i przeanalizowaniem danego projektu, jednak ratują nas komunikatory i narzędzia umożliwiające zdalny kontakt. Trzeba jednak zaznaczyć, że to nigdy nie będzie to samo, co współpraca twarzą w twarz w biurze – puentują.

- Problemy? – zastanawiają się Anna Smosarska i Sylwia Dudzińska – kolejno project manager i new biznes manager w Lotnej. – Osiągnięcie balansu między życiem zawodowym, a prywatnym. Gdy pracuje się z domu i wybija godzina 17, ciężko od razu się przestawić na tory domowe i ta praca jednak zostaje z tyłu głowy. Czasem zdarzy się tak, że jakaś myśl przyjdzie do głowy wieczorem i człowiek instynktownie chce otworzyć laptopa i przeprocesować ją chociaż przez moment. Brakuje także zwykłego kontaktu z drugim człowiekiem. Poczucie wspólnoty, które wykształciło się w naszym zespole jest bardzo duże i po pewnym czasie człowiek po prostu zaczyna tęsknić za sobą. Za burzami kreatywnymi, rozmowami o projektach czy plotkowaniem o sprawach mniej ważnych przy kawie lub jedzeniu.

Współpraca z markami i sytuacja na rynku

Należy jednak pamiętać, że zespół agencyjny nie żyje w próżni i jego praca jest zawsze pochodną oczekiwań i wytycznych pochodzących od klientów. Odpowiednia współpraca z partnerami stanowi szczególne wyzwanie, zwłaszcza, że i druga strona również musiała zaadaptować się do pracy zdalnej.

- Procesy adaptacyjne u klientów przebiegały podobnie jak u nas – komentuje Sylwia. – Gdy minęły pierwsze dwa tygodnie, każda ze stron miała poczucie, że udało się wypracować odpowiednie schematy, dzięki którym współpraca zaczęła przebiegać tak jak w czasach przed lockdownem. Jedyna zmiana jaką można zauważyć, to inne rozłożenie priorytetów w prowadzonych i planowanych kampaniach. Widzimy, że niektóre działania są zawieszane na czas nieokreślony, a większe przedsięwzięcia wyhamowywane i okrajane.

- Wierzymy jednak, że wszystkie działania i budżety, którym „wciśnięto pauzę”, ruszą znów, gdy sytuacja zacznie się normalizować – zauważa Anita Kamila Sochacka. – Mamy przygotowane odpowiednie strategie, które pozwalają nam na przejście przez ten trudny czas bez większych zawirowań, nawet w obliczu widma kryzysu ekonomicznego. Skalę wydarzenia będziemy mogli ocenić na spokojnie za kilka miesięcy. Wtedy zrobimy to wspólnie całym zespołem. Już na miejscu w biurze, przy jednym stole. – optymistycznie kończy.

Źródło: Lotna

www.lotna.eu

PR - Tekst opublikowany bezpłatnie na podstawie promocyjnych materiałów prasowych. Redakcja nie odpowiada za jego treść.

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz

Najnowsze w tym dziale

Hatalska: Coraz bliżej powstania świadomej sztucznej inteligencji
O sztucznej inteligencji mówi się już coraz częściej w kontekście możliwości i zagrożeń, jakie przyniesie powstanie globalnej sztucznej inteligencji. To model, który byłby zdolny do myślenia takiego, jakim cechuje się człowiek, ale jego możliwości obliczeniowe przewyższałyby możliwości ludzkiego mózgu kilka milionów razy. Rodzi to uzasadnione obawy o bezpieczeństwo,...
Komunikacja celów środowiskowych w centrum zainteresowania biznesu
Z roku na rok coraz więcej firm kładzie nacisk na kwestie zrównoważonego rozwoju. Trend ten lata temu rozpoczęły przedsiębiorstwa świadome swojego wpływu na środowisko naturalne, klimat i lokalne społeczności, w których funkcjonują. Obecnie coraz częściej katalizatorem napędzającym tego typu działania są wymagania konsumentów, którzy...
Dawniej – podstawowy wskaźnik do analizy, teraz – staje pod znakiem zapytania. Czy dalej możemy wierzyć w Net Promoter Score (NPS)? W końcu dzisiejszy marketing znacząco różni się od tego sprzed lat... Przeanalizujmy, czy NPS nadal jest skutecznym narzędziem do pomiaru lojalności i zadowolenia klientów. Odpowiedzi mogą zaskoczyć.
Według opublikowanego zestawienia SW Research – influencer jest zawodem, któremu ufamy najmniej! Na 42. pozycje rankingu, internetowi twórcy zajmują niechlubne 41. i 42. miejsca. Karina Hertel, partnerka zarządzająca agencji inflencer marketingu BrandLift – wyjaśnia, co wpływa na tak niski poziom zaufania wobec influencerów.
Brother: Drukarka może być bardziej Smart
Konsumenci stają się coraz bardziej otwarci na rozwiązania SMART, które – dzięki podłączeniu do sieci – umożliwiają zbieranie i przetwarzanie danych oraz podejmowanie działań w oparciu o zgromadzone informacje. Te rozwiązania znacznie zyskują na popularności, co potwierdzają dane. W 2022 r. aż 34% budujących dom zdecydowało się na inteligentne instalacje...
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2024 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764