logo
KURIER
Polska reklama i poligrafiaKURIER

Kasztelan ręczy za każdą butelkę: Nowa platforma reklamowa

  PR 06.05.2018, przeczytano 1033 razy
ilustracjastrzałka

30 kwietnia marka Kasztelan zaprezentowała pierwszą odsłonę nowej platformy reklamowej „Kasztelan, Ręczymy za każdą butelkę”, która obecna będzie we wszystkich dużych stacjach telewizyjnych. Dwa nowe spoty wprowadzają widza w świat Kasztelana, pokazując, gdzie narodziło się piwo i podkreślając tylko naturalne składniki stosowane do warzenia Kasztelana.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/kasztelan-reczy-za-kazda-butelke%3A-nowa-platforma-reklamowa,36375,artykul.html

Nowa kampania pokazuje społeczność Sierpca, miejsca, gdzie narodził się Kasztelan oraz lokalne naturalne surowce, wykorzystywane do warzenia tego piwa.

- Kwintesencją marki Kasztelan jest naturalność, lokalność oraz autentyczność naszego piwa – mówi Agnieszka Podgórska, Brand Manager marki Kasztelan.

W każdym ze spotów przybliżamy konsumentom jeden ze składników Kasztelana – lokalny jęczmień i najwyższej jakości wodę. Jednocześnie chcemy podkreślić, że nie tylko składniki, ale też zaangażowanie i wspólna praca lokalnej społeczności sprawiają, że możemy ręczyć za każdą butelkę naszego piwa. Do warzenia Kasztelana wykorzystuje się źródlaną wodę, polski słód jęczmienny, dwurzędowy jęczmień oraz chmiel. Te składniki, unikalny klimat ziemi sierpeckiej oraz uczciwa praca i zaangażowanie piwowarów i lokalnych dostawców np. jęczmienia tworzą wyjątkowy smak Kasztelana z Sierpca.

Za produkcję spotów w reżyserii Bena Jacksa odpowiada agencja kreatywna Brain Box i dom produkcyjny 7Sharks. Za post-produkcję - studio BadiBadi, zakupem mediów zajął się dom mediowy Initiative. Spoty emitowane będą m.in. w TVP, TVN, POLSAT oraz kanałach tematycznych.

Zachęcamy do zapoznania się z nowymi spotami:

Źródło: Carlsberg Polska

PR - Tekst opublikowany bezpłatnie na podstawie promocyjnych materiałów prasowych. Redakcja nie odpowiada za jego treść.

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
,

A nie lepiej byłoby te pieniądze, zmarnowane na promocję, przeznaczyć na poprawienie jakości produktu?

avatar użytkownika
,

Tylko że tę zmianę trzeba by potem zakomunikować - a to kosztuje, więc trzeba by oszczędzić na kosztach produkcji...  

,

Jeśłi produkt jest dobry, można mniej wydać na reklamy.  

avatar użytkownika
,

Czyżby? Historia pełna jest świetnych produktów, wyprzedzających lub górujących nad przeciętną ofertą rynkową w swoim czasie, które jednak nie zrobiły nigdy kariery bo nie zostały wsparte odpowiednią komunikacją marketingową.  

,

Chyba jednak nie było takich produktów w historii.

  

avatar użytkownika
,

"Chyba" robi wielką różnicę.  

,

Dawaj te produkty.
Na pewno masz listę pod ręką.
  

avatar użytkownika
,

Przykładem mogą być choćby lokalne, rzemieślnicze wyroby spożywcze - także piwa, które najczęściej przewyższały fabryczną masówkę tłuczoną przez wielkie koncerny pod niemal każdym względem prócz jednego - nie dysponowały podobnym wsparciem marketingowym.  

,

Konkret panie, bo na razie to lejesz wodę.  

avatar użytkownika
,

Na przykład kefirek w szklanych butelkach, z zielonym kapslem aluminiowym. Pychota.  

,

Skoro go kupujesz to zrobił karierę... czyż nie?  

avatar użytkownika
,

A próbowałeś go kupić? Kiedyś był we wszystkich sklepach, teraz stał się całkowicie niszowy, ustępując miejsca mączastej papce o konsystencji farby emulsyjnej. Dzięki czemu papka wyparła kefir? Jakości - czy marketingowi?  

,

A wyparła?

Może po prostu powinieneś iść do sklepu gdzie mają kefir...
  

avatar użytkownika
,

Wyparła - był, a nie ma...  

,

Byłem dzisiaj w sklepie. Nie pijam, ale sprawdziłem - stoją kefiry.
W składzie żadnych cudów - mleko i kultury bakterii.

Więc może jednak zmień sklep?
  

avatar użytkownika
,

Ale stoją te gorsze, czy te lepsze?  

,

Jestem z tych co piją kwaśne mleko.  

avatar użytkownika
,

Od razu widać że nie znasz się na kefirach. Ale nie ma takiego obowiązku. Podobnie wolno żywić przekonanie, że konsumenci podejmują decyzje zakupowe kierując się obiektywnymi walorami produktów i nie dają się wodzić za nos specom od marketingu i reklamy, co w efekcie powoduje iż produkty lepsze wypierają z rynku te gorsze. Sympatyczny obrazek - fajnie jest w to wierzyć.  

,

Nie znam się
Mleko kwaśne robię metodą domową.
Jogurt też robię samodzielnie.
  

avatar użytkownika
,

A żywe kultury bakterii też sam hodujesz, czy robisz bez bakterii?  

,

Oczywiście, że sam.
Butelki też wydmuchuję własnoustnie a kapsle sztancuję z blachy walcowanej na zimno przez teściową.
  

avatar użytkownika
,

Ale chwiloza moment - skoro w sklepach zostały już tylko najlepsze z najlepszych produkty, to po co produkujesz własne? Nie smakuje Ci najlepszy jogurcik świata z fabryki produkującej dla sieciówek? Chyba nie masz im za złe cukru - przecież nie może być szkodliwy skoro w sklepach stoją tylko topowe produkty wybrane niewidzialną ręką rynku?  

,

Dla mnie najlepsze są moje, więc wybór jest oczywisty.  

avatar użytkownika
,

Mataczysz panie kolego - najpierw twierdzisz że konsument obiektywnie ocenia walory produktu, a teraz przyznajesz że kwestie subiektywnego stosunku emocjonalnego mają jednak dla takiej oceny znaczenie. To może i komunikacja marketingowa (grająca na tych samych strunach co upodobanie do własnych dokonań) ma jednak wpływ na wybory konsumenckie?  

,

Obiektywnie oceniłem, że żaden kupny ne równa się z moim.  

avatar użytkownika
,

Obiektywnie? W wypadku własnego wyrobu? Jesteś cyborgiem?  

,

Ja nie widzę w tym problemu.
Jestem próbą badawczą i wskazałem produkt najlepszy w smaku i cenie.
Producent się zgodził z moją opinią i współpracujemy sobie zgodnie.
  

avatar użytkownika
,

Gadaliśmy już kiedyś o wpływie marketingu (m.in. opakowań) na odczucia smakowe. Ty myślisz że one są obiektywne. Marketingowcy wiedzą, że nie są.  

,

Oczywiście, że są.
Rolą marketingowców nie jest walczyć z naturą, ale sprawić, by konsument smak traktował jako jeden z czynników, ale nie najważniejszy.
  

avatar użytkownika
,

W takim razie zgadzamy się w pełni - rozgarnięty marketingowiec wie, że piwo to nie jest po prostu płyn w butelce, ale pewna suma doświadczeń i odczuć, na które wpływa i smak i wygląd - w tym w poważnym stopniu opakowanie - i otoczka wytworzona za pomocą komunikacji marketingowej, w tym reklamy.  

,

To wie każdy rozgarnięty człowiek.
Rozgarnięty konsument traktuje więc otoczkę jako dodatek, a czynnikiem decydującym jest obiektywna ocena smaku. Czasem w stosunku do ceny a czasem w oderwaniu od niej.
  

avatar użytkownika
,

Konsument teoretycznie to wie, ale konstrukcja naszej psychiki jest taka, że bez włożenie specjalnego wysiłku umysłowego ocena o której piszesz nie jest możliwa, a w praktyce - pozostaje czysto teoretyczną możliwością, zarezerwowaną dla ludzi szczególnie zainteresowanych tematem. Koneserzy piwa, restauratorzy, handlowcy itp. mają większą szansę kierować się czynnikami o których piszesz - jednak przeciętny konsument nie ma czasu ani energii na to by rozbierać każdy przekaz, który do niego dociera na czynniki pierwsze.

Marketing i reklama w dużej mierze bazują na tym właśnie efekcie - informują że "to tylko reklama", ale w większości wypadków ludzie nie traktują nawet wyraźnie oznaczonego przekazu z należytym dystansem, "łykając" przekaz z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Np. teza, że konkretna marka piwa nadaje się szczególnie do celebrowania wydarzeń sportowych jest przecież skrajnie absurdalna - żadna z istotnych cech piwa poza otoczką marketingową i opakowaniem nie wiąże się w żaden sposób z tą funkcją. Ale dzięki kampanii reklamowej część konsumentów będzie się podczas oglądania meczów z kolegami kierowała właśnie marketingiem i opakowaniem, a nie smakiem czy ceną. Nic nie poradzisz - tak to hula, dzięki temu żyje nasza branża.
  

,

W praktyce odbywa się to w sposób tradycyjny, choć nieco prymitywny - próbujesz łyk i albo są siki albo piwo.
Bo konsument, jak sam napisałeś, nie ma czasu na pierdoły czy jakiś wysiłek.
I nawet dobrze zrobiona reklama nie zrobi produktu, jeśli za opakowaniem i gawędzeniem lektora nie idzie produkt zdatny do konsumpcji.

Nie znam takiej tezy, więc nie mogę się odnieść.
  

avatar użytkownika
,

Zdaniem znawców 99% "piw" na rynku to siki a nie piwo. Ale są intensywnie reklamowane - w przeciwieństwie do piw dla koneserów. I wiesz że to wystarcza? Ludzie piją je i sobie chwalą... Dziwne, nie?  

,

Ponoć kiedyś, w zamierzchłych czasach, ludzie sobie chwalili Syrenki i Małe Fiaty...

Czy to cokolwiek znaczyło w kwestii jakości wspomnianych?
  

avatar użytkownika
,

Sam sobie przeczysz pokazując, że kontekst potrafi znaczyć więcej niż jakaś teoretycznie "obiektywna" ocena.   

,

Sugerujesz, że Mały Fiat był autem dobrym w kontekście...  

avatar użytkownika
,

Dla tych dla których był jedynym wyborem - był najlepszym! Widzisz teraz jaką fikcją jest możliwość rzekomo "obiektywnej" oceny opartej o "rzeczywiste" walory produktu? Nie istnieje coś takiego. Jeśli mówisz o ocenie smaku, to garstka specjalistów ma na to większe szanse niż przeciętny konsument, ale teza, że dla przeciętnego konsumenta to akurat smak jest "rzeczywistym walorem produktu" jest wzięta z Księżyca, czy może raczej ze świata Twoich wyobrażeń.

Marketingowcy wiedzą, że tak nie jest i co więcej - umieją wykreować kompletnie fikcyjne "walory" doprowadzając do tego, że ludzie zaczynają cenić je wyżej niż smak czy niezawodność konstrukcyjną auta. Przykładem jest kibicowanie - kibice będą częściej sięgać po piwo prezentowane jako świetnie nadające się do kibicowania, niezależnie od jego ceny czy smaku.
  

,

Ach. Więc teraz zamknięty, komunistyczny rynek jest wzorem i podstawą do snucia teorii o tym jaką piękną robotę czynią marketungowcy?

Niech znadnę - na poparcie swoich tez masz słowa jakiegoś prezesa albo dyrektora, który przesłał tę notkę. A wiadomo, to rzetelne źródła, których nie trzeba weryfikować.
  

avatar użytkownika
,

Zamknięty komunistyczny rynek jest przykładem tego jak kontekst wpływa na ocenę walorów produktu - na to że jest to ocena subiektywna, zależna od punktu widzenia. Marketing zajmuje się właśnie kreowaniem tych punktów widzenia. Oczywiście spór o to czy rzeczy są takimi jakimi są czy też takimi jakie je widzimy ma charakter filozoficzny i nie rozstrzygniemy go tutaj na podstawie prostego dowodu. Na korzyść tej drugiej tezy świadczy jednak istnienie branży marketingowej i reklamowej oraz fakt, że producenci finansują działania tych branż, dostrzegając w nich przełożenie na wzrost sprzedaży. To powinno dać do myślenia każdemu, kto myśleniem się nie brzydzi.  

,

Producenci niczego nie finansują.
Sponsorem zabawy z "kreowaniem walorów" jest zawsze jedna i ta sama osoba - konsument.
  

avatar użytkownika
,

No to jeszcze gorzej - ten konsument który wg Ciebie posiadł zdolność obiektywnej oceny rzeczywistych walorów produktu, finansuje wysiłki zmierzające do zamazania mu tego obiektywnego obrazu za pomocą reklamowych mamideł? Coś to się nie zgadza - zgłupiał ten konsument, czy jak?  

,

Zgłupiał? Nie.
Zagłosował portfelem - jednym dał szansę, innym niekoniecznie.
  

avatar użytkownika
,

Na serio sądzisz że wyniki "głosowania portfelem" wyłaniają produkty o najwyższych "rzeczywistych walorach"? Masz świadomość, że liderami sprzedaży są w Polsce tanie piwa kiepskiej jakości produkowane przez wielkie koncerny? Dla znawcy taki produkt nawet nie zasługuje na miano piwa...  

,

Smakuje.
Jest w zasięgu finansowym.

Dwa istotne argumenty, całkowicie pomijające wysiłki marketerów.
  

avatar użytkownika
,

czyli dokładnie jak mały fiat za komuny...   

,

Różnica jest taka, że od dłuższego czasu nie ma już komuny (na razie).  

avatar użytkownika
,

Sam pokazałeś okoliczności stwarzające kontekst działający dokładnie jak ten za komuny - zamiast rzetelnej oceny "walorów" jest przymus "dostępności". W ten sposób nawet szczyny krowy można sprzedać jako piwo komuś, kogo nie stać na tanie piwa z wielkoprzemysłowej półki. Dowiodłeś właśnie po raz kolejny że nie ma czegoś takiego jak obiektywna ocena "walorów" - jest tylko kontekst determinujący ocenę.  

,

Nie. To Ty usiłujesz dowodzić, że marketerzy to takie wspaniałe umysły, które potrafią sprzedać wszystko, kreując walory ważniejsze od smaku.

Tylko przypomnij sobie kefirek z zielonym kapselkiem, którego nie możesz już kupić.
Nie stać ich było na marketera?
  

avatar użytkownika
,

Otóż to - poza nielicznymi wyjątkami, lokalnych spółdzielni mleczarskich i drobnych producentów nie stać było na marketerów i marketing porównywalne z narzędziami, jakimi dysponują duże koncerny. Zaczynasz rozumieć o co chodzi.  

,

Marketer przychodzi, udowadnia że może sprzedać nawet siki i nikt w kefirkowie nie uwierzył, że warto?

A może jednak nie sprzeda sików i może jednak nie warto?
  

avatar użytkownika
,

Przecież sprzedają siki z powodzeniem - dzięki odpowiedniemu marketingowi właśnie.  

,

No to czemu w kefirkowie się nie poznali, że mogli nie tylko kefirek ale nawet siki?
  

avatar użytkownika
,

Zamiast kefirku sprzedają farbę emulsyjną. Dzięki marketingowi ludzie to piją i myślą że im "smakuje".  

,

Ale czemu masz to za złe ludziom od marketingu?
Przecież tak wychwalasz te wykreowane przez nich walory.
  

avatar użytkownika
,

Za złe? Dlaczego za złe? Robią swoją robotę. Skutecznie - wbrew temu co usiłujesz sugerować.  

,

No to czemu nie pomogli kefirkowi?
Mogli przecież wygrać rynek nie tylko wymyślonymi walorami, ale i smakiem spod zielonego kapselka.
  

avatar użytkownika
,

Sam sobie podpowiedziałeś kilka wpisów wyżej - nie stać ich było na marketingowe wsparcie, które dałoby szansę konkurować z dużymi, zagranicznymi najczęściej producentami.  

,

A marketer, tak jak sprzedaje siki, tak nie mógł ich przekonać, że współpraca z nim przyniesie wyłącznie korzyści...  

Najnowsze w tym dziale

Warszawa: wojewoda unieważnia uchwałę krajobrazową
Reklamoza w Warszawie na razie zostaje, a uporządkowanie przestrzeni miejskiej odwlecze się w czasie. Przegłosowana w styczniu warszawska uchwała krajobrazowa została unieważniona przez Konstantego Radziwiłła – wojewodę mazowieckiego.
Zmiany organizacyjne w Igepa Polska
Od 16 marca 2020 roku następuje zmiana na stanowisku Prezesa Zarządu Igepa Polska, Spółki będącej jednym z czołowych dystrybutorów papierów poligraficznych, podłoży do opakowań, papierów biurowych oraz materiałów dla reklamy.
Branżę kosmetyczną czeka rewolucja opakowaniowa
Producenci kosmetyków stopniowo zmieniają swoje podejście do opakowań. Coraz częściej zamieniają stosowany plastik na w pełni przetwarzalny lub na tekturę, drewno lub szkło. Starają się „odchudzać” opakowania, żeby były mniej kłopotliwe w transporcie. Takie działania to przede wszystkim efekt troski o środowisko, ale wymuszają je także unijne zmiany prawne...
Do zespołu kreacji agencji Digital Kingdom dołączył Jakub Lewandowski poprzednio związany z RED8 Digital (Dentsu Aegis Network)
Hasła reklamowe: roboty lepsze od copywriterów?
Chatboty zapewniają konsumentom możliwość całodobowego kontaktu z usługodawcą, a algorytmy sztucznej inteligencji już dziś tworzą skuteczniejsze hasła reklamowe niż człowiek. Jednak na razie wdrożenie rozwiązań z zakresu SI wiąże się z wysokim kosztem inwestycyjnym. Na taki mogą sobie pozwolić tylko najbogatsze firmy. Sztuczna inteligencja najprawdopodobniej...
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2020 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764