logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Praktyczny Poradnik Poligraficzny: Produkcja wizytówek

   12.11.2021, przeczytano 699 razy
ilustracja

Proces realizacji praktycznie każdego wyrobu poligraficznego rozpoczyna się od prac projektowych, a kończy na procesach introligatorskich i uszlachetniających. Kilka zagadnień z obszaru projektowania omówiliśmy w odcinku poprzednim, a dziś, na koniec naszego wizytówkowego serialu, zapraszam na krótką wycieczkę po działach produkcyjnych zakładu poligraficznego, w którym nasza wizytówka będzie realizowana.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/typografia-na-co-dzien-%285%29%3A-produkcja-wizytowek,393733,artykul.html

W tym artykule omawiamy m.in. następujące zagadnienia:

  • Techniki druku wizytówek
  • Personalizacja
  • Procesy intro stosowane przy produkcji wizytówek
  • Procesy uszlachetniające stosowane przy produkcji wizytówek

ilustracjastrzałka

Przykładowy schemat technologiczny procesu realizacji wizytówek

Druk

Druk wizytówek może się odbywać praktycznie w dowolnej technice, a ewentualne ograniczenia wynikają głównie z użytych podłoży drukowych, o czym wspominaliśmy już wcześniej. O ile jeszcze parę lat temu, bez wahania można było wyrokować, iż tylko druk offsetowy zapewni wizytówkom najwyższą jakość, o tyle dzisiaj sprawa nie jest już tak oczywista, gdyż nieustanny rozwój technologii cyfrowych wydaje się zasadnie podważać tę tezę.

Jako zagorzały entuzjasta druku offsetowego, sam niejednokrotnie deprecjonowałem wartość cyfry i dziś nie pozostaje mi nic innego niż pokornie wszystko odszczekać, co też niniejszym czynię, z tym jedynie zastrzeżeniem, iż cyfra cyfrze nierówna, i zanim podejmie się decyzję o detronizacji offsetu, warto rzecz zbadać na miejscu i przed głównym nakładem zlecić pilotażowo próbny druk paru wizytówek na konkretnej maszynie cyfrowej. Na tej ze zdjęcia poniżej, wizytówki z pewnością wyjdą wspaniale.

ilustracjastrzałka

Maszyna cyfrowa Versafire firmy Heidelberg, pracująca w drukarni CGS w Rokietnicy (fot. Emilka Stachowiak)

Opozycja cyfra – offset ma też inny, zgoła odwrotny aspekt. Specyfika druku cyfrowego i praktyczny brak kosztów wstępnych preferuje tę technologię dla niskich nakładów, w jakich często wizytówki są realizowane. Do niedawna klient miał więc do wyboru – albo tani druk cyfrowy ze wszystkimi jego ograniczeniami, albo niepomiernie droższy druk offsetowy, w którym koszty impozycji, naświetlenia matryc i przyrządu maszyny offsetowej są takie same niezależnie od tego czy drukuje się sto czy też sto tysięcy wizytówek, co w przeliczeniu na koszt jednostkowy czyni różnicę, jak to mówią komentatorzy meczów piłkarskich, kiedy na boisko wchodzi Robert Lewandowski.

W dzisiejszych czasach wszystko się jednak relatywizuje i niesłychany rozkwit tzw. drukarni internetowych opierających się w dużej mierze na systemie druku zoptymalizowanego, podważa tę, wydawało by się nie do podważenia, przewagę cyfry nad offsetem. Wykorzystując techniki internetowego pozyskiwania zleceń oraz specjalistyczne oprogramowanie impozycyjne, drukarnie w krótkich odstępach czasu gromadzą na jednym arkuszu drukarskim dużą ilość podobnych nakładem i technologią zleceń. W ten sposób koszty wstępne są rozdzielane solidarnie na kilku bądź nawet kilkudziesięciu klientów, a końcowa cena wizytówki w druku offsetowym zaczyna niebezpiecznie dla cyfry maleć, mimo iż nakłady nadal nie są oszałamiająco wysokie. Na tej przepychance zyskuje głównie klient, bo drukarnie jadąc często po bandzie, prześcigają się w mnożeniu rabatów i promocji.

ilustracjastrzałka

Pełnoformatowa 8-kolorowa maszyna offsetowa XL-106 LE D marki Heidelberg pracująca w drukarni CGS w Rokietnicy (fot. Emilka Stachowiak) 

Podobnie rzecz ma się z terminami realizacji. Nadal góruje tu cyfra, na której w wielu przypadkach można wydrukować wizytówki „od ręki”, wręcz w drodze na ważne spotkanie biznesowe, ale już terminy 24 godzinne, wspomagane rozwijającą się dynamicznie branżą kurierską są w zasięgu większości drukarń offsetowych.

Jest jednak miejsce zgody, gdzie obie techniki druku świetnie ze sobą współpracują. Jest nim personalizacja, dzięki której, dla jednego projektu bazowego możemy tworzyć niezliczone ilości wersji, wprowadzając do niego automatycznie zmienne dane. Najbardziej popularne jest stosowanie personalizacji przy tzw. korespondencji seryjnej czyli adresowaniu przesyłek, ale w wypadku wizytówek służbowych, personalizacja jest idealnym narzędziem do automatycznego wprowadzania danych osobowych pracowników do wspólnego wzorca. Ma to szczególne znaczenie, w sytuacji kiedy załoga liczy kilka tysięcy osób i wszystkim wizytówka się należy, jak psu zupa.

Dane spersonalizowane pobieramy z praktycznie dowolnej bazy danych, na przykład z popularnego Excela. Zazwyczaj zleceniodawca dysponuje bazą swoich pracowników, więc unikamy ręcznego wklepywania danych dla każdej wizytówki. W programie graficznym tworzymy ogólny projekt wizytówki z elementami wspólnymi: tło, logo firmy, inne elementy graficzne, dane adresowe firmy. W projekcie przewidujemy odpowiednie miejsce na automatyczne wprowadzenie danych osobowych pracownika, takich jak nazwisko, funkcja, numery telefonów i adresy mailowe.

Jeśli wymaga tego specyfikacja techniczna, druk podstawowy może się odbyć metodą offsetową, a następnie po przygotowaniu szablonu w odpowiednim oprogramowaniu, wprowadza się do niego dane z bazy i drukuje cyfrowo na offsetowych poddrukach. Na rynku istnieje wiele programów wspomagających zarządzanie drukiem spersonalizowanym. Do najczęściej używanych należą podobno SmartStream Designer firmy HP, PrintShop Mail firmy Objectif Lune oraz PresonalEffect firmy XMP. Oczywiście szablon do wprowadzenia zmiennych danych musi być odpowiednio skorelowany z głównym projektem graficznym, tak aby dane te zostały wdrukowane we właściwe miejsca.

Zmienne dane nie muszą mieć wyłącznie postaci tekstowej. Mogą to być także obiekty graficzne, zdjęcie właściciela wizytówki, czy też osobiste kody QR.

Personalizacja ujawnia istotną przewagę druku cyfrowego nad offsetowym, gdyż cyfra jest w tym obszarze niezbędna i zpraktycznie samowystarczalna. O ile nie ma przeszkód stricte technologicznych (np. kolor specjalny osiągalny wyłącznie na offsecie) cyfrowo może być wydrukowana za jednym przelotem zarówno wspólna podstawa wizytówek jak i zmienne ich dane. W druku offsetowym automatyczna personalizacja na jednym szablonie nie jest możliwa i zmienne dane można jedynie wprowadzać na poziomie DTP , montując następnie arkusze, ze wszystkich wariantów wizytówek. Co sprytniejsi wsysają bazę ze zmiennymi danymi bezpośrednio do programu graficznego i dzięki temu unikają ręcznego wklepywania danych na każdym użytku wizytówki, ale ilość stron projektu nadal obejmuje wszystkie warianty wizytówek.

Widać więc jak na dłoni, że druk wizytówek dla większej ilości pracowników metodą offsetową nie jest zbyt opłacalny. Jeśli, dla przykładu, mamy wydrukować wizytówki dla 5000 pracowników jednej firmy, to przy założeniu, że na arkuszu zmieści się nam 50 wizytówek, metodą offsetową będziemy musieli naświetlić i wydrukować 100 kompletów matryc. Przy metodzie hybrydowej, potrzebujemy jednego kompletu matryc z poddrukiem, a resztę załatwi nam cyfra. W większości zaś przypadków technika offsetowa nie będzie tu zupełnie potrzebna i całość obskoczymy spokojnie na przeciętnej maszynie cyfrowej, ku uciesze wszystkich uczestników tego dramatu.

ilustracjastrzałka

Foto: Bronisław Józefiok – drukarnia typograficzna “PanBonTon” w Bielsku Białej

Gdzieś na antypodach tej głównej areny, egzystuje sobie cicho i spokojnie druk typograficzny zwany z angielska letterpressem, który ciągle oddycha pełną piersią, mimo iż zarówno jakością, jak i ceną nie jest w stanie nikogo poważnego położyć na łopatki. Widać jednak, że nostalgia, moda na eko i retro oraz oldskulowy czar druku metalowymi czcionkami, każą czasami odstawić rachunek ekonomiczny na poważniejsze realizacje.

Decydując się na wykonanie wizytówki w tej technologii najlepiej osobiście skontaktować się z wybraną drukarnią i w staroświeckiej, pachnącej farbą drukarską i cygarami atmosferze ustalić szczegóły. Drukarz pokaże nam jakimi czcionkami dysponuje i jakie podłoża do druku poleca. Kiedy posiadane przez drukarnię kroje pisma i graficzne ozdobniki nam nie wystarczą, podpowie jak przygotować plik do wykonania matryc polimerowych. Zazwyczaj można wszystko pomacać i powąchać i jeśli wyrazimy taką chęć, samemu uczestniczyć przy druku.

W sytuacjach trudnych i beznadziejnych niezastąpiony pozostaje ciągle sitodruk, który jak wiadomo drukuje wszystko na wszystkim.

Intro

Procesy introligatorskie realizowane przy produkcji wizytówek sprowadzają się przede wszystkim do krojenia na gotowo, i jestto jeden z największych koszmarów krajacza, szczególnie jeśli na arkuszu impozycja upcha wizytówki o różnych formatach i w różnych orientacjach. W automatycznych systemach optymalizacyjnych taka sytuacja raczej się nie zdarza i arkusze są kompletowane jednorodnymi użytkami, natomiast kiedy w sprawę wmiesza się człowiek ze swoją skłonnością do improwizacji, skutki bywają różne.

Tysiąc arkuszy papieru, zadrukowane pełnoformatowym plakatem, to zupełnie coś innego niż te same tysiąc arkuszy z pięćdziesięcioma rodzajami wizytówek, zleconych przez pięćdziesięciu różnych klientów. Po pokrojeniu, trzeba ten cały majdan podzielić na pięćdziesiąt osobnych kupek, włożyć w pięćdziesiąt gustownych pudełeczek specjalnie dla wizytówek przeznaczonych, zapakować pięćdziesiąt paczuszek i rozesłać pod pięćdziesiąt różnych adresów, wypisując w tym celu pięćdziesiąt listów przewozowych. A przy tym wszystkim nie można przecież pomieszać co jest dla kogo.

ilustracjastrzałka

Krojenie stosu arkuszy na krajarce jednonożowej (Foto: Daria Kłudka)

Na koniec, księgowość musi wystawić pięćdziesiąt faktur i rozesłać je drogą pocztową w pięćdziesięciu białych kopertach z okienkiem, bo pech chciał, że klienci nie wyrazili zgody na faktury elektroniczne. Zaś po upływie terminu płatności, dział windykacji zmuszony jest podjąć czterdzieści dziewięć postępowań windykacyjnych, gdyż tylko jeden z klientów uiścił płatność z góry, a pozostali po otrzymaniu wizytówek nabrali wody w usta.

W wypadku wizytówek składanych dochodzi operacja falcowania poprzedzana zazwyczaj bigowaniem, zapobiegającym pękania włókien i farby w miejscu składania. Przy małych ilościach rzecz odbywa się często metodami chałupniczymi, czyli dwojgiem ludzkich rąk, natomiast większe nakłady opłaca się już zapiąć do falcerki.

Jeśli domniemana wizytówka okazuje się metką towarową lub bilecikiem przywiązywanym do bukietu kwiatów, dochodzi konieczność wywiercenia w niej otworu dla przewleczenia gustownego sznureczka lub wstążeczki. Tworzenie otworu zwane fachowo dziurowaniem wykonuje się stosikami, po kilkadziesiąt wizytówek jednocześnie.

Natomiast zaokrąglenie rogów uzyskuje się metodą wykrawania, gdyż w większości nawet małych drukarń, z użytku wycofane zostały używane dawniej ręczne zaokrąglarki do rogów. Wykrojnik zawiera kilka użytków, więc impozycja musi zadbać o to, aby na arkuszu znalazły się wizytówki w pasującym pod niego układzie.

Uszlachetnianie

Wizytówka to wyrób poligraficzny, na którym można przećwiczyć praktycznie wszystkie oferowane na rynku usługi uszlachetniające. Wielu klientów korzysta z tej możliwości pełnymi garściami, a wyspecjalizowane firmy każdego roku powiększają ofertę usług upiększających o kolejne nowości. Sytuacja przypomina zasady panujące w salonach urody, gdzie nawet zupełnie beznadziejne przypadki, po serii odpowiednich zabiegów, zyskują blasku i powabu, o które nikt by ich wcześniej nie podejrzewał.

Jest to jedno z tych zadziwiających zjawisk współczesnego świata, w którym wymyśla się coraz bardziej wyrafinowane sposoby odróżniania się od tłumu, a mimo to najwyższy szacunek ciągle budzi prostota, szczerość i naturalność. Trzeba to mieć na względzie, gdyż wypasiona wizytówka, lśniąca kiczowatymi świecidełkami i ozdóbkami àla Elvis Presley, może przynieść gorszy efekt wizerunkowy niż prosty bilet wizytowy z imieniem i nazwiskiem, wydrukowanym czarną farbą na białym, lekko jedynie skalandrowanym kartonie.

A okazji do „zgrzeszenia” jest naprawdę sporo. Wystarczy się przypatrzyć internetowej ofercie wizytówkowych hegemonów. Czegoż tu nie ma: foliowanie folią błyszczącą, matową i aksamitną (soft touch, soft skin), lakierowanie UV całościowe i wybiórcze, lakierowanie UV 3D, lakierowanie strukturalne, lakierowanie twin effect, lakierowanie lakierem fosforyzującym, efekt kropli wody, farby termiczne i farby widzialne w świetle UV, hotstamping złotą i srebrną folią, tłoczenie na sucho i z poddrukiem. Jednym słowem każdemu według potrzeb, a czasem zupełnie bez potrzeby.

Jeśli drukarnia korzysta z usług zewnętrznych firm uszlachetniających, co jest najczęstszym przypadkiem, musi uwzględnić minimalny oraz maksymalny format arkuszy przeznaczonych do uszlachetnienia, gdyż większość usług uszlachetniających nie wykonuje się na pojedynczych wizytówkach, lecz na zmontowanych arkuszach.

Odpowiednią wiedzę na ten temat winien posiadać zarówno dział impozycji, jak i dział produkcyjny przekazujący materiały do tzw. usług zewnętrznych. W prawidłowo działającym systemie organizacyjnym firmy, informacja ta zawarta jest w karcie technologicznej produktu. W pozostałych przypadkach bywa różnie, od żółtych karteczek przyklejonych do obrzeży monitorów na impozycji, poprzez ustny przekaz pomiędzy stanowiskami i pokoleniami, aż do każdorazowo wykonywanych telefonów do usługodawcy.

Wartości maksymalnych i minimalnych formatów zależą od maszyn, jakimi dysponują uszlachetniacze i jeśli korzysta się z usług kilku firm, można czasami się w tym wszystkim pogubić. Podpowiadamy więc:

  • W wypadku lakierowania minimalny format zazwyczaj wynosi 297 mm x 425 mm a maksymalny to 750 mm x1050 mm.
  • Minimalka dla foliowania to 320 mm x 210 mm a maksymalny to nawet B0. Tutaj trzeba też wziąć pod uwagą standardowe szerokości folii używanych przez podwykonawcę, aby efektywnie wykorzystać jej powierzchnię. Zazwyczaj są to wartości: 320 mm, 330 mm, 400 mm, 420 mm, 430 mm, 440 mm, 450 mm, 620 mm, 630 mm i 670 mm
  • Zarówno w foliowaniu, jak i w lakierowaniu należy zabezpieczyć na arkuszu wolne miejsce „na łapki”, które wynosi 10-12 mm. Jest to martwe pole wykorzystywane do podawania i transportu arkusza w trakcie przelotu przez maszynę.

Osobnym zagadnieniem jest ilość użytków potrzebnych do hotstampingu czy też tłoczenia. Tu mamy kilka możliwości. Możemy złocić i tłoczyć całym arkuszem. Wtedy czeka nas spory koszt matryc i długi czas przyrządu (opłacalne przy dużych nakładach). Możemy też robić to całym arkuszem w dwóch lub więcej przelotach, wykonując matryce na 1/2 lub 1/4 arkusza i przezbrajając matryce przed każdym przelotem (oczywiście potrzebujemy wtedy więcej arkuszy na kolejne przyrządy). Przy małych nakładach warto jednak robić to na pojedynczych użytkach dociętych na gotowo. Duża oszczędność na matrycach, dużo łatwiejszy i szybszy przyrząd, mniejsza strata papieru.

Podobnie jednak, jak przy foliowania i lakierowaniu, na koniec decydują wymogi techniczne konkretnego podwykonawcy i z nim najlepiej jest omówić optymalne rozwiązanie. Ważne aby dokonać tego przed drukiem i pod daną technologię przygotować odpowiednio montaż na stanowisku impozycji.

Z chochlikowym pozdrowieniem
Andrzej Gołąb

okładka

Niniejszy tekst pochodzi z przygotowywanego do druku, drugiego tomu »Praktycznego Poradnika Poligraficznego« poświęconego produktom poligraficznym Przypominamy, że w kwietniu br. ukazał się nakładem wydawnictwa „Helion”, pierwszy tom tegoż Poradnika, dotyczący procesów poligraficznych. Książka jest do nabycia w księgarni HELION, oraz w większości księgarń internetowych i stacjonarnych. Zachęcam do zakupu i lektury.

Prak­tyczny porad­nik poli­gra­ficzny. Pro­cesy,
Helion, Gli­wice 2021.
For­mat: B5
Stron: 344
Oprawa: zin­te­gro­wana

 


avatar użytkownika
+ + + + + + + + + + + + + +

Tekst opublikował użytkownik: chochlikdrukarski

(Andrzej Gołąb)

chochlikdrukarski o sobie:

Andrzej Gołąb - od początku pracy zawodowej związany z branżą wydawniczą i poligraficzną. W latach 90. ubiegłego wieku, założył kilka pracowni składu komputerowego na terenie Śląska. Prowadził także własną firmę wydawniczą. Przez ostatnie ćwierć wieku pracował w Centrum Usług Drukarskich Henryk Miler w Rudzie Śląskiej (www.cuddruk.pl). W tym zakładzie poligraficznym, znanym z marki CUD, stworzył pracownię typografii komputerowej i przez kilkanaście lat był jej szefem. Pełnił także funkcję pełnomocnika właściciela i odpowiadał m.in. za kontrolę jakości plików produkcyjnych, optymalizację procesów produkcyjnych oraz sklep internetowy. W firmie tej zaprojektował i wdrożył zgodny z normą ISO system zarządzania jakością, oraz informatyczny system zarządzania przedsiębiorstwem poligraficznym. Jest także stałym współpracownikiem miesięcznika „Świat druku”, na łamach którego regularnie publikuje felietony poświęcone tematyce poligraficznej.
Autor wydanej w kwietniu 2021 roku nakładem wydawnictwa "Helion" książki "Praktyczny Poradnik Poligraficzny - Procesy" oraz wydanej w roku 2013, także nakładem Wydawnictwa „Helion” książki pt.: „DTP. Od projektu, aż po druk”. Twórca i animator internetowego projektu „Chochlik drukarski — pogotowie poligraficzne”. Jest to bezinteresowna inicjatywa edukacyjna, której głównym celem jest dzielenie się wiedzą i doświadczeniem z zakresu poligrafii. Blog cieszy się do dziś dużą popularnością i dziennie ma kilkaset odsłon.

Blog: http://www.chochlikdrukarski.com.pl
FB:https://www.facebook.com/andrzejjozefgolab
FB:https://www.facebook.com/drukarski.chochlik/
Poczta: andrzej.jozef.golab(at)gmail.com

Więcej informacji o użytkowniku

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz

Najnowsze w tym dziale

Black Friday a koszty firmowe – na co zwrócić szczególną uwagę?
Jak rozliczyć zakupy dokonane w czasie Black Friday oraz Cyber Monday i maksymalnie dużo z nich odzyskać? Jak zaliczyć majątek prywatny do kosztów firmowych? Na te i inne pytania związane z nadchodzącymi wyprzedażami odpowiadają eksperci z firmy inFakt.
Drukarka laserowa czy atramentowa
Elektroniczne wersje wielu dokumentów to z pewnością duża wygoda w obecnej sytuacji – szczególnie gdy praca hybrydowa oraz wykonywanie służbowych obowiązków na odległość z dowolnej lokalizacji zyskuje na popularności. Należy jednak pamiętać, że wiele z nich nadal musi posiadać swoje papierowe odpowiedniki. Pomimo nieustającego procesu cyfryzacji,...
Emocje na zakupach
Marketing sensoryczny to działania oddziałujące na zmysł dotyku, węchu, smaku, słuchu oraz wzroku. Każdy produkt, może pobudzić minimalnie dwa zmysły, a część z nich wszystkie pięć. Na co zatem zwrócić szczególną uwagę, planując i realizując akcje promocyjno-sprzedażowe?
4 wskazówki dotyczące strategii obsługi klienta w okresie gorączki zakupowej
Około 30% Polaków wybiera sklepy internetowe jako główne miejsce dokonywania zakupów, przeznaczając na nie blisko ⅓ świątecznego budżetu. Kanały sprzedaży online najczęściej wybierane są w przypadku zakupu gadżetów technologicznych czy zabawek, natomiast punkty stacjonarne przodują w sprzedaży żywności, przedmiotów użytku domowego, dóbr luksusowych oraz kosmetyków....
Displaye sprawdzonym sposobem na wsparcie sprzedaży w sezonie świątecznym
70 proc. decyzji zakupowych jest podejmowanych w sklepach, dlatego nic dziwnego, że większość producentów wykorzystuje displaye, aby zwiększyć widoczność swoich produktów w punktach sprzedaży. DS Smith, wiodący dostawca proekologicznych rozwiązań, pomaga detalistom tworzyć rozwiązania, które będą efektowne wizualnie i jednocześnie przyjazne...
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2021 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764