logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Praktyczny Poradnik Poligraficzny: Wizytówki – trochę historii

   19.06.2021, przeczytano 935 razy
ilustracja
@Daniel Nalepka

Wizytówka to dla mnie przedmiot magiczny, mimo iż współcześnie nie emanuje tym salonowym blichtrem, który unosi się jeszcze z kart Lalki Prusa, Anny Kareniny Tołstoja czy też Idioty Dostojewskiego. Choć nie pachnie już naftaliną i piżmem, nadal skutecznie opiera się elektronicznej ekspansji internetu, komputerów i smartfonów. Jednak nie tylko z tego powodu, poświęcimy temu produktowi kilka kolejnych felietonów.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/typografia-na-co-dzien-%285%29%3A-wizytowki-%E2%80%93-troche-historii,391964,artykul.html

W tym artykule znajdziesz m.in. odpowiedzi na pytania:

  • Jakie produkty zaliczamy do wyrobów prostych?
  • Jaka jest definicja wizytówki?
  • Jaka jest historia powstania wizytówek?

Najprostszy produkt prosty

Wizytówka to jeden z najprostszych produktów w grupie produktów prostych. Grupa ta, jak pamiętamy z poprzedniego artykułu obejmuje, według chochlikowej klasyfikacji większość jednoczęściowych wyrobów poligraficznych, wykonanych przeważnie z jednego arkusza papieru. Wyjątkowo dopuszczam tu także gazetki, które wprawdzie mogą składać się z więcej niż jednego arkusza, ale swym charakterem i technologią produkcji nie odbiegają praktycznie od ulotek.

W środowisku poligraficznym przymiotnik prosty używa się czasami, jako opozycję do określenia falcowany sugerując, iż produkt taki nie może być złamywany. W naszym Poradniku takie rozumienie nie ma zastosowania, a określenie prosty należy rozumieć prawie dosłownie. Nie przeszkadza to jednak, aby w razie potrzeby produkty proste poddać operacji jedno- lub wielokrotnego falcowania i bigowania.

Produkty z tej grupy są natomiast stosunkowo proste do wykonania, wymagają użycia ograniczonej liczby procesów i w większości przypadków mają charakter akcydentalny (z łac. accidens – ulotny, przypadkowy). Stąd też często nazywa się je akcydensami, choć w terminologii wydawniczej termin akcydens ma znacznie szerszy zakres i obejmuje praktycznie wszystkie druki, które nie są opakowaniami, drukami periodycznymi czy też oprawami.

My w grupie Produkty proste znajdujemynatomiast zarówno wielkoformatowe plakaty, afisze i mapy, jak i drobnicę – wizytówki, znaczki, ulotki, gazetki reklamowe i wszelkiej maści galanterię poligraficzną. Różne zakresy merytoryczne i różne funkcje tychże produktów nie przeszkadzają aby wykonać je zazwyczaj z jednego arkusza podłoża drukowego (potocznie: papieru).

Technologia wykonania druków prostych nie nastręcza także zbyt wielu trudności w fazie projektowej, dlatego też bywa często, iż kandydaci na grafików, od przygotowania do druku wizytówki czy też ulotki zaczynają swoją zawodową przygodę z poligrafią. Ponadto, niezbyt wygórowane, w porównaniu z publikacjami książkowymi, wymagania typograficzne powodują, iż do ich zaprojektowania nie są potrzebne drogie programy z zaawansowaną obsługą typografii, (np. InDesign). Większość tych prac da się wykonać w Corelu, którego bardzo dobry stosunek ceny do funkcjonalności czyni go podstawowym i najbardziej popularnym narzędziem grafika komputerowego. Oczywiście dotyczy to głównie grafiki wektorowej bo dla obróbki bitmap nic lepszego nam nie może się przydarzyć, jak licencjonowany Adobe Photoshop.

Mówiąc o prostocie produktów prostych nie chciałbym w żadnej mierze deprecjonować znaczenia projektowania graficznego tychże, gdyż jest tutaj olbrzymie pole do popisu zarówno dla standardowych, czysto użytkowych rozwiązań, jak i dla wysmakowanych, artystycznych i unikatowych realizacji. Wystarczy wspomnieć o słynnej Polskiej Szkole Plakatu, której „wyroby” także przecież do druków prostych się zaliczają. Nawet tak prosty produkt, jak wizytówka może być dla odbiorcy źródłem wielu doznań estetycznych, a dla grafika areną do wykazania się kreatywnością, dobrym smakiem i biegłą znajomością technologii ich wykonania. Oto kilka przykładów takowych realizacji wykonanych przez zaprzyjaźnionego z Chochlikiem projektanta Daniela Nalepkę:

ilustracjastrzałka

@ Daniel Nalepka

Definicja wizytówki

Wizytówka to zazwyczaj prostokątny, podręczny kartonik, zapisany treścią zależną od rodzaju wizytówki. Towarzyszy chwilom nawiązywania znajomości, stając się elementem konwenansu. Jest oznaką uprzejmości i szacunku, a współcześnie może też pełnić funkcje reklamowe. [https://pl.wikipedia.org/wiki/Wizytówka]

Tyle Wikipedia, po którą będziemy czasami sięgać przywołując potoczne nazwy i określenia, bynajmniej nie w celu wysłużenia się krwią i potem innych, lecz by własny ogląd spraw osadzić w ogólnie znanym kontekście.

Wizytówka w pakiecie startowym każdego przedsiębiorcy, zajmuje niekwestionowane pierwsze miejsce. Jeszcze konto w banku nie założone, jeszcze NIP i Regon nie nadane, a wizytówka prezesa wyrzezana na pirackim Corelu, już wychodzi z biurkowej plujki. Wystarczy tylko parę ciachnięć na gilotynie do zdjęć i można startować na pierwsze biznesowe party.

A przecież zważywszy możliwości, jakie posiada przeciętny smartfon będący na wyposażeniu każdego nawet przedszkolaka, wystarczyło by w chwili spotkania, wykorzystać technologię NFC i tą drogą przekazać sobie odpowiednie pakiety personalizacyjne. Używamy przecież coraz częściej NFC do płacenia telefonem w sklepach, więc sprawa nie jest nam obca. Znamy też jest funkcję przesyłania sobie z komórki na komórkę „wizytówek elektronicznych” z danymi konkretnej osoby z listy naszych telefonicznych kontaktów.

Trochę historii

Jednak mimo powszechnie stosowanej elektronicznej wymiany danych, wizytówka, jako produkt poligraficzny, ma się zupełnie nieźle i na emeryturę się nie wybiera. Magia mości Państwo, czysta magia i to prosto z Chin, bo to chiński urzędnik, w piętnastym wieku, jako pierwszy wizytówek zaczął używać, gdy dekretem cesarskim został zobowiązany do posiadania karteczek papieru czerpanego z wydrukowanym imieniem, nazwiskiem i pełnioną funkcją.

Ten chiński mental nakazujący oceniać człowieka w zależności od pozycji, jaką zajmował w hierarchii społecznej, to kwintesencja pierwotnej roli, jaką wizytówka pełniła od XVIII wieku w Europie. Stąd też w owych czasach wizytówek używały jedynie sfery wyższe, aczkolwiek w ich przekazywaniu niejednokrotnie pośredniczyła niepiśmienna służba czy wręcz uliczna gawiedź. Gwarantowało to zachowanie przekazywanych tą drogą treści w tajemnicy. Ówczesna wizytówka pełniła bowiem nie tylko rolę nośnika danych osobowych, ale używano jej także do wymiany krótkiej, ręcznie dopisywanej korespondencji. Wizytówki wymieniano w różnych celach i od tego uzależniona była treść odręcznych dopisków, jakie umieszczano na ich awersie i rewersie.

Na środku małego kartonika w kształcie prostokąta, kwadratu lub nawet wąziutkiego paska drukowano przede wszystkim imię i nazwisko delikwenta oraz ewentualnie zawód i pełnioną przez niego funkcję, o ile takowa nadawała się do promocji. Bez żenady chwalono się też zasługami, pozycją i szacunkiem, jakim osoba była darzona w wyższych sferach.

http://rcin.org.pl

Rzadziej, w prawym dolnym rogu umieszczano drobniejszą czcionką adres lub samą nazwę miasta, gdyż drukowanie za każdą przeprowadzką nowych wizytówek okazywało się zbyt kłopotliwe i kosztowne. Prościej było miejsce aktualnego pobytu dopisywać ręcznie. Dotyczyło to zresztą głównie mężczyzn bo zamężne kobiety, o ile etykieta zezwalała im na posiadanie wizytówek, mogły podawać jedynie swoje imię i oba nazwiska, panieńskie i po mężu. Bez względu na płeć, druk był czarny a użyta czcionka przeróżna, od prostej, poprzez kursywy i przedziwne kroje ozdobne. Oto kilka przykładów:

Źródło: http://rcin.org.pl

Źródło: http://rcin.org.pl

Źródło: http://rcin.org.pl

Źródło: http://rcin.org.pl

Unikano graficznych ozdobników, natomiast czasem umieszczano wokół wizytówki czarną ramkę, która informowała, iż właściciel wizytówki jest obecnie w żałobie. Jeśli ramka była gruba, żałoba trwała od niedawna, jeśli cienka – nieboszczyk już dawno ostygł.

Podstawową jednak funkcją ówczesnych wizytówek było zaanonsowanie swojej osoby w trakcie wizyt składanych w domach prywatnych, w trakcie spotkań towarzyskich i po przybyciu do kurortów, hoteli i pensjonatów.

Składając wizytę w szanującym się domu trzeba była poddać się każdorazowo ustalonemu etykietą rytuałowi. Intruza witał w progu odźwierny lub ktoś inny ze służby. Gość wręczał mu swoją wizytówkę i kazał się zaanonsować SzanownemuJaśniePaństwu. Po zlustrowaniu delikwenta od stóp do głów, zapraszany był do przedpokoju i dopiero po przekazaniu wizytówki gospodarzom, za ich przyzwoleniem zaproszono gościa na salony, lub grzecznie zrzucano ze schodów. Jeśli SzanownychJaśniePaństwa nie było w domu, nie umówiony wcześniej gość pozostawiał wizytówkę służbie, zagiąwszy lewy jej róg i dopisawszy czasem odręcznie jakąś grzecznościową formułkę. Jeśli i służby nie zastał lub nie zasłużył, aby mu w ogóle otworzono, wtykał wizytówkę w drzwi lub w dziurkę od klucza.

Poniżej kilka przykładów odręcznych dopisków umieszczanych dawniej na wizytówkach.

Źródło: http://rcin.org.pl

Źródło: http://rcin.org.pl

Źródło: http://rcin.org.pl

W celu wcześniejszego umówienia się na wizytę, korzystano właśnie z usług posłańców, którzy dostarczali wizytówki pod adresy, które zamierzało się w przyszłości odwiedzić. Kiedy zaś samemu przyjmowało się gości, etykieta nakazywała pójść do nich z rewizytą. Nie mając ku temu ochoty wystarczyło wyczaić, kiedy gospodarzy nie ma w domu i „oddać wizytę” pozostawiając wizytówkę służbie. To zazwyczaj, ku obopólnemu zadowoleniu, załatwiało sprawę.

Biletów wizytowych używano też do przesyłania sobie krótkich odręcznie pisanych wiadomości „z okazji”, powinszowań, podziękowań, życzeń, gratulacji lub kondolencji. Czasem tą drogą żądano nawet satysfakcji i wyzywano adwersarza na pojedynek. W tych wszystkich sytuacjach rola niewykształconych posłańców była szczególnie przydatna, gdyż z racji swojego analfabetyzmu byli gwarantem, iż treść dopisków nie dostanie się w niepowołane ręce lub raczej oczy i uszy.

W razie potrzeby, takie wizytówki-pocztówki umieszczano przed przesłaniem w małych, specjalnie do tego celu zaprojektowanych kopertkach.

Na dzisiaj to wszystko, a zainteresowanych pogłębieniem wiedzy na temat wizytówkowych zwyczajów w dawnej Polsce odsyłam do ciekawej pracy pani Agnieszki M. Bąbel, pt.: Natura i osobliwości biletu wizytowego. Uwagi o zbiorze wizytówek w papierach Władysława Smoleńskiego, dostępnej na http:/rcin.org.pl

Z chochlikowym pozdrowieniem
Andrzej Gołąb

okładka

Niniejszy tekst pochodzi z przygotowywanego do druku, drugiego tomu »Praktycznego Poradnika Poligraficznego« poświęconego produktom poligraficznym Przypominamy, że w kwietniu br. ukazał się nakładem wydawnictwa „Helion”, pierwszy tom tegoż Poradnika, dotyczący procesów poligraficznych. Książka jest do nabycia w księgarni HELION, oraz w większości księgarń internetowych i stacjonarnych. Zachęcam do zakupu i lektury.

Prak­tyczny porad­nik poli­gra­ficzny. Pro­cesy,
Helion, Gli­wice 2021.
For­mat: B5
Stron: 344
Oprawa: zin­te­gro­wana


avatar użytkownika
+ + + + + + + + + + + + +

Tekst opublikował użytkownik: chochlikdrukarski

(Andrzej Gołąb)

chochlikdrukarski o sobie:

Andrzej Gołąb - od początku pracy zawodowej związany z branżą wydawniczą i poligraficzną. W latach 90. ubiegłego wieku, założył kilka pracowni składu komputerowego na terenie Śląska. Prowadził także własną firmę wydawniczą. Przez ostatnie ćwierć wieku pracował w Centrum Usług Drukarskich Henryk Miler w Rudzie Śląskiej (www.cuddruk.pl). W tym zakładzie poligraficznym, znanym z marki CUD, stworzył pracownię typografii komputerowej i przez kilkanaście lat był jej szefem. Pełnił także funkcję pełnomocnika właściciela i odpowiadał m.in. za kontrolę jakości plików produkcyjnych, optymalizację procesów produkcyjnych oraz sklep internetowy. W firmie tej zaprojektował i wdrożył zgodny z normą ISO system zarządzania jakością, oraz informatyczny system zarządzania przedsiębiorstwem poligraficznym. Jest także stałym współpracownikiem miesięcznika „Świat druku”, na łamach którego regularnie publikuje felietony poświęcone tematyce poligraficznej.
Autor wydanej w kwietniu 2021 roku nakładem wydawnictwa "Helion" książki "Praktyczny Poradnik Poligraficzny - Procesy" oraz wydanej w roku 2013, także nakładem Wydawnictwa „Helion” książki pt.: „DTP. Od projektu, aż po druk”. Twórca i animator internetowego projektu „Chochlik drukarski — pogotowie poligraficzne”. Jest to bezinteresowna inicjatywa edukacyjna, której głównym celem jest dzielenie się wiedzą i doświadczeniem z zakresu poligrafii. Blog cieszy się do dziś dużą popularnością i dziennie ma kilkaset odsłon.

Blog: http://www.chochlikdrukarski.com.pl
FB:https://www.facebook.com/andrzejjozefgolab
FB:https://www.facebook.com/drukarski.chochlik/
Poczta: andrzej.jozef.golab(at)gmail.com

Więcej informacji o użytkowniku

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz

Najnowsze w tym dziale

Fusion shoppers nowym wyzwaniem handlu detalicznego
Eksperci DS Smith twierdzą, że obostrzenia związane z pandemią COVID-19 spowodowały ewolucję zachowań konsumenckich. W efekcie doszło do narodzin nowego rodzaju konsumenta tzw. fusion shopper. Tego typu osoba dzieli swój czas na zakupy w sklepach stacjonarnych, internetowych i click&collect, stawiając detalistów przed ogromną presją nadążenia za nowymi nawykami...
Umowa o przeniesienie praw autorskich – co powinno się w niej znaleźć?
Z umową o przeniesienie autorskich praw majątkowych wcześniej czy później spotka się każdy twórca. O czym powinien pamiętać twórca, który zamierza podpisać umowę o przeniesienie praw autorskich? Co powinno znaleźć się w prawidłowo stworzonej umowie o przeniesienie autorskich praw majątkowych?
10 faktów o sterowcach Goodyear Blimp
Goodyear eksploatuje sterowce od ponad 100 lat. Kultowe obiekty powietrzne w niebiesko-żółtych barwach stały się rozpoznawalnym symbolem marki dzięki obecności na najważniejszych wydarzeniach sportowo-kulturalnych. Obecnie w Ameryce Północnej i Europie działają cztery statki powietrzne Goodyear Blimp, powszechnie nazywane sterowcami, ale gdyby rozpatrywać je w ujęciu...
Wyzwania w branży tekstylnej dzięki cięciu laserem – Summa L Series
Inwestowanie w nową technologię cięcia może być trudnym zadaniem, w ramach którego uwzględnić trzeba naprawdę sporo czynników. Jednakże w przemyśle tekstylnym sytuacja się zmienia, a zmiany te zachodzą całkiem szybko. Trendy ulegają przekształceniu, a wyzwania, jakim są odpady muszą zostać skutecznie podjęte. Jeśli spojrzeć na niezawodność i wszechstronność cięcia...
Już na etapie pomysłu wprowadzania nowej marki na rynek, wybierania nazwy, pod jaką będziemy działać czy domeny internetowej warto jest pomyśleć o przyszłości. W tym celu dobrze jest „zbadać” czy nowa marka ma szansę na uzyskanie prawnej ochrony w postaci rejestracji znaku towarowego. Co istotniejsze należy też zweryfikować czy wchodząc z nią na rynek nie dojdzie...
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2021 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764