logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Prawo autorskie w przedświątecznej gorączce

   11.12.2019, przeczytano 419 razy
ilustracja
fot. Denise Johnson/Unsplash

Skąd Św. Mikołaj zna nasze adresy? Skąd wie, kto był grzeczny? Czy pakowanie prezentów i wysyłanie życzeń podlega ochronie? Czy wizerunek Mikołaja jest dobrem publicznym? - czyli prawo autorskie w przedświątecznej gorączce.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/prawo-autorskie-w-przedswiatecznej-goraczce,385048,artykul.html

6 grudnia, to moim zdaniem data, od której można bez wstydu mówić o okresie świątecznym i na ten temat pisać. Pochłonięci prezentową i kulinarną gorączką często zapominamy, że w grudniu obowiązuje nas takie samo prawo, jak w innych miesiącach roku. Prezenty, kartki świąteczne, czy w końcu same opakowania podarków, podlegają ochronie na takich samych zasadach, jak wszystkie inne produkty, a ich symboliczne konotacje nie usprawiedliwiają naruszeń prawa.

Zgodnie z tym, co na wczesnym etapie naszego życia opowiadają nam rodzice oraz różne kreskówki, prezenty, które Św. Mikołaj przynosi dzieciom, produkowane są w specjalnej fabryce obsługiwanej przez bliżej nieokreślone humanoidalne elfy czy skrzaty.

Problem w tym, że te produkty łudząco przypominają te, które można kupić w normalnych, ludzkich sklepach. Jakby tego było mało, pomocnicy Świętego umieszczają logotypy znanych marek na wyprodukowanych przez siebie klockach czy konsolach video. Z punktu widzenia prawa, produkt podrobiony to towar, na którym widnieje oznaczenie, np. logo czy napis, taki sam, jak zarejestrowany znak towarowy lub którego istotne cechy są identyczne, pod warunkiem, iż są to produkty z tej samej kategorii.

Oczywiście, żeby można mówić o podróbce, umieszczenie oznaczenia musi nastąpić bez wymaganego zezwolenia, np. w postaci licencji. Zakładając, że Mikołaj wraz ze zgrają elfów nie respektują prawa własności intelektualnej, należy z całą stanowczością stwierdzić, że dochodzi tu poważnych naruszeń – mówi o tym np. art. 305 ustawy prawo własności przemysłowej

– „kto, w celu wprowadzenia do obrotu, oznacza towary podrobionym znakiem towarowym, w tym podrobionym znakiem towarowym Unii Europejskiej, zarejestrowanym znakiem towarowym lub znakiem towarowym Unii Europejskiej, którego nie ma prawa używać lub dokonuje obrotu towarami oznaczonymi takimi znakami, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”

W tym miejscu, warto również przytoczyć art. 115 ustawy o prawie autorskim

– „kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Tej samej karze podlega, kto rozpowszechnia bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, albo publicznie zniekształca taki utwór, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie.”

Sytuacja robi się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy w liście dziecko zażyczy sobie np. płytę muzyczną albo grę komputerową. Wtedy mamy bowiem do czynienia z jawnym piractwem, które, w przypadku produkcji komputerowych, jest ścigane osobnymi przepisami m.in. art. 278 § 2

- "kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat".

Przepis wskazuje, że uzyskanie programu komputerowego nie musi się wiązać z fizycznym zaborem nośnika, może polegać na sporządzeniu kopii tego programu i wykorzystywaniu przez inną osobę. Historię nielegalnej dystrybucji multimediów opisywałem TUTAJ, także zainteresowanych bardziej szczegółowym zgłębieniem tematu, odsyłam tamże. Warto jednak wspomnieć, iż korzystając z legalnych źródeł kultury (bazę takich źródeł można znaleźć np. TUTAJ) wspieramy twórców i artystów oraz przyczyniamy się do rozwoju tej niezwykle ważnej strefy naszego społecznego życia.

A czy zastanawialiście się kiedyś skąd Św. Mikołaj zna nasze adresy? Albo skąd wie, kto był grzeczny? Z prawniczego punktu widzenia, wygląda to na naruszenie przepisów RODO. I to właśnie tu na chwilę się zatrzymam, gdyż nie będę wchodził w prawne aspekty stalkingu. W kontekście ochrony danych osobowych warto się przyjrzeć już bardziej przyziemnej kwestii wysyłania kartek świątecznych. Powszechną praktyką w przedświątecznym okresie, jest wysyłanie przez różne firmy życzeń lub prezentów do swoich klientów. Adresy odbiorców znajdują się w bazach przedsiębiorstw ze zgoła innych powodów niż chęć otrzymania kartki raz do roku. Powstaje pytanie - czy to jest w ogóle zgodne z obecnie obowiązującymi przepisami? RODO wprowadziło sześć podstaw przetwarzania danych osobowych. Obok najbardziej znanej, jaką jest zgoda właściciela danych, ustawodawca wprowadził również enigmatyczną kategorię „uzasadniony interes administratora” - czyli firmy, która decyduje się na taką formę kontaktu. Interesem jest w tym wypadku chęć wspólnego świętowania i dzielenia się atmosferą świąt. Wymienienie się życzeniami czy prezentami jest akceptowanym, a nawet oczekiwanym działaniem – także w kontaktach biznesowych. Sprawa wygląda trochę inaczej, gdy weźmiemy pod uwagę formę składania życzeń. W sytuacji, w której firma chciałaby wysłać świątecznego maila, wtedy musi liczyć się z obowiązkiem posiadana zgody odbiorcy – zgodnie z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Nie jest to jednak w 100% jasne, gdyż przepisy mówią o „informacji handlowej”, lecz cześć komentatorów wskazuje, iż budowanie relacji biznesowych poprzez wysyłanie właśnie życzeń może być zinterpretowane jako forma marketingu. Z uwagi na ryzyko uznania, że na gruncie przepisów UŚUDE wysyłka e-maila z życzeniami wymaga uzyskania zgody, takie maile do klientów detalicznych (konsumentów) z ostrożności lepiej wysyłać jednak wyłącznie do osób, których dane znajdują się w naszej „bazie marketingowej” (tj. konsumentów, którzy wyrazili zgodę na otrzymywanie informacji handlowej).

Ciekawym aspektem są również opakowania prezentów, które w dzisiejszych czasach są niezwykle ważnym elementem całego świątecznego procesu. Coraz częściej można spotkać się z specjalnymi punktami, które oferują indywidualne i twórcze opakowanie upominków. Czy zatem sam sposób pakowania (sposób wyrażenia) może być uznany za utwór i podlegać ochronie? Jak się okazuje, może. Wystarczy, żeby spełniał podstawowe wymogi z ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych – musi być twórczy i posiadać indywidualny charakter. Piszę o tym dlatego, iż niewiele osób wie o tym, że powszechnie używany wizerunek Św. Mikołaja jako brzuchatego brodacza w czerwonym wdzianku, został stworzony dopiero w 1931 r. na potrzeby kampanii reklamowej Coca-Coli. Oznacza to, że prawa do wizerunku tej powszechnie znanej postaci należą właśnie do tej korporacji i umieszczając go na torebkach prezentowych, teoretycznie narażamy się na odpowiedzialność karną i cywilną. Teoretycznie, bo jak mówi Iwona Jacaszek – dyrektor korporacyjny Coca-Cola HBC Polska

- Wizerunek św. Mikołaja jest dobrem publicznym. To, że powszechnie używa się obrazu Mikołaja inspirowanego tym wypromowanym przez Coca-Colę, bardzo nas cieszy. Ten wizerunek się spodobał, a my nie uzurpujemy sobie prawa do niego. Jeszcze raz więc podkreślę, że nie pobieramy żadnych opłat z tytułu jego wykorzystania.

Wiadomo, że korporacjom nie należy pod żadnym pozorem ufać, ale rzeczywiście jeszcze nie słyszałem o przypadku dochodzenia roszczeń do wizerunku Św. Mikołaja.

Źródło: Fundacja Legalna Kultura

www.legalnakultura.pl

Dodatkowe informacje:

Autor: Paweł Kowalewicz, prawnik w Fundacji Legalna Kultura
Publikacja powstała w ramach Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
,

CC ma prawa do tego jednego wizerunku.
Nie każdego grubaska w czerwonym stroju.

avatar użytkownika
,

Przecież dokładnie to samo wynika z wypowiedzi przedstawicielki Coca-Coli która robi rozróżnienie na szeroko rozumiany wizerunek oraz wizerunek bazujący na postaci wypromowanej przez firmę.  

,

Ona wskazuje, że nie pobierają opłat.

Co oznacza, że CC poczuwa się do własności, ale jest wspaniałomyślna.
Dziś, teraz. Ale nie daje gwarancji wspaniałomyślności na jutro i pojutrze.
  

avatar użytkownika
,

Wypowiedź jest jasna - firma poczuwa się (słusznie) do własności tego typu wizerunku Św. Mikołaja, który został wypromowany w jej reklamach. Podobnie właściciele wizerunku Kubusia Puchatka poczuwają się do własności wizerunku misia wypromowanego dzięki książce Milne'a. Mogliby zgodzić się na swobodne dysponowanie tym wizerunkiem albo nie - nie ma to nic wspólnego z roszczeniem sobie pretensji do wizerunku każdego misia czy niedźwiedzia.  

,

Wypowiedź jest jasna.
Firma wskazuje, że ma prawa i zaznacza, że nie pobiera za podobne postaci opłat.
Dzisiaj. Teraz.
Ale nie deklaruje, że tak będzie zawsze.
  

avatar użytkownika
,

Prawa do czego?  

,

"(...) powszechnie używany wizerunek Św. Mikołaja jako brzuchatego brodacza w czerwonym wdzianku, został stworzony dopiero w 1931 r. na potrzeby kampanii reklamowej Coca-Coli. Oznacza to, że prawa do wizerunku tej powszechnie znanej postaci należą właśnie do tej korporacji."

Signs, 12.12.2019
  

avatar użytkownika
,

A co się nie zgadza? Przecież to nie jedyny wizerunek Św. Mikołaja, ale ten wykreowany przez firmę, która do pozostałych wizerunków nie rości sobie żadnych pretensji. Chyba że rości sobie, o czym wiesz z jakichś innych źródeł?  

,

Teraz sobie nie rości, ale przyznaje, że MA prawa (ergo może zacząć rościć w dowolnym, korzystnym dla siebie momencie).
  

avatar użytkownika
,

Do czego konkretnie ma te prawa?  

,

"Oznacza to, że prawa do wizerunku tej powszechnie znanej postaci należą właśnie do tej korporacji"

Czytasz teksty, które publikujesz?
  

avatar użytkownika
,

W tekście piszą, że ta "powszechnie znana postać" to wariant stworzony na potrzeby kampanii Coca-Coli, a nie jakiś ogólny wizerunek Św. Mikołaja. Czytamy te same teksty?  

,

I ta korporacja ma świadomość, że pozostałe wizerunki są inspirowane. wzorowane na posiadanym przez nią.

A jak wiemy z prawa autorskiego, utwór zależny...
  

avatar użytkownika
,

Manipulujesz tym co zostało powiedziane - tylko po co? Gdzie są powody by obśmiewać lub krytykować tę wypowiedź?

Coca-Cola stwierdza, że ma świadomość, iż wiele spośród funkcjonujących w przestrzeni publicznej wizerunków Św. Mikołaja inspirowanych jest lub wzorowanych na postaci stworzonej na użytek ich reklamy. To nie dotyczy wszystkich "pozostałych", ale znaczącej części przedstawień nie będących elementem kampanii Coca-Coli. Firma sugeruje że mogłaby prawdopodobnie rościć sobie prawa do jakiejś części z nich, ale nie zamierza z tej możliwości korzystać. Co w tym stwierdzeniu złego? Która firma nie chciałby pochwalić się tym, że element jej kampanii reklamowej wszedł do powszechnego języka wizualnego, stając się ważnym składnikiem kultury popularnej? Skomentowanie tego faktu przez firmę rodzi w sposób oczywisty potrzebę odniesienia się do kwestii prawnych, bo pytanie o te kwestie narzuca się od razu gdy porusza się taki temat.
  

brak ikonki
,

w święta to przychodzi Dziadek Mróz, Św. Mikołaj to jego nieudolna kapitalistyczna kopia nastawiona na zysk i drążenie kieszeni rodziców.

avatar użytkownika
,

Ale co z Gwiazdorem?  

brak ikonki
,

Gwiazdor, nie znam typa:)  

avatar użytkownika
,

Bo on w okolicach Poznania głównie grasuje.  

Najnowsze w tym dziale

Zmiany i wyzwania w handlu 4.0 – technologie w służbie maszynowej
Rozważania na temat cyfrowej transformacji w sektorze internetowego handlu zdają się mieć nieco groteskowy charakter, z racji tego, że każda platforma sprzedażowa opiera większość swojego funkcjonowania na nowych technologiach. Mimo wszystko, wchodząc w nowy rok, warto przeanalizować dynamikę rozwoju IT i e-handlu w branżach, z którymi najtrudniej utożsamić nam...
Adidasy, aspiryna czy pampersy to przykłady nazw, dawniej wyłącznie własnych, które dziś znaczą więcej niż kiedyś. Słowem adidasy możemy nazwać każde buty sportowe, aspiryna to po prostu lek na przeziębienie i grypę, a pampers znaczy tyle, co jednorazowa pieluszka. Niektóre z tych słów już zupełnie przestały być kojarzone z nazwą marki lub produktu, a...
Marketing u dewelopera - rozwiązania zwiększające sprzedaż nieruchomości
Branża deweloperska opiera się na ludziach i relacjach. Nowe technologie i rozwiązania, które zdominowały wiele innych gałęzi gospodarki, i w tym przypadku mogą stanowić efektywne narzędzie do zarządzania tymi relacjami. W jaki sposób wykorzystać je, aby prowadzić skuteczny marketing w branży deweloperskiej? Odpowiedź poniżej.
Premiera nowego produktu w konsumenckiej gałęzi świata IT to jak narodziny Royal Baby – oczy całego świata zwrócone są na Microsoft, Apple czy Google, które na deskach sali konferencyjnej składają nam obietnicę dostarczenia nowej jakości. Czasem jednak okazuje się, że nawet w najlepszej rodzinie trafi się czarna owca, a długo oczekiwane „cudowne dziecko inżynierów”...
Początek stycznia - czas „uwalniania” praw autorskich do utworów
1 stycznia jest datą ważną z wielu powodów. Początek miesiąca, początek roku czy początek jakiegoś innego umownego cyklu. Niewiele osób jednak wie, że ten dzień jest bardzo istotny z punktu widzenia prawa autorskiego oraz że stał się datą nieoficjalnego, międzynarodowego święta znanego jako Dzień Domeny Publicznej.
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2020 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764