logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

REKLAMAcja - czyli list z prowincji

   13.10.2005, przeczytano 17127 razy
ilustracjastrzałka
NOWOŚĆ! Studio graficzne signs.pl

"Uperfumowane gówno" - tak o reklamie wyraził się kiedyś Oliviero Toscani. Niełatwo wypowiedzieć te słowa komuś, kto od kilkunastu lat pracuje w... branży. Niełatwo, ale oglądając sporą część wysiłków koleżanek i kolegów po fachu - myśl Toscaniego powraca jak nachalny refren disco-polo.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/reklamacja---czyli-list-z-prowincji,3133,artykul.html

Czas na headline:

REKLAMAcja
Składam reklamację na reklamę. Kiszluk, Nęcki, Podstawka, Stafiej - uczyli mnie podczas szkoleń i warsztatów:
- kill your babies,
- nowatorsko zestawiaj znane fakty,
- be simple,
- ustal kod,
- remember about VIPS,
- USP,
- desk research...

Przebywając w szacownym gronie wyluzowanej elity polskiej reklamy, strach było odezwać się facetowi z prowincji. Tym bardziej, że facet słabo spikał, był nietrunkowy, a przede wszystkim nie znał nikogo z Unilevera, Proctera, ani nawet z Radia Piekary i Głosu Rawy.

Jednak po percepcyjnej konsumpcji rybek, w pocie czoła (?) przyrządzanych na różne sposoby przez wspomnianą elitę, strach klapnął jak przekłuty balon. Hop, hop - rybka częściowo nieświeża!

Co z tego, że w stolicznych agencjach mówią „target” na grupę docelową, wyrażają się o „pozycjonowaniu”, „ratingu”, „GieeRPach” i „CePeTach”? Co z tego, skoro straszą później ze szpalt, ekranu i billboardów reklamy, które średnio inteligentny odbiorca - i to z prowincji - kwituje uśmiechem politowania? Spoty, dizajny i hedlajny stają się jedynie pożywką dla złośliwych i często bardzo celnych komentarzy odbiorców, zwłaszcza młodych.

Rozumiem, że niektórzy potrzebują długiej drogi badań, sondaży, analiz & brainstorms, by z dumą ogłosić podczas prezentacji: „Target group dla brandu lizaków stanowią dzieci w wieku lat 2 do 10”. Pracoholicy dojdą nawet do wniosku, że będą to dzieci, które lubią słodycze. Nie rozumiem jednak, dlaczego Bogdan mówi bankowy, jakaś egzaltowana namawia do ataku na pot, a pod moim oknem zawisł billboard, na którym pryszczaty młokos krzyczy do starszej pani: "Dobra rada! Weź sąsiada", a całość ma reklamować... plastikowe okna.

Nie rozumiem dlaczego Polisę-Życie w ogólnopolskiej telewizji reklamuje amatorski film dla przedszkolaków, w którym pokazuje się słońce, mówiąc, że to słońce i wodę, wyjaśniając, że właśnie oglądamy wodę. Przepraszam przedszkolaków. Co autor miał na myśli, umieszczając reklamę Apapu w formie wiadomości telewizyjnych (niezwykle odkrywcze) w środku bloku reklamowego?

Otwieram gazetę - przez plastikowe okno wyskakuje Małysz - brawo! Firma produkująca klinkier pokazuje knajpę, menu z tytułem: ZAdania z klinkieru, a to wszystko przygniecione hasłem „Raz ratusz proszę!” Biorę drugą - znowu cegła: olbrzymi pies (autora?, właściciela?) w pozycji wskazującej na załatwianie czynności „mówi” w dymku „Ooo, nowa cegła Pasaż”.

Rzeczywiście cegła. Na następnej stronie kolejna perła. Niektórzy wierzą chyba, że wszystko może reklamować wszystko, a zatem jabłko będzie reklamować okna plastikowe. Na jabłku napis skosztuj (!), a że autor był w transie twórczym, udało mu się jeszcze zmieścić na powierzchni paczki papierosów logo este, kilka hasełek i wielkie 0%. Słusznie.

Wychodzę. Odwracam głowę, by nie oglądać pryszczatego młokosa z reklamy okien OKF, krzyczącego chyba do swojej babci. Niestety, naprzeciwko mam billboard z reklamą Tyskiego. Widziałem niezłe połączenie Warszaw - skie, Biel – skie, zaakceptowałem nieco naciągane Ślą - skie. Na tym tabliczka informuje o miejscowości Zagłębiow. Nie ma takiej miejscowości, a każde dziecko widzi, że w tle jest będziński zamek. Trzeba wiedzieć kiedy przestać. Trzeba też wiedzieć kiedy nie zaczynać. Ktoś nie wiedział i w efekcie na następnym bordzie bobas odlewa się na lody Algida. Smacznego.

Wieczorem creativni dobijają kolejnymi przykładami twórczości, wylatującej ponad poziomy: Signal - chroni zawodowo, odświeża odlotowo (autor z Częstochowy?). PZU - Mocna przyszłość (mocne!). Dziękuję ci za to i dziękuję to Merci (poezja stylu).

Oral B - cross action... kto zgadnie, że to włosie szczoteczki? Tylko Hubert, bo ma to na swoim monitorze.
Okna tytanowe - po raz 47. ktoś odkrywa pomysł z włamywaczem. Na zakończenie bloku Vizir życzy vizirowych świąt, a Era proponuje Tak-Tak na walentynki. Jest dawno po świętach i po Walentynkach...

Składam więc reklamację na reklamę. W pełni świadomy, świadomy, że hej - domagam się, by koledzy z ekstraklasy nie przynosili wstydu nam, trzecioligowcom. I albo nauczyli nas jak rozumieć i odczuwać Prawdziwą Reklamę, albo przyznali, że Toscani miał rację.

Autor: Jerzy Müller


avatar użytkownika
+ + + + + + + + + + + +

Tekst opublikował użytkownik: jerzyk

Więcej informacji o użytkowniku

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
avatar użytkownika
,

Autor troche przesadził, fakt że wiele reklam jest na mizernym poziomie, ale są też perełki, nawet rodzimej produkcji. Nie musze chyba podawać przykładów, bo byłoby ich bardzo dużo. Zwłaszcza ostatnio widac że zleceniodawcy chyba nabrali nieco odwagi.
Ja nie znosze wielu reklam które są wg. mnie kretyńskie ale pocieszam się że pewnie nie był one do mnie kierowane, czyt. nie jestem ich targetem. Chyba po to jest reklama żeby zwiększać sprzedaż a nie być arcydziełem. Rozumiem to i dlatego nie zwracam uwagi na kiepskie, tak samo jak nie oglądam kiepskich filmów

avatar użytkownika
,

Oczywiscie, że zauważam również perełki (kabaretowy PLUS), ale tekst dotyczył tych "kretyńskich", których, jak zauważyłeś, jest wiele, moim zdaniem zbyt wiele. Jesli reklama emitowana jest przez TV, w prime-time, to trudno się zgodzić z argumentem o innym targecie. To samo dotyczy billboardów, choć w tym przypadku nie jest już tak oczywiste. Reklama powinna zwiekszać sprzedaż, nie musi być arcydziełem - prawda. Pewien podstawowy poziom dobrego smaku, logiki powinien jednak byc zachowany. Żenujący "pomysł", nietrafiona forma czy realizacja - to działa przeciwko reklamowanemu produktowi, ośmieszając przy okazji nie tylko autora, ale i markę.
Oczywiście, można nie zwracać na nie uwagi, podobnie jak na traktujący o nich tekst...
  

,

Zgadzam się po częsci z Tobą. Oczywiście wole oglądać reklamy, które mi się podobają. Jednak nie moge być obiektywny w ich ocenie. Dużo jest reklam, które uważam za kretyńskie, a innym się one podobają ( piwo Królewskie swego czasu, mi to lotto , itd) Dlatego twierdzę, że nie wszystkie reklamy muszą być na jednakowo wysokim poziomie. A swoją droga to nie słyszałem jeszcze żeby komuś się nie podobał Mumio z Plusa. Czekam kto się odważy na Halamę. To by był dopiero ubaw.  

avatar użytkownika
,

No czasem nie sposób nie oglądać tych kretyńskich reklam, jak się oczekuje na dalszy ciąg programu. Dlatego całkowicie popieram autora artykułu.  

avatar użytkownika
,

Może właśnie świeże spojrzenie na reklamę leży na prowincji? (fun.from.hell.pl/2004-05-26/wulkanizacja.jpg)

Ale tak na serio. Zaczyna nam się robic "amerykanizacja" w każdej dziedzinie życia. Cały ten kicz spływa do nas z siłą wodospadu Corega Tabs i wcale nie "make things better (Philips)". A my to łykamy jak Aspirin firmy Bayer, nie zwracając uwagi że "once u POP you can't stop (Pringles). Przejmujemy standardy amerykańskie uznając je za lepsze, tylko dlatego, że pochodzą z kraju lepiej rozwiniętego gospodarczo... To żałosne, ale w USA reklama tez sięgnęła już kiczu. Poprostu brak tam miejsca juz na coś dobrego. A nawet jeśli ktoś zrobi "perełke" to szybko ginie ona w całej stercie "perfumowanego g..." To nieuniknione zjawisko zaczyna docierać do nas. Poprostu rodzimym twórcom, też juz zaczyna brakować pomyslów na logiczne połączenie treści reklamy z jej formą. Niektórzy wrecz starają się tworzyć z reklamy "sztukę" podpierając swoje liche argumenty nawiazaniami do Andy'ego Warhol'a.
Sztuka Warhola to specyfik który pasuje do mieszkań 0,0001% ludzi których stać na doskonałą kompozycję jego dzieł ze swoim "Living room". Ale wciskanie czegoś takiego każdemu powoduje często u ludzi skrajne obrzydzenie. I tak samo jest z reklamą. Coraz częściej nie zwraca sie na nią uwagi i traktuje się ją jak wzorki na papierze toaletowym; Ktoś je zrobił by zarobić, ktoś się nudził i je wymyślił, ale jakie jest ich zadanie? No chyba nie estetyczne bo dla 4 liter Kowalskiego to nie robi różnicy. A już napewno nie ozdobi jego toalety. Dodatkowo tylko lead designer tego papieru wie, że targetem były dzieci w wieku od lat 4 do 12 z chroniczną obstrukcją.

Może nie wszystko w rzeczywistości jest az tak groteskowe, ale dużo nie brakuje...

No to sobie popisałem:-)

avatar użytkownika
,

reklamowo, czyli tresciwie:

ma kurewsko racje :)

avatar użytkownika
,

Według mnie to jest normalne, bo tak samo jak są beznadziejni lekarze, nauczyciele czy też posłowie tak samo w agencjach reklamowych są ludzie mądrzy i "mądrzy inaczej"
Dlaczego na prowincji nie powstają dobre reklamy?
Odpowiedź jest prosta na to trzeba kupę kasy, trzeba mieć czas i ludzi, którzy mogą przez tydzień nic nie robić tylko myśleć. Potem ludzi, którzy to zaopiniują /psycholodzy, socjolodzy itp./
A na prowincji jest tak, że 95% agencji reklamowych wogóle z takich osób nie korzysta a na tygodniowe rozmyślania nie ma czasu
Ale jestem pewien, że gdyby zebrać stu ludzi od reklamy ze stu różnych firm posadzić ich w jednej sali dać im "5h" żeby coś wymyślili to pomysłowość tych, którzy zarabiają miesięcznie 20 tys. i tych, którym płacą 1 tys. była by średnio podobna
Jeżeli ktoś się nie zgadza to proszę o argumenty

avatar użytkownika
,

Ależ na tzw. powstają dobre reklamy ! rzecz w tym, że one są dla małych klientów, często ograniczją się do pojedynczych, niewielkich nakładów lub reklamy w lokalnej prasie i nigdy nie wypłyną na szersze wody. Żeby wziąć udział w jakichkolwiek wyborach "Miss reklamy" (a jest tego trochę), trzeba wyłożyć sporo kasy za samo zgłoszenie. Poza tym brać reklamowa z dużych, sieciowych agencji żyje na towarzyskiej stopie z marketingowcami dużych firm - organizują sobie wspólne imprezy, zawody, zapraszają się wzajemnie, znają po imieniu i jeszcze bardziej - cały ten bigos, z którym sie potem stykamy, pochodzi z jednego gara...  

avatar użytkownika
,

Nic dodać, nic ująć. Cesarz jest nagi! Tekst świetny. Od dawna w reklamie dominuje pogląd, że nie to co się mówi jest ważne, ale że należy szokować aby wryć się w pamięć odbiorcy, który jest bombardowany wrażeniami i te muszą być coraz mocniejsze... do czego to doprowadzi? Do upadku reklamy.

Najnowsze w tym dziale

Gospodarka światowa a pandemia - wywiad z Krzysztofem Sadeckim
Jaki wpływ na gospodarkę światową ma w tej chwili koronawirus? Co będzie dalej? O tym, jak pandemia wywraca do góry nogami gospodarkę na świecie rozmawiamy z finansistą i analitykiem biznesowym Krzysztofem Sadeckim.
Pani K! - Felieton Roberta Załupskiego
Światowa superprodukcja „Kryzys czy Pani K” trwa w najlepsze. Ilustracja Andrzeja Pągowskiego do wydania OOH magazine z 2008 r. w tym roku nabiera zgoła innego znaczenia. Europejska panika (mam wrażenie, że reszta świata zachowuje więcej rozsądku) może wywołać kryzys, który w tym roku branży reklamowej i eventowej może dać mocno się we znaki. Może więc warto...
IGRZ - Ustawa krajobrazowa – pięć lat temu…

Uchwały krajobrazowe - stan prac: IGRZ - Ustawa krajobrazowa – pięć lat temu…

Pięć lat temu stwierdziliśmy, że Ustawa krajobrazowa jest zła, ponieważ tak posłowie, jak i senatorowie nie do końca zrozumieli intencje Prezydenta RP, autora projektu ustawy. Mówiliśmy, że nie można stanowić dobrego prawa opierając swoje sądy na powierzchownych ocenach rzeczywistości i koniunkturalnych poglądach.
Ewelina Łukasiak o kampanii Amundsen – „Odkrywaj Więcej” i złotym Effie
W zeszłym roku w konkursie Effie Awards złotą statuetkę w kategorii „Napoje alkoholowe” zdobyła marka Amundsen. Na czym skupiała się kampania „Odkrywaj Więcej” i co przełożyło się na jej sukces w tym prestiżowym konkursie?
HP przedstawia 8 trendów dla druku 3D i wytwarzania cyfrowego na 2020 rok
Przewidywania amerykańskiego producenta dotyczące przyszłości branży komentuje Marcin Olszewski, Dyrektor Zarządzający w HP Inc Polska.
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2020 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764