logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

RGB-CMYK - zamieniać, czy nie?

   15.10.2003, przeczytano 56363 razy

Problemy towarzyszące zamianom przestrzeni barwnych opisujących kolorystykę pracy wynikają z faktu, że zakresy skali barw tworzących każdą z nich nie pokrywają się. W efekcie nie tylko modyfikujemy, ale także tracimy część informacji o kolorze. Jak - i na których etapach pracy dokonywać konwersji, aby stracić jak najmniej?


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/rgb-cmyk---zamieniac%2C-czy-nie,1885,artykul.html

Kłopoty są tym większe, im większe różnice w zakresie barw opisywanych przez każdą przestrzeń. Z barwami wykraczającymi poza zakres docelowej przestrzeni można radzić sobie postępując zgodnie z kilkoma algorytmami, jednak każda metoda "upychania" większej ilości kolorów w mniejszej przestrzeni docelowej oznacza straty.


Fakty i mity
Przyjęło się z wielu powodów, że prace do druku przygotowuje się w przestrzeni barwnej CMYK, zbudowanej w oparciu o możliwości urządzeń drukujących. 32-bitowy zapis informacji przypadającej na każdy piksel jest bardziej pojemny niż przy 24-bitowym zapisie przestrzeni RGB, zaś zdolność do obsługi przestrzeni CMYK jest uważana za cechę oprogramowania wyższej klasy. Wszystko to prowadzi często do błędnego przekonania, że przestrzeń barwna CMYK jest "lepsza" (czytaj: obszerniejsza) niż RGB, a zamiana RGB-CMYK nie grozi w związku z tym żadnymi stratami skali koloru. Jest niestety odwrotnie... Przestrzenie RGB są obszerniejsze niż CMYK (p. rysunek). Zamiana RGB-CMYK nigdy nie odbywa się bezkarnie i zawsze wiąże się z obcięciem części skali kolorystycznej oraz przesunięciami pozostałych wartości barwnych.


Nie spuszczać kolorów z oka
Czy zatem nie warto zamieniać prac na CMYK? Odpowiedź jest prosta: najczęściej i tak nic nas nie uratuje przed taką zamianą. Jeśli nie my - zrobi to za nas maszyna drukarska, której możliwości są niestety tylko takie, jak wąskiej przestrzeni CMYK. Różnica polega na tym, że odbędzie się to bez żadnej kontroli, a efekty mogą nas niemile zaskoczyć.

Lepiej zatem polegać na sobie i przeprowadzić taką zamianę w sposób możliwie kontrolowany. Konwersja RGB-CMYK dokonana z użyciem profila kalibracyjnego dobrze charakteryzującego docelowe urządzenie drukujące, pozwala przy poprawnym skalibrowaniu obrazu wyświetlanego na monitorze łatwiej przewidywać efekty w druku. Mówimy "łatwiej", ponieważ praca w przestrzeni RGB jest na kolejnych etapach przygotowania projektu również możliwa, wymaga jednak znacznie bardziej rygorystycznego przestrzegania "reżimu technologicznego" związanego z kalibracją kolorystyczną, poprawnego symulowania wyglądu pracy tak, aby wyglądała jak po zamianie na CMYK itd.


Z pustego i Salomon nie naleje
Z zalet przestrzeni RGB nie warto rezygnować na przykład wtedy, gdy urządzenie drukujące zdolne jest oddać skalę szerszą niż CMYK. Mowa choćby o ploterach drukujących atramentami w układzie CMYKOG. Dodatkowo "zaoszczędzone" dzięki przestrzeni RGB informacje o kolorze mogą zostać wykorzystane, poprawiając końcowy efekt.
Własnoręczna zamiana na taką niestandardową przestrzeń docelową bywa najczęściej niemożliwa. Nie dysponujemy przecież profilami charakteryzującymi specyficzne urządzenie drukujące i nie dokonamy konwersji RGB-CMYKOG np. w Photoshopie. Przestawianie środowiska pracy przygotowanego najczęściej do kalibracji prac dla druku offsetowego stanowiłoby zresztą dodatkowy kłopot. Dlatego konwersję przestrzeni barwnych najlepiej powierzyć drukarni, a konkretnie oprogramowaniu obsługującemu druk (RIP), które dokonuje ostatecznej zamiany pracy na mapę bitową, reprezentującą końcowy obraz uzyskiwany na urządzeniu drukującym. RIP-owi lepiej dostarczyć nadmiar informacji niż zmuszać go do "improwizowania" i sztucznego "naciągania" zbyt wąskiej skali do możliwości maszyny. Drukowanie pracy zamienionej z RGB na CMYK na drukarce o większych możliwościach przypomina trochę sztuczne powiększanie rozdzielczości mapy bitowej, którą poprzednio zmniejszono...

Z przestrzenią RGB nie warto rozstawać się zresztą tak długo, jak to tylko możliwe. Wiele programów pozwala pracować w przestrzeni RGB, symulując jednocześnie wygląd pracy w trybie CMYK, dzięki czemu niemal do ostatniego kliknięcia zachowujemy możliwość przewidywania efektów w druku. Nie tracimy przy tym niepotrzebnie informacji o kolorze, która mogłaby się jeszcze kiedyś przydać. Kiedy? Jeśli pominąć wspomniany przypadek druku na maszynach o poszerzonej przestrzeni CMYK - choćby na ekranie monitora! Aplikacje ekranowe (internet, prezentacje multimedialne, elektroniczne nośniki informacji i reklamy) to coraz poważniejsza część zastosowań naszych projektów i warto zapewnić sobie możliwość wykorzystania ich w najdoskonalszej formie, nie przykrojonej do przypadkowej palety powstałej z mieszania kolorów farb drukarskiej triady.

Również perspektywa dalszej obróbki kolorystycznej powinna zmobilizować nas przynajmniej do zachowania kopii pracy w oryginalnej przestrzeni RGB, zapewniającej najbogatszy materiał wyjściowy do dalszych modyfikacji i filtrowań.

W naszych rozważaniach założyliśmy, że do pracy przystępujemy dysponując oryginalnym materiałem wyjściowym w trybie RGB (np. skanem). Z tego, co zostało powiedziane mogłoby wynikać, że proces odwrotny - zamiana CMYK na RGB - odbędzie się tym razem wprawdzie bez zysku, ale także bez zbędnych kosztów, jako że zamieniamy przestrzeń węższą na szerszą. To także nieprawda! Jak widać na naszym rysunku, istnieją zakresy skali CMYK, które wykraczają poza obszar dostępny w przestrzeniach RGB - niewielka część wartości barwnych CMYK po prostu się w nich nie mieści. Podkreślmy zatem: każda zmiana przestrzeni barwnej oznacza stratę lub przynajmniej przekłamanie, wynikające z zastosowania algorytmów przeliczających wartości barwne. Jeśli zdjęcie zeskanowane w przestrzeni RGB zamienimy na CMYK na potrzeby druku, a potem ponownie dokonamy zamiany na RGB - po raz kolejny narazimy się na "upychanie" części skali wewnątrz obszaru RGB. Możemy być pewni, że odpowiednie wartości nie wrócą już na "swoje miejsce", które zajęły początkowo w przestrzeni RGB opuszczając np. skaner, a nasza praca po raz kolejny oddali się od oryginału.

W praktyce radzimy zamieniać na CMYK wersje prac, które zostały już "doszlifowane" i są gotowe do wysłania do druku na znanym nam urządzeniu drukującym w skali CMYK - np. maszynie offsetowej. Warto pamiętać, że posługiwanie się przestrzenią RGB ma jeszcze jedną istotną zaletę: objętość naszych prac jest znacznie mniejsza.

W dziale "Kruczki i sztuczki" odpowiadamy na otrzymane po opublikowaniu tego tekstu pytania o wybór właściwej przestrzeni RGB.

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz

Najnowsze w tym dziale

Sklepy przyszłości pojawią się szybciej, niż się nam wydaje
Sprzedawcy detaliczni od dawna wiedzieli, że na rynku szykują się zmiany. Konsumenci coraz chętniej przenoszą swoje zwyczaje zakupowe do internetu i to tam uczą się pewnych wzorców – przede wszystkim szybkości zakupów, wygody, ogromnej dostępności asortymentu czy choćby elastyczności związanej z dostawą, zwrotami i płatnościami.  Na tym tle tradycyjne...
Religia a architektura wnętrz z punktu widzenia projektanta
Religia jest nieodłącznym elementem naszego życia. Niezależnie od wyznawanych poglądów wywiera na nas mniejszy lub większy wpływ, pojawia się na moment lub towarzyszy nam przez całe życie. Wywołuje dyskusje, budzi emocje, bywa narzędziem w walce i ostoją w potrzebie. Daje nadzieję, determinuje wybory życiowe, a nawet kształtuje otoczenie.
Kryzys, który dotknął w sposób szczególny branżę eventową, ma wpływ także na funkcjonowanie agencji marketingowych – nie zawsze negatywny. Przedstawiciele 6 z ponad 20 agencji zrzeszonych  w międzynarodowej sieci niezależnych agencji marketingu zintegrowanego 3AW, podzielili się swoimi obserwacjami na temat tego, jak kryzys wywołany koronawirusem...
Pandemia – słowo klucz, wskutek którego cały świat wstrzymuje oddech. Dla wielu firm to czas kryzysu – nie tylko ekonomicznego, ale też komunikacyjnego. Bo jak mówić, kiedy ciężko dobrać słowa? W jaki sposób utrzymać kontakt z klientami? I w końcu – dlaczego warto komunikować się w mediach społecznościowych w dobie pandemii?
„Kryzysowe” Public Relations
Gdy morze się cofa, wychodzi na jaw, kto pływał bez stroju kąpielowego – mawiał francuski ekonomista, Patrick Artus. Tym, co łączy różne sytuacje kryzysowe, jest bowiem fakt, że przychodzą zazwyczaj z zaskoczenia. Jeśli posiadamy te symboliczne „kąpielówki”, jesteśmy w stanie szybko, bez większego szwanku na wizerunku wyjść na brzeg i dostosować...
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2020 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764