logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Roadside America: Amerykańska reklama przydrożna w Galerii Signs.pl

   11.02.2019, przeczytano 1043 razy
strzałkistrzałka
Roadside America: Amerykańska reklama przydrożna w Galerii Signs.pl ZOBACZ ILUSTRACJE

W Galerii Signs.pl prezentujemy prace ze słynnej kolekcji Roadside America – zdjęcia autorstwa Johna Margoliesa, przenoszące nas w świat przydrożnej Ameryki wraz z jej charakterystyczną infrastrukturą handlowo-turystyczną i jeszcze bardziej charakterystyczną reklamą i oznakowaniami. Czy jest to tylko sentymentalna podróż i historyczna ciekawostka, czy też możemy wynieść z tej podróży lekcję aktualną również dziś?


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/roadside-america%3A-amerykanska-reklama-przydrozna-w-galerii-signs.pl,381175,artykul.html

Archiwum fotografii Roadside America jest jednym z najbardziej wszechstronnych studiów dokumentalnych prezentujących architekturę i oznakowania obiektów handlowych i turystycznych, usytuowanych wzdłuż głównych amerykańskich traktów komunikacyjnych, a także ulic miast i prowincjonalnych miasteczek.

John Margolies – amerykański krytyk architektury i fotograf, dokumentował przydrożną architekturę i reklamę wizualną przez niemal czterdzieści lat (1969-2008), wykonując blisko 12 tys. kolorowych slajdów małoobrazkowych. Widzimy na nich obiekty komercyjne – głównie handlowe, gastronomiczne i rozrywkowe, takie jak restauracje, stacje benzynowe, kina, motele, miniaturowe pola golfowe, obiekty turystyczne, ale także instytucje - muzea, teatry, banki. Zdjęcia prezentują towarzyszące im oznakowania i reklamy, które formą i skalą nierzadko wykraczają poza standardy do jakich przywykliśmy w Europie, stając się nie tyle dodatkiem, co niemal główną treścią I formą tej przydrożnej architektury.

Route 66: Znikający świat

Kolekcja Roadside America pokazuje Stany Zjednoczone z okresu rozkwitu motoryzacji i boomu na podróżowanie jaki zrodził się wraz ze wzrostem dobrobytu po II wojnie światowej. Towarzyszyła mu rozbudowa sieci drogowej oraz urbanizacja obszarów podmiejskich. Z czasem wiele z uwiecznionych na tych zdjęciach obiektów podupadło lub znikło z przydrożnego krajobrazu Ameryki, padają ofiarą rozbudowy sieci autostrad międzystanowych albo zmiany nawyków związanych z podróżowaniem. Część sfotografowanych przez Margoliesa obiektów trafiła dzięki autorowi zdjęć do rejestru National Register of Historic Places.

Pamiętacie animowany film „Auta” osnuty na autentycznych losach miasteczka Peach Springs w Arizonie? W prezentowanej kolekcji znajdziecie wiele podobnych miejsc...

ilustracjastrzałka

ilustracjastrzałka

Obiekty jakie oglądamy na zdjęciach to często twórczość o naiwnym i nieporadnym charakterze. Bywa ekscentryczna, kiczowata, czasem wręcz absurdalna. Jednak z jakichś powodów zdjęcia te ogląda się z wielkim sentymentem i przyjemnością, czując pewien żal za tym zanikającym światem, jakiego nie znajdziemy w poprawnym otoczeniu korporacyjnych, sieciowych restauracji i sklepów. Ich profesjonalnie zrobione oznakowania nie są już opracowywane przez lokalne firmy reklamowe - ich miejsce zajęły renomowane, często międzynarodowe agencje.

ilustracjastrzałka

Niepoprawny urok indywidualizmu

Gdy w 2001 r. Zbigniew Grzemski ("abanga") opublikował u nas tekst będący przyczynkiem do dyskusji o stylu lokalnych amerykańskich „signmakerów”, spróbowaliśmy tak skomentować ów fenomen: „Jaki jest ten "amerykański styl" - dobry, zły, kiczowaty? (...) Reklama wizualna jest jedną z ostatnich dziedzin reklamy, które opierają się uniformizacji i podporządkowaniu globalnym wzorcom typowym dla mediów masowych. Jednostkowy charakter realizacji w naszej branży daje szansę temu, za czym coraz bardziej tęsknimy - indywidualności. To chyba największy jej urok, którego nie doświadczymy na łamach gazet, w telewizji czy na powierzchniach bilboardów. I nawet jeśli czasem oznacza to nieporadność, nawet jeśli wydaje się kiczowate - może okazać się szansą na utrzymanie względnie przyjaznego charakteru otoczenia w świecie podporządkowanym postulatowi zwiększenia sprzedaży.”

ilustracjastrzałka

Sam autor kolekcji występuje raczej w roli obiektywnego obserwatora niż recenzenta i krytyka architektury. Jednak sam fakt, że dokumentowaniu tych obiektów poświęcił 40 lat życia dowodzi, że tę twórczość – mimo jej często nieprofesjonalnego i czasem wręcz groteskowego charakteru – uważał za godną uwiecznienia. Miał rację. Stworzony przez niego zbiór to niepowtarzalny zapis stylistyki i trendów – nie tylko w amerykańskim signmakingu, ale szerzej - w amerykańskiej popkulturze. W pewnym sensie przypomina to pracę innego słynnego amerykańskiego dokumentalisty Alana Lomaxa, który stworzył archiwum nagrań dokumentujących tradycyjną muzykę folkową i bluesową – nie tylko z terenu Stanów Zjednoczonych.

Wnioski z amerykańskiej lekcji?

Na amerykańskie realizacje warto spojrzeć w kontekście toczącej się u nas dyskusji o roli reklamy w kształtowaniu otoczenia wizualnego i jej wpływie na jakość przestrzeni publicznej – dyskusji zaostrzonej wprowadzeniem ustawy krajobrazowej i towarzyszących jej lokalnych uchwał samorządowych.

W Polsce słyszymy tyle narzekań na zalew „reklamozy” i „banerozy”, tymczasem oglądając te amerykańskie przykłady jakoś nie odnosimy zbyt często tego przykrego wrażenia psucia architektury przez reklamę i oznakowania. Wprawdzie i na zdjęciach wykonanych przez Margoliesa nie brakuje prawdziwych koszmarków, których nie należałoby życzyć za oknem nawet najgorszemu wrogowi. Jednak uderza to, że często niezależnie od tego jak monstrualne i kiczowate byłyby te realizacje, pozostają one w dziwnej harmonii z architekturą której towarzyszą - a którą niejednokrotnie wręcz tworzą. Czym to wytłumaczyć? Jak to jest, że gigantyczny neon przy amerykańskim motelu wygląda naturalnie, a kilka banerów dopiętych do elewacji w Polsce wzbudza krytykę i protesty?

Wydaje się, że kluczem jest tu właśnie pojęcie „naturalnie”. Widoczne na zdjęciach Margoliesa instalacje reklamowe i oznakowania nie są „ciałem obcym” dopiętym do istniejącej architektury i konkurującym z nią o względy obserwatora. To co rzuca się w oczy, to ścisły związek elementów reklamowych i architektury, które tworzą jedną całość, jeden aranż przestrzenny – nawet jeśli fizycznie są to niezależne obiekty. W wypadku baru w kształcie hot doga trudno powiedzieć gdzie zaczyna się i kończy oznakowanie, a gdzie zaczyna się architektura. Reklama i oznakowania są najczęściej naturalnym, strukturalnym elementem całości, dopełniają kompozycję. Nawet jeśli jej nie „ratują” (bo czasem nie da się jej uratować ;-) - to przynajmniej jej nie niszczą. Jeśli reklama jest kiczowata i nieporadna, to najczęściej tak samo kiczowata i nieporadna jest sama architektura – okazuje się, że mimo wszystkich mankamentów jest w tym pewna harmonia i urok. Jak to możliwe? Może tajemnica tkwi w tym, że nie ma tu walki, zasłaniania, „przepychania się do przodu” i działania „wbrew” architekturze”?

ilustracjastrzałka

ilustracjastrzałka

ilustracjastrzałka

ilustracjastrzałka

Być może nie jest zatem ważne czy reklama jest duża czy mała, agresywna czy delikatna w formie. Może to wszystko nie przesądza o tym czy wygląda dobrze czy źle? Ważne wydaje się natomiast stosowanie zasady odpowiedniości. Nawet monstrualny i agresywny neon może być całkowicie naturalny i odpowiedni dla przydrożnego motelu obserwowanego z trasy, w ruchu z dużą szybkością – co tłumaczy skalę wielu z tych reklam. Jednak w wypadku hotelu zlokalizowanego w zabytkowej kamienicy w historycznym centrum europejskiego miasta, nawet niewielki baner może okazać się nieodpowiedni, obcy – po prostu nienaturalny. Restauracja zlokalizowana w kadłubie samolotu DC-7 ustawionym na terenie rekreacyjnym może nieźle korespondować z sąsiednim basenem i zjeżdżalnią, jednak powtórzenie tego „dowcipu” przy skrzyżowaniu ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej w Warszawie skończyło się (słusznie) skandalem oraz pretensjami o degradowanie przestrzeni miejskiej kiczowatą i nie pasującą do otoczenia instalacją.

Pamiętajmy zatem o złotej zasadzie: rzecz nie w rozmiarach, ale w dobrym dopasowaniu ;-) Zobaczcie jak to się robiło w „Przydrożnej Ameryce” - zapraszamy na pierwszą część naszej wirtualnej wystawy, której zasoby zamierzamy w przyszłości systematycznie rozbudowywać. Już teraz czeka na Was ponad 400 zdjęć – czasem śmiesznych, czasem inspirujących, a czasem dających do myślenia...

Galeria: John Margolies Roadside America: Amerykańska reklama przydrożna

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz

Najnowsze w tym dziale

Ile warta jest dobra reklama?
Kiedy mówimy o promocji firmy, nasuwa nam się myśl: reklama w telewizji lub bilbordy. Świadome kształtowanie wizerunku firmy to coraz ważniejszy aspekt jej obecności w przestrzeni publicznej. Jaka jest prawdziwa wartość dobrze dobranych narzędzi reklamowych i co wziąć pod uwagę przy planowaniu kampanii?
Sprzedaż sezonowa – wszystko, co musisz o niej wiedzieć
Branża e-commerce stale szuka i znajduje kolejne powody, które napędzają koniunkturę sprzedaży online. Black Friday czy Cyber Monday to początek zakupowego szaleństwa, jakie towarzyszy nam w listopadzie i grudniu. Jak wykorzystać ten czas, aby zwiększyć sprzedaż i pozyskać nowych klientów?
„Słodkie lisa ucha berety” – czyli jak Aliexpress wykorzystuje unikalne cechy marki w swojej komunikacji?
Zakupy na AliExpress to doświadczenie niespotykane w innych sklepach internetowych. Współtworzone jest na równi przez markę, sam serwis, jego jedyny w swoim rodzaju interfejs, kolosalną bazę produktów, sposób dostawy oraz samych użytkowników. Jak AliExpress wykorzystuje to w swojej komunikacji w mediach społecznościowych?
Jak aranżacja biura zwiększa efektywność pracowników?
Przeprowadzka do nowej siedziby to szansa na modyfikacje kultury i stylu pracy w firmie – wynika najnowszego raportu pt. „Lepiej niż w domu. Jak zadbać o komfortowe i twórcze środowisko pracy”, opracowanego przez Well.hr, Colliers International i PwC. Publikacja zawiera inspiracje, jak poprzez aranżację przestrzeni wpływać na styl i kulturę pracy, oraz opisuje...
Druk 3.0: nowe preferencje konsumentów, nowa rola druku
Rola druku zmienia się wraz z preferencjami konsumentów. Paradoksalnie – w świecie, w którym odbiorcę otacza coraz więcej ekranów, marki mogą wykorzystać druk już nie tylko jako nośnik informacji. Przede wszystkim może on być narzędziem działającym na różne zmysły adresata komunikatu. Głównie na zmysł dotyku.
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2019 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764