logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Shop doctor zawodem przyszłości?

  PR 11.10.2016, przeczytano 734 razy

Na Zachodzie,  shop doctor jest prężnie rozwijającym się zawodem. Z jego usług korzystają nie tylko wielkie sklepy odzieżowe, ale również właściciele salonów meblowych, samochodowych czy sklepów spożywczych. Właściwie nie ma branży związanej z handlem, w której shop doctor nie byłby pomocny.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/shop-doctor-zawodem-przyszlosci,30211,artykul.html

Celem współpracy między takim specjalistą, a punktem handlowym jest sprawienie, by  wizyta klienta w danym sklepie była przyjemnym doświadczeniem, oczywiście zakończonym zakupem. Shop doctor analizuje wszystko – od światła, przez ułożenie regałów, po strzałki informacyjne. W Polsce prekursorem zawodu jest dr Marek Borowiński – absolwent ASP, specjalista od psychologii koloru oraz visual merchendisingu, właściciel firmy Shop Doctor. Sklepy, które skorzystały z jego usług zanotowały wzrost sprzedaży swoich produktów oraz większe zadowolenie wśród klientów. Na czym polega ten zawód? 

Dlaczego shop doctor widzi więcej niż Ty?

Przede wszystkim, patrzy na sklep z perspektywy klienta. Niektóre strefy, misternie zaplanowane przez właściciela, mogą wydawać się mu genialnym rozwiązaniem. Co jeśli, robiący zakupy,  wcale nie czuje się w nich dobrze? Shop doctor pokazuje, jak sprawić, by sklep był miejscem przyjaznym konsumentom i odpowiadającym ich potrzebom. Zdarza się, że rozwiązania logistyczne, które wymyślają pracownicy, są zupełnie niezrozumiałe dla odwiedzających. Czynników jest mnóstwo – od zbyt wąskich alejek, przez słabe światło, na złym rozmieszczeniu produktów kończąc. Shop doctor przeprowadza analizę złych i dobrych rozwiązań w sklepie, po to, by pokazać właścicielom, jakie konkretne zmiany powinni wprowadzić w sklepie. Specjalista od Visual Merchendisingu, to osoba obiektywna, patrząca oczami konsumenta, ale mająca ogromną wiedzę na temat obsługi klienta w sklepie. W sklepie sprawdza bariery wizualne (czyli identyfikuje się wszystkie te aspekty, które mogą przeszkadzać w zauważeniu danej rzeczy), porządek ułożenia produktów, oznaczenia np. jeśli sklep wprowadził eko-żywność czy jest ona w jednym miejscu, oznakowana. W przypadku, dajmy na to, sklepów meblowych bardzo ważne jest, aby zachęcić klientów do maksymalnego wydłużenia swojego pobytu w takim punkcie usługowym

Jakie są częste błędy w ekspozycji?

Dr M. Borowiński zwraca uwagę między innymi, na faworyzowanie niektórych produktów, względem innych. Tak dzieje się czasami w salonach motocyklowych. Właściciel, zakochany w motocyklach, przywiązuje szczególną uwagę do ich ekspozycji, a zaniedbuje część salonu z akcesoriami. Chociaż na dodatkach ma wyższą marżę, są one częściej kupowane. - Powiększa się grupa kobiet jeżdżących na motocyklach i do nich skierowane są linie ubrań i akcesoriów do jazdy. Ale klientki niechętnie wejdą w przestrzeń z ubraniami, które są niechlujnie rozrzucone, jak w starej hurtowni rodem z  PRL-u – mówi dr Borowiński. Trzeba zwrócić uwagę na potrzeby i przyzwyczajenia danego klienta, żeby przystosować swój sklep pod jego wymagania. Innym błędem jest tworzenie stref w sklepie, które nie zachęcają kupujących do odwiedzin. Mogą to być zbyt wąskie alejki, złe oznakowanie lub bariery wizualne w postaci zbyt nisko zawieszonych banerów. Zadaniem shop doctora jest wypracowanie, wspólnie z właścicielem sklepu, rozwiązań jakie można wprowadzić, by zwiększyć zyski z biznesu.

Ocena pracowników

Shop doctor podczas swojej wizyty ocenia również zaangażowanie pracowników obsługujących klienta i pokazuje w jaki sposób zwiększyć skuteczność sprzedawców. Podstawą przy sprzedaży, dajmy na to projektu w sklepie meblowym jest analiza potrzeb zamawiającego. Trzeba jak najlepiej poznać jego oczekiwania, żeby stworzyć projekt wymarzonego pomieszczenia, ale też uważać, by  podczas rozmowy nie wdawać się w tematy dotyczące jego życia osobistego. Klienci bardzo lubią opowiadać swoje historie, które dla projektanta niekoniecznie są przydatne. Sprzedawca powinien wykorzystać pozycję autorytetu i wiedzy profesjonalisty w celu dopasowania idealnego projektu dla klienta. Badania pokazują, że im więcej rozwiązań przedstawimy kupującemu, tym trudniej będzie mu się zdecydować. Pracownicy muszą przedstawić ofertę sklepu, w taki sposób, aby była ona bogata, ale też zrozumiała dla klienta.

Jak stać się shop doctorem?

Kluczem do sukcesu w zawodzie jest znajomość psychologii koloru i technik ekspozycji produktów. - W visual merchendisingu zafascynowało mnie to że można zaaranżować wystawę, która będzie generować zyski dla sklepu. Ekspozycję, którą ułożę, mogę pokazać całemu światu. Od tego zaczęła się moja fascynacja profesją. Z czasem branża rozwijała się, pojawiały się badania i analizy jak barwa wpływa na zachowanie klienta. Jak wnętrze współgra z oświetleniem w salonie kosmetycznym, a jak w salonie meblowym. Kiedy ja zaczynałem, nie było osób zajmujących się tym tematem. Teraz osoby chcące pracować w zawodzie, mają wiele możliwości na zgłębianie wiedzy – i z podręczników, i od praktyków. – wspomina dr M. Borowiński. W tej pracy ważne jest wyczucie smaku, dobry gust, wiedza na temat oddziaływania światła i koloru na konsumenta. Zawód wymaga doświadczenia, praktyki oraz systematycznego śledzenia trendów i nowości. W Polsce nie powstał jeszcze kierunek studiów przygotowujący przyszłych shop doctorów do pracy, ale wiedzę można czerpać z branżowych podręczników, szkoleń, wykładów lub bezpośrednio od osób związanych z branżą.

Źródło: Shop Doctor

www.shopdoctor.pl

PR - Tekst opublikowany bezpłatnie na podstawie promocyjnych materiałów prasowych. Redakcja nie odpowiada za jego treść.

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
,

A co, jeśli właściciel również umie spojrzeć na sklep z perspektywy klienta?
Albo zatrudniony architekt...?

avatar użytkownika
,

To samo co w sytuacji w której klient lub grafik projektujący interfejs www potrafi spojrzeć na projekt z perspektywy specjalisty od usability i user experience.  

,

Czyli shop doctor jest po prostu architektem wnętrz z fancy namingiem...  

avatar użytkownika
,

To całkiem tak samo jak specjalista od UIX - to grafik z fancy namingiem...  

,

Mylisz się.
Spece od UX bardzo często są kiepskimi grafikami.
  

avatar użytkownika
,

Co Ty powiesz? Ale shop doctor jest za to świetnym architektem wnętrz, co?  

,

Nie wiem. Nie znam takiej profesji.
Nie znam też kogokolwiek, kto by się takim durnym mianem tytułował.
  

avatar użytkownika
,

Nic na to nie poradzimy. W każdym razie relacja między specem od UIX a grafikiem jest tego samego rodzaju co między specem od merchendisingu a architektem wnętrz. Jeśli "shop doctor" jest architektem wnętrz to speca od UIX można na takiej samej zasadzie tytułować grafikiem. Wspominałeś coś o durnocie?  

,


wiadomość usunięta z przyczyn regulaminowych (wpis może stanowić pomówienie)
  

avatar użytkownika
,

Popisywanie się chamstwem i pogardą dla ludzi nie są argumentem w tej dyskusji - podobnie jak w żadnej innej. Nie wiesz o tym człowieku nic, nie masz żadnych podstaw aby zamieszczać tutaj insynuacje na jego temat. Zacznij ważyć słowa jeśli chcesz tutaj dyskutować.  

,

Nic?

Obejrzałem stronę internetową podaną w artykule.
To wystarczy, aby ocenić kwalifikacje i umiejętności.

Bardzo nisko ocenić.
  

avatar użytkownika
,

Interwencja administracyjna nie dotyczyła tego jak oceniasz kwalifikacje.  

,

Możesz interweniować ile wlezie.
Niestety, nawet pobieżna analiza strony, pokazuje braki kompetencyjne bohatera artykułu.
Braki na poziomie podstawowym.
  

avatar użytkownika
,

I to upoważniło Cię do publikowania insynuacji na jego temat sugerujących, że jest nierzetelny i nieuczciwy wobec swoich klientów? Jaja sobie robisz czy się już kompletnie pogubiłeś?  

,

Zaufałbyś specjaliście od wizerunku osobistego, który przyszedłby na spotkanie obdarty i brudny?

No właśnie.

Czemu więc oczekujesz kredytu zaufania wobec kogoś, kto własną stroną www potwierdza niewiedzę i niekompetencję w sprawach podstawowych?
  

avatar użytkownika
,

To nie ma nic wspólnego z błotem, którym tego człowieka obrzuciłeś w wymoderowanym wpisie. Trzeba było napisać to co napisałeś tutaj - że na podstawie wizyty na jego stronie nisko oceniasz jego kompetencje merytoryczne. Ludzie zainteresowani tematem łatwo mogliby oceni wiarygodność Twojej oceny i wszystko byłoby fair.   

avatar użytkownika
,

Pierwsze słowo, które mi przychodzi do głowy po przeczytaniu artykułu, to pajacowanie.
Zupełnie nie wiem dlaczego, bo przecież osoba Pana Doctora, serwis signs.pl, jak i sam temat są godne poszanowania.
Artykuł świetny - dowiedziałem się bardzo wiele o sklepach meblowych (czyli punktach usługowych), hurtowniach z czasów PRL'u i motocyklistach. Super, tylko tak dalej.

avatar użytkownika
,

Mniej więcej to samo słyszy w Polsce grafik informujący klienta, że powinien otrzymać projekt funkcjonalny serwisu zanim zabierze się za opracowanie layoutu od strony graficznej.  

avatar użytkownika
,

Trzeba wiedzieć co i jak do kogo mówić. Niektórzy klienci (pewnie wariaci albo zwykłe wsioki) wolą żeby mówić do nich w języku polskim.
Każdy jest inny - na mnie ciągłe powtarzanie o sobie specjalista i ekspert działa zniechęcająco. Wolałbym zobaczyć dokonania Pana Doctora niż tylko czytać o ich niewiarygodnej skuteczności. W niektórych kręgach pewnie wystarczy pojawić się z Oliwierem Janiakiem żeby zostać ekspertem, ale na mnie to nie działa.
Tak, na pewno przemawia przeze mnie zazdrość...
Artykuł mówi o rzeczach oczywistych, rozgryzionych przynajmniej kilkadziesiąt lat temu. Nie widzę tu prekursorstwa. Chyba, że w nejmingu, o którym wspomniał deartos.
Aha, Pan Doctor nazywa się również czasami trend designerem. Też ładnie.
  

avatar użytkownika
,

W dziedzinie user experience i usability też rzadko kiedy odkrywają amerykę, korzysta się obficie z doświadczeń i badań znanych już wcześniej - jednak skupienie w jednym ręku zagadnień z tego zakresu okazało się skuteczne, a graficy zaangażowani w pracę przy interfejsach użytkownika są chyba pierwszymi, którzy przyklasnęli pojawieniu się takiej specjalizacji.

Czy przemawia przez Ciebie zazdrość? Trudno powiedzieć, w każdym razie nie jest to merytoryka, o czym świadczą choćby kąśliwe uwagi o wariatach, wsiokach i języku polskim. To nie Ciebie ma przekonywać stworzony wokół tej specjalności anturaż (może być taki wyraz zagraniczny pochodzący od wsioków, co się od nas uczyli jeść widelcem, a teraz wdzięczności okazać nie umiom?) - ale klienta. Pamiętasz o tym?
  

avatar użytkownika
,

Ale to tutaj nie skupia niczego w jednym ręku - to jakiś bełkot, który ma wypromować pana Borowińskiego.
Dobra, rzeczywiście, przesadziłem. Tekst artykułu jest całkiem niezły. Myślę, że jest szansa na jego sprzedaż do "Olivii", czy tam innej "Pani domu", czyli do któregoś z tytułów tzw. prasy kobiecej (przepraszam kobiety, ale to nie ja jestem autorem tego określenia), bo to ten poziom.
Wybacz, ale zrobiło mi się przykro, że w serwisie, który bardzo lubię i wierzę w jego "misyjność" pojawia się coś takiego.
Obawiam się nadmiernego obniżenia lotów publikowanych tu artykułów.
Z wyrazami szczerej sympatii
RS
  

avatar użytkownika
,

Nie zajmujemy się na co dzień merchendisingiem - podobnie jak 99,9% naszych użytkowników. Być może Ty traktujesz tę dziedzinę jako domenę swoich codziennych zawodowych wysiłków. Jeśli tak, to ten tekst nie jest po prostu przeznaczony dla Ciebie. Pozostali miewają z tą specjalnością styczność okazjonalną, uczestnicząc w większym czy mniejszym stopniu w działaniach z tego zakresu - ale jako podwykonawcy, bez potrzeby doktoryzowania się z niej. Dobrze natomiast aby wiedzieli mniej więcej o co chodzi, jakie są rodzaje problemów, jakich mogą spotkać w takich sytuacjach ludzi i jako obowiązuje wówczas podział ról. Z naszego punktu widzenia tekst przyczynia się do uzyskania takiej orientacji przez kogoś, kto tylko kooperuje z tą branżą. Pytanie co tak na prawdę jest problemem w tym tekście - może to że autor chce się z jego pomocą wypromować?  

avatar użytkownika
,

A kto jest autorem, Mateusz Zawiślak, czy Marek Borowiński?  

avatar użytkownika
,

Przecież jest wyraźnie powiedziane jakie jest źródło tekstu i że jest to materiał PR tego pana.  

avatar użytkownika
,

Merchandising zamiast merchendising ? Chyba tak. Misie wydaje...

avatar użytkownika
,

W użyciu są obie wersje - ta z "a" jest chyba bardziej oficjalna.  

Najnowsze w tym dziale

Działania marek w okresie pandemii
Część marek działających na polskim rynku zintensyfikowały działania komunikacyjne skierowane do klientów i pracowników, jednak większość wstrzymała informowanie o swoich działaniach – wynika z tygodniowego podsumowania działań marek przygotowanego przez agencję Magna Talenta, specjalizującą się w budowaniu wizerunku marek, w tym prezesów największych, polskich...
Wszelkie zmiany, w szczególności te nagłe i narzucone odgórnie, budzą opór pracowników. Jednak w czasie panującej epidemii komunikacja zmian jest nieunikniona. Przedsiębiorstwa, chcąc utrzymać biznes, muszą dostosować się do okoliczności i wdrożyć nowe systemy oparte o pracę zdalną, automatyzację, nowe technologie czy sprzedaż on-line....
W czasie pandemii przed markami stanęły nowe wyzwania i ograniczenia. Agencja Dziadek do orzechów postanowiła podzielić się swoimi przemyśleniami, na temat tego jak w czasie panującego kryzysu powinny zachowywać się marki. „Komunikacja w pandemii” to opracowanie zawierające praktyczne rady dla każdego marketera i agencji reklamowych.
Reklama DOOH i jej wpływ na pokolenie Millenialsów
Zaletą kreowania reklam skierowanych do pokolenia Z i Millenialsów jest fakt, iż większość osób zaliczanych do tej grupy populacji dorastało wraz z rozwojem cyfrowych mediów. Jednak pokolenie Millenialsów ma również  bardzo częsty kontakt z reklamą, co może budzić w nim poczucie, iż już wcześniej natknęli się na podobną formę przekazu....
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2020 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764