logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Typografia na co dzień (1): Wstęp do typografii

   21.06.2019, przeczytano 529 razy
ilustracjastrzałka
Typograficzne lektury obowiązkowe Fot. ©Cho­chliQ

„Książka nie jest już jedyną posta­cią słowa dru­ko­wa­nego. Znaczną część istot­nych tre­ści publi­kuje się dzi­siaj w for­mie gazet, cza­so­pism, reklam. […] Pro­duk­cja kro­jów pisma, wymy­śla­nie nowych czcio­nek docho­dzi do absurdu. Można dostrzec całą masę małych i malut­kich kie­run­ków, z któ­rych każdy błą­dzi na swój spo­sób”. [1]


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/publikacje-ksiazkowe-%288%29%3A-wstep-do-typografii,382980,artykul.html

Zmierzch książki papierowej?

Przy­wo­łane w lidzie słowa nie byłyby niczym odkryw­czym, gdyby nie fakt, iż zostały wypo­wie­dziane pra­wie sto lat temu przez ówcze­snego guru nowej typo­gra­fii Jana Tschi­cholda.

Jed­nak nawet jemu nie śniło się, do jak wiel­kiego zachwia­nia pozy­cji książki przy­czyni się inter­net i wyna­la­zek czyt­ni­ków elek­tro­nicz­nych, table­tów i tele­fo­nów komór­ko­wych nowej generacji.

Mimo, że od lat wiesz­czy się koniec książki papie­ro­wej i kla­sycz­nej typo­gra­fii, para­dok­sal­nie pracy dru­kar­niom i kom­pu­te­ro­wym skła­da­czom nadal nie brakuje.

ilustracjastrzałka

Foto: Bro­ni­sław Józefiok

Zdaje się tu dzia­łać covey­ow­ska  zasada obfi­to­ści, którą można wyja­śnić dobrą kon­dy­cję teatru mimo zagro­że­nia ze strony kina, dobrą kon­dy­cję kina mimo zagro­że­nia ze strony tele­wi­zji i wresz­cie dobrą kon­dy­cję tele­wi­zji mimo zagro­że­nia ze strony inter­netu. Tortu do podziału star­czy dla każ­dego i jesz­cze zosta­nie kilka koszy ułom­ków, a war­to­ściowa książka papie­rowa obroni się sku­tecz­nie przed napo­rem elek­tro­nicz­nej tandety.

Ponadto, dzięki libe­ral­nym cza­som i nowo­cze­snej tech­no­lo­gii, wydać książkę może dzi­siaj każdy, kto ma wystar­cza­jącą ilość środ­ków wła­snych lub wie, jak się zakrę­cić wokół środ­ków roz­dzie­la­nych tu i ówdzie na tzw. kul­turę. Praw­dzi­wym pro­ble­mem jest natomiast…

…zmierzch ary­sto­kra­cji

Anglia ma swoją kró­lową, ale, jak powszech­nie wia­domo, jej wła­dza spro­wa­dza się do tuszo­wa­nia skan­dali rodzin­nych z kró­lew­skimi wnu­kami w roli głów­nej. Kró­lową sportu jest lek­ko­atle­tyka, ale dopiero na meczu piłki noż­nej poziom uwal­nia­nej adre­na­liny jest odpo­wiedni dla wraż­li­wo­ści euro­pej­skiego kibica. Także w wyro­bach poli­gra­ficz­nych ary­sto­kra­cja spsiała.

Dobrze zapro­jek­to­wana książka ustę­puje kana­po­wym pro­duk­cjom poczy­nio­nym pirac­kim Core­lem, a popraw­ność typo­gra­ficzna składu, scho­dzi na dal­szy plan wobec deadlinu, jako pod­sta­wo­wego stanu umy­słu, gra­fika komputerowego.

Bywa, że wydawcą zostaje się z dnia na dzień, a za redak­cję tech­niczną wystar­czyć musi naprze­mienne sto­so­wa­nie sekwen­cji kla­wi­szy Ctr-B i Ctr-K.

Podob­nie jak ary­sto­kra­cja, słowo adiu­sta­cja brzmi obco, a dobrze opi­sany skrypt, lub dokład­nie poli­czona i roz­ry­so­wana makieta gazety, to marze­nie ścię­tej głowy.

Być może pro­fe­sjo­nalne wydaw­nic­twa z tzw. tra­dy­cjami, kło­po­tów takich nie mają, ale zada­niem cho­chli­ko­wych bajań jest dotar­cie pod strze­chy, gdzie pro­blem zaczyna się już na eta­pie pro­jek­to­wa­nia publi­ka­cji, jej redak­cji tech­nicz­nej, a także kal­ku­la­cji kosz­tów i zasad współ­pracy z drukarnią.

Rola typo­gra­fii

Każdy, kto dzi­siaj podej­muje się pisa­nia o typo­gra­fii nie­uchron­nie naraża się na nie­bez­pie­czeń­stwo pla­giatu, gdyż o typo­gra­fii napi­sano już wszystko, a tkwiąc przez całe zawo­dowe życie w poli­gra­fii, traci się w pew­nym momen­cie jasność, skąd się wie to, co się wie, i dla­czego zasady, które się wyznaje, są lep­sze od tych, które się odrzuca.

Z pro­ble­mem tym świet­nie pora­dził sobie Robert Chwa­łow­ski, który we wstę­pie do swo­jej Typo­gra­fii typo­wej książki, stwier­dza bez ogródek:

Źró­dła tych reguł [typo­gra­ficz­nych – przyp. AG] są dwo­ja­kie: wydaw­nic­twa nor­ma­tywne i popraw­no­ściowe oraz sze­roko pojęty uzus (pocho­dzący m.in. z wydaw­nictw branżowych)”.

Jed­nak Cho­chlik, bez względu na wymie­niony wyżej uzus, kon­su­mo­waną nało­gowo lite­ra­turę przed­miotu oraz trzy­dzie­sto­let­nie doświad­cze­nie zawo­dowe, nie ma zamiaru w typo­gra­ficz­nych felie­to­nach, po raz setny przy­wo­ły­wać zbioru zasad obo­wią­zu­ją­cych przy skła­dzie publi­ka­cji, roz­pi­sy­wać się i roz­ry­so­wy­wać na temat ele­men­tów skła­do­wych książki czy też pro­wa­dzić dys­kurs, poparty miaż­dżą­cymi argu­men­tami, o wyż­szo­ści jed­nego kroju pisma nad innym.

To wszystko oraz znacz­nie wię­cej, odnaj­dzie­cie w prze­bo­ga­tej lite­ra­tu­rze przed­miotu, z któ­rej kilka wybra­nych pozy­cji wymie­niamy na końcu felietonu.

Stam­tąd wła­śnie, a kon­kret­nie z Ele­men­ta­rza stylu w typo­gra­fii, Roberta Brin­ghur­sta [2] pocho­dzą takie oto perełki:

ilustracjastrzałka

Foto: ©Robert Oleś, d2d.pl

„W świe­cie, w któ­rym zasy­py­wani jeste­śmy nie zawsze potrzeb­nymi infor­ma­cjami, typo­gra­fia musi czę­sto zwra­cać uwagę na samą sie­bie, żeby zachę­cić do czy­ta­nia. By jed­nak doszło do prze­czy­ta­nia, typo­gra­fia winna usu­nąć się w cień”.

„Jedna z zasad typo­gra­fii to czy­tel­ność. Inna to coś wię­cej niż czy­tel­ność: to zasłu­żone lub nie­za­słu­żone zain­te­re­so­wa­nie, któ­rego ener­gia udziela się stro­ni­com. Przy­biera ono różne posta­cie i funk­cjo­nuje pod róż­nymi nazwami, jak choćby: pogoda ducha, oży­wie­nie, śmiech, wdzięk i radość”.

„Typo­gra­fia jest dla lite­ra­tury tym, czym wyko­na­nie utworu muzycz­nego dla kom­po­zy­cji; istot­nym aktem inter­pre­ta­cji, peł­nym roz­licz­nych oka­zji do wyka­za­nia się głę­bo­kim zro­zu­mie­niem lub tępotą”.

„Typo­gra­fia z zało­że­nia winna speł­niać wobec czy­tel­nika nastę­pu­jące zada­nia: zapra­szać czy­tel­nika do tek­stu, ujaw­niać wymowę i zna­cze­nie tek­stu, wyja­śniać struk­turę i porzą­dek tek­stu, łączyć tekst z innymi ele­men­tami, wpra­wiać czy­tel­nika w błogi stan relaksu, który ide­al­nie sprzyja czyn­no­ści czy­ta­nia”.

 

Cho­chli­kowa metodologia

Cho­chli­kowy punkt widze­nia usa­do­wiony jest w miej­scu spo­tka­nia klienta z dru­kar­nią. Z tej per­spek­tywy widać jak na dłoni, z czym tak naprawdę mają pro­blem pro­jek­tanci, gra­ficy i wydawcy, przy­go­to­wu­jąc publi­ka­cje do druku. Czę­sto sprawa zaczyna się już na eta­pie zapy­ta­nia kal­ku­la­cyj­nego, kiedy trzeba okre­ślić obję­tość i for­mat pla­no­wa­nej do druku książki.

Stąd też, w tym cyklu felie­to­nów typo­gra­ficz­nych, zaj­miemy się przede wszyst­kim omó­wie­niem wpływu, jaki na kształt i czy­tel­ność książki, mają zasto­so­wane roz­wią­za­nia typo­gra­ficzne oraz przy­pa­trzymy się błę­dom popeł­nia­nym przez mniej wpraw­nych gra­fi­ków przy­go­to­wu­ją­cych publi­ka­cje książ­kowe do druku.

Omó­wimy więc zarówno pro­blemy mikro­ty­po­gra­fii doty­czące pod­sta­wo­wych błę­dów składu, zauwa­żo­nych w prze­ka­zy­wa­nych nam do druku pli­kach, jak i wybrane zagad­nie­nia z zakresu makro­ty­po­gra­fii:

  • poję­cia arku­szy autor­skich, wydaw­ni­czych i drukarskich,
  • wpływ wybra­nego kroju pisma, jego wiel­ko­ści i inter­li­nii na koń­cową obję­tość publikacji,
  • zasady okre­śla­nia wymia­rów, pro­por­cji i for­ma­tów typo­wych stronic.

Będzie to więc raczej case study pro­sto z linii frontu, niż aka­de­micki trak­tat o świę­tych zasa­dach ele­ganc­kiego składu.

Lek­tury obowiązkowe

O tym wszyst­kim w kolej­nych odcin­kach, a na koniec tego, pre­zen­tu­jemy obie­caną listę kilku tytu­łów z obfi­tej biblio­gra­fii przed­miotu, dobraną bar­dzo subiek­tyw­nie, głów­nie na pod­sta­wie tego, co aktu­al­nie zalega na cho­chli­ko­wym biurku. Kolej­ność poszcze­gól­nych pozy­cji na liście, nie jest przy­pad­kowa. Każda z nich ma inne zalety i inne wady.

  1. Robert Brin­ghurst, Ele­men­tarz stylu w typo­gra­fii, Kra­ków: d2d, 2018.
  2. Jan Tschi­chold, Nowa typo­gra­fia, War­szawa: Reacto Verso, 2011.
  3. Robert Chwa­łow­ski, Typo­gra­fia typo­wej książki, Gli­wice: Helion, 2002.
  4. Adrain Fru­ti­getr, Czło­wiek i jego znaki, Kra­ków: d2d, 2010.
  5. Michael Mit­chell, Susan Wight­man, Typo­gra­fia książki. Pod­ręcz­nik pro­jek­tanta, Kra­ków: d2d, 2012.
  6. Andrzej Toma­szew­ski, Archi­tek­tura książki, War­szawa: COBRPP, 2011.
  7. Jost Hochuli, Detal w typo­gra­fii, Kra­ków: D2D, 2009.
  8. James Felici, Kom­pletny prze­wod­nik po typo­gra­fii, CZYSTYWARSZTAT, 2009.
  9. Angielsko-polski lek­sy­kon ter­mi­nów poli­gra­ficz­nych, pod redak­cją Leszka Mar­kow­skiego, War­szawa: COBRPP, 2013.
  10. PN-70/P-55010, Jed­nostki wiel­ko­ści typo­gra­ficz­nych.
  11. PN-78/N-01222, Kom­po­zy­cja wydaw­ni­cza książki.
  12. PN-83/P-55366, Zasady skła­da­nia tek­stów w języku pol­skim.

Począt­ku­ją­cym adep­tom sztuki typo­gra­ficz­nej, pro­po­nuję zacząć od lek­tury pozy­cji nr 3, gdzie w jed­nym miej­scu znajdą kom­pen­dium typo­gra­ficz­nych zasad, uło­żo­nych w spo­sób czy­telny i kla­rowny. Potem koniecz­nie trzeba się­gnąć po pozy­cję  nr 1. Jest to książka wyjąt­kowa, zarówno pod wzglę­dem  mery­to­rycz­nym, sty­li­stycz­nym i edy­tor­skim. Praw­dziwa perełka. Po tej lek­tu­rze, żadna z pozo­sta­łych pozy­cji nie będzie już wystar­cza­jąco satys­fak­cjo­nu­jąca. Obie wska­zane wyżej książki, trzeba mieć na wła­sność, jako pod­sta­wowy ele­ment wypo­sa­że­nia warsz­tatu typo­grafa. Godne pole­ce­nia są też tytuły nr 6 i 8.

Na począ­tek to wystar­czy, tym bar­dziej, że jak  dono­szą inter­nety,  w tym roku ukaże się znowu jedna lub dwie „bar­dzo ważne” pozy­cje z zakresu typo­gra­fii. Szkoda więc życia na zbyt docie­kliwe grze­ba­nie w prze­szło­ści, choć wia­domo, że aby łamać zasady, trzeba je naj­pierw poznać.

Z cho­chli­ko­wym przy­mru­że­niem oka
Wasz typo­gra­phic hob­go­blin
Andrzej Gołąb

Dodatkowe informacje:

Przy­pisy:
[1] Jan Tschi­chold, Nowa typo­gra­fia, War­szawa: Reacto Verso, 2011.
[2] Robert Brin­ghurst, Ele­men­tarz stylu w typo­gra­fii, Kra­ków: d2d, 2018.


avatar użytkownika
+ + + + + + + + + + + + +

Tekst opublikował użytkownik: cuddruk

(Andrzej Gołąb)

cuddruk o sobie:

Od ponad 30 lat jestem związany z poligrafią. Obecnie pracuję w Centrum Usług Drukarskich Henryk Miler w Rudzie Śląskiej, na stanowisku pełnomocnika właściciela.
Razem z gronem współpracowników służymy radą i doświadczeniem w zagadnieniach związanych z głównymi procesami realizowanymi w naszej drukarni:
- DTP i przygotowanie plików do druku
- Weryfikacja plików produkcyjnych
- Impozycja i naświetlanie CTP
- Pełnoformatowy druk offsetowy
- Druk cyfrowy
- Introligatorka i pozostałe procesy postpressowe
- Gospodarka papierem
- Informatyczny System Zarządzania Przedsiębiorstwem Poligraficznym zgodny z normą ISO 9001

Zapraszam także do odwiedzenia mnie w internecie:
Blog: http://www.chochlikdrukarski.com.pl
FB: https://www.facebook.com/chochlikdrukarskireaktywacja
Strona: https://cuddruk.pl/
Poczta: andrzej.jozef.golab@gmail.com

Więcej informacji o użytkowniku

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz

Najnowsze w tym dziale

Czym właściwie jest banner blidness?
Niektórzy twierdzą, że termin ślepoty banerowej, tzw. banner blidness jest przestarzały. Jednak internauci coraz częściej pomijają informacje, które postrzegają wyłącznie jako reklamę. I chociaż wzorce reklam przeszły prawdziwą ewolucję, ślepota banerowa jest wciąż powszechna. Jak skutecznie walczyć z występowaniem tego zjawiska?
Podróżnicy odkrywają na nowo, co potrafi SMS
Rodzice dostają powiadomienia prosto od opiekuna szkolnej wycieczki do Wietnamu. Autostopowicze przyjeżdżają na metę wyścigu z planem dodatkowych atrakcji w telefonie. Uczestnicy gry terenowej ruszają rozwiązywać zagadki w kilka sekund po ich wysłaniu. Co łączy te wyjazdy? Wszystkie udają się dzięki wiadomościom SMS.
Czy memy podlegają prawu autorskiemu?
Autorem pojęcia „mem” jest najprawdopodobniej Richard Dawkins – brytyjski teoretyk ewolucji biologicznej, związany z Uniwersytetem Oxfordzkim. W morzu definicji, najbardziej intrygująca jest ta, mówiąca że „mem” to „podstawowa jednostka informacji kulturowej, która, podobnie do genów, powiela się, mutuje i podlega działaniu doboru naturalnego”1. Kto by...
Content marketing w social mediach – o czym warto pamiętać?
Jednym z największych mitów na temat content marketingu jest przekonanie, że metoda ta ogranicza się jedynie do tworzenia artykułów blogowych. Tymczasem, popularnym miejscem rozpowszechniania wartościowych treści są m.in. social media. Od dłuższego czasu cieszą się one niesłabnącą popularnością ze strony marketerów, którzy włączają je do systemu...
Gen Z - być offline w świecie, w którym króluje online
O pokoleniu Z mówi się, że telefon w dłoni trzymają nieustająco. Ale czy nie jest tak, że opinię wyrabiamy sobie na podstawie jednostkowych zaobserwowanych przypadków? Z badań przeprowadzonych przez Dentsu Aegis Network Polska oraz infuture hatalska foresight institute na potrzebę raportu Gen Z. Jak zrozumieć dziś pokolenie jutra wynika, że większość ankietowanych...
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2019 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764