logo
KURIER
Polska reklama i poligrafiaKURIER

Wojna o wolne media trwa. Giganci tracą sojusznika

  PR 21.05.2021, przeczytano 417 razy

W Australii coraz więcej koncernów medialnych dochodzi do porozumienia z Google i Facebookiem w sprawie opłat za udostępnianie treści. To pokłosie przyjętej tam ustawy, która początkowo była nie do zaakceptowania dla “Big Tech”, a Facebook posunął się do blokady treści na Antypodach. Google i Facebook nie płacąc za treści jeszcze bardziej odjeżdżają technologicznie konkurencji, ale już nawet administracja Joe Bidena, coraz mniej przychylnie patrzy na zachłanność gigantów.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/wojna-o-wolne-media-trwa.-giganci-traca-sojusznika,391584,artykul.html

Wielkie firmy technologiczne jak Google, czy Facebook i wydawcy mediów pisanych. Wydawałoby się, że jeśli nie jest to małżeństwo idealne, to na pewno powinien być to udany związek biznesowy. Jedni mają ogromne zasięgi, odbiorców, platformy, które jak kania dżdżu potrzebują treści, a drudzy te treści tworzą i potrzebują miejsc, żeby jak najszerzej rozprowadzić swoje treści.

Taki obraz jest jednak utopią. Firmy “Big Tech” mają na tyle uprzywilejowaną pozycję, że co do zasady za wiadomości, które umieszczane są w “Google News” czy na Facebooku nie płacą. Treści generują ruch, zyskują dzięki temu na reklamach, ale ci którzy wytwarzają informację muszą liczyć tylko na swoich organicznych czytelników, którzy wykupią subskrypcję internetową czy pofatygują się do kiosku. Bez twardych działań rządów i konkretnych rozwiązań prawnych wydawców czeka powolna śmierć. Produkując materiały, które firmy “Big Tech” agregują na swoich platformach, ponoszą przecież spore koszty.

Reklamy przynoszą rozwój

Jednak to nie wszystkie zagrożenia, które wywołują globalni giganci technologiczni. Według poertalu eMarketer.com – poza rynkiem chińskim – Google i Facebook pochłaniają aż 60% reklam internetowych na świecie. Kolejne 10% należy do Amazona, a dla reszty – w tym dla lokalnych mediów – pozostaje zatem zaledwie ok. 30%. Ponieważ cyfrowe reklamy online stanowią obecnie ponad połowę wszystkich wydatków na promocję (i przewiduje się, że będą dalej rosły), przyczyniło się to w znacznym stopniu do niedofinansowania branży informacyjnej w niemal wszystkich krajach świata.

– Widzimy, że zasoby finansowe pozwalają firmom “Big Tech” jeszcze bardziej dbać o aspekt technologiczny. Przykład? Internauci, źle odbierają to, że strony internetowe ładują się dłużej niż trzy sekundy. Uciekają z nich i nie dokonują konwersji, czyli nie kupują produktu lub nie czytają treści. Są po prostu niecierpliwi – mówi Tomasz Dwornicki, założyciel firmy Hostersi, specjalizującej się w dostarczaniu rozwiązań IT w obszarach projektowania infrastruktury serwerowej, wdrażania chmury obliczeniowej, opieki administracyjnej i bezpieczeństwa danych.

Hostersi.pl przeprowadzili swoje badanie szybkości ładowania stron w polskim internecie. Najlepsze wyniki osiągnęły... google.pl i facebook.com , które w pełni ładują się w 1,1 sekundy. Już powyżej trzech sekund (3,2 i 3,3 sekundy) uruchamiają się serwisy Gazety Wyborczej i TVN24, a na to, żeby strona była w pełni funkcjonalna, portal Radia Zet potrzebuje blisko aż 9 sekund.

Australia przestrogą dla świata

Jednak nawet w przypadku wprowadzenia uregulowań prawnych “Big Techy” nie wywieszają białej flagi. Firmy z Doliny Krzemowej są w stanie posłużyć się szantażem i wyłączyć swoje usługi w krajach, gdzie sprawy nie idą po ich myśli. Tak było w Australii, która jako pierwsza przekonała się na czym polega siła gigantów. Kraj ten jest w otwartym sporze z Googlem czy Facebookiem od co najmniej trzech lat. Pod koniec lutego australijscy politycy przegłosowali ostatecznie ustawę, której regulacje mają sprawić, że firmy technologiczne będą płacić lokalnym mediom za udostępnione treści.

Tuż przed decydującymi pracami w australijskim parlamencie Facebook zablokował na kilka dni możliwość udostępniania artykułów. Nie mogli robić tego zarówno australijscy wydawcy jak i indywidualni użytkownicy platformy Marka Zuckerberga. Straty? Ogromne. Według analityków z firmy Chartbeat, którzy monitorują australijski rynek prasy i stron newsowych, ruch generowany przez wydawców z Facebooka spadł z 21% do...zaledwie 2%. Niewielkim pocieszeniem było to, że na stronach australijskich wydawców zwiększył się ruch pochodzący z platform należących do Google, który nie zdecydował się na tak drastyczne działania, a jedynie groził wycofaniem swojej wyszukiwarki. Był to skok z 26% do 34%.

W konsekwencji to znowu górą byli technologiczni giganci. Australijski parlament poszedł im na rękę i poluzował pierwotne rozwiązania. Początkowo media mogły niemal od razu rozpocząć procedurę wiążącego arbitrażu, która w założeniach miała doprowadzić do szybkiego ustalenia opłat za udostępnianie treści. Ostatecznie przyjęto jednak rozwiązanie, że arbitraż będzie stosowany jako ostateczność, po tym jak mediacje w dobrej wierze nie zakończą się sukcesem. Mediacje mogą trwać jednak miesiącami.

Wspólny front albo niebezpieczne precedensy

Pierwsze sukcesy jednak już za australijskimi wydawcami. Na początku maja konsorcjum telewizyjno-prasowe Seven West Media, które jest właścicielem największego dziennika w Australii, podpisało pięcioletnią umowę dotyczącą udostępniania treści z Googlem oraz trzyletnią z Facebookiem. Wcześniej podobną umowę podpisała grupa News Corp., należąca do medialnego potentata Roberta Murdocha. Jednak ta umowa - choć globalna - dotyczy tylko treści, które generują ruch poprzez wyszukiwarkę Google.

– Jeśli mediacje czy arbitraż są następstwem zmian prawnych, to można ogłaszać sukces. Jednak należy uważać na sytuację, w której firmy “Big Tech” dochodzą do porozumienia z poszczególnymi wydawcami, tworząc pewien wyłom. Reszta może być z tego powodu pod większą presją i w ostateczności podpisywać mało korzystne umowy – ostrzega tłumaczy Marek Czyżewski, z serwisu Pravna.pl, który zajmuje się pomocą prawną skierowaną do sektora biznesu.

Biden uderzy w swoich?

Światełkiem w tunelu jest też administracja Joe Bidena, która na szczycie ministrów finansów państw z grupy G-20, zapowiedziała że rezygnuje z żądań poprzedniego prezydenta. Trump domagał się możliwości jednostronnego veta dla Google'a czy Facebooka w sprawie podatku cyfrowego. Szczególnie prawu do “bezpiecznej podatkowej przystani” protestowało część krajów UE. Decyzja administracji Bidena sygnalizuje otwartość na przyjęcie wspólnego podatku cyfrowego, z którego zyski mogłyby w części trafiać do medialnych wydawców.

Jednomyślność jest jednak potrzebna również w samej UE. Od 2019 roku obowiązuje dyrektywa o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. Jednak zaimplementowana jest nadal tylko we Francji (i to nie w pełni). Również polski rząd zastanawia się w jakiej formie przyjąć europejskie rozwiązania. Partii Jarosława Kaczyńskiego nie podoba się jeden z artykułów dyrektywy, który zdaniem czołowego europosła PiS - Jacka Saryusza-Wolskiego – jest próbą “arbitralnej i niekontrolowanej cenzury w internecie, pod pozorem ochrony praw autorskich”. PiS jeszcze w 2018 roku mówił o dyrektywie jako “Acta2”, a tym samym określeniem posługiwały się firmy “Big-Tech”.

Jednak dyrektywa pozwoli wydawcom prasowym na zawieranie umów licencyjnych z agregatorami wiadomości, które udostępniają ich treści. Bez zgody wydawców platformy dalej będą mogły wyświetlać bardzo krótkie fragmenty materiałów. Przepis ten nie dotyczy prywatnego i niekomercyjnego korzystania z publikacji przez użytkowników indywidualnych czy linkowania. Google zaraz po przyjęciu przez Francję dyrektywy natychmiast zapowiedział, że nie zamierza za nic płacić i będzie publikował tylko dozwolone bezpłatne fragmenty.

Mimo nieprzychylnych sygnałów wysyłanych od partii rządzącej również i w Polsce trwają prace nad implementacją ustawy.

– Ministerstwo Kultury najprawdopodobniej zaproponuje takie zmiany, które obejdą zapisy o rzekomej cenzurze, ale przyjęte zostaną rozwiązania, które spowodują, że Google i Facebook będą musiały partycypować w kosztach tworzenia materiałów prasowych, które udostępniają na swoich platformach – uważa Marek Czyżewski z Pravna.pl.

Źródło: Hostersi sp. z o.o.

www.hostersi.pl

PR - Tekst opublikowany bezpłatnie na podstawie promocyjnych materiałów prasowych. Redakcja nie odpowiada za jego treść.

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
,

Mógłbym prosić oi przykład materiału z Signs, który został wzięty przez Google i FB bez płacenia i obie firmy na nim zarabiają.
Dziękuję.

avatar użytkownika
,

A co to ma do tematu artykułu?   

,

Google i Facebook nie płacąc za treści jeszcze bardziej odjeżdżają technologicznie konkurencji,
----
Firmy “Big Tech” mają na tyle uprzywilejowaną pozycję, że co do zasady za wiadomości, które umieszczane są w “Google News” czy na Facebooku nie płacą. Treści generują ruch, zyskują dzięki temu na reklamach, ale ci którzy wytwarzają informację muszą liczyć tylko na swoich organicznych czytelników, którzy wykupią subskrypcję internetową czy pofatygują się do kiosku.
----
przyjęte zostaną rozwiązania, które spowodują, że Google i Facebook będą musiały partycypować w kosztach tworzenia materiałów prasowych, które udostępniają na swoich platformach
****************


Więc proszę o LISTĘ publikacji, które FB i Google podebrały z Signs i bezczelnie na nich zarabiają, nie dzieląc się zyskiem z Signs i nie dokładając do tworzenia tych materiałów.
  

avatar użytkownika
,

A kto powiedział że te firmy biorą cokolwiek z Signs.pl i jaki to ma mieć związek z tematem tego tekstu, który dotyczy korzystania z pracy dużych mainstreamowych mediów?  

,

Więc proszę o linki do materiałów, które google i facebook sobie wzięły od jakiegoś innego wydawcy, bez pytania i na nim zarabiają, nie dzieląc się kasą i nie partycypując w kosztach wytworzenia.

Najlepiej kilka tysięcy, żeby teza miała oparcie w realiach a nie marzeniach sennych wydawców nieczytanych portali.
  

avatar użytkownika
,
,

Znaczy się powinni zapłacić za to, że umieścili w swoim serwisie LINK prowadzący do serwisu w którym jest artykuł?  

avatar użytkownika
,

Nie widzisz że te linki (i ilustracje) służą wygenerowaniu zestawienia będącego rodzajem nowej treści, na której Google zarabia, choć w jej powstanie nie włożył ani grosza? Uważasz że to jest w porządku? W sąsiednim wątku dyskusji domagałeś się pieniędzy za opublikowanie u nas artykułu, więc mogłoby się zdawać że rozumiesz prostą zasadę uczciwej zapłaty za pracę z której się korzysta. Czy może rozumiesz - ale wybiórczo?  

,

Czyli jeśli ktoś na forum SIgns umieści link do jakiegoś artykułu w innym serwisie, to Signs powinno zapłacić temu serwisowi za to, że korzysta z tej treści?  

avatar użytkownika
,

Przecież tutaj masz treść zbudowaną wyłącznie o takie linki, będące efektami cudzej pracy, a celem tego zestawienia nie jest zilustrowanie jakichś tez w dyskusji, ale wyłącznie stworzenie nowego contentu na którym się zarabia. Równie dobrze mógłbyś się powoływać na prawo cytatu.  

,

Wybacz, ale teraz to już zwyczajnie p i e r d o l i s z.
Tego nie można skomentować inaczej, przykro mi.



  

avatar użytkownika
,

Można, tylko trzeba umieć, a punktem wyjścia do takiego komentarza powinna być wiedza, a nie uprzedzenia i nienawiść do mediów.  

,

Usiłujesz przekonać, że ktoś, kto stworzył KATALOG linków prowadzących do materiałów opublikowanych w jakichś mediach, powinien tym mediom zapłacić za to, że do nich zalinkował.

Jesteś pijany, odurzony czymś czy zwyczajnie oderwany od rzeczywistości?
  

avatar użytkownika
,

Google News nie jest żadnym katalogiem linków, nie jest to też prosty wynik wyszukiwania. To redakcyjna kompilacja cudzych materiałów dokonana przez Google, dająca obraz najnowszych wydarzeń w wybranych przez Google dziedzinach i tematach. Informacje o tych wydarzeniach to zasługa mediów, ich redakcji i dziennikarzy - usiłujesz przekonać że ta praca powinna być wykorzystywana przez kogoś za darmo? Jesteś promotorem złodziejstwa i bandytyzmu?  

,

I niezależnie od wielkości, zakresu tematycznego, skali działania czy podmiotu właścicielskiego, przekonanie, że za stworzenie starannie wyselekcjonowanego katalogu linków należy się zalinkowanym w tym katalogu mediom zapłata, jest zwyczajnie idiotyczne i całkowicie OŚMIESZA inicjatywy dążące do sprawiedliwego podziału "zysków z ruchu w internecie".

  

avatar użytkownika
,

To nie jest katalog linków tylko przegląd najważniejszych wydarzeń na świecie, w kraju czy w danej branży. To że jest technicznie zrealizowany za pomocą linków nie oznacza że jego charakter sprowadza się do "katalogu linków" podobnie jak piracka kopia płyty nie sprowadza się do całkowicie legalnego przecież wykonania nagrania na nośniku. To zwykłe złodziejstwo - takie samo jak pirackie płyty.  

,

I oni LINKUJĄ do konkretnych MEDIÓW.
Bez opłat przekierowują ruch do konkretnych portali i serwisów internetowych.

A Ty chcesz, żeby im jeszcze zapłacili?
To przestaną kierować, usuną z wyników wyszukiwania, i wiele mediów, pazernych na cudzą kasę, zdechnie.
  

,

Aaaa.
Teraz już link do medium jest złodziejstwem?

No to zmienia postać rzeczy. Teraz już wiadomo, że złodziej ma część ukradzionych pieniędzy oddać.
A czemu nie wszystkie, skoro kradzione? I czemu poza oddaniem pieniędzy nie ukarać złodzieja dodatkowo - więzieniem, zakazem działalności?
A, bo wtedy złodziej by nie płacił...
  

avatar użytkownika
,

Link nie jest z definicji przestępstwem podobnie jak używanie noża. Może nim być użyty niewłaściwie - podobnie jak użycie noża. Za jedno i drugie powinno się należeć w niektórych wypadkach więzienie, Twoje pytania są jak najbardziej na miejscu, ale niewłaściwie je adresujesz - zapytaj co sądzą na ten temat korzystający z cudzej pracy złodzieje.  

,

Aaa czyli jak zalinkuję do czegoś w dyskusji na SIgns to nie będzie złodziejstwem, bo wtedy TY musiałbyś płacić.
Ale jak zrobię u siebie podstronę z linkami, to będzie złodziejstwo i powinienem płacić.
  

avatar użytkownika
,

Jeśli zlinkujesz po to by zilustrować swoją wypowiedź, nie będzie to złodziejstwem. Jeśli będziesz linkować po to by wytworzyć z takich linków nowy produkt który sprzedasz - będzie. Sytuacja jest podobna jak z cytatem - można się nim posłużyć w uzasadnionych wypadkach, ale sklecenie własnej pracy wyłącznie z cudzych cytatów nie będzie spełniać tego typu kryteriów.  

,

Wybacz, ale p i e r d o l i s z jak potłuczony.
Link jest BEZPOŚREDNIM wskazaniem konkretnego materiału, z konkretną treścią, opublikowanego pod konkretną domeną.
Nawet jeśli przyjmiemy, że publikujący link zarabia na tym, to mimo wszystko przyczynia się do zwiększenia ruchu w linkowanym medium.
Może więc płatność powinna iść w drugą stronę?

Porównanie linku z cytatem jest ordynarnie durne.
Tylko tak mogę skomentować.
  

avatar użytkownika
,

Cytat również jest bezpośrednim wskazaniem konkretnego materiału - mimo to wykorzystywanie go tak jak Google wykorzystuje linki jest niezgodne z prawem. Jeśli Google chce promować czyjś serwis, niech wystąpi z taką ofertą. Może ktoś zapłaci - to możliwe.  

,

Brednie.  

avatar użytkownika
,

Spróbuj napisać własną pracę składając ją z cudzych cytatów i opublikuj, a przekonasz się czy to są brednie.  

,

Z powodzeniem można napisać. Całkiem legalnie.
To nadal będzie praca, choć nie będzie utworem w rozumieniu PA, zatem nie uzyska ustawowej ochrony.

  

avatar użytkownika
,

Czasem zanim się coś napisze, dobrze jest też coś przeczytać. Na przykład o prawie cytatu.  

,

Więc częściej czytaj i mniej pisz.  

avatar użytkownika
,

Pozostaje liczyć na to, że Ty zajmiesz się pisaniem dzieł złożonych z prac innych autorów i że będziesz miał okazję przekonać się jak taki proceder oceniany jest od strony prawnej i etycznej.  

,

Nie zrozumiałeś.
Jak zawsze.

  

Najnowsze w tym dziale

Nowa platforma e-commerce dla influencerów – Fansi
Ruszył nowy, innowacyjny start-up z obszaru influencer marketingu oraz e-commerce – fansi. Pomysłodawcą i twórcą podmiotu jest czołowa agencja influencer marketingu w Polsce – BrandBuddies. fansi – jako jedyna platforma na rynku – w swoim portfolio posiada autorskie produkty m.in. Lil Masti, Michała Koterskiego, Marcina Wichrowskiego, Małgorzaty i Pawła...
Z okazji rozpoczynających się dzisiaj Igrzysk Olimpijskich Tokio 2020, Vectra udostępnia swoim abonentom dodatkowe kanały Eurosport, gdzie na żywo transmitowana będzie jedna z najważniejszych imprez sportowych na świecie. Do oferty operatora już dołączyło, od 23 lipca do 8 sierpnia br., w sumie aż 7 kanałów HD oraz 1 kanał w jakości 4K.
Od piątku, 16 lipca TVP Polonia jest ponownie szeroko dostępna dla telewidzów w Stanach Zjednoczonych. Program został udostępniony przez wiodącego operatora satelitarnego na rynku amerykańskim DISH Network oraz w serwisie IPTV/OTT Sling TV. Dodatkowo w ofercie Sling TV jest także program TVP Wilno.
Gazeta.pl to jedyne medium w Polsce, które opublikowało „Deklarację Redakcyjną" opisującą podejście oraz wartości dziennikarzy portalu, którzy nieustannie angażują się w działania na rzecz społeczeństwa i ochrony środowiska. Redakcja zaprezentowała właśnie kwartalny raport zaangażowania podsumowujący dotychczasowe inicjatywy na rzecz spełniania...
Aleksandra Majewska Dyrektorem Finansowym (CFO) Polska Press Grupy
Od lipca br. stanowisko Dyrektora Finansowego Polska Press Grupy obejmuje Aleksandra Majewska.
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2021 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764