logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Wybory 2019. Facebook decyduje

   06.10.2019, przeczytano 642 razy
ilustracja
fot. Ryan McGuire

Podczas gdy Fundacja Panoptykon bada rolę Facebooka w kampanii wyborczej, niektórzy politycy na własnej skórze odczuwają problemy związane z arbitralnymi decyzjami firmy. Jeden z kandydatów startujący w jesiennych wyborach parlamentarnych twierdzi, że otrzymał zakaz publikacji postów do 8 listopada, inny – ze względu na ograniczanie możliwości wykupienia reklam – zdecydował się pozwać firmę. Politycy zderzają się właśnie z problemem, który zdiagnozowaliśmy, rozpoczynając precedensową sprawę SIN vs Facebook: to internetowy gigant decyduje, co zobaczymy na jego ścianie, a czego nie. Przy czym robi to w sposób arbitralny i nieprzejrzysty, czyli – inaczej mówiąc – wedle własnego widzimisię.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/wybory-2019.-facebook-decyduje,384227,artykul.html

Sprawa SIN vs Facebook trafiła do sądu w maju tego roku. Organizacja – wspierana przez Panoptykon – skarżyła się w nim na arbitralne blokowanie możliwości korzystania z portalu do realizacji jej misji (którą jest edukacja narkotykowa). W czerwcu sąd podjął pierwszą, korzystną dla nas decyzję, zabezpieczając roszczenia (w telegraficznym skrócie: do rozstrzygnięcia sprawy Facebook nie może blokować treści publikowanych przez SIN, a te zablokowane wcześniej musi zarchiwizować, żeby w razie korzystnego rozstrzygnięcia móc je przywrócić). W odpowiedzi Facebook stwierdził, że jego prawnicy nie posługują się językiem polskim i zażądał przetłumaczenia pozwu na angielski. Sprawa czeka na rozstrzygnięcie stołecznego sądu okręgowego.

Do tego samego sądu trafił pozew autorstwa posła Krzysztofa Czabańskiego, który poskarżył się, że Facebook ogranicza mu możliwość wykupowania reklam. Polityk nazwał portal „seryjnym zabójcą wolnego słowa”. Nie wiemy, czy tak ostre słowa były zasadne, bo być może chodzi o złamanie słusznej zasady, że politycy wykupujący reklamy mają obowiązek wskazania komitetu finansującego materiały promocyjne. Z kolei kandydat na posła Jarosław Marciniak opublikował na Facebooku wpis, z którego wynika, że został ukarany za złamanie standardów społeczności. Miało ono polegać na „potępieniu wyświetlenia swastyki na Garnizonie Warszawskim”. Chociaż sprawę komentował oraz umieszczał kontrowersyjne zdjęcia… rok wcześniej, denerwował się, że zablokowanie fanpage’a z 5000 obserwującymi realnie wpłynie na możliwość prowadzenia przez niego kampanii. Blokada została usunięta przed pierwotnie wyznaczonym terminem.

Zarówno sprawa SIN vs Facebook, jak i obie przytoczone wyżej sprawy polityczne pokazują, jak ważnym narzędziem komunikacji jest Facebook i jaki jest ciężar gatunkowy podejmowanych przez portal decyzji. Bez względu bowiem na to, czy chodzi o realizację działań statutowych organizacji społecznej, czy prowadzenie kampanii wyborczej przez polityków (bez względu na partię, z której pochodzą), stawką jest wolność słowa – kto i w jaki sposób decyduje, co możemy zobaczyć.

Źródło: Fundacja Panoptykon

www.panoptykon.org

Ilustracja i tekst na licencji CC Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 - zawiera drobne zmiany w stosunku do oryginału

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
,

Całkowicie popieram prawo prywatnych podmiotów do arbitralnego decydowania, jakie treści mogą być umieszczane na ich platformach.

Chcesz propagować swoje poglądy i przekonania bez przeszkód?
Załóż sobie własną platformę.

avatar użytkownika
,

Pod warunkiem, że ta "prywatna platforma" będzie poddana tym samym regułom gry co polskie, lokalne podmioty. Jeśli działa w Polsce - powinna podlegać polskim regulacjom, a polscy klienci powinni mieć możliwość sądzenia się z nią w polskim sadzie, który nie powinien tłumaczyć żadnych dokumentów na angielski. Wydawca powinien podlegać polskim przepisom antymonopolowym i polskim przepisom o ochronie danych osobowych.

Dopóki te rygory nie są spełnione, państwo ma pełne prawo wycinać takiego wydawcę tak jak robią to niektóre państwa nie mające tak wzorowych stosunków ze Stanami Zjednoczonymi, będącymi ojczyzną owych "prywatnych platform". Dostęp do ich usług to na dziś jedynie dobra wola polskiego państwa, może się to w każdej chwili zmienić. Jak się to "prywatnej platformie" nie podoba, niech sobie założy własne państwo i zatrudni własnych obywateli, na których będzie zarabiać.
  

,

W mojej opinii błędne jest rozumowanie, że skoro jakaś usługa jest dostępna w Polsce przez internet, to powinna podlegać polskiemu prawu. Wystarczające powinno być prawo obowiązujące w kraju rejestracji firmy świadczącej usługę.

A jeśli się komuś nie podoba, zawsze może przestać korzystać.
  

avatar użytkownika
,

Jeżeli działalność takiej firmy ma wpływ na sytuację konkurentów i konsumentów w Polsce, powinna podlegać regułom obowiązującym w Polsce. Konkurenci nie mogą "zrezygnować" z takiej konkurencji, zaś poszkodowani klienci dowiadują się o argumentach przemawiających za rezygnacją w momencie powstania po ich stronie jakiejś szkody. W takim momencie państwo powinno móc zapewnić klientowi ochronę zgodnie z zasadami, na jakie ów klient się z państwem umawiał.

Zgodnie z Twoją logiką firma z kraju o ustroju faszystowskim lub komunistycznym powinna mieć prawo promować taki ustrój w Polsce, ponieważ jest to zgodne z prawem w kraju rejestracji. Tymczasem jest to w Polsce przestępstwo, a państwo jest od tego by pilnować przestrzegania prawa uzgodnionego w ramach umowy społecznej. Za to płacimy mu podatki.
  

,

Nie, nie powinna.

Zgodnie z moją logiką, firma ma prawo publikować na swojej stronie internetowej dowolne treści zgodne z prawem w którym została zarejestrowana, niezależnie od tego, czy te treści są dostępne w krajach, w których są uznawane za nielegalne.

Nie można popełnić przestępstwa w Polsce, nie będąc w Polsce.
  

avatar użytkownika
,

Ależ niech sobie publikuje co chce. Natomiast polskie państwo ma pełne prawo nie dopuścić do wyświetlania tej strony odbiorcom w Polsce.  

,

Oczywiście, że polskie państwo może chcieć nie dopuścić do wyświetlania takich stron w Polsce.

Tylko jak daleko jest gotowe się posunąć w kontroli tego, do czego dostęp mają mieć obywatele?
  

avatar użytkownika
,

Należałoby posunąć się na tyle daleko, aby móc wywiązać się wobec obywateli z zobowiązań jakie państwo wobec nich zaciągnęło. Dziś, dopuszczając do wolnej amerykanki, państwo nie zapewnia obywatelom ochrony której mają prawo oczekiwać. Więcej - tolerując nieuczciwą konkurencję ze strony zagranicznych platform w stosunku do polskich podmiotów, państwo staje się mimowolnym wspólnikiem w nielegalnym niszczeniu polskich firm, poddając je rozmaitym ograniczeniom i naciskom, których nie stosuje wobec dopuszczonej na polski rynek zagranicznej konkurencji. To zwykły bandytyzm.  

,

Fejsbuk nie ma w Polsce konkurencji, więc nie ma kogo przed nim chronić.
Korzystanie z fejsbuka nie jest obowiązkowe, więc i tutaj nie ma podstaw do tego, by państwo ingerowało.


Jeśli państwo tak bardzo chce coś zrobić - niech zajmie się edukacją.
Wyedukowani Polacy poradzą sobie w cyfrowym świecie bez konieczności szukania ochrony ze strony państwa.
  

avatar użytkownika
,

Nie ma konkurencji? A komu Facebook odbiera ruch i dochody z reklamy? Pewnie Marsjanom? Może oni w ogóle nie świadczą usług w Polsce, tylko na Marsie?

Korzystanie ze stacji benzynowych też nie jest obowiązkowe, ale jeśli na stacji naleją Ci wodę, to oczekujesz od państwa że zajmie się takim procederem. Dokładnie tego samego ma prawo oczekiwać Polak korzystający z usług udostępnianych w ramach polskiej infrastruktury teleinformatycznej - nieważne gdzie stoi serwer ani gdzie zarejestrowano firmę.
  

,

Jeśli nie ma konkurencji, to nikomu nic nie zabiera.
Ale jeśli się pojawi polisztwarzbook, to porozmawiamy o udziale w rynku i o zabieraniu.

A porównujesz popełnienie przestępstwa do czego?
  

avatar użytkownika
,

Konkurencja dla Facebooka to niemal wszystkie polskie serwisy internetowe i wydawcy, bo to im Facebook odbiera ruch, klientów i dochody z reklam. Porównanie przestępstwa dotyczy wszelkich działań Facebooka które mogłyby być zgodne z prawem amerykańskim, ale niezgodne z prawem polskim. Choćby właśnie promowanie poglądów uznanych u nas za ścigane prawnie. Dlaczego Facebook miałby mieć prawo do promowania faszyzmu w Polsce dzięki hipotetycznemu zalegalizowaniu takiego prawa w USA? Od czego są w takiej sytuacji miejscowe władze?  

,

Konkurencja to ktoś, kto oferuje porównywalny produkt, zaspokajający tę samą potrzebę. Producent czajników nie konkuruje z producentem majtek, choć może mieć tego samego klienta.
Zatem fejsbuk nie ma w Polsce konkurencji, zatem nikomu nic nie zabiera.

Dlatego, że fejsbuk nadając z USA, podlega prawu USA.
Na tej samej zasadzie, nie wydaliśmy pedofila do USA, bo choć tam nadal jest ściganym pedofilem, u nas jest znanym reżyserem.
  

avatar użytkownika
,

Jeżeli w Polsce funkcjonuje serwis dla miłośników czajników, a na Facebooku powstanie grupa skupiająca to samo grono odbiorców, to Facebook jest bezpośrednim konkurentem dla takiego serwisu - nieważne czy nazywa się serwisem społecznościowym czy dowolnym innym. Wraz z odbiorcami zabiera polskiemu serwisowi środki z reklam. Żadne zaklęcia tego nie zmienią.

Co do Polańskiego - Polska zachowała się tak jak powinna się zachować w wypadku Facebooka. Zastosowała na swoim terytorium i wobec obywatela polskiego polskie prawo. Dlaczego państwo miałoby stosować w tym wypadku normy amerykańskie, które pozwalają ukarać człowieka, a następnie udawać że się go nie ukarało i ścigać go nadal, tylko dlatego że tak sobie życzą tabloidy?
  

,

Nie. Nadal nie będzie to konkurencja.

Polska uznała, że skoro coś nie jest tutaj przestępstwem, to nie pozwoli, żeby ta osoba była sądzona w miejscu, w którym była i popełniła przestępstwo.
Na tej samej zasadzie, firma z USA, świadcząc usługę z USA, nie widzi powodu by poddawać się polskiemu prawu, skoro wg amerykańskiego nie robi nic złego.
  

avatar użytkownika
,

Chyba znowu mamy problem słownikowej natury. Rozumiesz znaczenie pojęcia "konkurent"? Konkurenci rywalizują o te same zasoby. Jeśli Facebook rywalizuje z serwisem o czajnikach o jego użytkowników i o idące za nimi budżety reklamowe, to jest dla nich konkurentem. Zaklinanie rzeczywistości nie ma niestety siły sprawczej.

W sprawie Polańskiego zwyczajnie bredzisz. Seks z nieletnią jest nielegalny również w Polsce. Polski sąd uznał, że Polański odbył karę zasądzoną przez amerykański sąd i podważył zasadność dalszego ścigania go w takiej sytuacji, udzielając polskiemu obywatelowi należącej się mu ochrony. I to samo polskie państwo ma obowiązek robić wobec polskich obywateli korzystających z usług Facebooka, nie oglądając się na żadne amerykańskie prawa, zwyczaje, układy i gotowość amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości do przymykania oka na bezprawie, z którym mieliśmy do czynienia w wypadku Polańskiego.
  

,

Jeśli tak rozumiesz konkurencję, to producent masła jest konkurentem producenta proszku do prania. Wszak dla jednego i drugiego zasobem jest konsument.

Ale mnie guuuwno obchodzi dlaczego pedofil nie został wydany.
Nie został wydany. Koniec.
I na tej samej zasadzie, fejsbuk nie widzi podstaw do poddawania się prawu krajowemu.
  

avatar użytkownika
,

Jeżeli producent masła zacznie odbierać producentowi proszku do prania jego klientelę oferując mu proszek do prania, to stanie się jego konkurentem podobnie jak Facebook oferujący miłośnikom czajnika alternatywę dla usług świadczonych przez serwis internetowy.

A kogo w Polsce powinno obchodzić jak sprawy widzi Facebook? Jeśli nie widzi podstaw, to znaczy że państwo powinno mu takie podstawy zaproponować, w postaci wycięcia ich adresu w krajowej infrastrukturze informatycznej pod rygorem zastosowania się do polskich regulacji. Jeśli Facebookowi się nie podoba, niech wystąpi do polskiego państwa o zgodę na wybudowanie konkurencyjnej, własnej infrastruktury.

A nie - Facebook nie może. Nie jest niczyim konkurentem...
  

,

Fesjbuk w Polsce nie zabiera nikomu klienta bo w nikt poza fejsem nie oferuje takiej usługi.
Wróć do tego wątku, jak ktoś się pojawi.

Tego samego, kogo obchodzi, że pedofil pozostaje bezkarny.
  

avatar użytkownika
,

Jeżeli producent masła zacznie odbierać producentowi proszku do prania jego klientelę oferując mu proszek do prania w opakowaniach z napisem "Proszek Społecznościowy", to stanie się jego konkurentem - nieważne jak opakował swój towar. Facebook oferuje np. te same możliwości interakcji społecznej które dawały fora internetowe czy sekcje komentarzy pod artykułami. Pozwalając na tworzenie wyspecjalizowanych w ogłoszeniach grup, Facebook odbiera klientelę serwisom ogłoszeniowym. Nieważne że te formy aktywności udoskonalił, rozwinął, uzupełnił, albo że inaczej je nazwał - ważne o jakie zasoby rywalizuje tymi usługami.

Możesz zaklinać rzeczywistość dowolnie długo ale nie zmienisz faktu, że bez Facebooka te serwisy miałyby większy ruch, a przez Facebooka mają ruch mniejszy. To oznacza, że Facebook odebrał im klientelę. W języku polskim to się nazywa konkurencją.

Co do Polańskiego to musiałbyś się zapoznać ze sprawą o której próbujesz się wypowiadać. Polski sąd nie orzekł wcale że ma pozostać bezkarny, powtarzasz już po raz drugi to kłamstwo. Po co? Sąd uznał jedynie że zasądzoną i uzgodnioną przez amerykańskie sądy i prokuraturę karę odbył. W praktyce to właśnie polski sąd wykazał większe poszanowanie dla amerykańskiego prawa niż sądy amerykańskie, które pod wpływem szczucia ze strony tabloidów złamały własne wyroki i ustalenia. Jak widzisz czasem prymat prawa krajowego wychodzi na zdrowie nawet prawu amerykańskiemu, bo sprawa Polańskiego była i pozostaje gigantycznym blamażem amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Na szczęście w tym wypadku polskie państwo stanęło na wysokości zadania i powiedziało zgodnie z własnymi prerogatywami DOŚĆ! I tego samego mamy prawo oczekiwać w wypadku technologicznych gigantów niszczących bezkarnie polski rynek i kpiących sobie z naszego państwa, prawa i nas samych. Zrozum, że nie wszystkim to musi odpowiadać.
  

,

Jeśli, jeśli, jeśli... dużo tych założeń.

Na razie zdrowy rozsądek mówi, że choć producent masła i proszku mają tego samego klienta, to z racji zaspokajania RÓŻNYCH jego potrzeb, nie są konkurentami.

Polski sąd uznał, że nie wyda pedofila w celu jego osądzenia.
Nie sądzę też, by chęć osądzenia pedofila można było nazwać blamażem.
W praktyce pedofil pozostał bezkarny i sobie żyje, podróżuje, kręci filmy.
  

avatar użytkownika
,

Publikując ogłoszenia Facebook zaspokaja te same potrzeby co portal ogłoszeniowy. Polski sąd uznał że nie wyda Polańskiego ponieważ już był sądzony i odbył karę.  

,

Na tej samej zasadzie Sejm jest konkurencją dla kabaretu.


Czyli można go znaleźć w rejestrze przestępców seksualnych?
Skoro był sądzony i odbył karę, to powinien być, prawda?
  

avatar użytkownika
,

Jeżeli Sejm zacznie zarabiać na tej działalności odbierając publiczność kabaretom to oczywiście stanie się konkurentem kabaretów - żadne szyldy czy opakowania tego nie zmienią.

Polański zapewne znajduje się w rejestrze - amerykańskim, bo sądzony był w Ameryce.
  

,

Przecież biorą kasę...


Czyli sam przyznałeś, że wg polskiego prawa nie został osądzony i nie odsiedział wyroku.
Gdyby tak było, byłby w rejestrze.
  

avatar użytkownika
,

Orzeczenie polskiego sądu jest w tej sprawie jasne, wystarczy je przeczytać.   

,

Jest w tym orzeczeniu napisane, że jest pedofilem i został wpisany do rejestru przestępców seksualnych czy nadal w świetle polskiego prawa nie jest pedofilem?  

avatar użytkownika
,

Przeczytaj bo usiłujesz wypowiadać się o sprawie której nie znasz.  

,

Odpowiedz na pytanie.
Czy pedofil, który jak twierdzisz już odbył karę, dlatego nie można go wydać sądowi innego kraju, figuruje, zgodnie z polskim prawem, w rejestrze przestępców seksualnych?
  

avatar użytkownika
,

Przecież polski sąd nie zajmował się rozstrzyganiem o jego winie, nie badał jego sprawy, nie wymierzył kary. Polski rejestr obejmuje osoby skazane w Polsce więc skąd Twoje dziwne pytanie? Równie dobrze możesz zapytać czy w polskim rejestrze są przestępcy skazani w Ekwadorze. Są?  

,

Więc skąd sąd wziął informacje o tym, że odbył karę i w związku z tym nie można go wydać.
  

avatar użytkownika
,

Z Facebooka?  

,

Aaaa, to zmienia postać rzeczy.

Wtedy jak najbardziej, nie trzeba pedofila dopisywać do rejestru.
  

avatar użytkownika
,

Ale co ma informacja o odbyciu kary w USA z dopisywaniem do jakichś rejestrów w Polsce?  

,

Pedofil to pedofil.
Pedofili z polskim paszportem obowiązuje rejestr.
  

avatar użytkownika
,

Możesz wskazać jakiś przepis mówiący o tym że osoba skazana w USA powinna trafić do polskiego rejestru?  

,

A możesz wskazać jakieś dokumenty, że pedofil został skazany w USA i odsiedział cały wyrok?

A jeśli tak, to po co oni chcą go znowu? Skoro, jak piszesz, już odsiedział...
  

avatar użytkownika
,

Na te wszystkie pytania odpowiedział polski sąd - znajdziesz to w uzasadnieniu wyroku jeśli wreszcie zadasz sobie trud aby zapoznać się z tą sprawą, zamiast powtarzać propagandowe i tabloidowe brednie.  

,

Znaczy się jest wg polskiego prawa pedofilem czy polskie prawo chroni go przed skazaniem za pedofilię?  

avatar użytkownika
,

Zacznij od sprawdzenia czym zajmował się polski sąd.  

,

Są dwie możliwości.
1. Uznał go za winnego pedofili, który odbył karę i na tej podstawie odmówił ekstradycji. Ale to by oznaczało, że powinien go wpisać do rejestru pedofili.
2. Uznał go za niewinnego i na tej podstawie odmówił ekstradycji.
  

avatar użytkownika
,

Zapoznaj się ze sprawą, a potem się wypowiadaj.  

,

Można odnieść wrażenie, że unikasz odpowiedzi na pytanie, czy znany reżyser jest pedofilem i powinien być rejestrze przestępców seksualnych.  

avatar użytkownika
,

Wrażenie jest raczej takie że z jakichś powodów obawiasz się poznania faktów w tej sprawie, a wolisz pozostać przy powtarzaniu rynsztokowych sensacji z tabloidów. Tymczasem materiały omawiające wyrok polskiego sądu są łatwo dostępne.

Odnośnie Twojego pytania - ani polski ani amerykański sąd nie orzekały, czy reżyser jest pedofilem, bo bycie pedofilem samo w sobie nie jest karalne. Karalne są czyny pedofilskie. Amerykański sąd orzekał czy do takiego czyny doszło, zaś polski sąd oceniał czy znany reżyser odbył zasądzoną karę czy też amerykański wymiar sprawiedliwości ma podstawy uważać, że się od tej kary wywinął.

Czy w takiej sytuacji procesowej polski sąd ma podstawy aby wpisywać kogoś do rejestru pedofilów (w rzeczywistości jest to rejestr osób skazanych za czyny pedofilskie, a nie żaden "rejestr pedofilów")? Musiałbyś zapytać o to prawnika znającego się na rzeczy. Wydaje się że byłoby to pozbawione podstaw, ponieważ sąd nie rozpoznawał w ogóle kwestii czynu, ale zajmował się przebiegiem amerykańskiego procesu i karą. Ale być może są ku temu podstawy. Może Ty je znasz skoro konsekwentnie sugerujesz ich istnienie?
  

,

Skoro polski sąd zapoznawał się z przebiegiem procesu i karą, to musiał zapoznać się z aktem oskarżenia. A co za tym idzie, musiał wiedzieć, że oskarżony jest o czyny pedofilskie, które są karalne także w Polsce.
W rzeczywistości więc rozpatrywał sprawę - pozwolić pedofilowi uniknąć rozprawy i kary czy nie pozwolić.
  

avatar użytkownika
,

Mylisz się - sąd zajął się kwestią oceny czy oskarżony odbył zasądzoną karę. Rozprawę w USA reżyser odbył wiele lat temu. Poczytaj - to nie boli.  

,

Ale za co odbywał tę karę?
Za pedofilię czy nie za pedofilię?
  

avatar użytkownika
,

Dowiedziałeś się podczas tej dyskusji wystarczająco dużo aby zdecydować czy chcesz dowiedzieć się o co chodziło w tej sprawie, czy wolisz pozostać na etapie powtarzania propagandowych, rynsztokowych bredni, na których różnej maści cwaniacy zbijają swój polityczny kapitał. To wszystko co możemy dla Ciebie zrobić - sam zdecyduj czy chcesz uzyskać odpowiedź na swoje pytanie, czy wolisz zadowolić się przekonaniem, że ją znasz.  

,

Bardzo mocno się starasz nie odpowiedzieć na pytanie.
Amerykańcy go ścigają za mandaty czy za pedofilię?
Polacy go nie wydali, bo mandaty się przedawniły czy uznali, że już odbył karę za nie.
A może jednak za pedofilię?
  

avatar użytkownika
,

Jeżeli wolisz "wiedzieć" to co Ci podrzucają cyniczni propagandziarze, stając się narzędziem w ich rękach, to po co pytasz?  

,

Ach czyli znany reżyser nie jest pedofilem.
To tylko źli propagandziarze twierdzą, że bzykał dziecko.
  

avatar użytkownika
,

Fantazjujesz - na ten temat nie wypowiadał się ani sąd ani my. Jedynie Ty stale obsesyjnie poruszasz temat pedofilii.   

,

Nie pedofilii a konkretnego pedofila.
Chronionego, z zacięciem godnym lepszej sprawy, przez polskie państwo.
  

avatar użytkownika
,

Aby to oceniać musiałbyś odważyć na poznanie faktów w tej sprawie.  

,

Fakty są takie, że popedofilił sobie i nie chce się poddać karze.  

avatar użytkownika
,

Twierdzisz że Polański nie poddał się karze wymierzonej mu przez amerykański sąd?  

,

Teraz, to Amerykanie mogą stanąć w kolejce.
Przed Francuzami się musi bronić.

O tyle lepiej, że tu dziewczyna była dorosła.
  

avatar użytkownika
,

To zostańmy na razie przy sprawie amerykańskiej. Poddał się karze, czy nie?  

,

Toć UCIEKŁ przed karą, twierdząc, że sędzia go nie lubi i chce jego kosztem sobie zrobić publicity.

A on przecież tylko przeleciał dziecko.
  

avatar użytkownika
,

A skąd te rewelacje?  

,

Że przeleciał dziecko czy że uciekł?  

avatar użytkownika
,

Że uciekł nie poddając się karze. Polski sąd stwierdził coś zupełnie innego - znasz to orzeczenie?  

,

W USA nie zapadł wyrok, sprawa jest nadal otwarta a reżyser pedofil jest nadal ścigany.
  

,

Tymczasem reżysera pedofila nie chcą w łódzkiej filmówce.
  

avatar użytkownika
,

Polski sąd badając sprawę ustalił, że wyrok w USA zapadł, został wykonany, a reżyser jest nadal ścigany niezgodnie z prawem. Możesz wskazać źródła informacji które podważałyby ustalenia polskiego sądu?  

,

Jasno wskazuje na to fakt, że pedofil nie może wjechać do USA, bo zostanie aresztowany i postawiony przed sądem.
Dowodem na brak skazania są też starania jego adwokata, który przy różnych filmowych okazjach usiłuje zapewnić pedofilowi możliwość bezpiecznej wizyty w Stanach.
  

avatar użytkownika
,

Gdzie jest związek przyczynowo-skutkowy między faktem, że amerykański wymiar sprawiedliwości ściga tego człowieka, a stwierdzeniem że robi to zgodnie z prawem? To nie wynika z żadnego automatu - przeciwnie, właśnie to stało się przedmiotem badania przez polski sąd, który ocenił sytuację jasno: amerykański sąd i prokuratura naruszyły amerykańskie prawo i ulegając nagonce tabloidów złamały zawartą z oskarżonym umowę, z której on wywiązał się odbywając zasądzoną karę. Tak było - poczytaj zamiast dawać się robić na szaro.  

,

Dokładnie tam, gdzie go nie widzisz.
Gdyby sprawa, jak twierdzisz, była zamknięta, pedofil pojechałby na Oskary, premiery swoich filmów i do LA reżyserować.
Ale nie może, bo sprawa jest otwarta.
  

avatar użytkownika
,

Polski sąd uznał że jest otwarta wbrew prawu i pomimo odbycia kary - na jakiej podstawie kwestionujesz to orzeczenie? Sądzisz że amerykańskie sądy i prokuratura są nieomylne i nie nadużywają prawa? Ktoś robi Ci niezłą wodę z mózgu...  

,

Ach.... to teraz polski sąd ma kompetencje unieważniające kompetencje sądów innych krajów?
Chyba jednak nie. W świetle amerykańskiego prawa, pedofil nie został skazany i jest nadal na liście do ekstradycji.

Jeszcze kilka miesięcy, może kolejne panie przyznają, że miały z nim kontakt seksualny wbrew własnej woli, i Polska będzie jedynym krajem, który go uzna za niewinnego.
  

avatar użytkownika
,

A kto Ci oświetlił amerykańskie prawo w sposób, który upoważnia Cię do takiego stwierdzenia?  

,

Znaczy się już nie jest tam poszukiwany za czyny pedofilskie i może sobie pojechać na wycieczkę?  

avatar użytkownika
,

To że jest poszukiwany nie oznacza że jest to zgodne z amerykańskim prawem. To nie polski, ale amerykański sąd podważył wcześniejszą decyzję amerykańskiego sądu, zgodnie z którą oskarżony odbył zasądzoną karę.   

,

Czyli poszukują go ot tak sobie, z nudów?
Wcale nie ma to związku z pedofilią?
  

avatar użytkownika
,

To już Twoje domysły. Polski sąd stwierdził, że poszukują go wbrew prawomocnym ustaleniom amerykańskiego sądu i prokuratury.  

,

A na jakiej podstawie polski sąd decyduje o tym, co może robić sąd innego kraju?
Jakaś zwierzchność jest?
  

avatar użytkownika
,

Tego polski sąd nie oceniał. Ocenił czy sąd amerykański ma podstawy domagać się wydania poszukiwanego i nie doszukał się takich podstaw odpowiadając sobie na pytania, które tutaj zadawałeś.  

,

Czyli uznał, że amerykański sąd nie może go sądzić.
Co oznacza zwierzchność.

  

avatar użytkownika
,

Póki co Polska nie podlega administracji amerykańskiej, a polskie sądownictwo nie podlega decyzjom amerykańskich sądów. Ekstradycja odbywa się na podstawie wniosku, a nie nakazu wydanego przez obce państwo - co oznacza że wniosek jest przez sąd krajowy rozpatrywany i oceniany. Ocenie podlega przede wszystkim to, czy podstawa ścigania byłaby zasadna również lokalnie. Polskie sądy mają obowiązki wobec polskich obywateli, a nie amerykańskich sędziów chcących robić medialne kariery kosztem skazanych.  

,

Znaczy się w Polsce pedofilia nie jest ścigana, i dlatego nie wydano pedofila do USA?  

avatar użytkownika
,

To są jakieś Twoje fantazje. Polski sąd nie badał winy, ale przebieg procesu i decyzje sądów amerykańskich.  

,

Ach.
Czyli polski sąd nie zastanawiał się dlaczego Amerykanie chcą sądzić pedofila?
  

avatar użytkownika
,

Dostałeś już parokrotnie informację co było przedmiotem postępowania. Powtarzanie w nieskończoność tych pytań nie ma żadnej merytorycznej wartości.  

,

Czyli reżyser jest pedofilem czy nie jest wg polskiego prawa?  

avatar użytkownika
,

Zadawanie po raz kolejny pytania na które uzyskałeś wielokrotnie odpowiedź nie wspiera w żaden sposób Twojej argumentacji - przeciwnie, odsłania bezradność i wątpliwe intencje.  

,

Boisz się odpowiedzieć?  

avatar użytkownika
,

Odpowiedź padła już parokrotnie - bardzo konkretna i wyczerpująca. Z jakichś powodów nie chcesz przyjąć tego do wiadomości - boisz się z nią zapoznać? W takim razie nie pytaj. Twoje przekonanie o tym że obywatele polscy powinni być poddani widzi mi się sądów amerykańskich i amerykańskich administratorów Facebooka pozostanie niezagrożone.  

,

Winni przestępstwa, zwłaszcza takiego jak pedofilia, powinni być wydawani.
Niezależnie od tego kim są.
  

avatar użytkownika
,

Wydanie podejrzanego następuje po upewnieniu się przez sąd, że człowiekowi takiemu zapewnione zostaną takie same standardy w zakresie ochrony wolności oraz praw człowieka i obywatela jakie obowiązują w Polsce. Polska nie ma obowiązku wydawania podejrzanego widząc, że występujący o ekstradycję kraj nie przestrzega standardów praworządności jakie nasze państwo zobowiązało się obywatelom polskim gwarantować, a wśród tych zasad jest na przykład taka, że osoby skazanej nie sądzi się i nie skazuje ponownie za to samo przestępstwo tylko dlatego że tak życzą sobie jakieś środowiska polityczne i reprezentujące ich interesy tabloidy. Kraj który by tak postąpił uginając się pod naciskiem potęgi takiej jak USA, zdradziłby po prostu swojego obywatela, niezależnie od charakteru zarzutów.

W przywołanej przez Ciebie sprawie ekstradycji Polańskiego Polska stanęła na wysokości zadania. W sprawie zabezpieczenia własnych standardów obowiązujących w obrocie gospodarczym - egzaminu nie zdaje.
  

Najnowsze w tym dziale

Tak uśmiech, jak i grymas, to niewerbalne sposoby komunikacji międzyludzkiej. Umiejętność odszyfrowania tego, co oznaczają, to prawie jak czytanie w myślach. Już niedługo taki dar posiądzie biznes. Według firm analitycznych, sektor światowej gospodarki zajmujący się automatycznym rozpoznawaniem emocji już w 2021 osiągnie wartość 40 mld USD, a zaledwie 3 lata później...
Reputacja stanowi 63 proc. wartości rynkowej przedsiębiorstwa
Według najnowszego badania przeprowadzonego przez Weber Shandwick, globalną sieć działającą w obszarze komunikacji i zaangażowania, reputacja ma coraz większe znaczenie i staje się jednym z najważniejszych czynników wpływających na wyniki finansowe przedsiębiorstw. Zdaniem ankietowanych przedstawicieli wyższych kadr kierowniczych, reputacja odpowiedzialna jest średnio za...
Zmiany i wyzwania w handlu 4.0 – technologie w służbie maszynowej
Rozważania na temat cyfrowej transformacji w sektorze internetowego handlu zdają się mieć nieco groteskowy charakter, z racji tego, że każda platforma sprzedażowa opiera większość swojego funkcjonowania na nowych technologiach. Mimo wszystko, wchodząc w nowy rok, warto przeanalizować dynamikę rozwoju IT i e-handlu w branżach, z którymi najtrudniej utożsamić nam...
Adidasy, aspiryna czy pampersy to przykłady nazw, dawniej wyłącznie własnych, które dziś znaczą więcej niż kiedyś. Słowem adidasy możemy nazwać każde buty sportowe, aspiryna to po prostu lek na przeziębienie i grypę, a pampers znaczy tyle, co jednorazowa pieluszka. Niektóre z tych słów już zupełnie przestały być kojarzone z nazwą marki lub produktu, a...
Marketing u dewelopera - rozwiązania zwiększające sprzedaż nieruchomości
Branża deweloperska opiera się na ludziach i relacjach. Nowe technologie i rozwiązania, które zdominowały wiele innych gałęzi gospodarki, i w tym przypadku mogą stanowić efektywne narzędzie do zarządzania tymi relacjami. W jaki sposób wykorzystać je, aby prowadzić skuteczny marketing w branży deweloperskiej? Odpowiedź poniżej.
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2020 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764