logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Wybory 2019. Facebook decyduje

   06.10.2019, przeczytano 298 razy
ilustracja
fot. Ryan McGuire

Podczas gdy Fundacja Panoptykon bada rolę Facebooka w kampanii wyborczej, niektórzy politycy na własnej skórze odczuwają problemy związane z arbitralnymi decyzjami firmy. Jeden z kandydatów startujący w jesiennych wyborach parlamentarnych twierdzi, że otrzymał zakaz publikacji postów do 8 listopada, inny – ze względu na ograniczanie możliwości wykupienia reklam – zdecydował się pozwać firmę. Politycy zderzają się właśnie z problemem, który zdiagnozowaliśmy, rozpoczynając precedensową sprawę SIN vs Facebook: to internetowy gigant decyduje, co zobaczymy na jego ścianie, a czego nie. Przy czym robi to w sposób arbitralny i nieprzejrzysty, czyli – inaczej mówiąc – wedle własnego widzimisię.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/wybory-2019.-facebook-decyduje,384227,artykul.html

Sprawa SIN vs Facebook trafiła do sądu w maju tego roku. Organizacja – wspierana przez Panoptykon – skarżyła się w nim na arbitralne blokowanie możliwości korzystania z portalu do realizacji jej misji (którą jest edukacja narkotykowa). W czerwcu sąd podjął pierwszą, korzystną dla nas decyzję, zabezpieczając roszczenia (w telegraficznym skrócie: do rozstrzygnięcia sprawy Facebook nie może blokować treści publikowanych przez SIN, a te zablokowane wcześniej musi zarchiwizować, żeby w razie korzystnego rozstrzygnięcia móc je przywrócić). W odpowiedzi Facebook stwierdził, że jego prawnicy nie posługują się językiem polskim i zażądał przetłumaczenia pozwu na angielski. Sprawa czeka na rozstrzygnięcie stołecznego sądu okręgowego.

Do tego samego sądu trafił pozew autorstwa posła Krzysztofa Czabańskiego, który poskarżył się, że Facebook ogranicza mu możliwość wykupowania reklam. Polityk nazwał portal „seryjnym zabójcą wolnego słowa”. Nie wiemy, czy tak ostre słowa były zasadne, bo być może chodzi o złamanie słusznej zasady, że politycy wykupujący reklamy mają obowiązek wskazania komitetu finansującego materiały promocyjne. Z kolei kandydat na posła Jarosław Marciniak opublikował na Facebooku wpis, z którego wynika, że został ukarany za złamanie standardów społeczności. Miało ono polegać na „potępieniu wyświetlenia swastyki na Garnizonie Warszawskim”. Chociaż sprawę komentował oraz umieszczał kontrowersyjne zdjęcia… rok wcześniej, denerwował się, że zablokowanie fanpage’a z 5000 obserwującymi realnie wpłynie na możliwość prowadzenia przez niego kampanii. Blokada została usunięta przed pierwotnie wyznaczonym terminem.

Zarówno sprawa SIN vs Facebook, jak i obie przytoczone wyżej sprawy polityczne pokazują, jak ważnym narzędziem komunikacji jest Facebook i jaki jest ciężar gatunkowy podejmowanych przez portal decyzji. Bez względu bowiem na to, czy chodzi o realizację działań statutowych organizacji społecznej, czy prowadzenie kampanii wyborczej przez polityków (bez względu na partię, z której pochodzą), stawką jest wolność słowa – kto i w jaki sposób decyduje, co możemy zobaczyć.

Źródło: Fundacja Panoptykon

www.panoptykon.org

Ilustracja i tekst na licencji CC Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 - zawiera drobne zmiany w stosunku do oryginału

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
avatar użytkownika
,

Całkowicie popieram prawo prywatnych podmiotów do arbitralnego decydowania, jakie treści mogą być umieszczane na ich platformach.

Chcesz propagować swoje poglądy i przekonania bez przeszkód?
Załóż sobie własną platformę.

avatar użytkownika
,

Pod warunkiem, że ta "prywatna platforma" będzie poddana tym samym regułom gry co polskie, lokalne podmioty. Jeśli działa w Polsce - powinna podlegać polskim regulacjom, a polscy klienci powinni mieć możliwość sądzenia się z nią w polskim sadzie, który nie powinien tłumaczyć żadnych dokumentów na angielski. Wydawca powinien podlegać polskim przepisom antymonopolowym i polskim przepisom o ochronie danych osobowych.

Dopóki te rygory nie są spełnione, państwo ma pełne prawo wycinać takiego wydawcę tak jak robią to niektóre państwa nie mające tak wzorowych stosunków ze Stanami Zjednoczonymi, będącymi ojczyzną owych "prywatnych platform". Dostęp do ich usług to na dziś jedynie dobra wola polskiego państwa, może się to w każdej chwili zmienić. Jak się to "prywatnej platformie" nie podoba, niech sobie założy własne państwo i zatrudni własnych obywateli, na których będzie zarabiać.
  

avatar użytkownika
,

W mojej opinii błędne jest rozumowanie, że skoro jakaś usługa jest dostępna w Polsce przez internet, to powinna podlegać polskiemu prawu. Wystarczające powinno być prawo obowiązujące w kraju rejestracji firmy świadczącej usługę.

A jeśli się komuś nie podoba, zawsze może przestać korzystać.
  

avatar użytkownika
,

Jeżeli działalność takiej firmy ma wpływ na sytuację konkurentów i konsumentów w Polsce, powinna podlegać regułom obowiązującym w Polsce. Konkurenci nie mogą "zrezygnować" z takiej konkurencji, zaś poszkodowani klienci dowiadują się o argumentach przemawiających za rezygnacją w momencie powstania po ich stronie jakiejś szkody. W takim momencie państwo powinno móc zapewnić klientowi ochronę zgodnie z zasadami, na jakie ów klient się z państwem umawiał.

Zgodnie z Twoją logiką firma z kraju o ustroju faszystowskim lub komunistycznym powinna mieć prawo promować taki ustrój w Polsce, ponieważ jest to zgodne z prawem w kraju rejestracji. Tymczasem jest to w Polsce przestępstwo, a państwo jest od tego by pilnować przestrzegania prawa uzgodnionego w ramach umowy społecznej. Za to płacimy mu podatki.
  

avatar użytkownika
,

Nie, nie powinna.

Zgodnie z moją logiką, firma ma prawo publikować na swojej stronie internetowej dowolne treści zgodne z prawem w którym została zarejestrowana, niezależnie od tego, czy te treści są dostępne w krajach, w których są uznawane za nielegalne.

Nie można popełnić przestępstwa w Polsce, nie będąc w Polsce.
  

avatar użytkownika
,

Ależ niech sobie publikuje co chce. Natomiast polskie państwo ma pełne prawo nie dopuścić do wyświetlania tej strony odbiorcom w Polsce.  

avatar użytkownika
,

Oczywiście, że polskie państwo może chcieć nie dopuścić do wyświetlania takich stron w Polsce.

Tylko jak daleko jest gotowe się posunąć w kontroli tego, do czego dostęp mają mieć obywatele?
  

avatar użytkownika
,

Należałoby posunąć się na tyle daleko, aby móc wywiązać się wobec obywateli z zobowiązań jakie państwo wobec nich zaciągnęło. Dziś, dopuszczając do wolnej amerykanki, państwo nie zapewnia obywatelom ochrony której mają prawo oczekiwać. Więcej - tolerując nieuczciwą konkurencję ze strony zagranicznych platform w stosunku do polskich podmiotów, państwo staje się mimowolnym wspólnikiem w nielegalnym niszczeniu polskich firm, poddając je rozmaitym ograniczeniom i naciskom, których nie stosuje wobec dopuszczonej na polski rynek zagranicznej konkurencji. To zwykły bandytyzm.  

avatar użytkownika
,

Fejsbuk nie ma w Polsce konkurencji, więc nie ma kogo przed nim chronić.
Korzystanie z fejsbuka nie jest obowiązkowe, więc i tutaj nie ma podstaw do tego, by państwo ingerowało.


Jeśli państwo tak bardzo chce coś zrobić - niech zajmie się edukacją.
Wyedukowani Polacy poradzą sobie w cyfrowym świecie bez konieczności szukania ochrony ze strony państwa.
  

avatar użytkownika
,

Nie ma konkurencji? A komu Facebook odbiera ruch i dochody z reklamy? Pewnie Marsjanom? Może oni w ogóle nie świadczą usług w Polsce, tylko na Marsie?

Korzystanie ze stacji benzynowych też nie jest obowiązkowe, ale jeśli na stacji naleją Ci wodę, to oczekujesz od państwa że zajmie się takim procederem. Dokładnie tego samego ma prawo oczekiwać Polak korzystający z usług udostępnianych w ramach polskiej infrastruktury teleinformatycznej - nieważne gdzie stoi serwer ani gdzie zarejestrowano firmę.
  

avatar użytkownika
,

Jeśli nie ma konkurencji, to nikomu nic nie zabiera.
Ale jeśli się pojawi polisztwarzbook, to porozmawiamy o udziale w rynku i o zabieraniu.

A porównujesz popełnienie przestępstwa do czego?
  

avatar użytkownika
,

Konkurencja dla Facebooka to niemal wszystkie polskie serwisy internetowe i wydawcy, bo to im Facebook odbiera ruch, klientów i dochody z reklam. Porównanie przestępstwa dotyczy wszelkich działań Facebooka które mogłyby być zgodne z prawem amerykańskim, ale niezgodne z prawem polskim. Choćby właśnie promowanie poglądów uznanych u nas za ścigane prawnie. Dlaczego Facebook miałby mieć prawo do promowania faszyzmu w Polsce dzięki hipotetycznemu zalegalizowaniu takiego prawa w USA? Od czego są w takiej sytuacji miejscowe władze?  

avatar użytkownika
,

Konkurencja to ktoś, kto oferuje porównywalny produkt, zaspokajający tę samą potrzebę. Producent czajników nie konkuruje z producentem majtek, choć może mieć tego samego klienta.
Zatem fejsbuk nie ma w Polsce konkurencji, zatem nikomu nic nie zabiera.

Dlatego, że fejsbuk nadając z USA, podlega prawu USA.
Na tej samej zasadzie, nie wydaliśmy pedofila do USA, bo choć tam nadal jest ściganym pedofilem, u nas jest znanym reżyserem.
  

avatar użytkownika
,

Jeżeli w Polsce funkcjonuje serwis dla miłośników czajników, a na Facebooku powstanie grupa skupiająca to samo grono odbiorców, to Facebook jest bezpośrednim konkurentem dla takiego serwisu - nieważne czy nazywa się serwisem społecznościowym czy dowolnym innym. Wraz z odbiorcami zabiera polskiemu serwisowi środki z reklam. Żadne zaklęcia tego nie zmienią.

Co do Polańskiego - Polska zachowała się tak jak powinna się zachować w wypadku Facebooka. Zastosowała na swoim terytorium i wobec obywatela polskiego polskie prawo. Dlaczego państwo miałoby stosować w tym wypadku normy amerykańskie, które pozwalają ukarać człowieka, a następnie udawać że się go nie ukarało i ścigać go nadal, tylko dlatego że tak sobie życzą tabloidy?
  

avatar użytkownika
,

Nie. Nadal nie będzie to konkurencja.

Polska uznała, że skoro coś nie jest tutaj przestępstwem, to nie pozwoli, żeby ta osoba była sądzona w miejscu, w którym była i popełniła przestępstwo.
Na tej samej zasadzie, firma z USA, świadcząc usługę z USA, nie widzi powodu by poddawać się polskiemu prawu, skoro wg amerykańskiego nie robi nic złego.
  

avatar użytkownika
,

Chyba znowu mamy problem słownikowej natury. Rozumiesz znaczenie pojęcia "konkurent"? Konkurenci rywalizują o te same zasoby. Jeśli Facebook rywalizuje z serwisem o czajnikach o jego użytkowników i o idące za nimi budżety reklamowe, to jest dla nich konkurentem. Zaklinanie rzeczywistości nie ma niestety siły sprawczej.

W sprawie Polańskiego zwyczajnie bredzisz. Seks z nieletnią jest nielegalny również w Polsce. Polski sąd uznał, że Polański odbył karę zasądzoną przez amerykański sąd i podważył zasadność dalszego ścigania go w takiej sytuacji, udzielając polskiemu obywatelowi należącej się mu ochrony. I to samo polskie państwo ma obowiązek robić wobec polskich obywateli korzystających z usług Facebooka, nie oglądając się na żadne amerykańskie prawa, zwyczaje, układy i gotowość amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości do przymykania oka na bezprawie, z którym mieliśmy do czynienia w wypadku Polańskiego.
  

avatar użytkownika
,

Jeśli tak rozumiesz konkurencję, to producent masła jest konkurentem producenta proszku do prania. Wszak dla jednego i drugiego zasobem jest konsument.

Ale mnie guuuwno obchodzi dlaczego pedofil nie został wydany.
Nie został wydany. Koniec.
I na tej samej zasadzie, fejsbuk nie widzi podstaw do poddawania się prawu krajowemu.
  

avatar użytkownika
,

Jeżeli producent masła zacznie odbierać producentowi proszku do prania jego klientelę oferując mu proszek do prania, to stanie się jego konkurentem podobnie jak Facebook oferujący miłośnikom czajnika alternatywę dla usług świadczonych przez serwis internetowy.

A kogo w Polsce powinno obchodzić jak sprawy widzi Facebook? Jeśli nie widzi podstaw, to znaczy że państwo powinno mu takie podstawy zaproponować, w postaci wycięcia ich adresu w krajowej infrastrukturze informatycznej pod rygorem zastosowania się do polskich regulacji. Jeśli Facebookowi się nie podoba, niech wystąpi do polskiego państwa o zgodę na wybudowanie konkurencyjnej, własnej infrastruktury.

A nie - Facebook nie może. Nie jest niczyim konkurentem...
  

avatar użytkownika
,

Fesjbuk w Polsce nie zabiera nikomu klienta bo w nikt poza fejsem nie oferuje takiej usługi.
Wróć do tego wątku, jak ktoś się pojawi.

Tego samego, kogo obchodzi, że pedofil pozostaje bezkarny.
  

avatar użytkownika
,

Jeżeli producent masła zacznie odbierać producentowi proszku do prania jego klientelę oferując mu proszek do prania w opakowaniach z napisem "Proszek Społecznościowy", to stanie się jego konkurentem - nieważne jak opakował swój towar. Facebook oferuje np. te same możliwości interakcji społecznej które dawały fora internetowe czy sekcje komentarzy pod artykułami. Pozwalając na tworzenie wyspecjalizowanych w ogłoszeniach grup, Facebook odbiera klientelę serwisom ogłoszeniowym. Nieważne że te formy aktywności udoskonalił, rozwinął, uzupełnił, albo że inaczej je nazwał - ważne o jakie zasoby rywalizuje tymi usługami.

Możesz zaklinać rzeczywistość dowolnie długo ale nie zmienisz faktu, że bez Facebooka te serwisy miałyby większy ruch, a przez Facebooka mają ruch mniejszy. To oznacza, że Facebook odebrał im klientelę. W języku polskim to się nazywa konkurencją.

Co do Polańskiego to musiałbyś się zapoznać ze sprawą o której próbujesz się wypowiadać. Polski sąd nie orzekł wcale że ma pozostać bezkarny, powtarzasz już po raz drugi to kłamstwo. Po co? Sąd uznał jedynie że zasądzoną i uzgodnioną przez amerykańskie sądy i prokuraturę karę odbył. W praktyce to właśnie polski sąd wykazał większe poszanowanie dla amerykańskiego prawa niż sądy amerykańskie, które pod wpływem szczucia ze strony tabloidów złamały własne wyroki i ustalenia. Jak widzisz czasem prymat prawa krajowego wychodzi na zdrowie nawet prawu amerykańskiemu, bo sprawa Polańskiego była i pozostaje gigantycznym blamażem amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Na szczęście w tym wypadku polskie państwo stanęło na wysokości zadania i powiedziało zgodnie z własnymi prerogatywami DOŚĆ! I tego samego mamy prawo oczekiwać w wypadku technologicznych gigantów niszczących bezkarnie polski rynek i kpiących sobie z naszego państwa, prawa i nas samych. Zrozum, że nie wszystkim to musi odpowiadać.
  

avatar użytkownika
,

Jeśli, jeśli, jeśli... dużo tych założeń.

Na razie zdrowy rozsądek mówi, że choć producent masła i proszku mają tego samego klienta, to z racji zaspokajania RÓŻNYCH jego potrzeb, nie są konkurentami.

Polski sąd uznał, że nie wyda pedofila w celu jego osądzenia.
Nie sądzę też, by chęć osądzenia pedofila można było nazwać blamażem.
W praktyce pedofil pozostał bezkarny i sobie żyje, podróżuje, kręci filmy.
  

avatar użytkownika
,

Publikując ogłoszenia Facebook zaspokaja te same potrzeby co portal ogłoszeniowy. Polski sąd uznał że nie wyda Polańskiego ponieważ już był sądzony i odbył karę.  

avatar użytkownika
,

Na tej samej zasadzie Sejm jest konkurencją dla kabaretu.


Czyli można go znaleźć w rejestrze przestępców seksualnych?
Skoro był sądzony i odbył karę, to powinien być, prawda?
  

avatar użytkownika
,

Jeżeli Sejm zacznie zarabiać na tej działalności odbierając publiczność kabaretom to oczywiście stanie się konkurentem kabaretów - żadne szyldy czy opakowania tego nie zmienią.

Polański zapewne znajduje się w rejestrze - amerykańskim, bo sądzony był w Ameryce.
  

avatar użytkownika
,

Przecież biorą kasę...


Czyli sam przyznałeś, że wg polskiego prawa nie został osądzony i nie odsiedział wyroku.
Gdyby tak było, byłby w rejestrze.
  

avatar użytkownika
,

Orzeczenie polskiego sądu jest w tej sprawie jasne, wystarczy je przeczytać.   

avatar użytkownika
,

Jest w tym orzeczeniu napisane, że jest pedofilem i został wpisany do rejestru przestępców seksualnych czy nadal w świetle polskiego prawa nie jest pedofilem?  

avatar użytkownika
,

Przeczytaj bo usiłujesz wypowiadać się o sprawie której nie znasz.  

avatar użytkownika
,

Odpowiedz na pytanie.
Czy pedofil, który jak twierdzisz już odbył karę, dlatego nie można go wydać sądowi innego kraju, figuruje, zgodnie z polskim prawem, w rejestrze przestępców seksualnych?
  

avatar użytkownika
,

Przecież polski sąd nie zajmował się rozstrzyganiem o jego winie, nie badał jego sprawy, nie wymierzył kary. Polski rejestr obejmuje osoby skazane w Polsce więc skąd Twoje dziwne pytanie? Równie dobrze możesz zapytać czy w polskim rejestrze są przestępcy skazani w Ekwadorze. Są?  

avatar użytkownika
,

Więc skąd sąd wziął informacje o tym, że odbył karę i w związku z tym nie można go wydać.
  

avatar użytkownika
,

Z Facebooka?  

avatar użytkownika
,

Aaaa, to zmienia postać rzeczy.

Wtedy jak najbardziej, nie trzeba pedofila dopisywać do rejestru.
  

Najnowsze w tym dziale

Jak wybrać najlepszą matrycę
Od kilkunastu lat rynek monitorów zdominowały monitory LCD, zajmują mniej miejsca na biurku, są zdrowsze (co nie znaczy, że idealnie zdrowe) dla oczu i nie sieją promieniowaniem elektromagnetycznym. Wady? - Kot nie może na nich się wygrzewać tak jak na modelach kineskopowych. Kupując monitor LCD trafiamy jednak na parametr jakim jest typ matrycy. Choć jest to kwestia związana...
Nowe unijne regulacje dotyczące recyclingu i gospodarki obiegu zamkniętego wymuszą duże zmiany w sektorze opakowań. Analitycy Santander Bank Polska i Spot Data w raporcie „Rewolucja opakowań. Polscy producenci wobec zmian regulacji i preferencji konsumentów” wskazują, że mimo coraz większego wpływu ekologii na branżę, trendy w konsumpcji sprzyjające wzrostowi...
Nie ma wątpliwości co do tego, że rozporządzenie RODO zmieniło model marketingu cyfrowego. Przy okazji zmieniło też sam marketing, dając czujnym specjalistom w tej dziedzinie bezprecedensową szansę na wyróżnienie się na tle konkurencji. Dążenie do uzyskania od klientów jednoznacznej i trwałej zgody na działania marketingowe to zarazem obowiązek (i...
#maszwplywnaodplyw
Agencja Nonoproblemo dla PUK Komorniki. Akcja edukacyjna „Masz wpływ na odpływ” dla mieszkańców gminy nagrodzona w konkursie „Głośna woda”.
Przesyłki kreatywne – jak robić to dobrze?
Na efektywność i skuteczność współpracy z influencerami wpływa wiele czynników. Zaczynając od indywidualnych relacji z danym blogerem, budżetu oraz właściwego doboru profilu do specyfiki produktu, usługi czy marki. Jedną z ważniejszych kwestii, często pomijanych, jest sposób przekazania produktów lub usługi influencerowi. Mowa o tzw. przesyłce...
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2019 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764