logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Z pamiętnika Chochlika (36): Gra elektronicznych paciorków

   02.06.2012, przeczytano 1760 razy
ilustracjastrzałka
Ilustracja Bronisław Józefiok

Lektura kolejnych rozdziałów Elementarza* sprowadziła mnie na kolana i w tej pozycji pozostawiwszy, zawlekła skruszonego, przed kratki typograficznego konfesjonału. I tak nie jest najgorzej. Równie dobrze mogłem zamiast przed, trafić za kratki odnośnego alcatras, bowiem w świetle nauk Bringhursta, ogrom win moich wydaje się być niezmierzony.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/publikacje-ksiazkowe-%2810%29%3A-gra-elektronicznych-paciorkow,15731,artykul.html

Po drugiej stronie majaczy postać Józefa Knechta. Kto czytał „Grę szklanych paciorków” Hermana Hessego wie, że Knecht to wybitny specjalista od tajemnych relacji dźwięków z liczbami. Czyżby sam magister ludi miał mnie wysłuchać w kwestii przestępstw, jakie przez całe swoje typograficzne życie, popełniałem na żywym ciele zleconych mi do łamania tekstów? A te rzesze niewinnych owieczek, w moje ręce powierzonych, które heretyckimi przyzwoleniami wyprowadzałem dzień po dniu, na manowce?
- Mea culpa, mea maxima culpa.

Magister ludi, ocknął się, jakby ze snu przebudzony i szeptem pouczył:

  • Typograf musi określić nie tylko rozmiar łamu - wysokość kolumny lub stronicy – lecz również podstawową jednostkę rytmiczną, którą jest interlinia.
  • Z tego samego powodu, dla którego nie wolno dobrowolnie zmieniać tempa w muzyce, nie możesz w sposób przypadkowy, zmieniać interlinii w tekście.
  • Nigdy nie wolno pozwalać programowi, by automatycznie i w dowolny sposób ściskał, rozciągał lub rozświetlał pismo w celu zmieszczenia zadanego tekstu. Problemy z justowaniem tekstu, powinno się rozwiązywać za pomocą twórczego projektu, a nie obarczać nimi czytelnika ani rzucać je maszynom na pożarcie niczym perły przed wieprze. *


Przed oczyma przebiegły mi niezliczone sytuacje, szczególnie w składzie gazet i czasopism, w których na porządku dziennym było wyrównywanie tekstu automatem, byle by mieścił się w określonym z góry pudełku. W efekcie zdarzało się, że sąsiadujące ze sobą artykuły miały ze dwa oczka różnicy w interlinii, mimo tej samej wielkości pisma i podobnej wagi merytorycznej. Równie skutecznym sposobem na upakowanie tekstu, było notoryczne zwężanie lub rozciąganie liter.

Co bardziej wyluzowani redaktorzy techniczni, wyczuwszy z czasem, jak wielkie możliwości tkwią w składzie komputerowym, zaniechali w ogóle dokładnego liczenia makiety, ograniczając się do rozpiski, co na której stronie ma się znaleźć. Niedokładności rosły, a komputerowy walec wyrównywał wszystko.
- Mea culpa, mea maxima culpa.

Na szczęście, znacznie lepiej wychodzi konfrontacja z kolejną porcją przykazań. Za wyjątkiem czwartego, pozostałe wydają się być oczywistością, stosunkowo prostą do przestrzegania, szczególnie przy użyciu współczesnych programów dtp, z InDesignem na czele:

  1. Zostawiaj co najmniej dwa znaki przed przeniesieniem i przenoś co najmniej trzy znaki.
  2. Unikaj sytuacji, w których końcówka przenoszonego wyrazu lub jakikolwiek wyraz złożony z mniej niż czterech liter stanowi końcowy wiersz akapitu.
  3. Stosuj przeniesienia w najwyżej trzech kolejnych wierszach.
  4. Przenoś nazwy własne tylko w ostateczności.
  5. Dokonuj przenoszenia zgodnie ze zwyczajami danego języka.
  6. Łącz spacjami nierozdzielającymi krótkie wyrażenia numeryczne i matematyczne.
  7. Unikaj rozpoczynania dwóch kolejnych wierszy od tego samego wyrazu.
  8. Nigdy nie zaczynaj stronicy od ostatniego wiersza poprzedniego akapitu.
  9. Wyrównaj kolumny na rozwarciu, przesuwając pojedyncze wiersze
  10. Unikaj przenoszenia wyrazów w miejscach, w których ciągłość tekstu jest zakłócona.


Bringhurst, pogroziwszy wprzódy palcem, na koniec puszcza w naszą stronę swoje chochlikowe oko i jakby mimochodem dodaje jedenastą zasadę:

Odrzucaj jednak te wszystkie zasady przenoszenia i łamania, jeśli nie spełniają wymagań tekstu.


Uff – jest światło w tym tunelu!!!
- Mea culpa, mea maxima culpa.

W tej atmosferze otwiera się przestrzeń umożliwiająca powrót do korzeni i poszperania w przeszłości, celem wydobycia przyczyn typograficznego analfabetyzmu i lekceważenia samej istoty liter, o które to przypadłości bezpardonowo oskarża nas Bringhurst, odsłaniając w trzecim rozdziale nieznane tajniki składania cyfr i ligatur.

Penetruję skrupulatnie przeszłość, począwszy od czasów przedszkolnych, poprzez wszystkie lata edukacji i w tym swoistym rachunku sumienia pojawiają się cyfry wyłącznie jednego rodzaju, bez względu na to czy zeszyt był w linie czy w kratkę.

Kiedy dobre czterdzieści lat temu trafiła w moje ręce pierwsza maszyna do pisania, owszem miała małe i duże litery, ale cyfry tylko jedne – wersalikowe. Wszystkie następne maszyny: reczne, elektryczne i elektroniczne, a także klawiatury komputerów, począwszy od pierwszego Atari po dzisiejszy pecet, błąd ten lub raczej niedokładność, powielają.

Na wszelki wypadek zaglądam przez ramię na klawiaturę komputera Bronka, ale nawet jego wypasiony mac nie wnosi do sprawy niczego nowego. Tymczasem Bringhurst nie pozostawia złudzeń. Cyfry, podobnie jak litery, mają dwie formy: minuskułę i majuskułę.

Typografowie nazywają te pierwsze cyframi tekstowymi, nautycznymi, minuskułowymi lub mediewalowymi i starają się używać ich wszędzie tam gdzie tekst złożony jest minuskułą lub kapitalikami. Druga forma nazywana jest cyframi wersalikowymi lub cyframi zwykłymi – mają one tę samą wysokość co majuskuła. […] Stosuj cyfry wersalikowe z wersalikami, a w pozostałych sytuacjach cyfry tekstowe.


Wydawca książki chcąc chyba do reszty pognębić skruszonego grzesznika, dodaje w tym miejscu informację o rozpowszechnianiu się trzeciej formy, cyfr kapitalikowych, podobnych w kształcie do wersalikowych, lecz posiadające wysokość kapitalików, do stosowanie wraz z tekstem składanym kapitalikami właśnie.
- Mea culpa, mea maxima culpa.

Kto jest bez winy, niech choć słowem rzuci, a reszcie (w tym sobie samemu) zalecam lekturę – warto.


Z chochlikowym pozdrowieniem
Andrzej Gołąb

Dodatkowe informacje:

* Wszystkie fragmenty tekstu złożone pogrubioną kursywą, są cytatami z drugiego rozdziału książki:
Robert Brin­ghurst,
Ele­men­tarz stylu w typo­gra­fii
Prze­kład: Dorota Dzie­woń­ska
Wydawca: d2d.pl
Kra­ków, 2008

REKLAMA

avatar użytkownika
+ + + + + + + + + + + +

Tekst opublikował użytkownik: cuddruk

(Andrzej Gołąb)

cuddruk o sobie:

Od ponad 30 lat jestem związany z poligrafią. Obecnie pracuję w Centrum Usług Drukarskich Henryk Miler w Rudzie Śląskiej, na stanowisku pełnomocnika właściciela.
Razem z gronem współpracowników służymy radą i doświadczeniem w zagadnieniach związanych z głównymi procesami realizowanymi w naszej drukarni:
- DTP i przygotowanie plików do druku
- Weryfikacja plików produkcyjnych
- Impozycja i naświetlanie CTP
- Pełnoformatowy druk offsetowy
- Druk cyfrowy
- Introligatorka i pozostałe procesy postpressowe
- Gospodarka papierem
- Informatyczny System Zarządzania Przedsiębiorstwem Poligraficznym zgodny z normą ISO 9001

Zapraszam także do odwiedzenia mnie w internecie:
Blog: http://www.chochlikdrukarski.com.pl
FB: https://www.facebook.com/chochlikdrukarskireaktywacja
Strona: https://cuddruk.pl/
Poczta: andrzej.jozef.golab@gmail.com

Więcej informacji o użytkowniku

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz

Najnowsze w tym dziale

Animal Planet z nową identyfikacją wizualną
Animal Planet, stacja proponująca filmy dokumentalne o zwierzętach, naturze i naszej planecie, od 15 lipca ma nowe logo oraz oprawę graficzną. Zmiana identyfikacji wizualnej na polskim rynku jest wynikiem globalnej strategii marki.
Jak sieć WWW dała początek Internetowi rzeczy
Sieć World Wide Web  ma już ponad 30 lat. Stworzony, przez sir Tima Bernersa-Lee, protokół WWW wywarł ogromny wpływ na cały obecny świat. Pierwotnie wizja Bernersa-Lee przyjmowała skromną formę schematu opartego na koncepcji zarządzania informacjami. Niespodziewanie doprowadziła jednak do eksplozji danych, torując drogę do dzisiejszego świata połączonego globalną...
Plagiat w świetle polskiego prawa
W jaki sposób prawo chroni nas przed kradzieżą treści? Gdzie przebiega granica prawa cytatu, a gdzie inspiracji? Czy kradzież pomysłu jest plagiatem?
Czy styl podlega ochronie prawa autorskiego?
Przez długi czas projektowałam razem z moim kolegą w ramach naszego dwuosobowego studio. Z różnych przyczyn jednak niedawno je zamknęliśmy. Naszym znakiem rozpoznawczym był charakterystyczny styl graficzny. Czy nadal mogę się nim posługiwać bez zgody kolegi?
Kampania #weekending
MIXX Awards to konkurs nagradzający najlepsze projekty realizowane z udziałem digital marketingu. Wydarzenie jest inspiracją na przyszłość i promocją najlepszych kampanii, jakie były realizowane od kwietnia 2017 do lipca 2018 roku. Prezentujemy wybrane kampanie nagrodzone w konkursie, opisane w publikacji Casebook Mixx Awards 2018.
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2019 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764