logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Z pamiętnika Chochlika (40): Kto jest winny?

   27.12.2012, przeczytano 3375 razy
ilustracjastrzałka

Gdyby udało się wyna­leźć szcze­pionkę na poli­gra­ficz­nego wirusa zwa­nego popu­lar­nie cho­chli­kiem dru­kar­skim, praca zarówno gra­fika jak i dru­ka­rza była by praw­dziwą sie­lanką. Nie­stety, co pewien czas zmu­szany jestem uru­cha­miać pro­ce­dury, przy­go­to­wane spe­cjal­nie na tę cho­chli­kową oko­licz­ność. W efek­cie, zamiast sie­lanki, pomię­dzy uczest­ni­kami dra­matu zwa­nego pro­duk­cją wyrobu poli­gra­ficz­nego docho­dzi okre­sowo do licz­nych spięć i nieporozumień.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/publikacje-ksiazkowe-%2810%29%3A-kto-jest-winny,17585,artykul.html

Nazwy przy­wo­ła­nych pro­ce­dur brzmią okrut­nie, sucho i urzę­dowo, a summa sum­ma­rum cho­dzi o to, aby nie speł­niało się w kółko pro­roc­two poety, wiesz­czące iż pol­ski poli­graf przed szkodą i po szko­dzie cią­gle głupi*.

Sta­ram się w takich sytu­acjach uni­kać jak ognia zada­wa­nia pyta­nia posta­wio­nego w tytule niniej­szego felie­tonu. Zamiast wino­wajcy, szu­kam raczej przy­czyny, choć bywa, że obie drogi pro­wa­dzą pod jeden adres.

Cza­sem jed­nak trudno prze­do­stać się przez gąszcz sprzecz­nych opi­nii, rela­cji i wza­jem­nych oskar­żeń, szcze­gól­nie kiedy pomię­dzy klien­tem koń­co­wym a dru­kar­nią ist­nieje jeden lub wię­cej pośred­ni­ków. Poni­żej przed­sta­wiam przy­kła­dowy pro­blem, z jakim do cho­chli­ko­wego pogo­to­wia poli­gra­ficz­nego zwró­cił się sko­ło­wany czytelnik.

Osoby dra­matu:

  • klient koń­cowy
  • dru­kar­nia
  • pośred­nik mię­dzy klien­tem koń­co­wym i drukarnią
  • stu­dio gra­ficzne, które na zle­ce­nie klienta koń­co­wego przy­go­to­wało mate­riały do druku.


Prze­bieg wydarzeń:

Pośred­nik dostał od klienta koń­co­wego zle­ce­nie na wypro­du­ko­wa­nie teczki ofer­to­wej. Z dru­karni otrzy­mał rysu­nek wykroj­nika w wer­sji wek­to­ro­wej, który prze­ka­zał klien­towi koń­co­wemu. Ten zle­cił fir­mie gra­ficz­nej wyko­na­nie pro­jektu na bazie otrzy­ma­nego wykroj­nika. Po zaak­cep­to­wa­niu pro­jektu, pośred­nik prze­ka­zał do dru­karni otrzy­many od klienta koń­co­wego plik produkcyjny.

Po wydru­ko­wa­niu teczki oka­zało się, że w pro­jek­cie jest błąd. Gra­fik przy­go­to­wał pro­jekt zewnętrz­nych stron teczki, wyka­dro­wu­jąc go kształ­tem wykroj­nika. Nie­stety postą­pił dokład­nie tak samo z wewnętrz­nymi stro­nami teczki, nie odwra­ca­jąc jed­nak rysunku wykroj­nika (flip hori­zon­tal).

Pro­blem zauwa­żono dopiero po wydru­ko­wa­niu, wykro­je­niu i zło­że­niu teczki. Dru­kar­nia twier­dzi, że powinna dostać wła­ściwy pro­jekt i nie ma obo­wiązku się zasta­na­wiać czy coś jest w lustrze czy nie. Gra­fik twier­dzi, że zawsze tak robił i nie było pro­ble­mów, a klient koń­cowy ma w nosie kto naroz­ra­biał i czeka na teczkę. Pośred­nik został z pro­ble­mem i nie wie co ma zrobić.

Pyta­nia:

Kto ma rację? Gra­fik, który „zro­bił tak, jak zawsze” czyli źle, czy dru­karz, który jest prze­ko­nany, że powi­nien dostać gra­fikę w takiej for­mie, w jakiej ma ona wyglą­dać po wydru­ko­wa­niu? Jaką rolę i odpo­wie­dzial­ność ponosi w tym zda­rze­niu pośred­nik? A może klient koń­cowy też ma coś na sumieniu?

Dru­kar­nia jest niewinna…?

Na pierw­szy rzut oka sprawa jest oczy­wi­sta. Gra­fik popeł­nił błąd. Na taką oko­licz­ność więk­szość dru­karń zabez­pie­cza się już sys­te­mowo, kon­stru­ując odpo­wied­nio regu­la­min współ­pracy. Zazwy­czaj stoi w nim czarno na bia­łym, że jeśli zle­ce­nie nie obej­muje usługi dtp, odpo­wie­dzial­ność za pra­wi­dłowe przy­go­to­wa­nie pli­ków pro­duk­cyj­nych spo­czywa na zle­ce­nio­dawcy, w tym przy­padku na pośredniku.

Tak więc dru­kar­nia wydaje się być kryta, a pro­blem odpo­wie­dzial­no­ści winien się roz­strzy­gnąć pomię­dzy pośred­ni­kiem, klien­tem koń­co­wym a stu­diem gra­ficz­nym. Teo­re­tycz­nie wszystko jest jasne, ale…

W naszej dru­karni dość szybko zorien­to­wa­li­śmy się, że pozo­sta­wie­nie Klienta na pastwę litery prawa i posła­nie mu w postę­po­wa­niu rekla­ma­cyj­nym kilku krót­kich strza­łów w słabe punkty, nie opłaca się nikomu.


Jeśli nawet w poje­dyn­czym przy­padku klient ugnie się pod cię­ża­rem twar­dych argu­men­tów, wycofa rekla­ma­cję i ure­gu­luje należ­ność, to z pew­no­ścią kolejne zle­ce­nia będzie loko­wać w dru­kar­niach bar­dziej przyjaznych.

Aby do tego nie dopu­ścić wpro­wa­dzi­li­śmy parę lat temu kon­trole mię­dzy­pro­ce­sowe na wszyst­kich eta­pach pro­cesu pro­duk­cyj­nego. Na początku plik tra­fia na sta­no­wi­sko kon­tro­lingu, gdzie jest „cze­sany” pod kątem zgod­no­ści ze zle­ce­niem i nor­mami dla poligrafii.

Póź­niej na mon­tażu elek­tro­nicz­nym spraw­dza się jego popraw­ność tech­no­lo­giczną i doko­nuje wali­da­cji. W ramach tejże, każda praca jest dru­ko­wana w skali 1:1 na plo­te­rze peł­no­for­ma­to­wym i skła­dana w kształt goto­wego pro­to­typu. Gdyby w oma­wia­nym przy­padku wyko­nano tę czyn­ność przed jej naświe­tle­niem, z pew­no­ścią błąd został by wykryty.

Także dru­ka­rze oraz osoby odpo­wie­dzialne za usługi wykoń­cze­niowe (w tym wypadku za wykra­wa­nie) mają obo­wią­zek spraw­dze­nia popraw­no­ści przy­go­to­wa­nia pracy.

Oczy­wi­ście nie­zgod­no­ści nadal się zda­rzają i bywa, że cho­chlik i tak jest od nas spryt­niej­szy, ale zarówno my jak i nasi klienci wiemy, że zro­bi­li­śmy wszystko aby go uka­tru­pić za w czasu.

Klient koń­cowy i pośred­nik są niewinni…?

Tutaj sprawa jest znacz­nie bar­dziej skom­pli­ko­wana, bo wszystko zależy od ure­gu­lo­wań, jakie pomię­dzy pośred­ni­kiem a klien­tem koń­co­wym zostały zawarte. Czę­sto bywa, że żad­nych kon­kret­nych ure­gu­lo­wań nie ma, a współ­praca roz­wija się bez­kon­flik­towo, do pierw­szej wpadki. Ponie­waż jed­nak zagad­nie­nie to wykra­cza poza tema­tykę cho­chli­ko­wych felie­to­nów, pozo­sta­wiam obu adwer­sa­rzy na pastwę wła­snych zespo­łów nego­cja­cyj­nych, by sku­pić się na głów­nym wino­wajcy całego zamieszania…

Gra­fik na dywanik!!!

Stara mak­syma mówi, że nie myli się ten, kto nic nie robi. Idąc tym ludo­wym tro­pem można by sądzić, że zaro­bieni na amen gra­ficy mają szcze­gólne prawo do pomy­łek. Zga­dzam się z tym, pod jed­nym jed­nak warun­kiem. Ujść pła­zem mogą jedy­nie pomyłki nowa­tor­skie, nato­miast nie ma według mnie szansy na łagodny wymiar kary gra­fik, który cią­gle powta­rza te same błędy, chcąc z upar­to­ścią godną lep­szej sprawy uwia­ry­gad­niać w nie­skoń­czo­ność, przy­wo­łaną na wstęp­nie prze­strogę Kocha­now­skiego. .
Przy­pa­trzymy się więc dokład­niej przy­pad­kowi z dzi­siej­szego case study.

Gra­fik pro­jek­tu­jąc teczkę dwu­stron­nie zadru­ko­waną wyka­dro­wuje kształ­tem wykroj­nika, powięk­szo­nym o odpo­wied­nie spady, zewnętrzne i wewnętrzne strony teczki. Zapo­mina albo igno­ruje fakt, że kształt stron wewnętrz­nych jest lustrza­nym odbi­ciem kształtu stron zewnętrznych.

Praw­do­po­dob­nie wyglą­dało to tak:

A powinno wyglą­dać tak:

W efek­cie po druku wyszło praw­do­po­dob­nie tak:

Wobec ewi­dent­nego błędu pro­jek­to­wego, argu­ment gra­fika, iż zawsze tak robił i było dobrze, jest nie do obrony. Z pew­no­ścią w poprzed­nich wypad­kach dru­kar­nia sama popra­wiała mu pro­jekty, nie infor­mu­jąc go o tym i czło­wiek żył sobie w prze­ko­na­niu, że pro­jek­to­wa­nie gra­ficzne ma w małym palcu. A tu nagle ciach i palec odcięty.

Zwa­żyw­szy, że pal­ców mamy jedy­nie dzie­sięć, a kom­pu­tery ste­ro­wane tylko umy­słem to melo­dia przy­szło­ści, warto zadbać aby nie tra­cić ich w tak pro­stych sytu­acjach. Wypiszmy więc na koniec trzy święte zasady obo­wią­zu­jące przy pro­jek­to­wa­niu teczek, któ­rych prze­strze­ga­nie uchroni nas od bole­snych amputacji:

Zasada 1 – awers/rewers

Kadru­jąc pro­jekt pro­duktu dwu­stron­nie zadru­ko­wa­nego kształ­tem nie­sy­me­trycz­nym, należy pamię­tać, że kadr rewersu jest lustrza­nym odbi­ciem kadru awersu, podob­nie jak lewe ucho jest lustrza­nym odbi­ciem pra­wego ucha.


Zasada 2 – walidacja

Pro­jek­tu­jąc pro­dukty  wyma­ga­jące zasto­so­wa­nia pro­cesu wykra­wa­nia należy bez­względ­nie prze­pro­wa­dzić jego wali­da­cję. W tym celu naj­le­piej jest wdru­ko­wać pro­jekt na plo­te­rze w skali 1:1, uży­wa­jąc pod­łoża zbli­żo­nego gru­bo­ścią do medium final­nego. Należy wyko­nać wydruk dwu­stronny lub skleić ze sobą dwa wydruki jed­no­stronne (wtedy uży­wamy papieru o połowę cieńszego).


Po wycię­ciu odpo­wied­niego kształtu, skła­damy pro­jekt wg linii bigo­wa­nia i spraw­dzamy czy wszystko odpo­wiada naszym zało­że­niom. Naj­le­piej, jak taki pro­to­typ jest pod­stawą do zatwier­dze­nia pro­jektu przez zleceniodawcę.

Jeżeli nie dys­po­nu­jemy plo­te­rem, warto przy­naj­mniej wydru­ko­wać pro­jekt w odpo­wied­niej skali na dru­karce, skleić przód z tyłem i wyciąć kształt wykroj­nika. Nie zwa­li­du­jemy w ten spo­sób wszyst­kich ele­men­tów pro­jektu, ale zabez­pie­czymy się przed typo­wymi błę­dami pro­jek­to­wymi, takimi jak złe roz­miesz­cze­nie ele­men­tów gra­ficz­nych w sto­sunku do linii cię­cia i bigo­wa­nia. W oma­wia­nym dziś przy­padku, wydruk nawet na plujce A4, ujaw­nił by z miej­sca błąd projektowy.

Przy oka­zji zachę­cam nawet małe stu­dia gra­ficzne do zaopa­trze­nia się w plo­ter. Można sto­sun­kowo nie­drogo nabyć plotery uży­wane, wyco­fane z eks­plo­ata­cji przez pra­cow­nie archi­tek­to­niczne. Zain­sta­lo­wa­nie w nich pojem­ni­ków do wie­lo­krot­nego napeł­nia­nia tuszem (foto powy­żej), zapew­nia bar­dzo tanie koszty eks­plo­ata­cji. Oczy­wi­ście taki plo­ter nie może słu­żyć do dru­ków wyso­kiej jako­ści, ale do celów wali­da­cji świet­nie się nadaje.

Zasada 3 – nie kadro­wać kształ­tem wykrojnika

Wie­lo­krot­nie już o tym pisa­łem, ale w kon­tek­ście dzi­siej­szego case study powta­rzam kolejny raz.

Ze wzglę­dów tech­no­lo­gicz­nych pliki pro­duk­cyjne pro­duk­tów takich jak teczki, nie powinny być wyka­dro­wy­wane kształ­tem wykrojnika.


Jeśli pro­jekt posiada tło, naj­le­piej go przy­go­to­wać w postaci pro­sto­kąta o wymia­rach wykroj­nika powięk­szo­nych z każ­dej strony o odpo­wied­nie spady. Kształt wykroj­nika może być na niego nało­żony w odręb­nym kolo­rze spo­to­wym, z włą­czo­nym nadru­kiem, aby nie czy­ścił tła pod sobą. Oto przykład:

Można także dostar­czyć trzy pliki (lub jeden trzy­stro­ni­cowy pdf) zawie­ra­jące kolejno: pro­jekt do druku w kształ­cie pro­sto­kąta, wykroj­nik, pogląd z wykroj­ni­kiem nało­żo­nym na pro­jekt. Coraz czę­ściej spo­ty­kam się nawet z sytu­acją, że gra­fik dostar­cza dodat­kowo trój­wy­mia­rową wizu­ali­za­cję pro­duktu final­nego. Ale to już pełny wypas, więc potrzeba jesz­cze tro­chę czasu aby mówić o standardzie.
 

Z cho­chli­ko­wym pozdro­wie­niem
Andrzej Gołąb

Rys. Bro­ni­sław Józe­fiok
Foto: Anna Gołąb

REKLAMA

avatar użytkownika
+ + + + + + + + + + + +

Tekst opublikował użytkownik: cuddruk

(Andrzej Gołąb)

cuddruk o sobie:

Od ponad 30 lat jestem związany z poligrafią. Obecnie pracuję w Centrum Usług Drukarskich Henryk Miler w Rudzie Śląskiej, na stanowisku pełnomocnika właściciela.
Razem z gronem współpracowników służymy radą i doświadczeniem w zagadnieniach związanych z głównymi procesami realizowanymi w naszej drukarni:
- DTP i przygotowanie plików do druku
- Weryfikacja plików produkcyjnych
- Impozycja i naświetlanie CTP
- Pełnoformatowy druk offsetowy
- Druk cyfrowy
- Introligatorka i pozostałe procesy postpressowe
- Gospodarka papierem
- Informatyczny System Zarządzania Przedsiębiorstwem Poligraficznym zgodny z normą ISO 9001

Zapraszam także do odwiedzenia mnie w internecie:
Blog: http://www.chochlikdrukarski.com.pl
FB: https://www.facebook.com/chochlikdrukarskireaktywacja
Strona: https://cuddruk.pl/
Poczta: andrzej.jozef.golab@gmail.com

Więcej informacji o użytkowniku

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
,

Sielanka nie jest pisana w żadnej branży.

brak ikonki
,

Chochliki często zdarzają się przez pośpiech, czy zwykłe niedopatrzenie.
Niestety jest to częste nawet przy pracy kilku osób, a nawet jednej.

Najnowsze w tym dziale

Animal Planet z nową identyfikacją wizualną
Animal Planet, stacja proponująca filmy dokumentalne o zwierzętach, naturze i naszej planecie, od 15 lipca ma nowe logo oraz oprawę graficzną. Zmiana identyfikacji wizualnej na polskim rynku jest wynikiem globalnej strategii marki.
Jak sieć WWW dała początek Internetowi rzeczy
Sieć World Wide Web  ma już ponad 30 lat. Stworzony, przez sir Tima Bernersa-Lee, protokół WWW wywarł ogromny wpływ na cały obecny świat. Pierwotnie wizja Bernersa-Lee przyjmowała skromną formę schematu opartego na koncepcji zarządzania informacjami. Niespodziewanie doprowadziła jednak do eksplozji danych, torując drogę do dzisiejszego świata połączonego globalną...
Plagiat w świetle polskiego prawa
W jaki sposób prawo chroni nas przed kradzieżą treści? Gdzie przebiega granica prawa cytatu, a gdzie inspiracji? Czy kradzież pomysłu jest plagiatem?
Czy styl podlega ochronie prawa autorskiego?
Przez długi czas projektowałam razem z moim kolegą w ramach naszego dwuosobowego studio. Z różnych przyczyn jednak niedawno je zamknęliśmy. Naszym znakiem rozpoznawczym był charakterystyczny styl graficzny. Czy nadal mogę się nim posługiwać bez zgody kolegi?
Kampania #weekending
MIXX Awards to konkurs nagradzający najlepsze projekty realizowane z udziałem digital marketingu. Wydarzenie jest inspiracją na przyszłość i promocją najlepszych kampanii, jakie były realizowane od kwietnia 2017 do lipca 2018 roku. Prezentujemy wybrane kampanie nagrodzone w konkursie, opisane w publikacji Casebook Mixx Awards 2018.
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2019 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764