logo
KURIER
Polska reklama i poligrafiaKURIER

BADANIE: Z prasy zniknęły reklamy warte pół miliarda złotych

   16.05.2013, przeczytano 2015 razy
ilustracja

W ciągu pięciu lat sprzedaż dzienników spadła o 1,3 miliona egzemplarzy, a eksperymenty z płatnym dostępem do treści online się nie powiodły. W tym samym czasie czytelników informacji i publicystyki w internecie przybyło dwukrotnie. Dziś jest ich o 4,5 miliona więcej, niż wszystkich codziennych gazet łącznie w najlepszym dla nich momencie. Eksperci wzbraniają się jednak przed zapowiadaniem śmierci papierowych gazet: - Nie znikną, dopóki gazetą ciągle można pacnąć muchę, a tabletem jeszcze nie - żartują.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/z-prasy-zniknely-reklamy-warte-pol-miliarda-zlotych,18739,artykul.html

Agora przedstawiła wczoraj wyniki finansowe za pierwszy kwartał 2013 roku. Przychody spółki wyniosły 261,8 miliona złotych. Strata netto sięgnęła 1,4 miliona złotych. To i tak ponad trzykrotnie mniej, niż prognozowali analitycy - przewidywania mówiły o stracie rzędu nawet 5,7 miliona.

Największe przychody i zarazem zyski Agorze wciąż przynosi segment prasy, czyli Gazeta Wyborcza i bezpłatne Metro. Straty generują jedynie outdoor, czyli reklama zewnętrzna, i radio.

Dwa najważniejsze czynniki, jakie Agora wskazała jako istotne dla wyników i rozwoju spółki, to stagnacja na rynku reklamy i malejąca od kilku lat sprzedaż prasy. Gazeta Wyborcza straciła w pierwszym kwartale 13,5 procenta nabywców. Rynek reklamy w ciągu roku skurczył się o 7,5 procent, co najbardziej odczuła prasa. Reklamodawcy ograniczyli wydatki w gazetach o 29 procent. Tylko internet, jako medium reklamowe rośnie (w ciągu roku o 7,5 procent) i jako jedyny ma perspektywy wzrostów dalszych.

Wartość sprzedanych przez Agorę reklam w prasie skurczyła się w ciągu pięciu lat o ponad 100 milionów złotych, a przychody z internetu na początku tego roku już niemal zrównały się z tymi, jakie przynosi spółce sprzedaż egzemplarzowa.

Reklamodawcy wybierają internet

Przedstawiciele Agory nie dali się wczoraj namówić na skomentowanie danych finansowych i spadkowych trendów, jakie oczywiście dotyczą całej prasy drukowanej. Nie tylko zresztą w Polsce. Punktem zwrotnym był rok 2008. Rekordowy, ale zarazem ostatni, w którym przychody reklamowe wydawców mediów drukowanych rosły.

Z cyklicznych danych, publikowanych przez dom mediowy Starlink wyraźnie widać, że reklamodawcy lawinowo zaczęli wówczas przenosić budżety do sieci, dostrzegając potencjał i przewagę nowego medium. Medium, które miało już za sobą problemy wieku dziecięcego, z pęknięcia pierwszej bańki internetowej wyciągnęło wnioski oraz oferowało tańsze i przede wszystkim skuteczniejsze dotarcie z reklamą do precyzyjnie określonego odbiorcy.

W efekcie, już w 2008 roku wydawcy internetowi pochwalić się mogli większymi przychodami z reklam, niż wydawcy gazet codziennych. Dwanaście miesięcy później online przegonił papierowe magazyny, a w ubiegłym roku reklamodawcy po raz pierwszy w historii wydali w sieci więcej, niż w całej polskiej prasie razem wziętej. W tym czasie - od najlepszego dla papierowych mediów roku 2008 - z magazynów i dzienników łącznie odpłynęły reklamy warte prawie pół miliarda złotych rocznie.


źródło: dom mediowy Starlink

- Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że z powodu "youtubizacji" reklamy uciekają z klasycznych mediów - komentuje prof. Leszek Pułka, medioznawca z Uniwersytetu Wrocławskiego. - Internet nie jest jeszcze konkurencją dla telewizji, bo ekrany wciąż zajmują nam najwięcej uwagi, ale to pewnie kwestia czasu.

- Jeśli ktoś zakłada firmę, to nie myśli już o reklamie w prasie. Najpierw sięga do internetu. Mamy tu reklamę, która jest dużo bardziej skuteczna i dociera do większej ilości osób. Mamy więc treści, które już dziś tylko pozornie są całkiem za darmo - dodaje prof. Wiesław Godzic, medioznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. - Mamy TVN Player na komórce, ale zanim wyświetli się film muszę obejrzeć kilkuminutową reklamę. To przykre i zmuszające nas do oglądania, ale to właśnie będzie dominować. Wydaje się, że takie reklamy ogląda więcej osób.

Czytelnik woli szybciej i za darmo?

Równocześnie z reklamodawcami, od drukowanej prasy zaczęli odwracać się również czytelnicy. Najszybciej i najdotkliwiej odczuły to dzienniki, które o czytelnika, szukającego bieżących informacji rywalizować musiały z coraz szybciej rosnącymi portalami internetowymi. Od rekordowego roku 2007, kiedy to łączna sprzedaż egzemplarzowa wszystkich dzienników w Polsce sięgała prawie 3 milionów sztuk, spadek sprzedaży z roku na rok pogłębiają się coraz wyraźniej. Dziś kupuje je prawie dwa razy mniej osób, niż w epoce największej świetności.


źródło: Związek Kontroli Dystrybucji Prasy, dane na rok 2013 z marca

Warto przy tym wspomnieć, że spadki sprzedaży i wpływów reklamowych wyraźnie odbijały się na liczbie tytułów, którym udało się utrzymać na rynku. W 2007 roku do Związku Kontroli Dystrybucji prasy zgłoszonych było 61 dzienników ogólnopolskich i regionalnych. Po sześciu latach, w marcu tego roku w zestawieniach ZKDP figuruje ich już tylko 36.

Gdzie podziali się czytelnicy gazet? Można zaryzykować tezę, że wcale z czytania nie zrezygnowali. Tyle tylko, że czytają dziś tam, gdzie informacja jest szybciej i za darmo. Z danych badania polskiego internetu Megapanel, realizowanego przez Gemius i Polskie Badania Internetu wynika, że w tym samym czasie, kiedy dzienniki straciły prawie połowę rynku, dwukrotnie wzrosła liczba użytkowników sieci, którzy odwiedzają regularnie serwisy informacyjne i czytają publicystykę. Dziś jest ich prawie 19 milionów. To już o 4,5 miliona więcej czytelników niż w najlepszym, 2007 roku miały wszystkie polskie dzienniki razem wzięte.


źródło: Megapanel, Gemius i Polskie Badania Internetu
wyniki dla fali badania z marca każdego roku

To, że wszyscy czytelnicy porzucający prasę przechodzą do internetu, jest rzecz jasna mocnym uproszczeniem. - Wielu stałych czytelników prasy, korzysta także z innych nośników informacji, w tym stron internetowych, aplikacji mobilnych czy tabletów. Nie ma już pytania czy się tak dzieje, bo to jest już fakt - przyznaje w rozmowie z Money.pl Grzegorz Haftarczyk, wiceprezes zarządu Grupy Polskapresse. - Im młodszy użytkownik, do 25 czy nawet do 30 roku życia, tym mniej ma styczności z naszymi produktami prasowymi, a więcej z online.

- Wskaźniki czytelnictwa w Polsce są nadal wysokie. Nie ma kryzysu czytelnictwa - uspokaja Paweł Wujec, dyrektor segmentu Internet w Agora SA. - Oczywiście jednak jednocześnie sprzedaż egzemplarzowa gazet spada. Ludzie czytają, ale w różnych miejscach: w internecie, na tabletach, wydania papierowe. Dla różnych marek te proporcje układają się różnie - na przykład dla tygodników opinii nadal ogromna większość czytelnictwa przypada wciąż na wydania tradycyjne.

Płatne e-treści z gazet? Jeszcze nie teraz

- W internecie zawsze będą treści bezpłatne. Rośnie jednak gotowość ludzi do płacenia za cyfrowy kontent, który jest jakościowo lepszy i dziennikarsko lepszy niż treści bezpłatne, ogólnodostępne i nieoryginalne - przekonuje Wujec. - To kierunek nieuchronny, pytanie tylko, jak szybko przyjmie się w Polsce. Modele płatności za treści mogą być różne. Dziś kupując telefon Orange, dostajemy w pakiecie abonament Deezera. Może wkrótce będziemy kupować tablety z automatycznie dołączoną subskrypcją Money.pl czy Gazety Wyborczej?

Po niezbyt udanych próbach z płatnym dostępem do redakcyjnych artykułów, jakie w 2011 roku prowadził Przekrój, a po nim Rzeczpospolita i Parkiet, rozwiązaniem miał okazać się system Piano, który ruszył na początku września ubiegłego roku. Płatny dostęp do tekstów z kilkudziesięciu gazet i magazynów (9,90 zł za tydzień, 19,90 zł za miesiąc lub 199 zł za rok) miał być próbą wykorzystania internetu jako alternatywy dla papieru. Próbą, o której sukcesie na razie trudno jednak mówić. Właściciel platformy do dziś nie ujawnił jej statystyk, choć - zgodnie z własną obietnicą - miał to zrobić pod koniec ubiegłego roku.

- Niestety nie mogę podać dokładnych liczb o sprzedaży usług Piano dotyczących Polski. Mogę natomiast powiedzieć, że w trzech krajach, w których działamy: Słowenii, Słowacji i Polsce, mamy 120 tysięcy zarejestrowanych użytkowników, którzy zapłacili za treści chociaż raz - ujawnia Peter Richards, przedstawiciel Piano Media w Polsce. - Działamy na rynku polskim krótko, bo dopiero 7 miesięcy i wciąż się uczymy. Dziś płatne artykuły czyta często jeszcze nie więcej niż 1 procent użytkowników. Jeśli jednak ma się 400 tysięcy odwiedzających, to zawsze dzięki temu, że ten 1 procent z nich zapłaci można zarobić kilka tysięcy złotych. To pieniądze niemal za darmo.

Wydawcy prasowi silni też online, ale...

To nie oznacza oczywiście, że wydawcy tytułów prasowych nie są w internecie silnie obecni. Wręcz przeciwnie. Trzeba jednak przyznać, że w większości przypadków o sile online'owych biznesów tradycyjnych wydawców najczęściej stanowią serwisy w niewielkim stopniu, albo wręcz wcale niezwiązane z tytułami prasowymi.

Teza mówiąca o tym, że internet doprowadzi do zupełnego upadku prasy nie jest nowa, jednak na razie jest to wizja dość odległa. Prof. Leszek Pułka przewiduje: - Gazeta papierowa wymaga od nas zaangażowania, poświęcenia czasu. Media elektroniczne są natomiast łatwiejsze i na dodatek tańsze w dostępie, dlatego częściej je wybieramy. Nie sądzę jednak, żeby papier zniknął całkowicie. Przynajmniej dopóki, dopóty gazetą ciągle można pacnąć muchę, a tabletem jeszcze nie.

Piotr Kaszuwara, Bartłomiej Dwornik

Źródło: Money.pl

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
,

Nie ma takiego czegoś jak informacja za darmo. Każdy, nawet najkrótszy news wymaga znajomości tematu, odrobiny umiejętności tworzenia składnych zdań oraz dostępu do faktów. Nie zapominając o czasie na przetworzenie.

W tym kontekście, za darmo oznacza, że KTOŚ INNY ponosi koszty, by użytkownik dostał bezpłatnie. I to się skończy niebawem.


avatar użytkownika
,

Niekoniecznie - w dzisiejszych realiach "za darmo" oznacza zazwyczaj, że użytkownik ponosi koszty inne niż finansowe czy materialne - np. zgadza się na oglądanie reklam. Ten model ma się póki co całkiem nieźle - to właśnie on wyssał pieniądze z papieru.  

,

Bzdura. Od jakiegoś czasu zaważalny jest istotny spadek klikalności reklam co wprost oznacza powolną agonię tej formy reklamy. Ludzie nie klikają, zerowa lub prawie zerowa konwersja oznacza poniesienie wydatku bez szans na zysk.

Poza tym nie ma gwarancji, że ktokolwiek ogląda reklamy, Adblock ma się dobrze a nawet świetnie.

  

avatar użytkownika
,

Szkoda że nie podpierasz tych rewelacji wynikami badań, bo zacytowane w tekście źródła zdają się wskazywać na trend zupełnie odwrotny. Oczywiście zawsze będą cwaniacy, usiłujący dostać coś nie płacąc umówionej ceny i okradający dostawcę. Dlatego i adblock ma się dobrze i piractwo komputerowe oraz fonograficzne mają się dobrze, całkiem nieźle prosperuje złodziejstwo w sklepach w realu, okradanie firm przez pracowników itp. - ale to jest pewien margines. Pomimo jego istnienia okradane branże całkiem dobrze funkcjonują, więc chyba niepotrzebnie martwisz się o losy ofiar okradanych przez użytkowników adblocka. Przeżyjemy.  

,

Nie widzę w tekście żadnych wiarygodnych danych ani źródeł.

O niskiej klikalności i płynnym przechodzeniu w stronę content marketingu mówi się natomiast coraz częściej i coraz głośniej, wskazując to rozwiązanie jako alternatywę dla nieklikanych obrazków kasowanych Adblockiem.

Zanim zacznie się rzucać mięsem na użytkowników, któzy nie chcą spamu w przeglądarce, warto się zastanowić, czemu narzędzia blokujące w ogóle powstały i działają nadal.
Ażeby oczekiwać od użytkownika płacenia ceny, należałoby zawrzeć z nim umowę i dać mu towar dobrej jakości zamiast popłuczyn i śmieci.
  

avatar użytkownika
,

Jeśli mowa o tym co wypada, to z pewnością na początek warto byłoby - a pewnie i wypada - poznać znaczenie słów, których się używa. Spam to reklama umieszczona w miejscu, w którym nie powinna się znaleźć zgodnie z zasadami, na których przestrzeganie godzą się uczestnicy komunikacji. Ty natomiast mówisz o reklamach, które pokazywane są zgodnie z tymi zasadami.

Na te zasady godzą się użytkownicy oglądający strony serwisu takiego jak nasz - utrzymywanego z emisji reklam. Ci, którzy się nie godzą, nie powinni tu zaglądać. Jeśli ktoś usiłuje ominąć umowę stosując narzędzia typu adblock, jest zwykłym złodziejem, niczym nie różniącym się od kolesia uciekającego spod stacji benzynowej bez płacenia.

Nie jest usprawiedliwieniem niska ocena materiałów w serwisie - jeśli ktoś uważa, że to popłuczyny i śmieci, również powinien zrezygnować z korzystania z serwisu, zamiast rościć sobie prawo do kradzieży jego zasobów. Podobnie nie usprawiedliwia kradzieży paliwa niska ocena jego jakości.
  

,

Redaktorze.
Wystawiłeś gazetę na widok publiczny. Ale to nie uprawnia Cię do narzucania ogląjącym na co mają patrzeć.

Mniej buty, więcej chłodnej analizy, powściągliwego języka i lepszych pomysłów na przyciąganie użytkowników. Wtedy Adblocka będą używać nieliczni.
  

avatar użytkownika
,

Użytkowniku, nikt niczego nie wystawia na widok publiczny. Serwis internetowy to nie jest miejsce publiczne, podobnie jak nie jest publicznym miejscem lokal firmowy, choć znajduje się przy publicznie dostępnej ulicy. Z takiego lokalu korzysta się na pewnych warunkach, a warunki te określa jego właściciel - bo lokal przy publicznej ulicy, podobnie jak serwis internetowy ma właściciela.

Nie każdy może do takiego lokalu wejść, zrobić na środku kupę i opuścić go, zgarniając do worka co cenniejsze fanty. Nikt też do zaglądania do takiego lokalu nie zmusza. Ale jeśli wejdziesz - pogódź się z tym że to właściciel narzuca kolor mebli oraz to co wisi na ścianach, albo zrób w tył zwrot. Proponowaliśmy już kiedyś pewnemu koledze prosty eksperyment - wejdź do knajpy i usuń wiszące tam reklamy piwa motywując to tak jak to zrobiłeś tutaj - a potem zdaj nam relację co działo się dalej...
  

,

Analogia miałaby sens, gdyby dostęp do serwisu był na hasło lub płatność.

Skoro więc dałeś za darmo, przestań płakać, że ludzie za darmo biorą.




  

avatar użytkownika
,

To umówmy się że mowa była o tym rzadkim rodzaju knajpy, do której dostępu nie broni stanowisko kontroli dokumentów ani kasa biletowa... Przestań żartować tylko wybierz się do pubu i poodrywaj plakiety z logo z nalewaków, powyrzucaj podkładki i popielniczki z logo, pozrywaj ze ścian i sufitów kasetony dostarczane przez producentów piwa. Sprzed lokalu usuń parasole z logo, a kelnerom pozabieraj tace i otwieracze z logo - dlaczego mają decydować na co patrzysz? Przecież wpuścili Cię ZA DARMO! A potem wróć i opowiedz nam jak było i czy Twoje poglądy znalazły zrozumienie. Dopóki tego nie zrobisz Twoja wiarygodność nie daje powodów do kontynuowania dyskusji.

Stale rościsz sobie prawo aby włazić z brudnymi buciorami na czyjś teren i decydować co wisi na ścianie, jakie fanty możesz ukraść - teraz chcesz decydować nawet o tym jakie ktoś wprawi sobie drzwi? Większość serwisów utrzymywanych z reklam decyduje, że warunkiem korzystania - czyli bramką - jest akceptacja regulaminu, a nie żadne logowania. To jest koszt, który trzeba ponieść - nie dajemy nic za darmo. Każdy, kto próbuje brać za darmo jest złodziejem. Zbliża się weekend - masz pole do popisu aby wypróbować swoją teorię na mieście... Odwagi!
  

,

Fakt, że jakaś reklama wisi w przestrzeni publicznej nie oznacza, że na nią patrzę.

Możesz na swojej ścianie powiesić cokolwiek. Ale nie zmusisz użytkownika by na tę ścianę patrzył.
Dopóki tego nie zrozumiesz, będziesz spinał poślady na dzwięk słowa Adblock.
eot

  

avatar użytkownika
,

A ktoś zmusza Cię abyś patrzył na banery w serwisie? Nie - dokładnie tak jak w knajpie. W knajpie też możesz wbić wzrok pod stolik i nie podnosić go w obawie że dostrzeżesz element o reklamowym charakterze. To może zacznij od takiej próby - nie demoluj na razie knajpy, ale spróbuj przesiedzieć w niej wieczór nie patrząc na elementy reklamowe. Umowa stoi?  

Najnowsze w tym dziale

Efekty pandemii widoczne w wyszukiwarce Google
W ostatnich tygodniach życie codzienne i zawodowe Polaków przeniosło się do sieci. Tam również szukamy informacji, jak sobie radzić z nową rzeczywistością. Statystyki wyszukiwarki Google pokazują, że wśród najpopularniejszych haseł są te związane z pracą zdalną, zwolnieniami czy zasiłkami dla bezrobotnych. Z kolei przedsiębiorcy masowo szukają informacji...
Według danych StatCounter Chrome jest liderem wśród przeglądarek internetowych – na świecie korzysta z niej już 62% użytkowników, a w Polsce aż 71%. Nie dziwi więc poruszenie, które w branży wywołała zapowiedź Google o zaprzestaniu obsługi tzw. third-party cookies. Ta (r)ewolucja nie jest jednak czymś całkowicie nowym i zaskakującym. Już w 2017 roku...
„OK Google...” - codzienna dawka pozytywnych wiadomości
Na dobre wieści wszyscy czekają nie tylko w czasach zagrożenia czy kryzysu. Odnajdywanie konstruktywnych historii i popularyzowanie dziennikarskich relacji o tym, jak rozwiązywane są ważne problemy społeczne to cel nowego projektu Google Polska oraz Outriders. Już dziś użytkownicy Asystenta Google, dzięki prostej komendzie  „OK Google, powiedz mi coś dobrego”, mogą usłyszeć...
W 6 miesięcy od pierwszej informacji na temat wdrożenia 5G technologia ta jest już dostępna w sieci Play, a do końca czerwca obejmie swym zasięgiem 53 miasta i miejscowości na terenie Polski. Dotyczy to zarówno dużych aglomeracji, jak i mniejszych miejscowości. Sieć 5G w Play wykorzystuje pasmo 2100 MHz.
Kim Brunhuber nowym prezenterem CNN International w Atlancie
Kim Brunhuber dołącza do zespołu CNN International (CNNI) jako nowy prezenter, który będzie pracował w siedzibie stacji w Atlancie. Poprowadzi poranne wydania CNN Newsroom dotyczące Europy w soboty oraz niedziele, a także programy informacyjne w dni powszednie. Zatrudnienie Kima ogłosił wczoraj Mike McCarthy, Executive Vice President i General Manager w CNNI.
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2020 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764