logo
KURIER
Polska reklama i poligrafiaKURIER

Zmiany w UŚUDE: Rząd uderzy w Faceobooka czy wesprze hejterów i trolli?

   30.08.2017, przeczytano 1245 razy
ilustracja

W wyniku wycieku do mediów poznaliśmy projekt ustawy zmieniającej ustawę o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw. Ministerstwo Cyfryzacji zapewnia, że to dopiero „brudnopis”. I tych zapewnień warto się trzymać, ponieważ przepisy, które miałyby zapewnić równy dostęp do kluczowych platform komunikacyjnych (takich jak Facebook) są jeszcze niedopracowane. O ile sam kierunek zmian regulacyjnych wydaje się dobry, o tyle materia, na którą porywa się polski ustawodawca, jest żywa i skomplikowana. Łatwo ją popsuć.


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/zmiany-w-usude%3A-rzad-uderzy-w-faceobooka-czy-wesprze-hejterow-i-trolli,33552,artykul.html

Ministerstwo dostrzegło problem arbitralności działań platform internetowych, które dziś mogą każdego użytkownika i każde konto „wyciąć” w oparciu o – często uznaniowe i stale się zmieniające – postanowienia własnych regulaminów. Tymczasem portale takie jak Facebook stały się swoistą społeczną infrastrukturą komunikacyjną, a więc pomysł zagwarantowania dostępu do nich każdemu, kto porusza się w granicach prawa, jest z gruntu słuszny. Trudniej ten pomysł przełożyć na literę prawa. Najlepiej gdyby kompleksowa regulacja, definiująca, od którego momentu mamy do czynienia ze społeczną infrastrukturą komunikacyjną w sieci i ograniczająca arbitralność w działaniach takich pośredników, powstała na poziomie europejskim.

Koniec z „równiejszymi” czy koniec paywalla?

Jak to miałoby wyglądać w Polsce?

W Art. 1. ust. 3 projektu czytamy, że „Usługodawcy usług świadczonych drogą elektroniczną dostępnych na terenie Rzeczpospolitej Polskiej, choćby pochodziły spoza tego terytorium, a dla których są one dostępnym społecznym środkiem przekazu, a także pracownicy lub osoby działające na zlecenie tych usługodawców, nie mogą ograniczać ani w jakikolwiek inny sposób utrudniać dostępu do tych usług lub dystrybucji przekazanych do rozpowszechniania komunikatów lub rzeczowych wypowiedzi wytwarzanych przez usługobiorców społeczności gromadzących się w ramach tych usług, a także dzienników, czasopism lub innych publikacji prasowych w rozumieniu ustawy - Prawo Prasowe (…) z powodu ich linii programowej, treści, albo regulaminów świadczenia tych usług (…)”.

Redakcja tego przepisu pozostawia wiele do życzenia. Można się jednak domyślać, że chodzi o sytuacje, w których przykładowo Facebook blokuje fanpage jakiejś organizacji lub konto użytkownika powołując się na swój regulamin, mimo że zablokowane w ten sposób treści w świetle polskiego prawa pozostają legalne. Taka sytuacja jest rzeczywiście problematyczna. Jednak z przywołanego przepisu, pełnego nieprecyzyjnych i niezdefiniowanych pojęć, można wyciągnąć również taki wniosek, że dzienniki i gazety internetowe nie powinny nikomu ograniczać prawa do zabierania głosu na swoich łamach, co trudno pogodzić zarówno z rozwiązaniami typu paywall, jak również z prawem redakcji do kształtowania linii programowej.

Pojawia się też pytanie, na ile proponowane przepisy mogą ograniczyć możliwość moderowania treści wrzucanych przez użytkowników forum internetowego czy portalu społecznościowego. Jesteśmy przekonani, że autorom projektu chodzi o zapobieżenie sytuacji, w której komercyjna firma arbitralnie pozbawia kogokolwiek dostępu do społecznych środków przekazu i uniemożliwia publikowanie rzeczowych wypowiedzi. A nie o przyzwolenie na nienawistne komentarze czy bluzgi pod tekstami w sieci, bez możlowości ich moderowania. Niestety, przepisy, które wyciekły do mediów, są w tym zakresie nieprecyzyjne. Liczymy na to, że ich kolejna wersja rozwieje te wątpliwości.

Co się stanie, jeśli portal społecznościowy mimo wszystko zdecyduje się – w oparciu o własny regulamin – zablokować konto organizacji społecznej, gazecie czy zwyczajnemu użytkownikowi? Nie ma wątpliwości co do tego, że nadal może to zrobić. Ale, zgodnie z proponowanymi przepisami, taki spór powinien w szybkim trybie trafić do sądu.

Zgodnie z art. 1. ust. 8. pkt. 3-11: „Usługobiorca, najpóźniej w ciągu 24 godzin od chwili powzięcia wiadomości o zdarzeniu (…), może złożyć do sądu wniosek o nakazanie usługodawcy dostępu do usługi albo nakazanie rozpowszechniania treści objętych tym przepisem przy czym na usługobiorcy leży ciężar wykazania okoliczności, iż doznał ograniczeń lub utrudnień w dystrybucji z naruszeniem (przepisu, przyp. aut.) przez usługodawcę. (…) We wniosku należy wskazać elektroniczny adres usługobiorcy oraz usługodawcy do doręczeń, a jeśli jest to niemożliwe lub utrudnione elektroniczny adres ogłoszony publicznie przez usługodawcę do kontaktu(…). Doręczenia pism uczestników i pism sądowych odbywają się przy użyciu środków komunikacji elektronicznej. Sąd zawiadamia niezwłocznie usługodawcę o złożeniu wniosku przesyłając mu jego treść i zobowiązując go do udzielenia odpowiedzi w terminie 24 godzin. (…) Sąd jest zobowiązany rozpoznać wniosek w terminie 24 godzin od upływu terminu. (…) Sąd doręcza uczestnikom postępowania postanowienie kończące postępowanie w sprawie wraz z uzasadnieniem. (…) Postanowienie uwzględniające wniosek podlega natychmiastowemu wykonaniu. (…) Na postanowienie sądu okręgowego przysługuje – w terminie 24 godzin od jego doręczenia – apelacja do sądu apelacyjnego, który rozpoznaje ją w terminie 24 godzin. Od postanowienia sądu apelacyjnego nie przysługuje skarga kasacyjna (…)”.

Zaproponowane rozwiązanie jest szalenie ambitne.
Jesteśmy bardzo ciekawi jak ta procedura będzie wyglądać w praktyce. I czy, jak obawiają się niektórzy komentatorzy, będą z niej nagminnie korzystać internetowe trolle, którym właśnie usunięto komentarz. Nam ten scenariusz wydaje się mało prawdopodobny.

Procedura notice and take down: zgniły, ale potrzebny kompromis

Co miałoby się dziać w przypadku sporu nie między portalem czy redakcją internetową a korzystającym z ich usług użytkownikiem (sytuacja opisana powyżej), ale między użytkownikami (jeden opublikował treść, która narusza prawa drugiego), ewentualnie między redakcją a osobą, której dotyczy opublikowany materiał (spór o rzetelność)? Na takie sytuacje ma odpowiadać „procedura zgłaszania i uniemożliwiania dostępu do danych o bezprawnym charakterze”, w żargonie prawniczym zwana procedurą notice and take down (por. rozdział 3a). To nie jest nowy pomysł, ale lifting przepisów istniejących od 2002 roku (por. obecną wersję ustawy o świadczeniu usług drogą elektronicznych).

W kwestiach dotyczących usuwania spornych czy nielegalnych treści, niestety, trzeba pójść na zgniły kompromis. Na jednym końcu skali możemy postawić brak regulacji i przyzwolenie na to, by firmy robiły w takich sytuacjach co chcą, na drugim – sztywną regulację, w której państwo narzuca konkretną procedurę. Żadne rozwiązanie nie jest idealne, ale – z perspektywy użytkowników, których firmy internetowe rzadko traktują podmiotowo – bezpieczniejsza jest procedura oparta w prawie i kontrolowana przez sądy.

W ramach procedury opracowanej przez Ministerstwo Cyfryzacji „Osoba fizyczna, osoba prawna lub jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej, która posiada informacje o bezprawnym charakterze danych zamieszczonych w systemach teleinformatycznych(…), w celu uniemożliwienia dostępu do takich danych, przesyła do usługodawcy wiarygodną wiadomość o bezprawnym charakterze danych za pomocą środków komunikacji elektronicznej”.

Jaka wiadomość zostanie uznana za wiarygodną? Zgodnie z projektem taka, która zawiera: „(…) imię, nazwisko, miejsce zamieszkania i adres albo nazwę lub firmę oraz siedzibę i adres oraz adres poczty elektronicznej zgłaszającego” oraz „jednoznaczne wskazanie danych, które naruszają prawo oraz wskazanie adresów internetowych lub miejsc, gdzie te dane są dostępne; uzasadnienie wskazujące na istnienie naruszenia prawa (…); oświadczenie zgłaszającego o zgodności z prawdą przedstawionych informacji”.

Zgodnie z projektem to usługodawca ma udostępnić specjalny formularz do zgłaszania spornych treści. Formularz zaproponowany przez Ministerstwo Cyfryzacji wymaga podania kilku istotnych elementów, m.in. wskazania jakie przepisy zostały naruszone i kto w ten sposób został pokrzywdzony. To dość wysoki standard, który powinien ograniczyć ryzyko lawiny bezzasadnych zgłoszeń. Z drugiej strony, w przypadku sporu między autorem opublikowanej treści a osobą zgłaszającą naruszenie, projekt nie przewiduje przyspieszonej ani uproszczonej procedury sądowej, a taka bardzo by się tu przydała.

Podsumowując, firmy, które dostarczają społeczną infrastrukturę komunikacyjną dla obywateli Polski, powinny działać na podstawie i w granicach polskiego prawa. Regulacja ograniczająca arbitralność ich działań jest potrzebna, podobnie jak ugruntowanie jurysdykcji polskich sądów w przypadku, kiedy odbiorcą usługi jest osoba mieszkająca na terytorium Polski. Natomiast przepisy, nad którymi obecnie pracuje Ministerstwo Cyfryzacji, niewątpliwie wymagają jeszcze doprecyzowania.



Katarzyna Szymielewicz

Źródło: Fundacja Panoptykon

panoptykon.org

Tekst na licencji CC Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 - zawiera zmiany w stosunku do oryginału

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
,

Tylko ktoś pozbawiony wyobraźni, mógł wymyślić taki przepis i jego realizację w praktyce.
Mało tego, pozbawiony wyobraźni i nierozumiejący współczesnego świata.

avatar użytkownika
,

Odpowiada Ci sytuacja, w której firma decydująca o Twoim być lub nie być w komunikacyjnej przestrzeni społecznej wycina Ciebie albo Twoją firmę z tej przestrzeni, bo np. ktoś złożył jakąś skargę, a rozpatrujący ją w centrum usług outsourcingowych koleś miał akurat zły dzień i nie sprawdził dokładnie, tylko wcisnął "delete"? Zero weryfikacji, zero procedury odwoławczej, zero nadzoru nad takimi decyzjami, praktycznie zero kontaktu z firmą. Giganci tacy jak Google czy Facebook mają dziś władzę pozwalającą bezkarnie zniszczyć człowieka lub biznes za jednym kliknięciem - i nie masz żadnej instancji pozwalającej się przed tym bronić. Skoro oddawanie takiej władzy politykom nazywamy autorytaryzmem, to dlaczego oddanie tych kompetencji biznesmenom miałoby się nazywać inaczej - np. "wolnym rynkiem"??  

,

Odpowiada mi sytuacja, w której prywatna firma może zdecydować, czy chce mi pozwolić się reklamować na swoich stronach i może to zrobić na swoich własnych zasadach, które znałem i zaakceptowałem zanim zaczałem korzystać z ich usług.
  

,

Przypomnę też, że nie ma prawnego obowiązku korzystania z usług wymienionych przez Ciebie firm. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.

A jeśli firma nie korzysta z usług tych firm, to raczej wątpliwe jest, by mogła być przez te firmy poszkodowana.
  

avatar użytkownika
,

No to może niech każdy zacznie korzystać bez ograniczeń ze swoich prerogatyw - tak jak postulujesz. Facebook będzie kasował konta bez oglądania się na lokalne prawo, Google będzie np. wycinał wg własnego widzi mi się wyniki wyszukiwania, a lokalne rządy będą wycinać według własnego uznania Facebooka i Google ze swojej sieci teleinformatycznej. Gra gitara?
  

,

FB wycina dziennie setki, jeśli nie tysiące kont. Z róznych powodów, najczęstszym jest łamanie regulaminu.
Wcale mi nie to nie przeszkadza.
Google już teraz modeluje wyniki wyszukiwania i tylko całkowicie naiwna osoba nadal uważa, że to dobra wyszukiwarka.
Wcale mi to nie przeszkadza.

Tak.
Zdecydowanie jestem za tym, by te firmy świadczyły swoje usługi w taki sposób jaki chcą, ze wszystkimi tego konsekwencjami, dla konsumenta i dla nich.

Rolą państwa nie jest ograniczanie przedsiębiorcy w jego rozwoju czy samodzielności.
Rolą pańswa jest EDUKOWANIE konsumentów, by umieli wybrać usługodawcę czy produkt.
  

,

Przypomnę też, że model 'pańswo wie lepiej co jest dobre dla obywatela' już był trenowany.
Z mizernymi skutkami, a konsekwencje ponosimy do dziś.
  

avatar użytkownika
,

Już u zarania kapitalizmu zauważono, że monopol nie działa na rzecz, ale przeciwko wolnemu rynkowi i wolności gospodarczej. Nie istnieje coś takiego jak całkowicie wolny od ingerencji państwa rynek. Rolą państwa nie jest żadne "edukowanie" tylko pilnowanie warunków gwarantujących wolność gospodarczą. To oznacza walkę z monopolami, z którymi mamy do czynienia w tym wypadku.

Tam gdzie relacja między firmą a klientem jest tak daleka od partnerskiej, a nierównowaga tak gigantyczna, nie ma mowy o tym że klient może sobie zdecydować czy skorzystać z usługi - bo nie ma żadnej alternatywy. Wówczas ochrona ze strony państwa jest oczywistością i aż wstyd że przez tyle lat państwa europejskie nie potrafią sobie z tym problemem poradzić.
  

,

Wspomniane przez Ciebie firmy nie mają monopolu.  

,

Firm oferujących konta e-mail, także darmowe, jest od groma.
Portali społecznościowych, mniejszych i większych, podobnie.
  

avatar użytkownika
,

Nie mówimy o kontach e-mail ale o koncentrowaniu przepływu informacji przez te firmy. Duopol Facebook-Google ma w tym zakresie tak miażdżącą przewagę nad konkurencją, że nie ma możliwości aby skutecznie funkcjonować w przestrzeni gospodarczej korzystającej z internetu, bez korzystania z usług tych firm. W takiej sytuacji nie ma mowy o wolnym rynku i ochrona pozycji klientów przez państwa staje się całkowicie zrozumiała i konieczna.   

,

Tysiące firm funkcjonują bez potrzeby korzystania z usług Googla czy FB.

To co piszesz jest zwyczajną nieprawdą.
Przykro mi, nIe widzę sensu w dyskutowaniu z bredniami.
  

avatar użytkownika
,

W Polsce działa grubo ponad 2 mln firm. Tym kilku tysiącom, które nie czerpią korzyści z obecności w internecie i nie są uzależnione od obecności bądź pozycji w wynikach wyszukiwania Google gratulujemy szczęścia. O szczęściarzy państwo nie musi się być może za bardzo troszczyć, natomiast o pozostałych - i owszem. Za to temu państwu płacą.  

,

Musisz częściej wychodzić do ludzi, wiesz, do realnego życia.  

avatar użytkownika
,

Masz na myśli żeby sobie czasem pobrykać w realu?  

,

Ludzie już dawno zrozumieli, że lajkami nie da się zapłacić za zakupy a rekomendacja znajomych ma większą siłę niż wyniki z wyszukiwarki.
Gdy wyjdziesz do ludzi uświadomisz sobie, że tam w realu mało kogo interesuje fb czy google a hype na ich usługi nakręca niewielka garstka podmiotów.
  

avatar użytkownika
,

Usiłujesz podpiąć ten temat pod swoją kampanię, w ramach której starasz się udowodnić nieprzydatność Facebooka w marketingu.

Jak pewnie pamiętasz, konflikt rozpoczął się nie wokół blokady profilu firmy chcącej z większym czym mniejszym sensem korzystać z Facebooka jako narzędzia marketingowego, ale od zablokowania kont prawicowych organizacji i ruchów społecznych, które w Polsce działały zgodnie z prawem.

Dla takich organizacji Facebook ze swą pozycją rynkową stanowi zasadnicze narzędzie komunikacyjne, decydujące o skuteczności ich działań. Tymczasem okazuje się, że ktoś arbitralną decyzją "zza oceanu" mebluje polską scenę polityczną, eliminując z niej albo istotnie ograniczając możliwość działania organizacjom, które się temu komuś po prostu nie podobają. Gdyby to amerykański polityk zaczął mądrzyć się, dyktując kogo usunąć z lokalnej sceny politycznej, byłaby gigantyczna awantura. Ale jeśli robi to amerykańska firma - to nagle przestaje to być bezczelną ingerencją w wewnętrzne sprawy kraju?

Oczywiście amerykańscy politycy nieraz wskazywali kogo trzeba usunąć, albo nawet odstrzelić. Tylko że robili to wobec krajów uznawanych za wrogie, nierespektujące wspólnie wyznawanych zasad. Facebook powinien się zdecydować czy Polska jest krajem spełniającym ich standardy jakościowe i ideologiczne - i skoro są one dla nich tak ważne, a obecność tych prawicowych organizacji w polskim życiu publicznym jest z tymi standardami nie do pogodzenia - powinien wycofać się z Polski oddając pole komuś, kto zechce polskie prawo respektować. Taki scenariusz miałby tę dodatkową zaletę, że polityczną odpowiedzialność za odebranie wyborcom dostępu do Facebooka ponieśliby ci, którzy obecność tych kontrowersyjnych organizacji akceptują i autoryzują...
  

,

Jesli ktoś na cudzej własności chce budować sukces swojej organizacji, to można mu jedynie współczuć głupoty i krótkowzroczności.
I nie ma znaczenia czy jest z lewej, prawej czy środkowej strony. Nie ma znaczenia czy produkuje nakrętki do słoików, opony czy smartfony.

Narzędzi trzeba umieć używać, i trzeba mieć świadomość, że to narzędzia - coś co można zastąpić a zmiana nie będzie miała wpływu na funkcjonowanie organizacji.
Jeśli ktoś tego nie ogarnia, może nie powinien prowadzić firmy?
  

avatar użytkownika
,

Gdy mamy do czynienia z monopolem, Twoje idee można o kant stołu rozbić.  

,

Powtórzę.
Ani Google ani FB nie są potrzebne do prowadzenia firmy, więc mówienie w tym kontekście o ich monopolu jest brednią.
  

avatar użytkownika
,

musze sie zgodzic z przedmowca , fb nie posiadam/uzywam , google generalnie uzywam (bo moge) i bardzo sobie chwale wymiane moich danych za googlowe uslugi , aczkolwiek gdyby google nie bylo , rowniez bym sobie poradzil. po prostu nie mialbym pewnych narzedzi , ktore ulatwiaja zycie ale NIE warunkuja funkcjonowania mojej firmy.  

avatar użytkownika
,

Ale gdybyś prowadził prawicową organizację polityczną to brak możliwości komunikowania się via facebook istotnie upośledzałby Twoje polityczne szanse i nie byłbyś w stanie zrekompensować tego żadną konkurencyjną ofertą, ponieważ w wielu kluczowych grupach odbiorców konkurencja facebooka się zwyczajnie nie liczy. Albo gdybyś prowadził biznes zależny w wysokim stopniu od marketingu internetowego, a Google zafundowałoby Ci bana likwidując np. 80% ruchu na stronach, to nie byłbyś w stanie tego zrekompensować żadną konkurencyjną usługą (mógłbyś liczyć na Binga dającego parę procent ruchu). W takiej sytuacji miałbyś zwyczajnie nóż na gardle - a państwo jest od tego aby w takich gardłowych sytuacjach reagować i delikwenta bawiącego się nożem odpowiednio potraktować.  

,

Gdyby prowadził dowolnego zabarwienia ogranizację polityczną, to wykupiłbym hosting, postawił stronę, bloga i forum.
Fejsa, jeśli już, wykorzystywałbym jedynie poprzez konta prywatne zwolenników mojej frakcji politycznej.
  

,

Kiepski to pomysł na biznes, jeśli brak przekierowania ruchu z wyszukiwarki go kładzie na łopatki.
W takim przypadku poradziłbym zmianę modelu działania.
  

avatar użytkownika
,

Ty może tak, bo wykorzystałbyś kolejną okazję aby dowodzić nieprzydatności fejsa, nie bacząc że strzelasz sobie w kolano. Ale nie wszyscy lubią sobie strzelać w kolano, a gdy państwo proponuje takie rozwiązanie rejterując w sytuacji gdy powinno wkroczyć - to jest to jeden z tych przypadków, gdy mamy do czynienia z tzw. "państwem teoretycznym".  

avatar użytkownika
,

Wyszukiwarki: ruch organiczny sięgający kilkudziesięciu procent to nic nadzwyczajnego, zwłaszcza jeśli biznes opiera się na sporadycznej, doraźnej klienteli, która zainteresowana jest transakcją chwilowo, przy okazji. Tak jest np. z zaopatrzeniem dla prywatnych inwestorów budujących domy jednorodzinne. Oni nie śledzą oferty firm latami, ale potrzebują raz w życiu kupić okna lub płytki ceramiczne. Wówczas sięgają do internetu. I jeśli produkujesz okna, a nie ma Cię w wynikach Google to nie ma Cię w internecie - żadne strony firmowe same w sobie nie pomogą. Twoja propozycja to "zmień model działania i nie produkuj okien ani płytek"? To jest ta rzekoma wolność gospodarcza o którą się chcesz upominać??  

,

Fejs jesty przydatny, do rozrywki.
Natomiast nigdy nie zdecydowałbym się budować w oparciu o jego infrastrukturę biznesu.
Podobnie google.
Chesz, korzystaj do woli. Ale w pracy używaj pewnych narzędzi.
  

avatar użytkownika
,

czyli... ?  

,

Poszukaj na fejsie.
Ponoć jest niezbędny do prowadzenia firmy, więc powinni tam wiedzieć.
  

avatar użytkownika
,

Nie ma sensu prowadzić dalszej dyskusji skoro przekręcasz wypowiedzi, z którymi chcesz dyskutować. Nikt nie twierdzi że facebook jest konieczny do prowadzenia każdego biznesu. Takie stwierdzenie nie padło ani tutaj, ani w żadnym z poprzednich materiałów poświęconych wykorzystaniu facebooka w marketingu, na temat których zabierałeś głos usiłując wyśmiewać tę niewypowiedzianą przez nikogo tezę.

Natomiast dla znaczącej liczby biznesów jest pomocny, a dla wielu - konieczny. Zupełnie tak samo jak z komputerem albo samochodem - nie są "konieczne" do prowadzenia każdego biznesu. Ale gdyby ktoś usiłował monopolizować rynek samochodów w Polsce, aby następnie forsować wyłącznie auta z kierownicą po prawej stronie, to rolą państwa byłoby bronić własnego ładu prawnego.
  

,

Może być przydadny, w żadnym razie nie jest konieczny.  

avatar użytkownika
,

Jak komputer lub samochód.  

,

Nietrafione porównanie.
Na tak wielu poziomach...
  

Najnowsze w tym dziale

Skonsolidowane przychody ze sprzedaży Grupy PMPG Polskie Media w I półroczu 2022 r. wyniosły ponad 21 mln zł i są o 68% wyższe od przychodów uzyskanych w analogicznym okresie roku ubiegłego. Skonsolidowana EBITDA Grupy w I półroczu br. wyniosła 2,6 mln zł.
WP Social News - codzienne podsumowanie informacji
Wirtualna Polska ma nową propozycję dla swoich użytkowników. Uruchomiła WP Social News, czyli narzędzie dostępne bezpośrednio w aplikacji Messenger, które każdego dnia przesyła podsumowanie najistotniejszych wiadomości. Dzięki niemu dostęp do informacji z interesujących obszarów staje się jeszcze prostszy i szybszy.
RMF Maxx świętuje 18. urodziny koncertem Smolastego i wprowadzeniem nowego logo
Z okazji swoich 18. urodzin radio RMF MAXX zmienia logo oraz modyfikuje zapis nazwy, która teraz jest pisana przez dwie litery X. W Krakowie odbędzie się jubileuszowy koncert Smolastego, na który bilety można wygrać w konkursie antenowym.
Nowość CNN International – rusza program „Decoded” o nowych technologiach
Zmiany na świecie zachodzą w zawrotnym tempie, a wpływ nowych technologii na gospodarkę, społeczności czy warunki życia nigdy dotąd nie był tak odczuwalny. CNN International zapowiada nową sześcioodcinkową produkcję „Decoded”, w której pochyli się nad pytaniami, jaką rolę pełnią przełomowe technologie i dlaczego mają one znaczenie. Premiera pierwszego...
Kanał Sportowy nadaje w Biedronce
Wygodna kanapa, koszulka sportowa i kufel złotego trunku to zwykle dobry przepis na dzień meczowy. W trakcie jesiennej aury warto jednak do ręki wziąć kubek z ciepłym napojem, który rozgrzeje nas nawet, jeśli mecz nie przynosi dużych emocji. Od czwartku, 22 września, w Biedronce dostępne będą kubki z wytłoczeniem, kubki zmieniające kolor oraz kubki termiczne Kanału...
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2022 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764