logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Znak Polski Walczącej: Prawdziwa historia „Kotwicy”

   01.08.2018, przeczytano 4542 razy
ilustracjastrzałka

Wbrew pozorom znak „Polski Walczącej” jest nie tylko symbolem historycznym. Wykorzystywany także po wojnie, zyskał w wolnej Polsce „drugie życie” gosząc w przestrzeni publicznej na skalę nieporównanie większą niż w okresie okupacji. Czy moda na posługiwanie się „Kotwicą” służy pamięci o ludziach, którzy ją stworzyli i o ich walce? Jak doszło do powstania znaku i czy wiadomo kto jest jego autorem?


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/znak-polski-walczacej%3A-prawdziwa-historia-_kotwicy_,37456,artykul.html

Okres okupacji to również historia intensywnych zmagań z użyciem propagandy wizualnej. Jej szczególną postacią było wykorzystywanie prostych znaków literniczych jako mocnych akcentów gwarantujących łatwą identyfikacje i budzących jednoznaczne skojarzenia. Szczególnie chętnie wykorzystywano w tym celu znak „V” będący początkowo symbolem zwycięstwa („Victory”), mający podbudowywać morale społeczeństw w krajach alianckich. Słabość wykorzystywania „generycznych” znaków literniczych szybko jednak dała o sobie znać. Niemiecki minister propagandy Josef Goebbels doszedł do wniosku, że zamiast zawalczać, lepiej będzie samemu wykorzystać znak „V”. Okazało się, że propaganda hitlerowska bez przeszkód przejęła go na własne potrzeby, stosując powszechnie jako symbol zwycięstwa III Rzeszy.

ilustracjastrzałka

Kraków. Plakat z symbolem Victorii umieszczony na słupie ogłoszeniowym.

Konkurs KG AK

W miarę wytracania impetu niemieckiej machiny wojennej znak „V” zaczął powoli znikać z plakatów i murów w okupowanych krajach. Mimo to w Biurze Informacji i Propagandy KG AK zrodził się pomysł stworzenia znaku będącego swoistą odpowiedzią na niemieckie działania propagandowe, znak „V” i wszechobecną swastykę. Zauważono, że malowanie Orła Białego byłoby dugotrwałe i ryzykowne. Potrzeba było znaku łatwego i szybkiego w wykonaniu. Z inicjatywy m. in. Czesława Michalskiego rozpisano konkurs na znak Polski Walczącej. Na konkurs zgłoszono 27 prac, z których początkowo wybrano dwie finałowe, rozstrzygając go ostatecznie na korzyść projektu przypisywanego 22-letniej Annie Smoleńskiej ps. „Hania”, studentce historii sztuki i harcerce Szarych Szeregów. Zwycięska praca stworzona została na bazie litery „P” mającej symbolizować Polskę oraz tworzącego zarys kotwicy znaku „W” oznaczającego walkę. Znak świetnie spełniał kryteria łatwości wykonania - można go było namalować trzema ruchami, co być może przesądziło o ostatecznym werdykcie.

Anna Smoleńska

Kontrowersje wokół autorstwa znaku

Sygnet Wydawnictwa Polskiego

Warto zaznaczyć, że ten sam układ literniczy znany był już wcześniej, a nawet planowano go wykorzystać jako symbol walki z okupantem. Już w początkach okupacji zwrócono się do spadkobierców Rudolfa Wagnera, właściciela Wydawnictwa Polskiego, o pozwolenie na wykorzystanie w propagandzie podziemnej znaku firmowego, opartego na identycznym układzie liter „P” i „W”. Sprawa autorstwa znaku nie jest do końca wyjaśniona, a autorstwo przypisywane jest Smoleńskiej jedynie na podstawie relacji świadków. Wśród potencjalnych kandydatów do tytułu autora znaku pojawia się także warszawski plastyk Jan M. Sokołowski.

Zastosowanie

W 1943 r. komendant Armii Krajowej, gen. Stefan Rowecki „Grot” wydał oficjalny rozkaz, w którym wskazuje się zwycięską „Kotwicę” jako symbol dywersji i sabotażu oraz nakazuje sygnowanie tym znakiem akcji AK. Znak malowano i rysowano na murach i chodnikach, działając pojedynczo lub dwójkami. Najczęściej zajmowali się tym w ramach zadań „małego sabotażu” harcerze organizacji „Wawer” podlegającej pod Biuro Informacji i Propagandy KG AK.

Jedną z najsłynniejszych realizacji z użyciem znaku Polski Walczącej było naniesienie go na cokół pomnika Lotnika na placu Unii Lubelskiej w Warszawie przez Jana Guta i Jana Bytnara ps. „Rudy”. Bytnar skonstruował nawet specjalne urządzenie do nanoszenia znaku nazwane „wiecznym piórem”. Po wojnie elementy cokołu z pozostałością znaku zostały przeniesione pod Liceum Batorego, a potem pod Muzeum Woli.

ilustracjastrzałka

Znak namalowany na cokole pomnika Lotnika

„Kotwica” po wojnie

Historia „Kotwicy” nie zakończyła się wraz z upadkiem III Rzeszy. Znak był używany także po wojnie, a dziś przeżywa prawdziwy renesans, choć jest to "odrodzenie" czesto w bardzo kontrowersyjnej formie. Wykorzystywano go na odznaczeniach, sztandarach, naszywkach wojskowych. Stosowała go podziemna Konfederacja Polski Niepodległej oraz dolnośląska Solidarność Walcząca, a od 2014 stosowany jest jako oznaczenie Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu. W ostatnich latach znak Polski Walczącej zaczął być wykorzystywany komercyjnie. W ramach mody na tzw. „patriotyczne” gadżety i odzież, znak symbolizujący walkę z niemieckim okupantem zaczął pojawiać się na kubkach, koszulkach, opaskach.

Symbol "Polski Walczącej" stał się znakiem rozpoznawczym budzącej kontrowersje kampanii IPN

ilustracjastrzałka

"Koszulka patriotyczna Pamiętaj" - oferta jednego ze sklepów z tzw. "odzieżą patriotyczną"

Wciąż chętnie wykorzystywany jest i nadużywany do celów politycznych, towarzysząc kampaniom propagandowym i manifestacjom ulicznym. Sięgają do niego również firmy chcące zaznaczyć swoje patriotyczne i społeczne zaangażowanie, co bywa widoczne szczególnie w wypadku spółek Skarbu Państwa, których zarządy obsadzane są z "politycznego klucza".

Akcja PZU z okazji 72. rocznicy Powstania Warszawskiego.

Dzieje się tak mimo uchwalenia w 2014 przez Sejm ustawy o ochronie znaku Polski Walczącej, nakazującej otaczanie go czcią i szacunkiem, jako dobro ogólnonarodowe. Za znieważenie znaku grozi obecnie kara grzywny. Przeciwko instrumentalnemu traktowaniu znaku Polski Walczącej i sprowadzaniu go do roli dekoracji czy gadżetu, wystąpiło dwa lata temu Muzeum Powstania Warszawskiego (także wykorzystujące „Kotwicę” jako własny znak), które wraz z jednostką komandosów z Lublińca apelowało w kampanii społecznej o poszanowanie historycznego symbolu.

Prawdopodobna autorka znaku, Anna Smoleńska została w 1942 r. aresztowana przez Gestapo i poddana ciężkiemu śledztwu na Pawiaku. Została ostatecznie przewieziona do Auschwitz, gdzie zmarła na tyfus w marcu 1943 r. W tym czasie komendant AK nadawał właśnie „życie” jej znakowi, nakazując oficjalne wprowadzenie go w konspiracyjny obieg.

ilustracjastrzałka

Tablica pamiątkowa przy ul. Koszykowej 75 w Warszawie. fot. Adrian Grycuk [1]

[1] fotografia na licencji CC BY-SA 3.0 pl

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz

Najnowsze w tym dziale

Wybory 2019: jak wygrać, łącząc materiały drukowane i kreatywność
Materiały drukowane uchodzą za najbardziej prozaiczną część kampanii wyborczej. W rzeczywistości tegorocznej, wyjątkowo krótkiej kampanii wyborczej jest inaczej. Materiały wyborcze muszą być odpowiednio zaprojektowane, potrzebny jest też pomysł ich wykorzystania.
Katy Perry a sprawa polska
Dyskusję w mediach wzbudził niedawno* teledysk Katy Perry, w którym wokalistka wykorzystała wizerunek Stadionu Narodowego w Warszawie. Co prawda, na obiekt nałożono fikcyjną nazwę „Bingo's Bail Bond Stadium”, niemniej jednak ujęcie prezentowane na tle panoramy Warszawy nie budzi wątpliwości, że to właśnie stołeczna arena. Czy wokalistka miała prawo...
Jak marki skracają dystans z klientem?
"Aby połączyć się z konsultantem, naciśnij zero" - niedługo to zdanie będzie budzić równie silny przypływ nostalgii jak walkmany i kasety VHS. Niektórzy już wolą czatować z firmami zamiast wisieć na infolinii. Marki śledzące zmiany na rynku to rozumieją i szykują się na zmiany w komunikacji na linii biznes - klient.
Dynamiczny rynek e-commerce wymaga dużej elastyczności, a pojawiające się nowe zarówno potrzeby jak i problemy klientów wymagają szybkiej reakcji. W dzisiejszych czasach stworzenie dobrego produktu i pozostawienie go samemu sobie nie wystarcza do tego, by  dobrze się sprzedawał. Wraz z upływem czasu wymagania użytkowników wzrastają, dlatego istotnym elementem rozwoju serwisu...
Marketing referencyjny - nowy i tani sposób na zwiększenie sprzedaży
Chip Bell stwierdził kiedyś, że „Lojalni klienci nie tylko wrócą, nie tylko polecą Cię innym, ale ZMUSZĄ swoich przyjaciół do robienia interesów z Tobą”. Środki przymusu nie muszą być jednak drastyczne, a twoja firma może wręcz „bezboleśnie” i w tani sposób zwiększyć sprzedaż. Wystarczy wykorzystać jedno nowe narzędzie...
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2019 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764