logo
WIEDZA
Polska reklama i poligrafiaWIEDZA

Kup Pan Kolor! Wywiad z Przemysławem Kidą

   09.08.2012, przeczytano 6842 razy
ilustracja
fot. ilker

Każdy, kto zetknął się w jakiś sposób z poligrafią wcześniej czy później odkrywa takie pojęcia jak proof, profil kolorystyczny, kalibracja i jeśli życie (czytaj Klienci) go nie zmusi, zazwyczaj omija je szerokim łukiem. Kalibracja monitorów, drukarek, skanerów zawsze była otoczona aurą tajemniczości. Ostatnimi czasy coraz częściej wyręcza nas w tym oprogramowanie, ale czy to wystarcza?


Artykuł pochodzi z portalu Signs.pl: https://www.signs.pl/kup-pan-kolor%21-wywiad-z-przemyslawem-kida,16332,artykul.html

Red.: Kalibracja kolorystyczna ma od lat opinię wiedzy tajemnej. Podobnie jak z radiestezją jedni w nią wierzą, inni nie. Czy jesteś czarodziejem, a raczej czarnoksiężnikiem?

Tak, jestem alchemikiem (śmiech). To prawda, że ta dziedzina ma wciąż na rynku opinię jakiejś wiedzy tajemnej. Wynika to z faktu, że profile można wykonać na kilka, a nawet kilkanaście sposobów. Od tego, jak to się robi, zależy końcowy wynik. Może być różny w zależności od pierwotnych założeń. Trudno poddać to normalizacji. Oczywiście istnieją takie manuale jak to wykonać, ale praktycznie nigdy nie spełniają w 100% wymagań użytkownika, oferując na podstawie uśrednionych założeń równie średni rezultat. Obecnie technologia produkcji farb, rip-ów, drukarek poszła bardzo do przodu i w praktyce podłączając komputer do drukarki i instalując dołączone oprogramowanie możemy otrzymać w miarę poprawny wydruk. Niebo będzie błękitne, a trawa zielona. Schody zaczynają się, gdy klient przynosi proofa i żąda, aby wydruk był identyczny.

Czy to znaczy, że jeśli nie mam tak wymagających klientów to nie potrzebuję czarodzieja?

Niezupełnie, ponieważ poprzez kalibrację można osiągnąć wiele innych korzyści, n.p. kalibracją możemy regulować zużycie farby. To daje kolosalną przewagę na rynku, gdyż oszczędności mogą sięgać nawet 30%. W przypadku dużych maszyn, jak HP TurboJet, zużywających tusze w tysiącach litrów miesięcznie, może to być kwota nawet kilku tysięcy euro. Drugim czynnikiem jest to, że poprzez kalibrację możemy regulować jakość wydruku obniżając jego ziarnistość, co daje kolejną przewagę na rynku. Ponadto poprzez kalibrację możemy ograniczyć metameryzm (zmiana koloru w zależności od oświetlenia – przyp. Redakcji) - np. czarno białe wydruki w zależności od rodzaju oświetlenia ujawniają błękitną, zieloną lub różową dominantę. Przy dobrze zrobionej kalibracji szarość pozostanie po prostu szara, nawet jeśli stosowane farby mają w tym względzie dużą tendencję do zmian. To wszystko daje oszczędność czasu i pieniędzy eliminując konieczność próbnych wydruków, kolejnych akceptacji, czy późniejszych reklamacji i kosztów ponownego druku.

Ok, będzie taniej, lepiej, wydruki nie będą się mienić kolorami tęczy, ale czegoś tu nie rozumiem. Wydaje mi się, że 30% mniej tuszu to 30% bledszy wydruk, czyli dziadostwo.

W interesie producentów jest aby użytkownik zużywał więcej tuszu niż to konieczne. Nie spotkałem się jeszcze z fabrycznymi profilami oferującymi optymalne zużycie tuszu, zazwyczaj spotykam się z tym, że w fabrycznych profilach Ink limity ustawione są na maksimum możliwości głowic. Ich ograniczenie nie tylko obniża koszty, ale poprawia takie parametry, jak: czas schnięcia wydruku, warzenie się farby, trwałość wydruku (!), w żaden widoczny sposób nie wpływając na nasycenie barw.

Czy są w takim razie jakieś szczególne sytuacje, rodzaje mediów, typ druku lub tuszu gdzie szczególnie wskazana jest indywidualna kalibracja maszyny?

Może niekoniecznie decyduje materiał na którym drukujemy, bardziej jego cena. Taka sytuacja ma miejsce, gdy drukujemy na drogim medium lub drogimi tuszami, n.p. UV. W tym momencie bardzo ważne jest to, aby cały proces zoptymalizować. Także wtedy, gdy maszyna jest bardzo szybka, bo koszty ewentualnych błędów są bardzo wysokie.

No dobrze. Ale wróćmy do polskiej rzeczywistości. Przyjmijmy że mam małą solwentową maszynę n.p. 1,6 m w średniej wielkości mieście. Zużywam umiarkowane ilości tuszu, a wydawanie pieniędzy na indywidualną kalibrację wydaje mi się rozrzutnością. Potrzebny mi w ogóle czarodziej?

Specyfika małych drukarń, nawet tych zużywających kilkanaście litrów tuszu miesięcznie jest taka, że drukują znacznie krótsze nakłady. Czasem pojedyncze druki. Zdarza się, że wymagający klient doprowadza do sytuacji, gdzie ponawiamy jakiś druk kilkukrotnie. Zysk już dawno trafił szlag, a drukarz już tylko próbuje ratować twarz. Tymczasem indywidualna kalibracja, oprócz oszczędności tuszu daje nam tą pewność, że 9 na 10 prac nie budzi żadnych zastrzeżeń klienta. Pozostaje tylko „otwórz” i „drukuj”. Odpadają stres, straty materiału, nerwy. Powstaje dobra marka.

Pozostanie jednak zawsze grupa tych, którzy pomimo wszystko nie skorzystają z usług czarodzieja. Co możesz poradzić im, aby we własnym zakresie poprawnie mogli wykonać profil?

Często pomagam zdalnie ludziom, którym z różnych względów nie opłaca się lub nie ma uzasadnienia moja wizyta. W tym momencie nie jest to aż takie trudne. Największe znaczenie ma software. Niektóre rip-y są przystosowane do intuicyjnego przejścia procesu kalibracji. Dobrze jest mieć w tym momencie spektrofotometr. Takie urządzenie to wydatek rzędu od 3000 PLN w górę. Niestety samodzielnie nie da się sterować zużyciem farby. Do tego służy zewnętrzne dedykowane oprogramowanie. Ja na przykład używam autorskiej opatentowanej aplikacji. Ważne, aby maszyna w momencie jej profilowania była w pełni sprawna technicznie, nagrzana, słowem miała optymalne warunki do pracy. Nie jest tajemnicą, że najłatwiej profiluje się nowe urządzenia.

Wspomniałeś o kwocie 3 000 PLN. Ile profili mógłbym u Ciebie zamówić za te pieniądze?

Taka kwota to równowartość półtora dnia mojej pracy, w tym czasie mogę wykonać kilkanaście profili.

Kilkanaście profili to praktycznie wszystko czego mogę potrzebować. Jakie są w takim razie argumenty aby kupować sprzęt i robić to samemu?

Taki zakup ma uzasadnienie, jeśli często zmieniamy producenta tuszy na jakich pracujemy. Czasem wtedy, gdy wymieniliśmy głowice. Wtedy prawie na pewno dotychczasowe profile nadają się do kosza i konieczne jest wykonanie nowych. Jeśli takie sytuacje zdarzają się często, wtedy warto. Czasem maszyna się zużywa i profil wymaga poprawek. Moi najbardziej wymagający klienci podciągają profile co około 1,5 roku, ale wynika to raczej ze specyfiki ich pracy niż rzeczywistej potrzeby. Różnice są minimalne.

Wspomniałeś, że profilowanie maszyny trwa ok. 1,5 dnia.

Nie. To nie tak. Pytałeś o odniesienie do wartości spektrofotometru. Bardzo rzadko mi się zdarza, aby profilowanie maszyny trwało dłużej niż jeden dzień. W tym czasie jestem w stanie wykonać około 10 dobrych profili. Jednak zazwyczaj wykonuję typowy zestaw, czyli 5, 6. To wystarcza do normalnego zakresu prac. Mam co prawda klientów pracujących na zestawie 50 -60 profili, gdzie zdefiniowany jest każdy parametr, jednak moim zdaniem jest to niewskazane dla operatora. Prędzej czy później popełni błąd w wyborze.

Z tego co mówisz o swoich klientach wnioskuję, że jest ich wielu, ile wykonujesz kalibracji miesięcznie, rocznie?

W kraju, czy za granicą?

Nie wiem, i tu i tu. A gdzie dotarłeś?

W kraju rocznie około 100, za granicą kilkadziesiąt. Gdzie dotarłem ? W Australii jeszcze nie byłem, na Antarktydzie… :-). Tak już na poważnie to cała Europa, Bliski Wschód, Azja, Zatoka Perska, Afryka… Zaczynałem ponad 10 lat temu od kalibracji maszyn offsetowych i fleksograficznych. Teraz na rynku rządzi druk cyfrowy. Kalibrować można wybrane urządzenia, ale często kalibruję całe systemy drukarskie, monitory, proofiarki, skanery, plotery, drukarki, a nawet krzesła. :-) Pamiętam, że po wejściu na rynek monitorów LCD posypała się kalibracja w jednej z prasowych drukarń. Graficy patrząc na monitory pod różnym kątem widzieli różne kolory, a byli bardzo różnego wzrostu. Pomogła wymiana krzeseł na takie z regulacją :-).

Czasem diabeł tkwi w szczegółach ;). Ale skoro wspomniałeś o pracy grafika, to może porozmawiamy o tym, jak poprawnie przygotować plik do druku, dobrać profil? Co lepsze: RGB czy CMYK, a może CMYKcm?

Chętnie, ale to kolejny temat rzeka i to z zakresu czystej alchemii. Właściwie na kolejną rozmowę.

Zatem trzymam Cię za słowo. A naszych czytelników poprosimy o nadsyłanie na adres redakcji pytań do kolejnego artykułu.

Rozmawiał Krzysztof Wolski

Źródło: Signs.pl

Dodatkowe informacje:

Nasz rozmówca jest inżynierem poligrafem, właścicielem marki PROFIKOLOR. Od kilkunastu lat świadczy usługi zaawansowanej kalibracji kolorystycznej i usługi doradcze. Kontakt: przemek.kida(at)profikolor.com


avatar użytkownika
+ + + + + +

Tekst opublikował użytkownik: Krzysztof Wolski



Krzysztof Wolski o sobie:

Kompetencje:
- rodzaje i właściwości folii samoprzylepnych
- techniki nanoszenia folii
- wycinanie grafiki ploterem
- reklamy z folii na pojazdach

Więcej informacji o użytkowniku

REKLAMA

Komentarze

Zaloguj się i dodaj komentarz
brak ikonki
,


wiadomość usunięta z przyczyn regulaminowych
(umieszczanie anonimowych, nie popartych argumentami oskarżeń wobec konkretnych osób)

Najnowsze w tym dziale

Wielojęzyczność to przyszłość e-commerce i obsługi klienta
Jak wynika z najnowszych danych W3Tech, w języku angielskim jest obecnie dostępne 61,5% wszystkich treści zawartych w internecie. Jednocześnie angielski jest językiem ojczystym jedynie dla 16,2% populacji świata. Jeśli dodatkowo zestawimy te dane z wynikami niedawnego badania Unbabel, wedle których aż 69% konsumentów na świecie chce, aby marki oferowały im...
Pokolenie Alfa się rozrasta i ma szansę prześcignąć generację wyżu demograficznego (baby boomers) w swojej liczebności. Co tydzień przybywa ich ponad 2,8 miliona w skali globalnej, a według szacunków do 2025 roku na świecie będzie ich ponad 2 miliardy[1]. Według Michała Giery z Mobiem Polska, już dziś oczy marketerów powinny kierować się w stronę młodego...
Zwiększanie zasięgów w social mediach bez tworzenia treści
Nie od dziś wiadomo, że portale społecznościowe są świetnym narzędziem marketingowym do budowania świadomości marki. Coraz częściej firmy inwestują w social media i decydują się na współprace z influencerami, którzy wyznaczają trendy w wirtualnym świecie. Publikowane przez nich treści przynoszą zysk w postaci pożądanego obecnie zasięgu. Wielu...
O nowoczesnym stylu pracowania w grupie nad projektami kreacyjnymi, tak jak to się dzieje w dziadku do orzechów.
Oczekiwania konsumentów od e-sklepu w krajach bałtyckich
Kraje bałtyckie to jeden z najszybciej rozwijających się i stabilnych obecnie rynków e-commerce. Pandemia Covid-19 przyspieszyła wzrost handlu internetowego we wszystkich 3 państwach i wpłynęła na zwyczaje zakupowe konsumentów. Widać to zarówno w wielkości zamówień, których było znacznie więcej w tym czasie, jak i w wyborze sposobu dostawy...
 
Signs.pl - Polska Reklama i Poligrafia © 1997-2022 ICOSWszystkie prawa zastrzeżone. ISSN 2657-4764